Patrycja Polańska ma dwanaście lat i właśnie trafiła do krajowej czołówki zawodniczek. Świetnie pływa, jeździ na nartach i jest w pierwszej piątce zawodniczek na krajowych kortach.
Okrzyknięto ją Nadzieją Polskiego Tenisa, a Polski Związek Tenisowy zakwalifikował wraz z trójką rówieśniczek do udziału w konsultacjach i zgrupowaniach w 2009 roku w Ośrodku Szkolenia Sportowego w Markach pod Warszawą.
Młoda zakopianka ze sportem oswajała się od urodzenia. Pierwsze kroki na korcie stawiała w wieku dwóch lat. – Jak tylko nauczyła się chodzić. A poważne treningi rozpoczęła w wieku pięciu lat – potwierdzają rodzice, Monika i Zbigniew Polańscy. To dzięki ich zaangażowaniu i pracy córka zbiera najwyższe laury w swej grupie wiekowej. Ojciec w zimie trenuje młodych narciarzy, a latem czas spędza na zakopiańskich kortach. Córka też do pewnego momentu nie mogła się zdecydować, którą dyscyplinę uprawiać z myślą o zawodowstwie. – Sama nie wiem czemu, ale wolałam tenis ziemny – mówi Patrycja.
Między szkołą a kortemDwa lata temu narty przegrały z rakietą. A dla młodej zawodniczki rozpoczął się czas intensywnych treningów. O ile do tej pory latem grała w tenisa, a zimą szusowała po stokach, teraz przez cały rok ćwiczy pod okiem trenerów. Pierwszym jest zawsze tata, a gdy on w zimie pędzi na zajęcia z młodymi narciarzami, pałeczkę przejmuje Alfred Chrobok. Poważne traktowanie sportowej kariery wymaga ćwiczeń ogólnorozwojowych. Te odbywają się pod okiem Piotra Sadowskiego z Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Z wyborem, jakiego dokonała Patrycja, wiążą się wyrzeczenia. Bo pierwszy trening zaczyna się o wpół do ósmej rano. Potem szybko do szkoły. Po szkole chwila wytchnienia, odrabianie zadań, a potem znów trening. I tak dzień w dzień. Przynajmniej cztery godziny spędza na korcie.– Teraz miałam pierwszy tydzień przerwy w treningach i rozgrywkach, ale akurat trochę chorowałam – dodaje Patrycja. Rozmawiamy w ostatnich dniach marca. Właśnie zakończył się cykl turniejów halowych. Jak nie treningi, to rozgrywki w wielu miejscach w Polsce. Dlatego nie za wiele czasu zostaje na spotkania i zabawę z rówieśnikami. Mimo to Patrycja ma jedną, wypróbowaną koleżankę.
Rodzice zawodniczki nie kryją wdzięczności dla dyrekcji i całej kadry Szkoły Podstawowej nr 1 w Zakopanem. – Gdyby nie przychylna postawa nauczycieli, dyrektora i zrozumienie dla ogromu zajęć treningowych oraz startowych, jakie ma Patrycja, nie udałoby się nam osiągnąć żadnego sukcesu. Bo Patrycja jest też bardzo ambitna w szkole. Aby pogodzić naukę z jej tenisową pasją, potrzeba praktycznie indywidualnego toku nauczania – podkreśla Monika Polańska. Wtóruje jej mąż, który dodaje, że bez wsparcia szkoły nie byłoby żadnej szansy na zbudowanie odpornego kondycyjnie i psychicznie zawodnika. Jeśli zwycięstwom na korcie nie towarzyszyłyby dobre wyniki w szkole, to cała praca trenerska szybko poszłaby na marne.
Radomskie barwyPatrycja to rocznik 1997. W tym przedziale wiekowym nie udało się do tej pory w Zakopanem zbudować drużyny tenisowej. Dlatego swoje mistrzowskie laury Patrycja Polańska zapisuje na koncie klubu tenisowego w Radomiu. Ze swoimi koleżankami-zawodniczkami gra w „Return” Radom. Z Aleksandrą Buczyńską, Marią Grzeszczyk i Barbarą Wiśniewską zdobyła w styczniu tytuł halowego Drużynowego Mistrza Polski. W Sopocie w grze deblowej w lutym została wicemistrzynią Polski. W Zabrzu wygrała turniej w grze deblowej i zajęła drugie miejsce w singlach. Na przełomie lutego i marca w superserii rozgrywała dużo ciężkich meczy. Z Wiktorią Nosek zajęła pierwsze miejsce w deblu, a w singlach znów była druga. – To mordęga dla dziecka. Bywało, że przez 6-7 godzin nie schodziła z kortu w trakcie zawodów. W takim tempie nie grają doświadczeni zawodowcy. Dlatego tak bardzo jesteśmy wdzięczni za zrozumienie, jakie dla życiowej pasji naszego dziecka ma Szkoła Podstawowa nr 1 w Zakopanem i potrafi jej iść na rękę, jeśli chodzi o zaliczenia, testy, egzaminy – dodaje Zbigniew Polański. Przypomina, że wszystkie wyjazdy na turnieje wzięła na siebie żona Monika. Ona też dba o odpowiednią dietę Patrycji.
Zimą zawodniczka gra na kortach „pod balonem”, czyli w dmuchanym obiekcie przy „Białym Potoku”. Jest dużo chętnych, trzeba nieźle się napracować, żeby wstrzelić się w wolne terminy poranne bądź popołudniowe. Latem można ćwiczyć na kortach ziemnych w Parku Miejskim i przy „Marilorze”.
Ale wysiłek się opłaca. Patrycja ma na swym koncie 29 pucharów i 28 medali. Polski Związek Tenisowy zakwalifikował Patrycję na zgrupowanie w Markach. – Dla nas to wielki sukces, bo dwie najlepsze zawodniczki wchodzą niejako z listy, automatycznie, bo mają najlepsze wyniki. A spośród pozostałych graczy w jej grupie wiekowej selekcjonerzy podpatrują, obserwują zawodników w trakcie rozgrywek i dobierają trzecią tenisistkę. W tym roku udało się właśnie Patrycji, jako Nadziei Polskiego Tenisa – nie ukrywa radości Zbigniew Polański.
Czy Patrycja Polańska pójdzie śladem sióstr Radwańskich? Może za jakiś czas to właśnie zakopiańska tenisistka gromić będzie rywalki na światowych kortach. Trzymajmy za nią kciuki i kibicujmy. W końcu to Nadzieja Polskiego Tenisa.
Rafał Gratkowski
0 0
BRAWO.Tak dalej!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz