Sezon motocyklowy za nami. 15 listopada w Łęgowie k/Gdańska odbędzie się uroczyste zakończenie sezonu 2008. Uroczystość zorganizowana zostanie dla wszystkich konkurencji motocrossu, enduro, trialu, supermoto i cross country. Nagrody zostaną wręczone najlepszym zawodnikom.
Wśród nagrodzonych nie zabraknie motocyklistów z Podhala. Najwięcej nagród odbiorą przedstawiciele trialu. AMK Gorce Nowy Targ od kilkunastu lat niepodzielnie panuje na krajowych trasach. W minionym sezonie nowotarżanie wywalczyli 1766 punktów, a drugi w klasyfikacji krakowski Smok miał 1062 punkty mniej. To nokaut!
Detronizacja „Teddy’ego”
W klasyfikacji indywidualnej siedem razy pod rząd na mistrzowskim tronie zasiadał Tadeusz Błażusiak. W tym roku jego hegemonia została przełamana. Nie dlatego, że był w słabszej formie, bo ta była wyborna. Startował w czterech wyścigach i wszystkie wygrał w cuglach. Niestety kontuzja podczas przygotowań do ekstremalnych rajdów w Ameryce sprawiła, iż champion nie stanął na starcie kolejnych czterech rund (z ośmiu, sześć najlepszych liczyło się w ogólnym bilansie). 80 punktów nie wystarczyło na „pudło”. „Teddy” sklasyfikowany został na czwartym miejscu, a w klasie otwartej na 3.
Stajnia KTM, w której jeździ Błażusiak, wyraziła zgodę na jego starty w trialu tylko w mistrzostwach Polski. Dla niego i zespołu są inne priorytety na międzynarodowej arenie. – Obecnie koncentruję się na halowym Pucharze Świata w enduro ekstremalnym – twierdzi nowotarżanin. – Chcę ostro powalczyć i poprawić zeszłoroczny wynik. Wracam do USA, żeby walczyć o tytuł w endurocrossie, który z powodu kontuzji „odjechał” mi w tym roku. Wystartuje także we wszystkich imprezach enduro extreme oraz mistrzostwach świata w enduro indoor. Nowością z pewnością będzie moja obecność w niemieckim GCC (cross country) i jak czas pozwoli, to pojadę w Weston Beach Race i Red Bull Knock Out.
Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że plany te nie będą realne. Tadeusz uległ poważnemu wypadkowi w trakcie treningu przed startem w X rundzie amerykańskiej serii WORCS. Podczas jednego z podwójnych skoków Tadek uderzył twarzą w kierownicę, łamiąc nos oraz liczne kości twarzy, w tym kości policzkowe.
Życiowy sukces „Kaczora”Przemysław Kaczmarczyk (AMK Gorce Nowy Targ) zawsze był za plecami Błażusiaka. Wicemistrzowskie tytuły już mu się znudziły. Wykorzystał więc swoją życiową szansę i po raz pierwszy stanął na najwyższym stopniu podium. Tytuł mistrzowski nie przyszedł mu łatwo, gdyż młode „wilczki” zaciekle go atakowały. Dwoma punktami wygrał rywalizację z Karolem Ceremugą z AP Kraków, a trzeci był nowotarżanin Gabriel Marcinów. W pierwszej siódemce znalazło się sześciu motocyklistów z Nowego Targu! Na piątym miejscu sklasyfikowano Konrada Legutko, za jego plecami Sebastiana Cyrwusa i Michała Łukaszczyka.
Kilka lat temu wydawało się, że Cyrwus będzie tym, który pójdzie w ślady Błażusiaka. Spory talent i wielkie umiejętności w juniorach pozwalały mu sięgać po sukcesy. Jednak o sukcesie w tym sporcie nie decyduje tylko człowiek i jego umiejętności. Jeśli nie masz dobrego motocykla, to nie ma co marzyć o dobrych wynikach. Już na Puchar Narodów pojechał na rozsypującym się stalowym rumaku. Kłopoty sprzętowe dawały znać o sobie niemal w każdym starcie. W ostatniej eliminacji strefowej, przed dwoma tygodniami, nie stanął na starcie, bo… na rozgrzewce motocykl mu się rozsypał. To drogi sport i bez sponsorów nie da się działać. Sebastian sponsora wypatruje już od ponad dwóch lat. Bezskutecznie. Szkoda, bo takich zawodników nie ma wielu.
Problemów ze sprzętem nie mają ci, którzy startują w grupie Sherco team Rafała Luberdy. Na „niebieskim” motocyklu tytuł mistrza kraju wywalczył „Kaczor”. Świetnie spisywał się Marcinów i cała grupa młodych jeźdźców.
– To był najlepszy sezon w mojej karierze – przyznaje Przemysław Kaczmarczyk. – Od początku układało się dobrze, byłem w dobrej formie. Nie miałem problemów z kontuzjami ani ze sprzętem. Dodatkowo znalazło się kilku sponsorów, dzięki którym moje możliwości były jeszcze większe. Duży udział w moim sukcesie mieli Bogdan Sięka, który zawsze mi pomagał, służył dobrą radą i ratował podczas upadków na treningach. Rafał Luberda, szef teamu, dobrze dbał o mój motocykl SHERCO, który spisywał się rewelacyjnie. Nie zabrakło też ciężkich chwil, ale zawsze miałem wsparcie u przyjaciół, którym bardzo dziękuję. Po kontuzji Tadka Błażusiaka było niemal pewne, że tytuł mistrza Polski będzie mój. Niemniej walczyć o niego musiałem do samego końca, gdyż przytrafiło mi się parę słabszych występów. Najbardziej podobał mi się Rajd Tatrzański, super było w Miękini i Bytomiu, a najgorzej w Szklarskiej Porębie. Jestem w szczytowej formie i nie zamierzam się jeszcze rozstawać ze sportem, ale na pewno muszę więcej czasu poświęcić mojemu Oskarkowi, on też w tym roku dużo zdziałał.
Młoda fala, a starzy nie kapitulują
Oskar Kaczmarczyk wiódł prym w klasie maluch. Ściga się nie tylko na motorze, ale również na rowerze pokonuje przeszkody z bali, kamieni i opon. W trialu rowerowym zajął 13. miejsce w mistrzostwach świata UCI, czwarty był w mistrzostwach świata BTIU i pierwszy w kraju w kategorii Benjamin. W motorach zajął pierwsze miejsce w kategorii maluch, a drugie w mistrzostwach strefy południowej. Drugie miejsce zajął jego kolega klubowy Bartosz Kwak, a czwarty był Maciej Czubernat.
Młoda fala zalewa trial, ale starzy ani myślą kapitulować. Od wielokrotnego mistrza kraju Bogusława Sięki jeszcze wiele muszą się uczyć. Boguś traktuje występy niemal rekreacyjnie, ale i tak zdobył kolejny tytuł mistrza kraju. Już sam nie może się ich doliczyć. Tym razem okazał się najlepszy w klasie weteran. Mocno naciskał go kolejny nowotarski weteran Marek Pawlikowski. O nim mówi się, że to najszybszy zawodnik w trialowym „cyrku”. Nie ma problemów ze zmieszczeniem się w czasowym limicie. Gdy wszyscy pierwsze okrążenia jadą wolno i potem muszą się śpieszyć, by zmieścić się w limicie czasowym, „Szary” już w eleganckim garniturze i wyluzowany obserwuje ich walkę z czasem.
Dziewczyna też na „pudle”
Za motory chwyciły się również góralskie dziewczyny. Już w pierwszym roku startów Paulina Siuty z Waksmundu stanęła na najniższym podium. Uległa tylko bardziej doświadczonym zawodniczkom, które już kilka lat rywalizują na trialowych trasach. Tytuł mistrzowski wywalczyła Klara Dubaniowska (Smok Kraków). Na piątej pozycji mistrzostwa ukończyła druga z motocyklistek AMK Gorce – Anna Czubernat.
Wicemistrzostwo TKM Motocrossowcy skupieni w TKM Zakopane również mogą pochwalić się sukcesami, mimo iż dopiero przed trzema laty reaktywowano sekcję motorową pod Giewontem. Zaczęto od młodzieży. To ona odniosła największy sukces. W klasie młodzik TKM drużynowo uplasował się na drugim miejscu, tracąc do zwycięzcy Cross Lublin 97 punktów. W klasie senior na 24 sklasyfikowane zespoły zakopiańczycy uplasowali się na ósmej pozycji. Co prawda indywidualnie nie stanęli na podium w żadnej klasie, ale tak ich wyniki należy uznać za zadawalające.
Czadowa 11-latka
Najlepszym rezultatem pochwalić się może nowotarżanka Karolina Węgrzyn. Wielokrotnie na motocrossowych torach udowadniała, że… nie jest płcią słabszą. Jako jedyna kobieta w MX 65 ccm wielokrotnie biła na łeb i szyję męski ród. Zresztą nie kryje, iż sport motorowy zaczęła uprawiać dlatego, by… bić chłopaków. – Motocykla dosiadłam z czystej ciekawości, pędu wiatru, możliwości konkurowania i ogrywania płci męskiej – mówi. Niesamowite samozaparcie i konsekwencja w systematycznym treningu spowodowała, że regały w pokoju Karoliny uginają się od pucharów. Potrafi brawurowo jeździć. Nie straszne jej potężne skocznie, czy „praleczki” na torze. Silne ręce i nienaganna technika powodują, że „fruwa” na motocyklu. Ze startu na start zyskiwała szacunek wśród konkurentów. A przecież urażona męska duma nie raz chciała się odgryźć sympatycznej 11-latce. – Przecież ten sport nie jest tak popularny pod Tatrami, by nas biła jakaś dziewucha – słychać było w zawodniczych boksach. Puszczali frontalny atak, jakby byli w zmowie. Karolina musiała uważać, bo nawet łokcie szły w ruch. – To jednak odważna młoda dama, która nie pęka przed chłopakami i podejmowała z nimi walkę „wręcz” – chwali ją trener z przeciwnego obozu. Kilka razy musiała jednak westchnąć na mecie: „siła złego na jednego”. Karolina była czwarta w mistrzostwach kraju, zabrakło jej niewiele do „pudła”. Niemniej w pokonanym polu zostawiła wielu chłopaków. Między innymi kolegów klubowych – Karola Sado, który sklasyfikowany został na 10. pozycji i 15. w „generalce” Richarda Sikynę. Ten ostatni jest Słowakiem i tylko w czterech wyścigach brał udział. W nich błysnął klasą i plasował się na czołowych miejscach.
Płonący motocykl W klasie MX 85 ccm najlepiej zaprezentował się Jan Stachoń Tutoń, syn wielokrotnego mistrza kraju w motocorssie Józefa. Idzie w jego ślady. Zresztą fachowcy, w tym trener kadry narodowej, wypowiadają się o jego jeździe w samych superlatywach. Jasiu był piąty w mistrzostwach kraju, ale gdyby nie pechowe starty, to kto wie… W tej klasie jeden start zaliczył Mario Bolibruch i sklasyfikowany został na 25. pozycji.
W klasie MX 2 Junior w „generalce” sklasyfikowanych zostało trzech jeźdźców. Początek sezonu należał do poroninina Patryka Gudbaja Galicy. Po pięciu eliminacjach był bliski medalu. Znając jego charakter można było w ciemno stawiać, iż powalczy o zaszczytne trofea i co najmniej powtórzy sukces sprzed dwóch lat. Niestety kontuzja wyeliminowała go z walki o medal. Z tego powodu musiał opuścić 9 wyścigów, a tym samym zaliczył spadek w klasyfikacji na 14. miejsce. Patryk to dusza wojownika, i zapewne dlatego od dwóch lat boryka się z jakimiś urazami. Również poprzedniego sezonu nie ukończył z powodu kontuzji. Mało tego, co roku jesteśmy świadkami jakiegoś mrożącego krew w żyłach zdarzenia z udziałem Patryka. W Nowogardzie jego motocykl stanął w płomieniach. Gdy na jednym z okrążeń przewrócił się i chciał ponownie odpalić Yamahę, z rury wydechowej dmuchnął 1,5 metrowy płomień.
Kontuzjogenny jest także Maciej Chyc Magdzin, jeżdżący w tej samem klasie. To nie pozwala mu wykazać wszystkich możliwości. A ma ogromne, co udowodnił wcześniejszymi startami i sukcesami. Zmienił też motocykl. Mistrzostwa kraju ukończył na 21. miejscu, a 39. był Tomasz Pacyga.
Stefan Leśniowski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz