W Maniowach, po dwóch porażkach, panowały minorowe nastroje i złość. Przegrana w Szczyrzycu była niezasłużona, twierdzą ludzie Lubania. Arbiter ich przekręcił, przyznając karnego z „kapelusza”.
– Z Mogilanami zagraliśmy słabo i porażka nam się należała – mówi trener Lubania, Bartłomiej Walczak. – Natomiast z Orkanem przegraliśmy niezasłużenie. Zaprezentowaliśmy się dobrze i to nam należały się punkty. Zazwyczaj nie krytykuje pracy arbitrów, ale w Szczyrzycu nas „przekręcił”. Podyktował przeciwko nam rzut karny zupełnie bezpodstawnie. Gwizdał fatalnie, myląc się w obie strony.
Początek spotkania dla miejscowych, którzy mieli optyczną przewagę. Udokumentowali ją w 25 min. po rzucie wolnym. Najwyżej do wrzuconej w szesnastkę piłki wyskoczył D. Nowak i głową skierował ją do siatki. Przyjezdni nie załamali się takim obrotem sprawy i dążyli do wyrównania. Próby pokonania golkipera gospodarzy powiodły się w 43 min.
Po zmianie stron obie drużyny miały okazje do przechylenia szali zwycięstwa na swoją stronę. Skuteczniejsi byli jednak gospodarze, którzy w 74 min. wykorzystali rzut karny. Zdaniem arbitra faulowany był Pająk. Odmienne zdanie mieli maniowianie, którzy uważali, że był to aktorski upadek, na który nabrał się sędzia. Pewnym egzekutorem karnego okazał się D. Nowak. W końcówce meczu Lubań mocno przycisnął, ale nie zdołał rozmontować defensywy Orkana. Końcówka meczu była emocjonująca, lecz piłkarze ze Szczyrzyca nie dali się zaskoczyć.
– Za mało czasu zostało, by wyrównać – twierdzi Bartłomiej Walczak. – Inna sprawa, że przy stanie 1:1 mieliśmy dwie sytuacje sam na sam i obu nie wykorzystaliśmy. Gdyby padły z nich gole, to podejrzewam, że nawet karny nie mógłby nam zaszkodzić. Po meczu nie widziałem u zawodników przygnębienia, raczej wściekłość.
Czy maniowianie zdołają zapomnieć o tej porażce? Czy zrewanżują się Beskidowi za pogrom w Andrychowie 0:6? Te pytania zadawali sobie kibice, którzy zjawili się na stadionie w Wielką Sobotę.
Rewanżu nie było, choć remis (pierwszy punkt na wiosnę) z zespołem z czołówki jest sukcesem, chociaż… Pozostał niedosyt, że szansa wygranej przeszła maniowianom koło nosa. Zmarnowali tyle sytuacji, że śmiało można byłoby nimi obdzielić dwa poprzednie ich pojedynki. Ogromnego „jeża” miał Kurnyta. Nie wykorzystał czterech „setek”. – Dwie sytuacje miał nawet dwustuprocentowe – mówi kierownik drużyny, Bronisław Jabłoński.
W pierwszej połowie strzelił nad poprzeczką, a potem trafił w leżącego bramkarza. Po zmianie stron ładnie uderzył głową, lecz bramkarz końcami palców wybił piłkę za siebie i… ta zmierzała do pustej bramki. W ostatniej chwili z linii bramkowej wybił ją jeden z obrońców. W 75 min. po dośrodkowaniu Zasadniego z rzutu wolnego uderzył z 7 metrów spudłował. Nie tylko on zmarnował doskonałe okazje. Po główce Anioła kapitalną interwencją popisał się bramkarz. Z kolei uderzenie Srala musnęło poprzeczkę. Goście mieli zaledwie dwie sytuacje, z czego tylko jedną golową.
– Trzeba przyznać, że mieliśmy sporo szczęścia, że nie padła bramka. W golowych sytuacjach byliśmy jednak lepsi. Mecz walki, ale zabrakło nam wykończenia – twierdzi Bronisław Jabłoński.
– Wielki niedosyt. Nie było widać różnicy między nami, a wiceliderem. Gdybyśmy tylko wykorzystali chociaż jedną z pięciu „setek” – wzdychał Bartłomiej Walczak.
Strzelecka niemoc objawiła się także w potyczce z Trzebinią. – To jest nasza największa bolączka – mówi Bartłomiej Walczak. – Nie byliśmy gorsi. Gospodarze wykorzystali nasze dwa błędy, my z kolei ich potknięć nie zdołaliśmy zamienić na bramki. Zmarnowaliśmy mnóstwo sytuacji, w tym dwie stuprocentowe (Komorek i Pietrzak).
Orkan Szczyrzyc – Lubań Maniowy 2:1 (1:1)
Bramka: Zasadni 43.
Lubań: Zając – Babik, Gąsiorek, Kowalczyk, Anioł – R. Waksmundzki (60 Komorek), Zasadni, Sral, Górecki – Kurnyta, Pietrzak (75 K. Waksmundzki).
*
Wolski Lubań Maniowy – Beskid Andrychów 0:0
Wolski Lubań: Zając – Babik, Kowalczyk, Gąsiorek, Anioł – Hałgas, Zasadni, Sral (60 Komorek), Górecki (60 Krzystyniak) – Pietrzak, Kurnyta (77 Ciesielka).
MKS Trzebinia Siersza – Wolski Lubań Maniowy 2:0 (1:0)
Bramki: Czech 20, Sabuda 84.
Wolski Lubań: Zając – Kowalczyk, Babik, Gąsiorek (82 K. Potoczak), Anioł – Komorek (70 Waksmundzki), Górecki (55 Sral), Hałgas, Zasadni – Kurnyta (75 Ciesielka), Pietrzak.
Stefan Leśniowski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz