Na torze lodowym Richmond w Kanadzie odbyły się mistrzostwa świata w łyżwiarstwie szybkim na dystansach. Na torze, na którym za rok toczyć się będą olimpijskie boje, panczeniści walczyli o dwanaście kompletów medali. Championat był pierwszą szansą wywalczenia olimpijskich paszportów.
Najwięcej radości sprawił nam strat Katarzyny Wójcickiej (Poroniec Poronin). Zaliczyła znakomity występ na dystansie 1500 metrów. Była bliska sprawienia ogromnej niespodzianki i stanięcia na podium. Zabrakło tak niewiele do brązowego medalu. Niemniej 5. miejsce naszej zawodniczki to ogromny sukces. Przed startem taki wynik przyjęlibyśmy w ciemno.
Na dystansie 1500 metrów mieliśmy dwie nasze reprezentantki. Już w pierwszej parze jechała Luiza Złotkowska (AZS Zakopane), która w tym sezonie dopiero „trafiła” do Pucharu Świata. To był jej debiut na MŚ na dystansach i wielki sukces zakwalifikowania się do tych zawodów. Jechała w parze z Czeszką Karoliną Erbanową i zdecydowanie ją pokonała, ale czas był jednak powyżej dwóch minut – 2:04.69, nie rokował wysokiego miejsca. Dał jej dopiero 18. miejsce.
W szóstej parze jechała Katarzyna Wójcicka z Holenderką Marrit Leenstrą. Dwie zawodniczki z porównywalnymi wynikami. Nic więc dziwnego, że obserwowaliśmy pasjonującą walkę. Aż do ostatniego okrążenia prowadziła nieznacznie Holenderka. Kasia zachowała jednak siły na końcówkę. Pojechała ją świetnie, w dodatku po zewnętrznym torze. Pokonała rywalkę i zeszła poniżej 2 minut. Czasem 1:59.06 objęła prowadzenie. Dopiero jadąca w ósmej parze Anni Friesinger z Niemiec osiągnęła lepszy czas 1:58.66.
Zawodniczki z najwyższej póki jechały dopiero w ostatnich dwóch parach. W najgorszym przypadku Kasia mogła być siódma. Tymczasem tylko dwie z czterech zawodniczek ją pokonały i zawodniczka Porońca Poronin zajęła wysokie piąte miejsce. Jak się później okazało Wójcicka na ostatnim okrążeniu miała drugi czas wieczoru – 32.2 Lepszy miała tylko Niemka Daniela Anschütz – 32.0, a o 0,4 sek. lepszy od Friesinger.
Czy startujące w ostatniej parze Kanadyjki – Christine Nesbit (3. w rankingu) i Kristina Gorvers (1. w rankingu) odbiorą złoto Niemce? – zadawali sobie pytanie sympatycy długich łyżew. Odebrała ta druga, osiągając czas 1:57.75. Radość ze złotego medalu trwała tylko kilkanaście minut i zamieniła się w rozpacz, bowiem decyzją jury została zdyskwalifikowana za przekroczenie linii swego toru i Polka przesunęła się jedną pozycję wyżej.
Przed kobietami na starcie stanął Konrad Niedźwiecki. W tym sezonie tylko dwa razy wystartował na dystansie 1000 metrów w Pucharze Świata i zajmował odległe miejsca. Nikt więc nie liczył na jego dobry start. Wystartował z wewnętrznego toru, a jego rywal Aleksander Lebiediew z zewnętrznego. Zakopiańczyk wolno rozpoczął bieg. Przed ostatnim okrążeniem miał sporą stratę do Rosjanina. Ostatnie okrążenie pokonał o 0,2 sek. szybciej niż rosyjski panczenista, ale nie wygrał z nim. Osiągnięty przez niego czas 1:10.02 dał mu dopiero 17. pozycję.
Ta konkurencja zakończyła się sporą niespodzianką. Ogólnym faworytem był Amerykanin Shani Devis, który dzień wcześniej sięgnął po złoty krążek na dystansie 1500 metrów. Amerykanin popełnił jednak straszliwy błąd i musiał się zadowolić brązowym medalem (1:09.00). Złoto przypadło jego rodakowi Trevorowi Marsicano, który dystans 1 km pokonał w 1:08.96 i pokonał o 0,4 sek. Kanadyjczyka Denny Morrisona.
W pierwszym dniu nasi reprezentacji też nie stanęli na „pudle”, ale zmieścili się w „olimpijskim” przedziale. Katarzyna Wójcicka (Poroniec Poronin) „wykręciła” jedenasty czas na dystansie 3000 metrów. Polska śmiało mogła się zmieścić w pierwszej dziesiątce, gdyby nie Clara Hughes z Kanady. Obie jechały w ósmej parze i Kanadyjka doprowadziła do dwóch kolizji przy zmianie torów. Poronianka zmieniała tor z zewnętrznego na wewnętrzny i panczenistka „Klonowego Liścia” powinna ją przepuścić. Nasza reprezentantka została wybita z rytmu i straciła tempo. W tym momencie jechała na drugi czas. Gdy ponownie złapała rytm, po raz drugi Kanadyjka zajechała jej drogę. Polka przegrała z Hughes, ale sędziowie zdyskwalifikowali zawodniczkę gospodarzy. Małe to pocieszenie. Czas 4:14.71 dał jej jedenaste miejsce. Przypomnijmy, iż rekord życiowy multimedalistki mistrzostw Polski na tym dystansie wynosi 4:04.08 i ustanowiony został na torze w Calgary 16 listopada 2007 roku.
Niesamowita walka toczyła się o złoty medal. Jadąca w przedostatniej parze Holenderka Renate Groenewold osiągnęła wspaniały rezultat (4:05.43), jadąc cały czas równym tempem. W ostatniej parze jechały faworytki, Czeszka Martina Sablikowa i obrończyni MŚ sprzed roku Kanadyjka Cristine Groves. Czeszka nie wytrzymała tempa i musiała się zadowolić srebrnym medalem (4:05.50). Z kolei Kanadyjka stanęła na najniższym stopniu podium (4:06.45).
Konrad Niedźwiedzki (AZS Zakopane) startował na swoim koronnym dystansie 1500 metrów. Liczyliśmy na jego dobry start. Tymczasem 14. miejsce jest sporym niedosytem. Zakopiańczyk rozpoczął wyścig w dobrym tempie. Miał czwarty czas otwarcia. Jechał w czwartej parze i na mecie pomiar czasu wskazał 1:48.62, co w tym momencie było trzecim rezultatem zawodów. Nie był to jednak rewelacyjny rezultat, daleko odbiegający od jego rekordu życiowego – 1:44.65, ustanowionego w listopadzie 2007 roku na torze w Clagary. Zwyciężył rekordzista świata Amerykanin Shani Davis. Davis, dla którego jest to w sumie ósmy tytuł mistrza świata, pokonał 1500 metrów w czasie 1:46,17. Srebrny medal przypadł jego rodakowi Trevorowi Marsicano – 1:46,30, a brązowy wywalczył broniący mistrzowskiego tytułu Denny Morrison (Kanada) – 1:47,05.
W ostatnim dniu Katarzyna Wójcicka (Poroniec), Luiza Złotkowska (AZS) i Natalia Czerwonka rywalizowały w biegu drużynowym. Drużyny startują z przeciwnych prostych toru. Zmiany następują na łukach. Zawodniczki mają do pokonania 2400 metrów, czyli sześć pełnych okrążeń. Polski wystartowały w drugiej parze z Kanadyjkami, głównymi kandydatkami do złotego medalu i miały za zadanie jak najmniej stracić do gospodyń. Kristina Groves, Christina Nesbitt i Brittany Schussler od początku nadawały ton rywalizacji. Z każdym okrążeniem ich przewaga nad Polkami rosła. Półtora okrążenia przed metą Złotkowska się wywróciła i prysły marzenia o dobrym rezultacie. Wysiłek całej drużyny poszedł na marne, a panczenistki „Klonowego Liścia” wywalczyły złoty medal.
Stefan Leśniowski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz