Koszykarki nowotarskich Gorców z dużą pewnością i spokojem pokonały zawodniczki ze Skawiny w kolejnym spotkaniu Małopolskiej Ligi Kadetek.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"7911"}
Nie dalej jak tydzień temu góralki pokonały juniorki ze Skawiny. Tym razem ich młodsze koleżanki zmierzyły się z kadetkami tego samego klubu. Już na rozgrzewce widać było, że kilka zawodniczek ze Skawiny jest co najmniej o głowę wyższych od naszych dziewcząt i do tego lepiej zbudowanych. W naszym zespole martwić mógł fakt, że Kinga Piędel wystąpiła w tym meczu przeziębiona, a druga z liderek Justyna Rokiciak miała wyjątkowo niewyraźną minę. Nie przeszkodziło to jednak podopiecznym trenera Mirosława Ćwikla już w pierwszej kwarcie pokazać swoje nieprzeciętne umiejętności i drzemiący potencjał. Mimo lekkiej choroby Kinga Piędel niczym w transie rzucała zza linii 6, 25 metra, natomiast Justyna Rokiciak brylowała pod koszem rywalek. Wystarczyło 10 pierwszych minut, a nowotarżanki uzyskały 12 punktową przewagę.
Po krótkiej przerwie na parkiecie pojawiły się drugie „piątki” i niestety mimo ambitnej postawy nasze zawodniczki przegrały drugą kwartę. Powodem tego była między innymi ogromna ilość strat, które zaliczyły. Co dziwne, góralki o wiele agresywniej spisywały się pod koszem rywalek niż pod własnym i tym samym pozwalały przeciwniczkom na zbyt wiele pod własną tablicą.
Po pierwszej połowie nasze zawodniczki prowadziły co prawda różnicą siedmiu punktów, jednak kibice zgromadzeni w hali ośrodka Gorce powoli przyzwyczaili się do tego, że ich pupilki najgorzej wypadały zawsze w kwarcie trzeciej. Tym razem było jednak inaczej. Kadetki Gorców podeszły do tej kwarty bardzo poważnie i mimo że na parkiecie królowały w tej części gry dwie wysokie koszykarki ze Skawiny, to ambicją i konsekwencją nowotarżanki sprawiły, że w grę rywalek wkradała się z minuty na minutę większa nerwowość. Podopieczne trenera Ćwikla dobrze broniły i co najważniejsze walczyły wspaniale pod tablicami. W tej kwarcie wspaniale spisywała się Justyna Rokiciak, która nie dość, że pilnowała najlepszą zawodniczkę przeciwniczek, to jeszcze była najskuteczniejsza wśród koleżanek. Równie ambitnie grała Kinga Piędel, choć widać było, że z powodu przeziębienia z minuty na minutę traciła siły. Na szczęście nie traciła skuteczności i niemal każda próba rzutu za trzy punkty w jej wykonaniu kończyła się trafieniem. Nie w pełni dysponowana grała również Joanna Jachymiak. Mimo tego młoda koszykarka Gorców siała spustoszenie wśród broniących się rywalek i to pozwoliło góralkom od niepamiętnych czasów minimalnie wygrać trzecią kwartę 17:15.
Ostatnia część gry była zatem formalnością. Nasze dziewczęta rozluźnione i pewne swego, co chwilkę wyprowadzały efektowne kontrataki i nawet pewna nonszalancja w obronie nie mogła zmącić pozytywnego obrazu meczu.
Przed meczem szkoleniowiec Gorców z pewnością wziąłby minimalne zwycięstwo w ciemno, jednak z przebiegu gry okazało się, że wygrana różnicą 16 punktów nie do końca zadowoliła Mirosława Ćwikla. – W tym meczu zaliczyliśmy mnóstwo strat. 36 to stanowczo za dużo. Ale muszę pochwalić dziewczyny za konsekwencję i ambicję w tym spotkaniu. Niemal wszystkie zasługują na słowa uznania. Przeciwnik był silniejszy fizycznie, ale na boisku moje zawodniczki zniwelowały tę różnicę. Generalnie przyznać trzeba, że wygraliśmy w pełni zasłużenie – skomentował mecz trener Mirosław Ćwikiel.
Gorce Steskal Nowy Targ – CKiS Skawina 71:55 (23:11, 12:17, 17:15, 19:12)Gorce: Piędel 18, Jachna 2, Długopolska 3, D. Cyrwus, Przybyło 3, S. Cyrwus, Szocińska 2, Kubowicz 2, Rokiciak 28, Wolska, Jachymiak 10, Pudzisz 3.
Paweł Wargenau
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz