Piłka nożna

Zamknij

Wywiad z Michałem Żewłakowem: Wyrzut sumienia trenera Smudy

Paweł Wargenau 12:53, 18.08.2011
Treść artykułu pod wideo ↓
4 Wywiad z Michałem Żewłakowem: Wyrzut sumienia trenera Smudy

Rozegrał w reprezentacji Polski 102 spotkania, czym ustanowił absolutny rekord. Przez długi czas był jej filarem i kapitanem. Uczestnik Ligi Mistrzów w barwach Anderlechtu Bruksela i Olympiakosu Pireus. Po 13 latach gry za granicą powrócił do polskiej ekstraklasy. O przykrym pożegnaniu z reprezentacją Polski, \"szczerości\" trenera Smudy, ciemnej stronie piłki nożnej i młodzieńczej fascynacji Tatrami z Michałem Żewłakowem, specjalnie dla Tygodnika Podhalańskiego, rozmawia Paweł Wargenau.

::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"13220"}

- Jak się czujesz po 13 latach spędzonych w zagranicznych klubach? Czy powrót do kraju i rodzinnego miasta nie był dla ciebie trudnym przeżyciem?

- Przede wszystkim był ogromnym przeżyciem. Do dnia dzisiejszego odnajduję się w nowych dla mnie realiach. Na nowo poznaję ludzi, z którymi nie obcowałem przez tyle lat, Warszawa również bardzo się zmieniła. Po prostu, cały czas uczę się na nowo żyć w moim mieście, muszę załatwiać podstawowe życiowe sprawy, a nie jest to, wbrew pozorom, łatwe dla kogoś, kto tyle lat spędził za granicą. Z drugiej strony przychodzą takie bardzo osobiste, nostalgiczne przemyślenia dotyczące pobytu poza ojczyzną. Najkrócej mogę to ująć w ten sposób, że coraz częściej myślę, iż najlepsze swoje lata spędziłem na szwendaniu się po Europie. Oczywiście nie mogę zaprzeczyć temu, że powróciłem bogatszy o doświadczenia, ze stabilną sytuacją finansową. Zapłaciłem jednak za to bardzo wysoką, moim zdaniem, cenę.

- Co masz na myśli?

- Przez wiele lat nie mogłem się dzielić z najbliższymi zarówno sukcesami jak i porażkami. I to nie tylko tymi boiskowymi. Nie mogliśmy rozmawiać bezpośrednio i to było dla mnie największym problemem. Pewne sprawy życiowe, po prostu, się rozpływały. Ostatnio dręczy mnie taka refleksja. Moja ukochana córeczka skończy niebawem 9 lat, a ja do tej pory tylko raz byłem na jej urodzinach. Dla mnie to jest właśnie ciemna strona piłki nożnej. Ktoś, dla kogo wartości rodzinne są ważne, z pewnością zrozumie co mam na myśli. Kibice bardzo rzadko jednak podchodzą do tych spraw w ten sposób. Dla nich piłkarze są ludźmi, którzy zwiedzają co raz to nowe miejsca, doskonale się bawią i na dodatek zarabiają dużo pieniędzy. Tylko nieliczni zdają sobie jednak sprawę jaka jest tego cena. Jeżeli dochodzi się do pewnego poziomu i gra się w Lidze Mistrzów, to w moim przypadku skutkowało to tym, że w tygodniu spędzałem w domu zaledwie dzień lub dwa. Byłem zatem gościem w rodzinnym domu i ojcem niedzielnym. Stałem się człowiekiem, który raczej rozbijał dyscyplinę wpajaną dzieciom przez żonę, a to dlatego, że chciałem nadrobić stracony czas.  

- Kiedy rozmawialiśmy przed EURO 2008, powiedziałeś, że jeżeli miałbyś zagrać jeszcze kiedyś w polskiej lidze, to chciałbyś na zakończenie kariery trafić do Legii Warszawa. Dzisiaj jesteś jej zawodnikiem. Można zatem powiedzieć, że dopiąłeś swego.

- Absolutnie tak. A największą radość sprawił mi fakt, że dokonałem tego zupełnie sam. Z pewnością nie zrobiłem tego w idealny sposób, bowiem po drodze wynikły pewne problemy. Jednak kiedy już podpisałem kontrakt, to nie ukrywam, że miałem dużą satysfakcję. Po pierwsze z tego, że będąc rodowitym warszawiakiem, w wieku 35 lat mogę jeszcze pograć w Legii, a po drugie, że nie korzystałem z pomocy żadnego menedżera i wszelkie warunki pracy w klubie uzgodniłem sam. Moje zadowolenie jest tym większe, to Legia złożyła mi ofertę gry w jej barwach, a nie jakiś inny klub. Pierwszą propozycję otrzymałem z Warszawy w momencie, kiedy kończył się mój kontrakt z Olympiakosem Pireus. Byłem wówczas tuż przed podpisaniem kontraktu w Turcji i dlatego musiałem wtedy odmówić. Kolejny sygnał o zainteresowaniu warszawskiego klubu moją osobą dotarł do mnie w chwili, kiedy zaczęły się już problemy finansowe w Ankarze. Było to w grudniu ub. roku. Potem, po upływie kolejnych trzech miesięcy, skontaktował się ze mną przedstawiciel Legii i powiedział mi, że klub chce mnie zatrudnić. Nie ukrywam, że ta propozycja bardzo mnie ucieszyła. Po pierwsze z racji tego, że Warszawa jest moim rodzinnym miastem, po drugie, że mogę grać w najbardziej chyba medialnym polskim klubie. Będę mógł nadal czuć ten dreszcz emocji, bowiem ponownie jestem w klubie, który walczy o najwyższe cele. Dlatego wszystko to, co miałem pod względem sportowym grając za granicą, teraz stanie się moim udziałem w Polsce.

- Przez ostatnie lata byłeś jednym z filarów reprezentacji Polski. Rozegrałeś w barwach narodowych 102 mecze, co jest rekordem w naszym kraju. Byłeś i jesteś szanowany przez kolegów i trenerów. Nigdy nie sprawiałeś problemów natury wychowawczej. Sytuacja  zmieniła się za kadencji trenera Franciszka Smudy. Chyba nie takiego pożegnania z reprezentacją spodziewałeś się za tyle lat gry z orłem na piersi?

- Na pewno nie. Dzisiaj, już po upływie pewnego czasu, staram się mieć dystans do tej sprawy. Przyznaję jednak, że jeszcze nie tak dawno bolało mnie to, jak się reprezentacja ze mną rozstała. Gdybym naprawdę popełnił jakiś wielki błąd czy wywołał jakiś skandal, to wówczas mógłbym tylko spuścić z pokorą głowę i, po prostu, usunąć się w cień. Dzisiaj nie wiem, czy selekcjoner wyczekiwał na jakieś moje potknięcie, czy też szukał jakiegokolwiek pretekstu, aby mnie usunąć z kadry. Teraz już nawet nie chciałbym rozdrapywać tych ran.

- Kibice z pewnością chcą jednak poznać prawdę. Czy, twoim zdaniem, normalne jest, że kapitana reprezentacji, który ma na swoim koncie rekordową ilość rozegranych spotkań, żegna się poza granicami kraju w obecności może 40 polskich kibiców?

- Tak naprawdę fakt, że ostatni raz wystąpiłem w meczu reprezentacji Polski na stadionie w Pireusie, nastąpił po mojej prośbie. Wokół mojej osoby była wówczas bardzo nieciekawa atmosfera i nie chciałem, aby twierdzono, że mecz jest organizowany specjalnie dla mnie. Nie chciałem, aby zarzucono mi, że pcham się na pierwsze strony gazet. Pierwotnie moje pożegnanie miało nastąpić w czasie towarzyskiego meczu z Niemcami, który ma być rozegrany już niedługo. Jednak po tym wszystkim co usłyszałem z ust trenera Smudy, po jego opiniach na mój temat, doszedłem do wniosku, że jestem zbędny, niepotrzebny i, tak naprawdę, jestem dla niego problemem. Uznałem, że w chwili w, której reprezentacja wchodzi w decydujący czas przygotowań, w okres rozgrywania bardzo ważnych sprawdzianów, nie ma powodu, abym swoją osobą stwarzał jeszcze trenerowi jakieś problemy. Akurat tak się złożyło, że reprezentacja miała zaplanowany mecz z Grecją na stadionie, gdzie spędziłem swoje najpiękniejsze lata. Pomyślałem, że będzie to dobre rozwiązanie tej trudnej sytuacji. Zagrałem więc ostatni raz w miejscu, w którym jestem do dzisiaj szanowany i lubiany.

- Zanim trenerem reprezentacji został Franciszek Smuda nikt nie słyszał o tym, żebyś sprawiał poprzednim selekcjonerom jakiekolwiek problemy. Czyżbyś nagle został hulaką i imprezowiczem w polskiej kadrze?

- Oczywiście, że nic takiego nie miało miejsca (śmiech). Do dzisiaj nie rozumiem postępowania trenera Smudy. Zaczęło się robić gęsto wokół mnie po rzekomej aferze samolotowej. Powracaliśmy do kraju zza oceanu i lot trwał 7 godzin. Wino było serwowane normalnie do posiłków. Razem z Arturem Borucem poprosiliśmy o dodatkową buteleczkę wina do obiadu, a trzeba zauważyć, iż były to wina o pojemności chyba 50 ml. Nie uważam, że popełniliśmy jakiekolwiek wykroczenie, tym bardziej, że nie wydarzyło się nic, co mogłoby narazić na szwank dobre imię reprezentacji. Potem z mediów dowiedziałem się, że był wydany przez trenera całkowity zakaz spożywania alkoholu w samolocie. Szkoda tylko, że nikt mnie o tym nie raczył powiadomić.

- Nie odnosisz zatem wrażenia, że trenerowi Smudzie sytuacja w samolocie była potrzebna, aby pozbyć się ciebie z kadry?


- Właśnie o to mam największy żal do obecnego selekcjonera, że nie zachował się jak mężczyzna i nie powiedział mi prosto w twarz, że oczekuje mojego odejścia. Mógł przecież normalnie powiedzieć, że jestem, jego zdaniem, za stary i nie pasuję do tej grupy, albo, że moja forma nie jest taka jakiej on oczekuje. Gdyby był szczery i powiedział mi, że chce postawić na młodszych zawodników to sam podałbym mu rękę i rozstalibyśmy się bez problemów. Tym bardziej że, kiedy Franciszek Smuda powołał mnie pierwszy raz za swojej kadencji do reprezentacji, to szczerze mu powiedziałem, że jest to dla mnie wielka sprawa i że mu tego nie zapomnę. Szczególnie, że wcześniej trener Stefan Majewski nie dał mi szansy w dwumeczu z Czechami i Słowacją. Dodałem jednocześnie, że jeżeli będzie miał do momentu mistrzostw Europy w 2012 roku moment zawahania czy powoływać mnie, czy też innego młodszego zawodnika, to żeby się nie wahał i mi o tym powiedział. Stwierdziłem, że wówczas następnego dnia się spakuję i podziękuję za grę w reprezentacji, aby nikomu nie zamykać drogi, a selekcjonerowi nie robić problemów. Taki turniej jak EURO 2012 byłby dla mnie znakomitym zwieńczeniem kariery, a dla młodego zawodnika może stać się furtką do niej. I dlatego uważam, że lepiej poświęcić starszego zawodnika i nie zamykać drogi młodemu. Wszystko to powiedziałem trenerowi Smudzie. Uważam, że byłem z selekcjonerem szczery i postępowałem wobec niego uczciwie. Dlatego zasłużyłem na to, aby również on był wobec mnie szczery. Stało się inaczej, ale to już problem sumienia trenera Smudy. Nawet kiedy wysiedliśmy po tym, jak się później okazało, feralnym locie, to normalnie się pożegnaliśmy i szkoleniowiec nie dał mi nic odczuć, że ma jakieś pretensje. Dwa lub trzy dni później dowiedziałem się z mediów, że jest jakaś afera samolotowa.  Sposób załatwienia  \"problemu\" o nazwie Michał Żewłakow pozostawiam więc bez dalszych komentarzy. Wydaje mi się, że wystarczająco dużo już powiedziałem i każdy może sam wyciągnąć odpowiednie wnioski.

- Czy fakt, że selekcjoner przy waszym ostatnim spotkaniu stwierdził, że jego telefon jest dla ciebie nadal włączony nie jest, twoim zdaniem, zwykłą farsą?

 - Trochę było to żenujące, przyznaję. Po tym wszystkim, co mnie z jego strony spotkało, na koniec mojej przygody z kadrą narodową takie słowa z pewnością nie zabrzmiały zbyt szczerze. Teraz staram się jednak o tym zapomnieć. W tej chwili cieszę się, że jestem w Polsce i, że dzięki Legii będę mógł się przypomnieć kibicom na boiskach ekstraklasy.

- Jak zostałeś przyjęty przez kolegów z nowego zespołu?

- Naprawdę bardzo dobrze. Cały czas jestem jak nakręcony i czasami muszę sam siebie temperować. Po prostu, rozpiera mnie szczera radość z powrotu na stałe do Polski i fakt, że będę grał w Legii. Mam nadzieję, że koledzy trochę mi pomogą, a ja będę w stanie pomóc drużynie w walce o najwyższy cel w polskiej ekstraklasie.

- Twoja małżonka również jest zadowolona z powrotu do kraju?

- Jak najbardziej. W końcu będziemy mogli ułożyć sobie życie rodzinne tak, jak powinno ono wyglądać. Nasze dzieci rosną, są praktycznie w wieku szkolnym, więc i pod tym względem nasza sytuacja powinna się ustabilizować. Wiadomo, że jeżeli piłkarz ma rodzinę i dzieci, to dla nich zawód ojca oznacza kilkakrotne, w trakcie jego kariery, zmiany miejsca pobytu i szkół. Co prawda, dzieci łatwiej niż dorośli przystosowują się do nowych miejsc, ale dla nich również nie jest to sytuacja komfortowa. Moje dzieci są Polakami i chciałbym, aby w końcu poczuły trochę tej polskości. Przez całe 13 lat pobytu za granicą tęskniłem za Polską, a w czasie problemów w Ankarze tęsknota sięgnęła zenitu. Dlatego powiedziałem sobie wówczas, że to jest ten czas, w którym powinienem wrócić. Mimo że miałem w Turcji zagwarantowane naprawdę bardzo dobre warunki finansowe i w końcu pewnie otrzymałbym należne mi pieniądze, to z wiekiem człowiek dochodzi do wniosku, że dobra materialne nie są najważniejsze.

- Wspomniałeś, że twoja kariera powoli dobiega końca. Myślałeś już, co będziesz robił kiedy zawiesisz buty na kołku?


- Na pewno chciałbym, aby moja praca była nadal związana bezpośrednio z piłką. Nie ukrywam, że na niczym w życiu tak się nie znam jak na piłce. I wiem, że nie dam się w tej dziedzinie oszukać. Nie podjąłem jednak jeszcze decyzji czy chciałbym zostać w przyszłości trenerem czy też na przykład menedżerem. Wiadomo, że w dzisiejszym futbolu nie da się działać samemu. Aby zostać skutecznym menedżerem trzeba mieć szerokie kontakty i grupę ludzi, która byłaby w stanie pomagać. Z tymi ludźmi czasami bywa różnie. Dlatego w mojej przyszłej pracy w piłce chciałbym się związać z moim bratem Marcinem, do którego mam bezgraniczne zaufanie i jest on moim najlepszym życiowym przyjacielem.

- Pamiętasz kiedy ostatnio byłeś w polskich Tatrach?

- Oczywiście. Mam wspaniałe i świeże wspomnienia. Dwa lata temu zostałem zaproszony przez zaprzyjaźnionych górali na wspaniałe święto Jana Chrzciciela w Dolinie Chochołowskiej. Najpierw była oczywiście Msza Święta, a później pojechaliśmy do lasu na normalną watrę. Była muzyka, tańce i wspaniale się bawiliśmy. Nauczyłem się nawet walczyka góralskiego. Byłem pod wielkim wrażeniem serdeczności z jaką nas gospodarze przyjęli i uważam, że jeśli chodzi o gościnność i serdeczność, to górale nie mają sobie równych w Polsce.

- Wspomniałeś, że masz zaprzyjaźnionych górali. Jak to się stało, skoro większość życia spędziłeś na boiskach poza granicami Polski?

- W dzieciństwie jeździliśmy z rodzicami przez 10 lat z rzędu do zaprzyjaźnionych gospodarzy na Cyrhli w Zakopanem. Bywaliśmy tam regularnie zimą i latem. Dlatego tak pokochałem nasze Tatry. Uważam, że są piękne o każdej porze roku i dlatego przy nadarzających się okazjach powracam w te cudowne strony. Poza tym uważam, że górale mają coś, co jest w sporcie niezwykle istotne - charakter, są waleczni i bardzo pracowici. Tego \"charakteru\" nie można spotkać w tak dużym stopniu w innych regionach naszego kraju. Ci ludzie wiedzą, że tylko ciężką pracą można osiągnąć sukces w każdej dziedzinie życia, również w sporcie. Moim zdaniem, górale się z tym rodzą i jest to ich wielką zaletą. Od jakiegoś czasu mam takie marzenie, aby wybudować dwa niewielkie domy dla swojej rodziny. Jeden właśnie w Tatrach, a drugi na Mazurach. Mam nadzieję, że uda mi się spełnić to marzenie i w przyszłości częściej będę mógł bywać w okolicach Zakopanego.
(Paweł Wargenau)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (4)

Konto usunięteKonto usunięte

0 0

A kto przeprowadzał wywiad, bo zapomniano całkiem podpisać autora

22:29, 18.08.2011
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Konto usunięteKonto usunięte

0 0

a ty co 5 zdanie czytasz czy jak? bo jesli nie to przeczytaj jeszcze raz dokladnie co tu pisze

22:51, 18.08.2011
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Konto usunięteKonto usunięte

0 0

Zawsze powinno być na koncu: Z Pawłem Zewłakowem rozmawiał Paweł Warganau

12:52, 20.08.2011
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

teddtedd

0 0

Tylko Wisła TS,
Są znacznie ciekawsze postacie do wywiadów tygodnika.

23:25, 20.08.2011
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OGŁOSZENIA PROMOWANE

  • budowlane

    22.12.2025

    OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

  • ogloszenie

    29.05.2026

    Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

  • budowy

    02.06.2026

    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

  • praca

    02.06.2026

    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

  • ogloszenie

    27.05.2026

    Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

  • ogloszenie

    19.05.2026

    KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

  • biznes

    02.06.2026

    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

  • domy

    02.06.2026

    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

  • 01.06.2026

    ZLECĘ WYKONANIE PRAC WYKOŃCZENIOWYCH: SUCHE TYNKI,...

  • 01.06.2026

    ZATRUDNIĘ DO KARCZMY i PENSJONATU W KOŚCIELISKU. 6...

  • 01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA MIESZKANIE 38m2 i 55m2 w CENTRUM NOWE...

  • ...

    01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

  • SZCZ

    01.06.2026

    SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

  • ...

    29.05.2026

    RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

  • 26.05.2026

    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI KELNERA/-KĘ, POMO...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM: KELNER/-KA - DLA ...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM DLA UCZNIÓW, STUDE...

  • 25.05.2026

    URZĄD GMINY KOŚCIELISKO zatrudni INSPEKTORA ds. po...

  • ...

    25.05.2026

    ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

  • ...

    22.05.2026

    RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

  • budynek

    12.05.2026

    Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

  • ...

    28.04.2026

    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

  • pożyczki

    23.04.2026

    PROVIDENT. 571 240 909.

  • usługi

    17.04.2026

    OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

  • ...

    07.04.2026

    Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

  • ...

    07.04.2026

    NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...


POLECAMY

0%