Po pokonaniu lidera z Muszyny, tym razem w zaległym spotkaniu IV ligi grupy małopolskiej piłkarze Lubania Maniowy zwyciężyli Janinę Libiąż, zajmującą w tabeli drugą pozycję.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"9083"}
Tak grających podopiecznych trenera Marka Żołądzia kibice chcieliby zapewne oglądać zawsze. Szybkie ataki prowadzone z polotem, konsekwentna i skuteczna gra w obronie. Z meczu na mecz zawodnicy Lubania prezentują się lepiej. W starciu z zespołem wicelidera w naszym zespole szwankowała jedynie skuteczność.
Gdyby nie jej rażący brak, aspirujący do gry w III lidze goście wyjechaliby z Maniów z bagażem minimum 5 bramek. Wszystko zaczęło się już w 1 minucie. Pierwsi zaatakowali goście, kiedy przed własnym polem karnym niezdecydowanie Góreckiego chciał wykorzystać D. Adamczyk, który następnie zagrał na środek pola karnego do Niewiedziaka. Ten już przymierzał się do strzału, ale w ostatniej chwili Babik wybił piłkę na rzut rożny.
W odpowiedzi Waksmundzki w 4 minucie ostro uderzył tuż nad poprzeczką bramki Księżarczyka. Chwilę później do górą zagranej piłki w pole karne gości nie wyskoczył żaden z obrońców, a zamykający akcję Gąsiorek szczupakiem próbował bez powodzenia pokonać bramkarza z Libiąża. Kolejna groźna akcja gospodarzy przyniosła radość fanom futbolu w Maniowach. Waksmundzki z prawej strony wrzucił piłkę w pole karne, a Gąsiorek pięknym strzałem głową skierował piłkę pod poprzeczkę bramki Księżarczyka.
Po uzyskaniu prowadzenia gracze Marka Żołądzia chcieli pójść za ciosem, ale od tego momentu razili indolencją strzelecką. Już w 11 minucie powinni podwyższyć prowadzenie, jednak Waksmundzki po ograniu z lewej strony pola karnego dwóch obrońców uderzył z ostrego kąta prosto w bramkarza Libiąża. Dosłownie 20 sekund później akcja przeniosła się pod bramkę Lubania i tylko kapitalnej interwencji Hładowczaka po strzale z 5 metrów gospodarze zawdzięczali to, że nadal mogli się cieszyć prowadzeniem.
Kolejna niemal stuprocentowa sytuacja dla Lubania miała miejsce w 21 minucie. Komorek zdecydował się na silne uderzenie z dystansu, Księżarczyk odbił piłkę, ale z dobitką nie zdążył Pietrzak i bramkarz gości zdołał złapać futbolówkę. Goście cofnięci na podwójną gardą próbowali odgryzać się piłkarzom z Maniów rzadkimi kontrami. Po jednej z nich sędzia Klich dopatrzył się wątpliwego faulu Babika w polu karnym i podyktował jedenastkę dla gości. Pewnym strzelcem był Pactwa, jednak jego radość trwała krótką chwilę. – Zarządziłem powtórzenie rzutu karnego, ponieważ jeden z zawodników Libiąża wbiegł w pole karne jeszcze przed wykonaniem jedenastki. Powtórnie zatem do piłki podszedł Pactwa, ale tym razem górą był Hładowczak.
W 45 minucie arbiter powinien podyktować kolejną jedenastkę, ale tym razem dla Lubania. Pan Klich pozostał jednak głuchy na protesty gospodarzy po tym, jak jeden z obrońców Libiąża ewidentnie zagrał ręką we własnym polu karnym. W doliczonym czasie gry najpierw Gąsiorek technicznym strzałem trafił w poprzeczkę, sekundy później Waksmundzki powtórzył jego wyczyn uderzeniem z ośmiu metrów i pierwsza odsłona meczu zakończyła się prowadzeniem Lubania 1:0.
Po przerwie obraz gry uległ nieco zmianie. Więcej było walki w środku pola i dopiero w 54 minucie gospodarze stworzyli sobie kolejną w tym meczu dogodną sytuację. Anioł z dużym poświęceniem zdołał odebrać rywalom piłkę w ich polu karnym, następnie Sral zagrał wzdłuż pola karnego na 5 metr, jednak ani Pietrzak ani Kurnyta nie zdołali skierować piłki do pustej bramki. Trzy minuty później Sral przedarł się środkiem boiska, ograł trzech obrońców i prostopadle zagrał do Waksmundzkiego. Niestety zawodnik Lubania nie w sytuacji sam na sam nie zdołał pokonać Księżarczyka, co spowodowało bardzo żywą reakcję szkoleniowca Lubania.
Od tego momentu Marek Żołądź krzyczał z całych sił przy linii bocznej pouczając swych zawodników lub tez zachęcając do bardziej precyzyjnej gry w decydujących momentach. Dwie minuty później Hałgas poślizgnął się na środku boiska, piłkę przejęli goście i na szczęście dla piłkarzy z Maniów M. Grabowski zmarnował „setkę” posyłając piłkę z 7 metrów wysoko nad poprzeczką. Najwięcej emocji kibice przeżyli w końcówce meczu. Najpierw po rzucie rożnym Krzystyniak uderzył głową tuż obok słupka w 83 minucie.
W 89 minucie Waksmundzki mając po prawej stronie dwóch lepiej ustawionych kolegów uderzył z dystansu w słupek, a Mikoś dobijając posłał piłkę wysoko nad poprzeczką. Chwilę później gospodarze wyszli z własnej połowy w sytuacji 3 na 1, ale Pietrzak zamiast zagrać do kolegów, postąpił samolubnie uderzając obok bramki. Ten sam zawodnik w doliczonym czasie gry ponownie w idealnej sytuacji nie trafił do bramki Libiąża, ale ostatecznie Lubań zwyciężył 1:0 i zajmuje obecnie 5 miejsce w tabeli IV ligi.
– Trudno zachować spokój, kiedy widzi się świetnie grający zespół, marnujący seryjnie idealne sytuacje. Na treningach chłopcy trafiają do siatki jak na zawołanie, więc to kwestia psychiki. Najważniejsze jednak, że wygraliśmy. Chcemy wygrać wszystkie mecze do końca ligi i wówczas zobaczymy jak będzie wyglądała tabela – stwierdził po meczu trener Lubania Marek Żołądź.
Lubań Maniowy – GKS Janina Libiąż 1:0 (1:0)Bramka: Gąsiorek 9
Żółta kartka: Nahle
Sędziował Andrzej Klich
Widzów 100
Lubań Maniowy: Hładowczak – Anioł, Gąsiorek, Babik, Górecki (90’Jędrol), Komorek (73’Krzystyniak), Hałgas (84’Kowalczyk), Sral (68’Mikoś), Kurnyta, Waksmundzki, Pietrzak
Janina Libiąż: Księżarczyk – Ficek, Nahle, Saternus, Hejnowski, D. Adamczyk, Kania, Pactwa (46’M. Grabowski ), K. Adamczyk, Ząbek (46’Chylaszek), Niewiedziak (46’Ł. Grabowski)
Paweł Wargenau
0 0
Gratulacje dla trenera Marka Żołądzia i jego drużyny !!! Tak trzymać !!!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz