Był to bardzo pracowity ligowy weekend dla najmłodszej grupy koszykarek Gorców, które rozgromiły drugi garnitur „Białej Gwiazdy”, zmiażdżyły rówieśniczki ze Skawiny i pokonały drugi zespół ligi Żak Nowy Sącz. Ostatnie spotkanie miało spory ciężar gatunkowy. Zwycięzca zwiększał szansę, by sezon zakończyć na pierwszym miejscu. Nowotarżanki musiały jednak wygrać różnicą siedmiu punktów. I dokonały tego!
Wisła popłynęła Obserwuję nowotarski zespół drugi sezon i naprawdę nie mogę wyjść z podziwu, jak ogromne postępy zrobiły dziewczyny. Trener Mirosław Ćwikiel wydobył z nich zadziorny charakter, i właśnie zadziornością i nieustępliwością (nie ma dla nich straconych piłek) nadrabiają braki w…warunkach fizycznych. Każda drużyna, z którą przychodzi im się potykać ma „wieże”, które decydują o losach spotkania. Nowotarżanki potrafią je skutecznie wyłączyć z gry, odebrać im ochotę do dalszej walki. Kiedyś w prywatnej rozmowie trener przyznał, iż z każdym sezonem, z każdym meczem, uczy się i całkiem inne ćwiczenia prowadzi z grupą, niż prowadził z poprzedniczkami. Może to jest klucz do sukcesów.
Dziewczęta zachwycają na parkiecie grą, ale borykają się z wieloma problemami, głównie sprzętowymi. – Zaczyna nam doskwierać brak strojów i dresów sportowych, dlatego zwracam się z gorącą prośbą do sponsorów o pomoc finansową. Dziewczęta na parkiecie udowadniają, niekoniecznie w wygranych spotkaniach, że zasługują nie tylko na wsparcie kibiców na trybunach, ale także na estetyczniejsze prezentowanie się na boisku – mówi trener Mirosław Ćwikiel.
Wisła II Kraków – Gorce Steskal Nowy Targ 17:77 (3:12, 0:29, 8:19, 6:17)
Gorce: Piędel 30, Jachymiak 13, Jachna 7, Długopolska 6, Rokiciak 6, S. Cyrwus 6, Pudzisz 3, Przybyło 2, Pytelewska 2, D, Cyrwus 1, Szopińska 1, Kubowicz. Trener Mirosław Ćwikiel.
– Jechaliśmy do Krakowa z nastawieniem na zwycięstwo – twierdzi Mirosław Ćwikiel. – Nasza taktyka polegająca na kryciu przeciwnika na całym boisku musiała przynieść oczekiwany skutek. Pierwsza część spotkania jednak nie do końca odzwierciedlała naszą przewagę. Pierwsze punkty zdobyły zawodniczki z Krakowa już w pierwszych sekundach meczu. Na następny celny rzut kibice wiślaczek czekali aż do trzeciej minuty trzeciej kwarty.
Druga kwarta w pełni pokazała na co stać nasze zawodniczki. Bardzo dobra gra w ataku i świetna w obronie. Krótkie krycie już w strefie podkoszowej rywalek sprawiło, iż te miały ogromne problemy z zawiązaniem akcji. Agresywna obrona, poparta dobrym ustawieniem, pozwalała na przechwytywanie większości podań, a to z kolei stwarzało możliwości do błyskawicznego kontrataku i oddania skutecznego rzutu. 17 punktów (z 30 w całym spotkaniu) zdobyła znakomicie dysponowana w ataku i obronie Kinga Piędel.
Trzecia i czwarta kwarta nie były już tak okazałe. Niemniej cały czas dziewczyny utrzymywały wyraźną przewagę. – Zagraliśmy niezłe spotkanie, a o zdobyczach punktowych w znacznej mierze decydowało nasze ustawienie w obronie i moment przechwycenia piłki. Należy odnotować udany debiut Ani Pudzisz. Jestem też pod wrażeniem prowadzenia meczu przez arbitrów, biorąc pod uwagę ich postawę podczas naszego poprzedniego pobytu w Krakowie – dodaje trener Ćwikiel.
Bezlitosne Gorce Steskal Nowy Targ – CKiS Skawina 107:13 (22:2, 43:0, 20:1, 22:10)
Gorce: Piędel 28, Jachymiak 27, Rokiciak 20, Jachna 10, Pytelewska 8, D. Cyrwus 4, S. Cyrwus 4, Długopolska 2, Szopińska 2, Wolska 2, Przybyło, Pudzisz. Trener Mirosław Ćwikiel.
Nowotarżanki rozgromiły rywalki, ale trener nie był w pełni usatysfakcjonowany. – Jestem niezbyt zadowolony ze skuteczności – mówi. – Powinniśmy im sprawić większe lanie, za to, jak nas potraktowano w Skawinie. Postanowiłem, że zagramy agresywniej niż z Wisłą, uniemożliwiając praktycznie przeciwnikowi przeprowadzenie skutecznej akcji. Nie musiałem zbytnio motywować dziewcząt, bo są one wystarczająco pobudzone obecnością rodziców i znajomych na trybunach. Kryliśmy przeciwnika na całym boisku. Poprawiliśmy trochę ustawienie, z czego najbardziej niezadowolona była Długopolska. Zresztą niezbyt się jej dziwię, bowiem grała najdalej od kosza przeciwniczek i nie mogła w pełni pokazać swoich snajperskich możliwości, gdyż rywalkom tylko sporadycznie udawało się pokonać naszą pierwszą linię obrony. Dziewczęta szybko zrozumiały, jak ma wyglądać zepchnięcie przeciwnika do linii i podwajanie. Znów w ataku brylowała Piędel, ale miała godne naśladowczynie w osobach Jachymiak i Rokiciak. Zdobycze punktowe to wynik współpracy w ataku i obronie całego zespołu. Gdyby nie rozluźnienie w ostatniej kwarcie (straciliby 10 pkt. – przyp. red.), to wynik mógł być bardziej okazały. Kończące podania są u nas domeną, co ciekawe, tych samych zawodniczek, które zdobywają sporo punktów.
Obrona lepsza niż atak
Gorce Steskal Nowy Targ – Żak Nowy Sącz 50:35 (12:6, 9:13, 16:7, 13:9).
Gorce Steskal: D. Cyrwus 5, Jachna 8, Piędel 11, Długopolska, Przybyło 2, Pudzisz, Szopińska 3, Kubowicz, Rokiciak 4, S. Cyrwus, Wolska 2, Jachymiak 15. Trener Mirosław Ćwikiel.
Podopieczne Mirosława Ćwikla zaczęły spotkanie bardzo spięte i praktycznie nic im nie wychodziło w ataku. Pierwsze punkty zdobyły dopiero po 5 minutach gry! Na szczęście dla nich przyjezdne też miały niski procent skuteczności. Tylko dwa razy piłka po ich rzutach wpadła do dziury. W drugiej części kwarty trema gdzieś się ulotniła i piłka zaczęła bardziej słuchać gospodynie. Dobra gra w obronie, poprawna w ataku i po 10 minutach góralki prowadziły różnicą 6 punktów.
O drugiej ćwiartce należałoby jak najszybciej zapomnieć. Fatalna gra w ataku, a przede wszystkim sporo strat, pozwoliły nowosądeczankom objąć w 17 minucie prowadzenie 17:14. Przez siedem minut gospodynie zdobyły zaledwie 2 punkty! Trener bez przerwy zrywał się z ławki i instruował swoje zawodniczki: – „Za późno kryjemy”, „Cyrwuska, nie klep przed sobą piłki”. Wydawało się, że nowotarżanki na przerwę zejdą z jednobramkowym mankiem. Na sekundę przed końcem przyjezdne prowadziły 19:18 i wtedy o czas poprosił Mirosław Ćwikiel. Rozrysował zawodniczkom akcję na tablicy, a te…wykonały polecenie bezbłędnie. Jachna rzutem zza linii 625 cm dała dwupunktowe prowadzenie swojemu zespołowi.
Wydaje się, że ta akcja miała wpływ na przebieg pierwszych minut po przerwie. Miejscowe bardzo szybko odskoczyły na 10 punktów, a mogły zdecydowanie wyżej, gdyby nie fatalna skuteczność z rzutów osobistych. Z kolei rywalki były bezbłędne w tym elemencie gry. Tylko z rzutów osobistych zdobywały punkty, bo agresywna gra góralek nie pozwoliła im na skuteczną podkoszową akcję, czy rzut z dystansu. Często wypychane były za linię boczną, miały ogromne kłopoty z rozpoczęciem akcji spod własnego kosza, często przekraczając limit czasu na przekroczenie linii środkowej boiska. Nowotarżanki dostawały więc piłkę w prezencie, ale skuteczność nadal pozostawiała wiele do życzenia.
– Nie zagraliśmy rewelacyjnie, a mimo to potrafiliśmy wygrać. W takich meczach uwydatnia się charakter drużyny – mówi trener Gorców, Mirosław Ćwikiel. – Dzięki agresywnej grze w obronie udało nam się przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę. Nasza świetna gra w obronie zmusiła rywalki do wielu niecelnych rzutów, strat piłek. Stratę 35 punktów z drugą drużyną w tabeli uważam za spory sukces. Cieszy fakt, iż dziewczyny nie odpuszczały, nawet te, które miały na swoim koncie cztery przewinienia. W ataku troszkę się gubiliśmy, oddawaliśmy za darmo piłkę przeciwniczkom. Zabrakło Pytelewskiej, która ma kłopoty z kolanami, a jej wsparcie przydałoby się drużynie. Jest to zawodniczka, która potrafi w meczu zebrać kilka piłek z desek.
Stefan Leśniowski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz