Piłka nożna

Zamknij

Strzelił Realowi 3 gole w jednym meczu. Teraz twierdzi, że Podhale stać na wielką piłkę

Paweł Wargenau 20:43, 09.08.2011
Treść artykułu pod wideo ↓

Jest jedynym Polakiem, który na Santiago Bernabeu strzelił Realowi Madryt 3 bramki w jednym meczu. Po zakończeniu pięknej kariery z powodzeniem trenował młodzież Osasuny Pampeluna. W kraju zdobył Puchar Polski i Superpuchar Polski z Legią Warszawa. Uwielbia Tatry i górali do tego stopnia, że od dwóch lat ma własny apartament z widokiem na Giewont. O karierze zawodnika i losie trenera, góralach i piłce nożnej na Podhalu z obecnym trenerem Zagłębia Lubin Janem Urbanem rozmawia Paweł Wargenau.

- Co ci mówi data 30 grudnia 1990 roku?

- Mówi mi bardzo wiele, ponieważ dotyczy meczu, którego nigdy nie zapomnę. Wyjazdowe spotkanie Osasuny Pampeluna z Realem Madryt przy komplecie publiczności na stadionie Santiago Bernabeu. Real jak zawsze był  w czołówce, ale my w tamtym sezonie również. I okazało się, że rozbiliśmy \"Królewskich\" 4:0. W tym pamiętnym dla mnie meczu zdobyłem 3 gole, a przy czwartym zaliczyłem asystę. Było to dla klubu z Madrytu jedno z największych upokorzeń w dziejach klubu, a dla Osasuny był to historyczny wyczyn. Mecz odbił się echem nie tylko w Hiszpanii. Pamiętam, że drzwi się nie zamykały w klubie przez wiele dni. Nie jestem w stanie dzisiaj powiedzieć ilu wywiadów wówczas udzieliliśmy, ale było ich naprawdę bardzo dużo. Wystarczy powiedzieć, że jakiś czas później kibice Osasuny stworzyli książkę o tym meczu złożoną tylko z materiałów prasowych. Uzbierało się tego przeszło 100 stron. Dla klubu, w którym grałem, było to wielkim wydarzeniem, a dla mnie swoistą nagrodą za wysiłek jaki wkładałem w grę na murawie. Byłem, co prawda, zawodnikiem bramkostrzelnym, ale nigdy wcześniej nie strzeliłem hat-tricka. Udało mi się to jednak w takim meczu i do tego na takim stadionie, jakim jest Santiago Bernabeu. Nie należę do ludzi, którzy przywiązują do wspomnień zbyt wielkiej wagi, ale tego meczu nie zapomnę do końca życia.

- Można powiedzieć, że swoją grą w lidze hiszpańskiej utorowałeś drogę kolejnym zawodnikom z naszego kraju.

- Niewątpliwie tak. Przede mną roczny epizod w Herculesie Alicante zaliczył Jan Tomaszewski, ale tak naprawdę dopiero po mnie przyjechało do Hiszpanii kilku bardzo wartościowych graczy. Mam tu na myśli Ryśka Stańka, Romana Koseckiego, Jacka Ziobera, Wojciecha Kowalczyka, Mirosława Trzeciaka czy Cezarego Kucharskiego. Prawda jest jednak taka, że jeśli nie ma kontynuacji dobrej postawy następców tych piłkarzy, to zainteresowanie rynkiem, z którego pochodzą, zanika bądź wręcz zamiera. Dlatego właśnie nie możemy się poszczycić dużą ilością zawodników z Polski, którzy graliby w mocnych ligach. W tej chwili wyjątkiem jest Bundesliga, w której bardzo dobrze spisuje się kilku naszych piłkarzy. Pokazali, że potrafią dobrze grać w piłkę i dlatego Niemcy interesują się polskim futbolem. Wiedzą  bowiem doskonale, że w naszym kraju można od czasu do czasu wyłowić bardzo dobrych graczy.

- Grałeś też w reprezentacji Polski i byłeś uczestnikiem mistrzostw świata w Meksyku w 1986 r. Czym różniła się reprezentacja, w której grałeś, od tych Leo Beenhakkera czy Franciszka Smudy?

- Nie jest łatwo o porównania w tej kwestii. Z jednej strony myślę, że umiejętnościami zawodników, ale z drugiej strony, my również niczego wielkiego nie osiągnęliśmy. Owszem wyszliśmy z grupy, co w ostatnich latach nie udaje się naszej reprezentacji. Nam jednak nie udało się awansować do mistrzostw Europy, a reprezentacja prowadzona przez Leo Beenhakkera dokonała tego pierwszy raz w historii naszej piłki. Moim zdaniem, indywidualny poziom prezentowany przez zawodników mojego pokolenia był wyższy niż tych z obecnej reprezentacji, ale wpływ na to miało wiele czynników.

 - Jednym z podstawowych jest z pewnością szkolenie młodych zawodników.

 - Niewątpliwie ma ono bardzo duży wpływ na poziom reprezentowany przez dzisiejszych graczy. Trzeba zauważyć, że w czasach, kiedy ja zaczynałem grać w piłkę, nawet kluby III ligi nie miały problemów finansowych. Wywodzę się z Victorii Jaworzno i pamiętam, że grupy młodzieżowe miały bardzo dobre warunki do szkolenia młodzieży. Inne były wówczas realia, bowiem niemal wszystkie kluby były finansowane przez różnego rodzaju zakłady i firmy państwowe. Nie było problemów ze sprzętem, warunkami do treningów czy wyjazdami na obozy treningowe.Co prawda, nie było w tamtych latach dobrej infrastruktury w małych klubach, ale jakość szkolenia była bardzo dobra. Dlatego też kluby ówczesnej pierwszej ligi nie miały problemów ze znalezieniem bardzo utalentowanych piłkarzy z drugiej czy też niższych lig. Pamiętam, że kiedy w Zagłębiu Sosnowiec karierę kończył Zbyszek Sobczyk, to Zagłębie sprowadziło czterech czy pięciu graczy i spokojnie trenerzy przyglądali się ich poczynaniom. W ten właśnie sposób znalazłem się w Sosnowcu w pierwszej lidze, mając wówczas 19 lat. W tej chwili trenerzy klubów ekstraklasy nie mają takiego komfortu, a o pojedyncze \"rodzynki\" często rozgrywa się między klubami prawdziwa batalia.

- Po zakończeniu pięknej kariery zająłeś się szkoleniem młodzieży w Osasunie. Potem przez dwa sezony byłeś szkoleniowcem jej drugiego zespołu. I nagle przyszły oferty pracy z polskiej ekstraklasy. Długo się zastanawiałeś, kiedy propozycję złożył ci prezes ITI Mariusz Walter?

- Pierwszą ofertę złożyła mi krakowska Wisła. Nie doszliśmy jednak do porozumienia i nie chodziło o warunki finansowe. Niektórzy mogą powiedzieć, że popełniłem duży błąd, rezygnując z tej oferty, ale ja uważam, że w każdej sytuacji należy mieć charakter. Wyczułem, po prostu, że nie było ze strony Wisły pełnego zaufania do mnie i wyczułem, że nie są do końca przekonani czy dokonaliby właściwego wyboru.  Chciałem jedynie, aby zapewniono mi ciągłość pracy przez jeden rok. Nie było pozytywnej reakcji klubu w tej kwestii i dlatego postanowiłem ofertę odrzucić. Zupełnie inaczej było z Legią Warszawa. Legia od razu chciała podpisać ze mną kontrakt na 2 lata, a warunki finansowe uzgodniliśmy dosłownie w kilka minut. Prezes Walter chciał dłuższej umowy, ale ja powiedziałem, abyśmy podpisali na rok. W tym czasie ja chciałem się przekonać na co mnie stać, a z drugiej strony nie chciałem, aby Legia miała kłopot, gdybym nie spełnił oczekiwań. Myślę, że takie postawienie sprawy było po prostu uczciwe. Potem przedłużyłem kontrakt o kolejne 3 sezony.

- Udało ci się stworzyć w Legii dobrą atmosferę do pracy?

- Myślę, że tak. Jestem człowiekiem otwartym na poglądy innych. Wydaje mi się, że umiem słuchać co inni ludzie mają do powiedzenia i staram się wyciągać z tego wnioski. W Legii nie miałem większych kłopotów ze stworzeniem dobrej atmosfery. W dużej mierze było to zasługą moich współpracowników. Oprócz Jose Antonio Vicuny, z którym współpracuję już bardzo długo, przyszło mi pracować ze wspaniałymi ludźmi. Każdemu trenerowi życzę, aby kiedyś na swojej drodze spotkał takich ludzi jak Lucjan Brychczy, Krzysztof Dowhań, Stanisław Machowski czy niezastąpiony kierownik drużyny, Ireneusz Zawadzki. Oczywiście nie zapominam też o Jacku Magierze. Ci ludzie doskonale znają się na swojej pracy, a wspólnie tworzą niezwykle zgraną ekipę.

- Zdobyłeś z Legią Puchar i Superpuchar Polski. Przyszła jednak runda wiosenna w roku 2010 r. Po zwycięstwie nad Cracovią przyszły dwie porażki, po których zostałeś z Legii zwolniony. Legia pod wodzą obecnego trenera doznała w minionym sezonie 11 porażek, a mimo tego Maciej Skorża pozostał na stanowisku. Nie czułeś rozżalenia, że w ten sposób cię potraktowano i nie pozwolono ci na dokończenie sezonu?

- Włodarzy Legii rozzłościło wówczas to, że już po trzech kolejkach mogliśmy być na czele tabeli, ale nie wykorzystaliśmy szansy. Wisła dwukrotnie wówczas przegrała i raz zremisowała. Jestem przekonany, że decyzja władz Legii była pochopna. Mieli oczywiście prawo do jej podjęcia, ale uważam, że w pewnym sensie wsadzili Stefana Białasa na \"minę\". Moim zdaniem zmiana ta była nieprzygotowana i skończyło się tak, że Legia była poza pucharami. Wierzę, że gdybyśmy mogli dokończyć wówczas rundę wiosenną, to drużyna zajęłaby miejsce gwarantujące grę w europejskich pucharach. Stało się inaczej i mogę tylko tego teraz żałować. Trudno jest jednak porównywać moją sytuację z tą, w której znalazł się Maciej Skorża. Przychodząc do Legii, zastał nowoczesną infrastrukturę, doping na trybunach, którego myśmy nie mieli oraz przebudowaną drużynę. Wiadomo było, że ten zespół potrzebuje czasu, aby zacząć dobrze grać. I końcówkę sezonu Legia miała naprawdę udaną. Przyznać jednak należy, że ilość tych porażek była zdecydowanie za duża. Dobrze, że tym razem działaczom wystarczyło cierpliwości i że Maciek będzie miał szansę kontynuować pracę. Końcówka sezonu zdecydowanie przemawiała za nim.

- Teraz pracujesz w Zagłębiu Lubin, który znany jest ze stabilizacji finansowej. Jakie cele w nadchodzącym sezonie stawiasz swojej drużynie i sobie? Pewne utrzymanie w ekstraklasie czy może walka o grę w europejskich pucharach?


- Nie mogę złożyć deklaracji, że Zagłębie w nadchodzącym sezonie będzie walczyło o prawo gry w europejskich pucharach, ponieważ byłyby to deklaracje złożone nieco na wyrost. Nie ulega jednak wątpliwości, że mój obecny zespół nie może bronić się przed spadkiem, jak to miało miejsce w poprzednim sezonie. Musimy sobie jednak zdawać sprawę, że jest w lidze kilka zespołów o potencjale wyższym od naszego. O mistrzostwo Polski z pewnością walczyć będą ponownie Legia, Wisła, Lech i do tej trójki może dołączyć w tym sezonie Polonia Warszawa. Możemy jednak śmiało walczyć o miejsce tuż za tą czwórką. Oczywiście będziemy starali pokusić się o niespodziankę. Jeżeli sezon podobny będzie do poprzedniego, to dlaczego nie mielibyśmy się włączyć nawet do walki o puchary. Trzeba pamiętać, że od wielu lat nie było takiej sytuacji, aby mistrzostwo zdobyła drużyna, która przegrała w sezonie 8 spotkań. Dlatego twierdzę, że każde rozwiązanie jest możliwe.

- Występowałeś przez ponad 7 lat w Hiszpanii. Czy możesz powiedzieć, że kraj ten stał się twoją drugą Ojczyzną?


- Oczywiście, że tak. Przecież, tak naprawdę, do dzisiaj mieszkam w Hiszpanii. W Pampelunie mam dom, moje dzieci mieszkają na stałe w Hiszpanii. Jeżeli mówię dzisiaj, że jadę do domu, to mam na myśli Hiszpanię. Od kilku lat pracuję w Polsce, ale, tak naprawdę, moja rodzina przyjeżdża do Polski już bardziej w odwiedziny niż do domu. Staramy się jednak dzielić czas wolny, tak, aby być i w Hiszpanii i w Polsce.

- Fakt posiadania domu w Hiszpanii nie przeszkodził ci jednak w zakupie apartamentu z widokiem na Giewont.

- Jesteśmy z żoną bardzo szczęśliwi, że udało nam się zrealizować jedno z życiowych marzeń. Oboje bardzo kochamy Tatry i chcieliśmy mieć swój własny kąt na Podhalu. Kiedy byłem jeszcze zawodnikiem, to w czasie zimowych obozów z zazdrością patrzyłem na ludzi jeżdżących na nartach i powtarzałem sobie, że zaraz po zakończeniu kariery nauczę się jeździć na nartach. Słowa danego samemu sobie dotrzymałem i zimą ten sport sprawia mi wielką frajdę. Z racji moich obecnych obowiązków nie mogę bywać w Kościelisku i Zakopanem tak często jakbym tego pragnął, ale staram się w wolnych chwilach chociaż na chwilę odwiedzać Tatry i napawać się ich pięknem. Odpoczywa się wspaniale w górach i przyznam, że w czasie pobytów w Kościelisku odpoczywam psychicznie. Bardzo sobie cenię ludzi mieszkających na Podhalu. Są gościnni, otwarci i dlatego wielką przyjemnością przyjeżdżam w nasze kochane Tatry.

- Czy kiedykolwiek oglądałeś mecz z udziałem drużyn z Podhala?

- Niestety, nie miałem okazji być na żadnym meczu na Podhalu. I muszę się przyznać, że bardzo tego żałuję. Tym bardziej, że swego czasu otrzymałem zaproszenie z Białki Tatrzańskiej od prezesa Andrzeja Rabiańskiego i trenera Stanisława Stramy. Niestety, mam w chwili obecnej bardzo mało wolnego czasu i z tego powodu nie dotarłem jeszcze na mecz do Białki Tatrzańskiej. Mam jednak nadzieję, że zaproszenie jest nadal aktualne i mogę obiecać, że w pierwszej wolnej chwili, w trakcie kolejnego pobytu w Tatrach, na pewno odwiedzę zespół Watry.

- Lubań Maniowy i Watra Białka Tatrzańska to dwa kluby, które grają odpowiednio w III i IV lidze. Nie ma jednak na Podhalu zespołu, który przebiłby się do wyższej klasy rozgrywek, np. do I ligi. Gdzie, twoim zdaniem, leży przyczyna dosyć przeciętnego poziomu podhalańskiej piłki?

- Podstawową przyczyną takiego stanu rzeczy jest fakt, że do tej pory nikt na Podhalu nie podjął decyzji, aby postawić na piłkę. Nie ma stadionu z prawdziwego zdarzenia, odpowiedniej infrastruktury i, przede wszystkim, decyzji odpowiednich osób co do inwestowania w tę dyscyplinę sportu. Jestem przekonany, że Podhale stać na wielką piłkę. Charakter zawodników grających na Podhalu, moim zdaniem, predysponuje ich do tego, aby grali na wysokim poziomie. Mam tu na myśli ich ambicję i pracowitość, jeżeli im na czymś naprawdę zależy. Z pewnością nie brakuje też ludzi, którzy mogliby zainwestować duże pieniądze w futbol. Z drugiej jednak strony rozumiem, dlaczego piłka nie jest wiodącą dyscypliną w regionie. Podhale to hokej, różnego rodzaju odmiany narciarstwa i przede wszystkim wszystko co związane jest ze sportami zimowymi. Trzeba szanować tradycje tego regionu w dziedzinie sportu. Dlatego nie ma powodu do dramatyzowania. Dla porównania, są miasta w naszym kraju, gdzie dyscypliną wiodącą jest żużel. I tam również piłce nożnej jest trudno się przebić. Uważam jednak, że jeżeli grupa ludzi z Podhala zdecydowałaby się zainwestować w piłkę, to z pewnością jedna lub dwie drużyny mogłyby grać na wysokim poziomie.

- Czy jeżeli poproszono by cię o pomoc to, przy okazji pobytów na Podhalu, podzieliłbyś się swoją wiedzą z trenerami tutejszych klubów?


- Naturalnie. Jeżeli tylko mógłbym być pomocny, to z wielką ochotą podzielę się swoją wiedzą. Jestem zdania, że na Podhalu jest sporo zdolnych trenerów i zawodników, którym zależy na podnoszeniu poziomu piłki nożnej na ich terenie. Niewątpliwie potrzebują oni wsparcia ze strony miejscowego biznesu w zakresie finansów. Jeśli będę mógł się w jakimkolwiek stopniu przyczynić do tego, że zainteresowanie piłką nożną na Podhalu wzrośnie, to oczywiście jestem do dyspozycji. Zbyt mocno sobie cenię całe Podhale, abym mógł odmówić pomocy.

 Paweł Wargenau

(Paweł Wargenau)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (2)

orkanorkan

0 0

wielka piłka w wykonaniu narciarzy i innych,jak to ma miejsce tam gdzie Lenina hołubili przez tyle lat,w Poroninie.

09:54, 12.08.2011
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

z ceprow rodemz ceprow rodem

0 0

Interesujaca opowiesc. Pamietam Urbana z Zglebia i reprezentacji. Dobrze, ze znalazl czas na podzielenie sie swoimi doswiadczeniami z TP. Podzielam zdanie, ze jednak pieniadze potrzebne sa w na kazdym poziomie gry. Zycze Zaglebiu jak najleszych wynikow pod wodza Jana Urbana.

17:40, 26.09.2011
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OGŁOSZENIA PROMOWANE

  • budowlane

    22.12.2025

    OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

  • ogloszenie

    29.05.2026

    Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

  • budowy

    02.06.2026

    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

  • praca

    02.06.2026

    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

  • ogloszenie

    27.05.2026

    Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

  • ogloszenie

    19.05.2026

    KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

  • biznes

    02.06.2026

    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

  • domy

    02.06.2026

    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

  • 01.06.2026

    ZLECĘ WYKONANIE PRAC WYKOŃCZENIOWYCH: SUCHE TYNKI,...

  • 01.06.2026

    ZATRUDNIĘ DO KARCZMY i PENSJONATU W KOŚCIELISKU. 6...

  • 01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA MIESZKANIE 38m2 i 55m2 w CENTRUM NOWE...

  • ...

    01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

  • SZCZ

    01.06.2026

    SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

  • ...

    29.05.2026

    RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

  • 26.05.2026

    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI KELNERA/-KĘ, POMO...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM: KELNER/-KA - DLA ...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM DLA UCZNIÓW, STUDE...

  • 25.05.2026

    URZĄD GMINY KOŚCIELISKO zatrudni INSPEKTORA ds. po...

  • ...

    25.05.2026

    ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

  • ...

    22.05.2026

    RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

  • budynek

    12.05.2026

    Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

  • ...

    28.04.2026

    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

  • pożyczki

    23.04.2026

    PROVIDENT. 571 240 909.

  • usługi

    17.04.2026

    OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

  • ...

    07.04.2026

    Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

  • ...

    07.04.2026

    NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...


POLECAMY

0%