Od 11. roku życia pasją Maćka Chyca Magdzina są motory. Jako junior odniósł wiele sukcesów w Mistrzostwach Polski i Słowacji. Za rok powinien startować w gronie seniorów. Jeżeli nie znajdzie się sponsor, sportowa kariera utalentowanego zakopiańczyka może się zakończyć.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"12866"}
W domu Maćka motocykle były obecne od zawsze. Jeździł na nich dziadek, później ojciec. - Na motorze koło domu próbowałem swoich sił od małego, a pierwszy motocykl dostałem w wieku 11 lat - wspomina Maciek. - Już pół roku później wystartowałem w pierwszych zawodach motocrossowych w Lublinie. Ta pierwsza maszyna to nie był do końca motocykl crossowy. Była to aprilia o pojemności 125 cm sześc., ale jechała gorzej, niż crossowe \"80\". Wystartowałem wtedy w najmłodszej klasie, tzw. minimoto.
W tamtych czasach nie można było jeszcze mówić o jakichś regularnych treningach. Były to raczej przejażdżki koło domu, jazda dla przyjemności po leśnych drogach. Przy okazji zawodów w Lublinie Maciek zapisał się do tamtejszego klubu i od tego momentu - można powiedzieć - zaczęła się jego wyczynowa przygoda z motocrossem. Następny motocykl w 2004 r. to była honda, typowa już crossowa \"80\". - Zawsze moim marzeniem były starty w Mistrzostwach Polski, zawodowe zajęcie się motocrossem - mówi Maciek.Na tej hondzie startował w zawodach okręgowych, w Sidzinie, Suchej Horze. Rozpoczęły się regularne treningi na torach - 2 razy w tygodniu i wyjazdy na weekendowe zawody. Wtedy też przyszły pierwsze sukcesy - 4. i 2. miejsce w zawodach motocrossowych w Lublinie. Widać było, że Maciek ma talent do motocrossu, a motocykl słucha się go, jak mało kogo.
W 2005 r. wystartował w cyklu zawodów składających się na Mistrzostwa Polski w klasie \"85\", w których startują zawodnicy do 14. roku życia. Wtedy musiał się mierzyć ze starszymi zawodnikami, ale sezon ukończył na niezłym 20. miejscu.
W 2007 r. nadeszła rywalizacja w gronie juniorów. Hondę Maciek zamienił na KTM \"125\".
- Start w nowej kategorii wiekowej w Mistrzostwach Polski to było dla mnie pierwsze duże wyzwanie. Na początku było bardzo ciężko. Miałem 14 lat i musiałem mierzyć się z zawodnikami nawet 19-letnimi.
Początek sezonu był w miarę udany. W czasie zawodów na Słowacji w kategorii juniorskiej zajął 4. miejsce. - Czułem się dobrze na tym nowym motocyklu. Na pierwszym treningu przed Mistrzostwami Polski, na niezbyt dobrze poznanym torze w Głogowie, skoczyłem za daleko, wyleciałem poza trasę. Miałem poważny wypadek, złamany obojczyk. Leżałem w szpitalu, przeszedłem 2 operacje. Sezon był praktycznie stracony, ale ani przez chwilę nie myślałem, żeby się poddać.
Jesienią znowu wsiadł na motor, jednak brał udział w mniej ryzykownych zawodach - country crossie. Pojechał do Sidziny na 3-godzinne zawody okręgowe, które mimo niedawnej kontuzji wygrał.
W 2008 r. znowu startował w Mistrzostwach Polski. Niestety, zawody te organizowane są w północnej Polsce. Najbliżej - 500 km od Tatr. Dlatego Maciek rozpoczął starty na Słowacji, w mistrzostwach naszych południowych sąsiadów. W podobnej klasie - do 19 lat. W 2009 r. zajął 7. miejsce w generalnej klasyfikacji Mistrzostw Słowacji, wygrał je inny Podhalanin - Patryk Galica Gudbaj.
Wtedy pojawił się chwilowo sponsor, miały być starty w Mistrzostwach Polski, miały być zimowe wyjazdy do ciepłych krajów, bo najlepsi motocrossowcy muszą trenować na motorach cały rok. Maciek zimą ćwiczył tylko siłę i kondycję. Niestety, bajkowe zapowiedzi skończyły się na tygodniowym wyjeździe do Rzeszowa.
Maciek razem z Patrykiem wzięli też udział pod koniec 2009 r. w drużynowym, motocrossowym maratonie na Słowacji w Lewoczy. Było to niezwykle udane zwieńczenie całego sezonu - na słowackim torze pokonali wszystkich rywali.
2010 r. przyniósł 7. miejsce w jednych zawodach w cyklu Mistrzostw Polski, na Słowacji udawało się Maćkowi zająć miejsca na podium. - Szczególnie dobrze startowało mi się zawsze pod koniec sezonu, gdy nabierałem pewności. Ostatnio również startowaliśmy w Mistrzostwach Słowacji. W jednych zawodach byłym na 8., a w drugich na 5. pozycji.
- Podstawa oprócz odwagi to dobre przygotowanie fizyczne.
Motocross to niebezpieczny sport. Potrzeba w nim dużej odwagi. Maciek, oprócz najpoważniejszej kontuzji obojczyka, zaliczył kilka groźnych upadków.
W karierze bardzo pomaga Maćkowi firma Panolin i jej dystrybutor w Szaflarach Bartłomiej Migiel, który wyposaża w go olej i smary na wszystkie zawody. Pomaga mu też hotel \"Redyk\" z Zębu. W przyszłym roku Maciek powinien przesiąść się na nowy motocykl i przejść do seniorów. W sezonie zresztą potrzebne są 2 maszyny - jedna treningowa, druga tylko na zawody. Jeżeli nie znajdzie się strategiczny sponsor, kariera zawodnicza Maćka może się zakończyć.
Paweł Pełka
0 0
nie magdzina tylko magdzinego jak juz cos matoly
0 0
Nie pierwsza i nie ostatnia taka kariera.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz