Podopieczne Wojciecha Polaka stoczyły prawdziwy bój z drużyną Zeliny Jurków. Po zwycięstwie 74:71 zawodniczki Gorców są nieco bliższe awansu do ćwierćfinału mistrzostw Małopolski. Mniej powodów do zadowolenia mieli chłopcy występujący również w małopolskich rozgrywkach. Po dziwnych decyzjach sędziego ulegli krakowskiej Koronie 70:83.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"7563"}
Przed spotkaniem zawodniczki Gorców próbowały sobie przypomnieć jak dużą różnicą punktów przegrały pierwsze spotkanie w Jurkowie. Ostatecznie dyskusje te przerwała liderka zespołu, Agata Nykaza stwierdzeniem, że po prostu trzeba ten mecz wygrać i koniec. Początek spotkania pokazał jednak, że rywalkom również zależy na końcowym sukcesie. Pierwsze kilkupunktową przewagę uzyskały Góralki. Po celnych rzutach Nykazy i jednej „trójce” Krzysztofiak nasze zawodniczki odskoczyły na 9 punktów. Niestety od szóstej minuty nowotarżankom zdarzały się niewymuszone straty i rywalki dość szybko doprowadziły do stanu 14:14. Od tego momentu trwała walka kosz za kosz i po 10 minutach gry wynik brzmiał 20:20. Po krótkiej przerwie na parkiecie zaczęły dominować niestety przyjezdne. U Góralek szwankowała skuteczność, co od razu odbiło się na wyniku. W 15 minucie meczu doszło do sytuacji, że to rywalki osiągnęły osiem oczek przewagi. Nasze zawodniczki zaczęły też łapać niepotrzebne, czy wręcz głupie faule. W pewnym momencie trener Polak głośno stwierdził, że jeszcze kilka minut, a nie będzie miał kim dokończyć tego ważnego dla układu tabeli meczu. Pierwsza połowa tego zaciętego spotkania zakończyła się dwupunktowym prowadzeniem zawodniczek Zeliny i strapiony szkoleniowiec Gorców miał dla swych podopiecznych wiele uwag. Najwyraźniej odniosły one skutek, bowiem można było odnieść wrażenie, że na trzecią kwartę wyszła już nie ta sama drużyna. Góralki grały agresywnie i chwilami sprawiały, że przeciwniczki były po prostu bezradne. W pewnym momencie trzeciej odsłony nasze juniorki prowadziły nawet 52:43 i wydawało się, że swoją przewagę mogą już tylko powiększyć. Niestety rywalki nie dawały za wygraną i w końcówce odrobiły niemal całą stratę. Przed ostatnia kwartą nowotarżanki prowadziły różnicą trzech punktów i prawdziwe emocje miały się dopiero wydarzyć. Na siedem minut przed końcową syreną za piąty faul boisko opuścić musiała liderka Gorców, Agata Nykaza. – Sytuacja była przedziwna. W chwili kiedy poprosiłem o czas dziewczyny schodziły z parkietu i Agata podobno szturchnęła jedną z rywalek. Tak orzekł sędzia techniczny i zdjął naszą zawodniczkę za piąte przewinienie. Nie widziałem tego, ale jestem przekonany, że jeśli nawet Agata potrąciła przeciwniczkę, to było to zupełnie przypadkowe. Niestety od tego momentu zaczęła się wojna nerwów – skomentował sytuację na parkiecie szkoleniowiec Gorców. Koszykarki z Jurkowa najwyraźniej podbudowane brakiem obecności na parkiecie najlepszej z Góralek chciały za wszelką cenę odrobić straty i rozpoczęła się prawdziwa wymiana ciosów. Akcja za akcję, kosz za kosz. Na szczęście nowotarżanki były w tej wymianie bardzo skuteczne i grając konsekwentnie zdołały utrzymać trzypunktową przewagę do końca tego bardzo ważnego spotkania. Dzięki zwycięstwu Góralki przybliżyły się do awansu do ćwierćfinału. Teraz przed nimi ważne spotkania z zespołami ze Starachowic, Tarnowa i Krakowa.
Nieco inaczej poczynali sobie najmłodsi nowotarscy koszykarze. Zawodnicy Piątki potrzebowali niestety aż dziesięciu minut, aby wejść w mecz. Pierwsza kwarta zdecydowanie należała do gości, którzy lepiej szybciej rozgrywali piłkę, a przede wszystkim byli skuteczniejsi w walce pod koszami. Po sześciu pierwszych minutach wynik na tablicy brzmiał 4:19 i nic nie wskazywało na to, że podopieczni trenera Wojciecha Polaka otrząsną się z marazmu. W końcówce nowotarżanie zdobyli jednak jeszcze 10 punktów i po pierwszej odsłonie przegrywali różnicą dwunastu oczek. W tym czasie najbardziej barwną postacią na parkiecie był trener gości, Wojciech Bychawski. Szkoleniowiec Korony kilkanaście razy wkraczał na boisko, krzyczał na sędziów i co chwilę łapał się za głowę. W końcu złapał faul taktyczny, ale jak się później okazało to sędziowie nie mieli najlepszego dnia. W drugiej kwarcie trener Polak krzyczał i pouczał swoich graczy, ale i te odsłonę koszykarze Piątki przegrali. Tym razem jednak już tylko różnicą sześciu punktów. Nasi zawodnicy z minuty na minutę lepiej poczynali sobie na parkiecie, a co najważniejsze zaczęli grać szybciej i ich akcje były bardziej składne. Prawdziwą metamorfozę koszykarze Piątki przeżyli w trzeciej i czwartej odsłonie. Trener Polak zalecił swoim zawodnikom grę w obronie w oparciu o zasadę podwojenia. Tym samym nowotarżanie coraz częściej zmuszali swych przeciwników do błędów. Najczęstszym był błąd kroków, ale niestety na parkiecie zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Arbiter główny spotkania, Adam Ozga, zdawał się nie widzieć tych błędów u koszykarzy Korony, natomiast skrupulatnie w takich przypadkach odgwizdywał błędy nowotarżanom. Obserwatorzy spotkania z minuty na minutę okazywali swoje narastające wzburzenie kolejnymi decyzjami sędziego. Szczególnie, kiedy arbiter nie widział, bądź nie chciał widzieć ewidentnych fauli koszykarzy Korony. Szczytem była sytuacja, kiedy pędzącemu z piłką przy linii bocznej Janowi Żmudzie sędziowie odgwizdali przekroczenie, choć wszyscy widzieli, że naszego zawodnika od linii dzieliło przynajmniej pół metra. Chwilę potem mimo dwukrotnego przekroczenia przez zawodników Korony pod koszem gospodarzy, sędzia tak długo nie reagował, aż goście zdobyli kolejne punkty. Nie zrażeni brakiem obiektywności ze strony arbitrów nowotarżanie ambitnie atakowali i z minuty na minutę lepiej bronili. Efekt był taki, że ku niekłamanej radości kibiców trzecią kwartę chłopcy z Piątki wygrali 21:19. Podopieczni trenera Polaka zwyciężyli również w ostatniej kwarcie. Na boisku dominowali Kamil Pierwoła i Jan Żmuda, a pod koszem skutecznością zachwycali Michał Kowalczuk i Hubert Derebas. Bardzo aktywny pod koszem rywali był Maciej Trzciński, który był wielokrotnie faulowany przez przyjezdny bez żadnych konsekwencji. Ostatecznie mimo porażki nowotarżanie zasłużyli na duże uznanie za swą ambitną postawę. Szkoda tylko, że o ich przegranej nie zdecydowała jedynie lepsza gra rywali.
– Mecz przegraliśmy w pierwszej kwarcie. Nie wiem czy wystawiłem jako pierwszą słabszą czy mocniejszą piątkę. Mam wyrównany skład, ale faktem jest, że w pierwszych dziesięciu minutach nie popisaliśmy się. Potem było już dużo lepiej. Co do sędziowania, to nie chcę się wypowiadać – stwierdził z zagadkowym uśmiechem trener Wojciech Polak
UKS Piątka Nowy Targ – Korona Kraków 70:83 (14:26, 18:24, 21:19, 17:14)UKS Piątka: Kowalczuk 14, Senio, Trzciński 8, Bryniarski, Żmuda 9, Leja 2, Szymański 2, Derebas 15, Balakowicz, Behounek 5, Pierwoła 15
Gorce Steskal Nowy Targ – Zelina Jurków 74:71 (20:20, 13:15, 25:20, 16:16)Gorce: Krzysztofiak 21, Perhon 9, Jeżewska, Słaby, Nykaza 27, Żegleń 11, Leśnicka 2, Kram 4, Wójcicka, Czubernat
Paweł Wargenau
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz