Jan Karpiel z Zakopanego pędził po stoku z prędkością 176 km na godzinę. Rower jego konstrukcji świetnie sprawdził się w Aspen w Kolorado. Teraz zbiera ekipę do wyprawy we francuskie Alpy.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"4995"}
Zawodnik zakłada obcisły strój, który doskonale przylega do ciała, a na głowę specjalny kask, taki jak narciarze bijący rekordy prędkości. Tyle że zamiast dwóch desek ma do dyspozycji dwa kółka. Najlepsi pędzą z prędkością ponad 200 kilometrów na godzinę. – Ja zjechałem w 2000 roku po bardzo krótkim stoku. Ale i tak, jadąc 176 km na godz., ustanowiłem rekord Ameryki Północnej. Rekord świata w jeździe na rowerze po śnieżnym stoku wynosi 220 km na godzinę. Zawody odbywają się w USA, we Francji, w Chile. Na długich, alpejskich trasach możne jechać znacznie szybciej – zaznacza Jan Karpiel. Dlatego zbiera ekipę na tegoroczny wyjazd do Francji. Podczas ostatniego spotkania Keep Mountains w hotelu Murowanica zaprezentował downhill – najmłodszą formę górskiej aktywności. Towarzyszył mu Szymon Tasz, Mistrz Polski w downhillu mastersów, i Maciej Kucbora, kilkukrotny Mistrz Polski w dyscyplinach zjazdowych.
Kołami po śnieguNajpierw były narty. Startował w kadrze Polski w Pucharze Świata. Zimą szusował na deskach, a latem jeździł na rowerze. Do 18. roku życia śmigał z Gubałówki. – Brało się rower do kolejki, wyjeżdżało się, i tak nawet z 10 razy zjeżdżałem na swoim rowerze – wspomina Jan Karpiel. Zaczął uprawiać kolarstwo zjazdowe. Po latach, zakochany w zimowych dyscyplinach, postanowił dołączyć do garstki rowerzystów, którzy uprawiają jazdę po trasach narciarskich. No i zająć się produkcją własnej konstrukcji rowerów. – Akurat jak byłem na zawodach narciarskich za granicą, został ogłoszony stan wojenny. No i zostałem. Postanowiłem, że skoro już jestem za granicą, pojadę dalej. Tak wylądowałem w USA. Spędziłem tam 18 lat. W tym czasie mocno zmienił się kształt kolarstwa górskiego. Zaczęła się jazda bez tras – opowiada Jan Karpiel. Do tego budowa różnych modeli rowerów. Na prezentowanych w Murowanicy filmach zawodnicy jeżdżą na monocyklu (pojedyncze koło) albo szaleją w czterokołowcach.
Nie każdy może podołać stałej jeździe w dół. Producent rowerów czasem musiał szukać jeźdźców, którzy byliby w stanie pokonać trudne trasy o dużym spadku. Hamulców praktycznie się nie używa, bardzo obciążone są barki, przedramię i nogi. Na rowerze praktycznie cały czas się stoi.
Lotnicze materiały– Moje rowery wykonuję z materiałów pochodzących z USA, Azji i Polski. Do budowy roweru używam metali wykorzystywanych w przemyśle lotniczym, żeby rower był mocny i lekki. Pierwszy zbudowany przeze mnie rower wytrzymał pół roku. Potem się złamał. Idealny rower na zawody powinien ważyć około 20 kg. Nie może być za lekki, bo źle się prowadzi – wyjaśnia Jan Karpiel. Najpierw zbudował kilka, potem kilkanaście rowerów. Nauczył się spawać. Obecnie rocznie wytwarza kilkaset rowerów. A prawie każdy na indywidualne zamówienie, dostosowany do potrzeb zawodnika. Ma na swym koncie 9 różnych modeli rowerów. Idealnie, jeśli uda się wstrzelić w rynek, tak aby dany model cieszył się powodzeniem przed 4-5 lat. Wtedy można dorabiać części, serwisować przeciążane maszyny. Od projektu do wykonania danego modelu mija pół roku. Czasochłonna jest dokumentacja komputerowa każdego etapu projektowania maszyny.
Trzy lata temu Jan Karpiel wrócił na stałe do Polski. Produkuje rowery w warsztacie przy rodzinnym domu na Drodze do Daniela. W jego ślady idzie dwuipółletni syn Andrzej. Niedawno na zmodernizowanym przez tatę rowerku zjechał z Hali Kondratowej.
Czy to downhill to bezpieczny sport? Wypadki zdarzają się, jak w każdej dyscyplinie. – Ja wszystkie swoje kontuzje odniosłem na motorze. Uważam, że rowery są bezpieczne. Upadłem przy jeździe 150 km na godzinę i nic mi się nie stało – przekonuje Jan Karpiel.
Rafał Gratkowski
0 0
\"Niedawno na zmodernizowanym przez tatę rowerku zjechał z Hali Kondratowej\"
Gdzie była wtedy straż parku? Z tego co się orientuje nie wolno tam jeździć!! Ale najwidoczniej znajomości robią swoje bo mnie zatrzymał w drodze do schroniska na Kalatówki szef straży parku Edward Wlazło i usilnie starał się wmówić, że nie wolno tam jeździć na rowerach. Mało tego...powiedział że na tej trasie nigdy nie było trasy rowerowej. Kto tam był wie, że znak informujący o drodze dla rowerów jest umieszczony a na stronie TPN-u figuruje ta trasa w wykazie dopuszczonej dla rowerów,.
0 0
ups, to mu wyskla mandat zaocznie:-)
a po ile te bicykle?
0 0
mały Karpiel wymiatacz :lol:
0 0
zakopianczyk, zdecyduj sie na jakas opcje w konc. wolno? nie wolno? mieszasz, zeby namieszac? jestes zenujacy. typowo polska zas... mentalnosc
0 0
Do illuminato.... to gdzie wolno jeździć to ja dokładnie wiem ale straż parku to już nie bardzo. Zwłaszcza szef straży powinien sie dokładnie orientować w przepisach....
0 0
illuminato co się czepiasz mojego kolegi jechałem z nim i wiem co mówi a władze sami nie wiedzą czy wolno czy nie a nawet dodam że nie wiedział o tym że szlak brzeziny hala też jest szlakiem rowerowy takich mamy ludzi na takich stanowiskach nie znają się na niczym
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz