Piłkarze Frydmana jako pierwsi awansowali do trzeciej rundy Pucharu Polski na szczeblu PPPN. Sukces mogą zawdzięczać Markowi Janczemu, jego świetnym interwencjom, który w końcówce meczu wygrał dwa pojedynki sam na sam.
Początek spotkania należał do gości, którzy już w 2 minucie mogli objąć prowadzenie. Piłka na 5 metrze minęła dwóch obrońców gospodarzy, ale fatalnie zachował się strzelec, posyłając futbolówkę obok słupka. W identycznej sytuacji objęli prowadzenie. W 17 min. poszło dośrodkowanie z rzutu rożnego, piłka skozłowała na „piątce”, minęła dwóch obrońców i A. Wiercicoh wpakował ją do siatki obok rozpaczliwie interweniującego M. Janczego. Potem niewiele ciekawego działo się na murawie. Grano w środku pola. W 45 minucie szarżował Młynarczyk, który był nieprawidłowo zatrzymany przed polem karny. Gospodarze wykonywali rzut wolny. Do piłki podszedł sam poszkodowany i pięknym technicznym, półgórnym strzałem obok muru wpakował piłkę w dugi róg bramki Jarmuty.
Po zmianie stron zaatakowali gospodarze. Rusnak przy linii bocznej minął dwóch rywali i dośrodkował w pole karne do Pisarczyka. Ten uderzył z pierwszej piłki, ale kapitalną interwencją popisał się bramkarz, przerzucając futbolówkę nad poprzeczkę. W 51 min. Młynarczyk uderzał z ostrego kąta, piłka odbiła się od nogi obrońcy i trafiła na 7 metr do Masłowskiego. Jego uderzenie jakimś cudem obronił nogami golkiper. Wreszcie w 70 minucie miejscowi kibice doczekali się gola. Rzut rożny wykonywał G. Błachut. Obrońcy za lekko wybili jego dośrodkowanie i na linii szesnastu metrów piłkę przejął M. Błachut. Szybko wrzucił ją do Rusnaka, a ten głową zgrał do Łukasza, który przelobował bramkarza i potem spokojnie ulokował futbolówkę w pustej bramce. Końcówka spotkania należała do gości, którzy za wszelką cenę próbowali zmienić niekorzystny rezultat. W 77 min. Pietrzak znalazł się oko w oko z M. Janczym, ale góra był bramkarz ZOR-u. Co prawda odbił piłkę pod nogi zawodnika Jarmuty, ale złapał również dobitkę. W ostatniej minucie meczu Hrydziuszko był sam na sam i…trafił w twarz M. Janczego, który zalany krwią musiał skorzystać z opieki medycznej.
ZOR Frydman – Jarmuta Kolex Szczawnica 2:1 (1:1)
Bramki: Młynarczyk 45, Łukasz 70 – A. Wiercioch 17. Sędziował Czesław Żądło z Rokicin Podhalańskich.
Żółte kartki: Zygmond.
ZOR: M. Janczy – J. Kutarnia (65 K. Milaniak), Masłowski, A. Janczy, Łukasz – G. Błachut, Rusnak, Młynarczyk, Zygmond (46 Pisarczyk) – Ferko, M. Błachut.
Jarmuta Kolex: Babik (46 Wójcikiewicz) – Dawid Wiercioch (80 Gałuszka), Dominik Wiercioch, Tomczak, Bajdel – M. Pietrzak, Smoleń (61 Szczepaniak), Hrydziuszko, A. Wiercioch – Kaliciecki (56 Michalik), Niezgoda.
*
Napravia Naprawa – Lepietnica Klikuszowa 1:2 (1:2)
Bramki: P. Panek 8 – Dziurdzik 14 karny, Wojciech Żółtek 44.
Sędziował Jan Buczek z Nowego Targu.
Napravia: S. Rypel – M. Rypel (51 Paluch), Nowak, B. Medes (46 A. Medes), Mirek (46 Sutor) – Kołodziejczyk (51 T. Panek), Gacek, Kokoszka, P. Panek – R. Panek, P. Rypel.
Lepietnica: Pępek – D. Szeliga, Rybski, D. Żółtek (46 Madeja), Dziurdzik – Parzygnat (46 Huzior), Wojciech Żółtek, Kowalczyk, Sołtys (65 K. Luberda) – R. Szeliga, Antolec (46 Chudoba).
Początek sensacyjny. Gospodarze w 8 min. objęli prowadzenie po błędzie bramkarza. Poszła wrzutka w pole karne, piłka przekozłowała bramkarza, który źle obliczył wyjście do piłki i dobitka P. Panka wylądowała w siatce. Radość miejscowych nie trwała długo. 6 minut później jeden z miejscowych piłkarzy ręką zatrzymał futbolówkę w polu karnym i decyzja arbitra mogła być tylko jedna – rzut karny. Oczywiście jak zawsze taka decyzja spotkała się z protestem gospodarzy. Szczęśliwym egzekutorem okazał się Dziurdzik. W 44 min. padł gol do szatni. Jego autorem był Wojciech Żółtek, mimo rozpaczliwej interwencji bramkarza. Cała akcja rozpoczęła się od wyrzutu piłki z autu. Klikuszowianie zrobili to wyśmienicie. Daleki wyrzut trafił w pole karne do pozostawionego bez opieki strzelca gola.
Po przerwie gra się wyrównała. Goli już nie widzieliśmy, choć były ku temu okazje. Napravia dążyła do zmiany niekorzystnego rezultatu, ale napotkała na mądrą grę przyjezdnych w defensywie.
*
OSP Chabówka – LKS Szaflary 1:4 (0:2)
Bramki: J. Zając 85 – Gałdyn 11, Sulka 21, Baboń 58, Kamiński 49 karny.
Sędziował Jan Buczek z Nowego Targu.
OSP: Kaliński – Mika, Kołodziej, Drzyzga, Czyszczoń – Magiera, M. Zając, Replewicz, J. Zając – B. Mrożek, Surma.
LKS Szaflary: Szczepaniec – Czernik, Czubiński, Łukaszczyk, Kasperek – Baboń, Gałdyn, Majerski, Mrugała – F. Kamiński, Sulka.
Pierwsza połowa to zdecydowana przewaga gości, którzy z licznych okazji wykorzystali tylko dwie. W 11 min. piłka odbita od obrońców OSP trafiła pod nogi Gałdyna będącego na 25 metrze, a ten nie zastanawiając się „wypalił” z „pierwszego” i Kaliński zmuszony był wyjąć ją z siatki. 10 minut później szaflarzanie wykonywali rzut wolny. Do piłki podszedł Mrugała i wrzucił ją do Sulki, który ulokował futbolówkę w krótkim rogu świątyni OSP.
Po zmianie stron gra się wyrównała, ale skuteczniejsi byli przyjezdni. 4 minuty po przerwie szarżujący Mrugała faulowany był w polu karnym i sędzia wskazał na „wapno”. „Jedenastkę” na bramkę zamienił F. Kamiński. 9 minut później kolejny raz w golowej akcji brał udział Mrugała. Dośrodkował z rzutu rożnego, idealnie na głowę Babonia. Za moment piłka po koźle znalazła się w siatce. W 85 min. gospodarze zdobyli honorowe trafienie po nieudanej pułapce ofsajdowej. W końcówce sytuacji sam na sam nie wykorzystał F. Kamiński, a wolny Gałdyna z 30 metrów minimalnie minął światło bramki.
*
Wierchy Lasek – Huragan Waksmund 2:0 (1:0)
Bramki: R. Nykaza 43, M. Gał 88. Sędziował Łukasz Królczyk z Nowego Targu.
Wierchy: J. Nykaza – Koperniak, Węglarczyk 67 B. Gał), Łabuda – W. Gał (85 Mierczak), T. Nykaza, Fiedor (75 Broźny), R. Nykaza – M. Gał, Duda (79 Plewa).
Huragan: Cyrwus – Kalisz, W. Waksmundzki I, Niemiec, Bryja – Handzel (46 Michniak), Oraczko, A. Mroszczak, Ł. Rogal (57 W. Waksmundzki II) – B. Drożdż, Sz. Drożdż.
Do sporej niespodzianki doszło w Lasku w ramach preeliminacji do trzeciej rundy Pucharu Polski na szczeblu Podhalańskiego Podokręgu Piłki Nożnej. B – klasowe Wierchy pokonały grający w wyższej lidze Huragan Waksmund.
Już po pierwszych trzech kwadransach kibice przecierali oczy ze zdziwienia. Gospodarze grali bez żadnego respektu dla bardziej renomowanego rywala. Co prawda ten też niepokoił defensywę i bramkarza miejscowej jedenastki, ale robił to głównie strzałami z dystansu. Robiły one wrażenie na widzach, ale nie na J. Nykazie, który z wielkim spokojem wyłapywał futbolówkę, bądź parował ją nad poprzeczkę. Gospodarze stworzyli bardziej klarowniejsze sytuacje. Jednak ani M. Gał, ani T. Nykaza (z 5 metrów huknął nad poprzeczkę), ani R. Nykaza (piękne uderzenie z 11 metrów minimalnie obok słupka) nie przyniosły bramkowej zdobyczy. Gdy wydawało się, iż pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym rezultatem, gola „do szatni” zdobył R. Nykaza. W 43 min. Duda dośrodkował w pole karne wprost na nogę wspomnianego piłkarza, który plasowanym strzałem, z pierwszego, posłał futbolówkę w lewy róg bramki strzeżonej przez Cyrwusa.
Po zmianie stron oczekiwano naporu Huraganu, ale takowy nie nastąpił. Goście „próbowali” sforsować miejscową defensywę, ale nie bardzo im się to udawało. Ich akcje załamywały się przed szesnastką. Być może dlatego, że zbyt koronkowo próbowali rozgrywać akcje, a jednocześnie bardzo czytelnie dla gospodarzy. W drugich trzech kwadransach przyjezdni przeprowadzili tylko jedną groźną kontrę, zakończoną strzałem z 25 metrów. J. Nykaza był jednak na posterunku. Z kolei gospodarze zmarnowali pięć „setek” – R. Nykaza (dwie), T. Nykaza (trzy; raz ostemplował poprzeczkę). Kropkę nad „i” postawili w 88 min. Kontra rozpoczęła się z prawej strony, piłka została przerzucona na drugie skrzydło i M. Gał z pierwszego, z 10 metrów, trafił do sitaki po długim rogu.
Stefan Leśniowski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz