Emocji przyprawiających o zawał serca dostarczyli swym kibicom piłkarze Lubania Maniowy, którzy w meczu ósmej kolejki IV ligi podejmowali na własnym stadionie dotychczasowego lidera, Wolanię Wola Rzędzińska. Spotkanie zakończyło się podziałem punktów, a jego ostatni kwadrans śmiało nazwać można piłkarskim horrorem.
Trener Walczak po końcowym gwizdku sędziego zapewne stracił głos. Przez 90 minut jego podopieczni wielokrotnie swą grą zmuszali szkoleniowca do głośnych reakcji, które trenerowi nie mogły wyjść na zdrowie. Nasi zawodnicy od pierwszej minuty ruszyli na rywala, chcąc najwyraźniej już na początku spotkania narzucić swój styl gry. W 8 minucie opiekun Lubania wyskoczył z ławki rezerwowych po raz pierwszy. Kowalczyk uderzył z dystansu, Mikrut „wypluł” piłkę przed siebie, a Kurnyta zamiast dokładnie przymierzyć oddał anemiczny strzał i bramkarza gości wyręczył Adamowski wybijając piłkę dosłownie z linii bramkowej.
Piłkarze z Maniów nie reagowali na padające z ławki rezerwowych uwagi trenera i w 13 minucie stracili pierwszą bramkę. Mikrut wznowił grę silnym wykopem, futbolówka minęła wyskakującego w górę Hałgasa i spadła pod nogi Jasiaka. Zawodnik gości zauważył, że Trzeciak stoi daleko od linii bramkowej i pięknym lobem otworzył wynik meczu. 0:1 spowodowało, że goście cofnęli się na własną połowę, oczekując na ataki zawodników Lubania. Na efekty takiej gry nie trzeba było długo czekać. W 22 minucie Kozioł precyzyjnie prostopadłym podaniem uruchomił Płuciennika, a ten ostro strzelił z 14 metrów i ku rozpaczy fanów gospodarzy podwyższył na 0:2. Od tego momentu nasi piłkarze stracili pomysł na rozgrywanie piłki, mnożyły się straty w środkowej części boiska, a grę Lubania można było określić jednym słowem- chaos! W 30 minucie Lubań mógł stracić trzecią bramkę, ale Brożek wychodząc sam na sam z Trzeciakiem w ostatniej chwili stracił piłkę na rzecz interweniującego Gąsiorka. Gospodarze przebudzili się dopiero w 32 minucie. Z prawej strony w pole karne dośrodkował Sral, a do piłki najwyżej wyskoczył Pietrzak i strzałem głową w długi róg zdobył bramkę kontaktową. 1:2 i piłkarze z Maniów dostali przysłowiowego wiatru w skrzydła. Trzy minuty po zdobyciu gola doskonałą trójkową akcję przeprowadzili Pietrzak, Kurnyta i Kowalczyk. Ten ostatni otrzymał podanie od aktualnego króla strzelców IV ligi i powinien tylko zapytać Mikruta w którym rogu jego bramki ma umieścić futbolówkę. Niestety, nasz napastnik uderzył anemicznie wprost w ręce bramkarza przyjezdnych.
W 38 minucie przed pierwszą szansą stanął Waksmundzki, jednak piłka po jego strzale poszybowała metr nad bramką Wolanii. Trzy minuty później pierwszy raz (nie jedyny niestety) popisał się sędzia główny spotkania. Brożek bez piłki uderzył głową leżącego na ziemi Kurnytę, a stojący dwa metry od zdarzenia arbiter nawet nie zareagował. Wywołało to wściekłość wśród gospodarzy i tylko opanowaniu trenera Walczaka zawdzięczają goście, że nie doszło do rękoczynów. W ten właśnie sposób kuriozalna decyzja sędziego omal nie doprowadziła do wymiany razów z obu stron. W tej samej minucie gospodarze doprowadzili do wyrównania. Po dośrodkowaniu z prawej strony, piłkę na 14 metr zgrał Kurnyta, a Waksmundzki pięknym strzałem pod poprzeczkę doprowadził do wyrównania i na przerwę drużyny schodziły przy stanie 2:2.
Piłkarze Lubania musieli usłyszeć z pewnością kilka gorzkich słów od trenera, bowiem od początku drugiej połowy to oni byli stroną przeważającą. W 47 minucie ostro z dystansu uderzył Hałgas, ale piłka poszybowała nad poprzeczką bramki Mikruta. Bramkarz gości nie miał już tyle szczęścia w 49 minucie. Pietrzak piekielnie mocno, płasko skierował piłkę w pole karne gości, a futbolówkę we własnej bramce precyzyjnie umieścił Kaim. 3:2 dla Lubania wywołało euforię na trybunie i ożywienie w sektorze najwierniejszych kibiców z Maniów. Niestety nasi piłkarze nie cieszyli się z prowadzenia zbyt długo. W 54 minucie Kaim rehabilitując się za „samobója” doskonale dośrodkował z prawej strony i Jasiak z 10 metrów drugi raz w meczu pokonał Trzeciaka zdobywając wyrównującą bramkę 3:3 i na boisku zrobiło się bardzo nerwowo, bowiem oba zespoły chciały ten mecz wygrać za wszelką cenę. W 57 minucie Pietrzak mógł ponownie uzyskać prowadzenie dla Lubania, ale jego ostry strzał w krótki róg dobrze obronił Mikrut. 62 minuta ponownie należała do sędziego. Kaim bez piłki sponiewierał przy linii bocznej Pietrzaka, jednak zarówno liniowy jak i główny postanowili zakpić sobie z przepisów i ich jedyną reakcją było przyznanie gościom! rzutu z autu. Nie dość tego, arbiter postanowił usunąć z ławki rezerwowych masażystę Lubania, gdy ten widząc totalną ignorancję prowadzącego mecz, w akcie rozpaczy zwrócił mu uwagę. Zresztą przyznać trzeba, że poziom sędziowania tego meczu mógłby stanowić temat do odrębnej relacji i z pewnością nie byłaby ona korzystna dla jej „bohaterów”. Goście widząc pobłażliwość sędziego dla swych nieczystych zagrań zaostrzyli jeszcze grę. W 69 minucie zawodnicy Lubania stracili kolejną bramkę. Kozioł wbiegł z piłką w pole karne i po jego płaskim strzale Trzeciak skapitulował po raz czwarty. Nie był to jednak koniec emocji, bowiem w 83 minucie doskonałą akcją popisał się Sral. Pomocnik z Maniów przebojem wszedł w pole karne i został powalony przez Tadela. Pewnym egzekutorem jedenastki był Kurnyta i na 6 minut przed końcem wynik brzmiał 4:4. Końcówka spotkania przyniosła huraganowe wręcz ataki gospodarzy, jednak bez efektu bramkowego. W 86 minucie Pietrzak będąc sam na sam z Mikrutem minimalnie przestrzelił, a w doliczonym już czasie gry dobrej okazji nie wykorzystał jeszcze Sral. Ostatecznie po bardzo zaciętym spotkaniu nasi piłkarze zremisowali z Wolanią Wola Rzędzińska, a goście tracąc punkty na stadionie w Maniowach, stracili jednocześnie pozycję lidera.
Wolski Lubań Maniowy – Wolania Wola Rzędzińska 4:4 (2:2)
Bramki: Pietrzak 32, Waksmundzki 41, Kaim 49 (sam.), Kurnyta 84 - Jasiak 13, 54 Płuciennik 22, Kozioł 69
Żółte kartki: Górecki, Pietrzak - Adamowski, Kozioł, Tadel, Mikrut
Czerwona kartka: Górecki (druga żółta)
Sędziował: Krzysztof Jakubik
Widzów: 250
Lubań Maniowy: Trzeciak, Komorek, Gąsiorek, Górecki, Potoczak (69’ Anioł), Sral, Hałgas, Waksmundzki, Kowalczyk (46’ Ciesielka), Pietrzak, Kurnyta
Wolania: Mikrut, Malec (42’ Groński), Kaim (78’ Roik), Tadel, Adamowski, Drąg, Kozioł, Konieczny, Jasiak (87’ Sołtys), Brożek, Płuciennik
Paweł Wargenau
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz