Władze Podhalańskiego Podokręgu Piłki Nożnej spotkały się z przedstawicielami klubów A klasy, a także I ligi juniorów, juniorów młodszych i trampkarzy. Spotkanie miało bardzo nerwowy i burzliwy przebieg.
Spotkanie miało na celu podsumowanie sezonu 2009/2010 oraz omówienie rozpoczynających się 8 sierpnia rozgrywek sezonu 2010/2011. Z uwagi na nieobecność prezesa PPPN Dariusza Mazura spotkanie prowadzili dwaj wiceprezesi - Tadeusz Firek będący jednocześnie przewodniczącym Wydziału Gier i Dyscypliny oraz Franciszek Siuta. Niestety przedstawiciele klubów mieli wiele zastrzeżeń i słusznych pretensji do władz PPPN.
Na większość zadawanych pytań panowie prezesi potrafili jedynie odpowiadać, iż dane kwestie nie należą do kompetencji podokręgu, albo że wszystko można znaleźć w regulaminie. Nie potrafili nawet wyjaśnić i poinformować zebranych jakie uprawnienia musi w nowym sezonie posiadać trener klubu A klasy. Szyderczy i ironiczny śmiech wywołała też informacja, że kluby nie otrzymają terminarza rozgrywek. Śmieszności temu faktowi dodała z pewnością żenująca próba tłumaczenia tego zaniedbania przez sekretarza PPPN. – Przez dwa dni nie mogłem sobie poradzić z zainstalowaniem programu w komputerze, a później nie było w biurze prądu – rozbrajająco stwierdził Wojciech Ciężobka, pod adresem którego przedstawiciele klubów kierują niezliczone wręcz skargi. Również przedstawiciele mediów mogą mieć do sekretarza sporo zastrzeżeń, a jednym z nich może być z pewnością fatalnie prowadzona strona internetowa podokręgu.
Niezwykle nerwowo zrobiło się przy omawianiu tegorocznych rozgrywek o Puchar Polski na szczeblu Podhala, a w szczególności w kwestii dotyczącej ukarania walkowerem Orawy Jabłonka za nieprzystąpienie do ćwierćfinału z Wierchami Rabka Zdrój. – To jest zwykły skandal. Pan Firek potraktował nas jakby był jedyną wyrocznią, a na dodatek mówi wiele rzeczy które są nieprawdą. Zaczęło się od tego że sekretarz poinformował mnie we wtorek 6 lipca, że w niedzielę jako zdobywcy Pucharu Polski na szczeblu PPPN w zeszłym sezonie mamy grać mecz półfinałowy Pucharu Polski na szczeblu okręgu nowosądeckiego z Orkanem Szczyrzyc. Dwa dni później odebrałem kolejny telefon od pana Ciężobki, który poinformował mnie, że w piątek mamy jeszcze zagrać mecz ćwierćfinałowy Pucharu Podhala z Wierchami. Natychmiast zaprotestowałem, ponieważ nie ma możliwości, żeby amatorska drużyna wytrzymała trudy dwóch spotkań w ciągu dwóch dni. Gdybyśmy rozegrali mecz z Wierchami, to w niedzielę w meczu którym reprezentowaliśmy podhalański podokręg na pewno doszłoby do naszej kompromitacji. Po za tym mecz w piątek mieliśmy wyznaczony na godzinę 18 a w niedzielę na 17, czyli nie zostałby zachowany regulaminowy 48 godzinny okres na odpoczynek między spotkaniami. Chciałem poszukać jakiegoś alternatywnego rozwiązania. Niestety moje tłumaczenia i prośby nie spotkały się z żadną reakcją ze strony podokręgu. Sekretarz w rozmowie telefonicznej ze mną powiedział, że decyzją wiceprezesa Firka mamy grać i koniec. Mam w takim razie pytanie czy Wydział Gier i Dyscypliny jest jednoosobowym gremium? Wygląda na to, że jak za czasów komuny, ktoś podejmuje decyzję i wszyscy muszą się temu podporządkować. Wszyscy o tym wiedzą, wszyscy o tym krzyczą, ale każdy boi się odezwać. Nam tylko chodziło o zwykłą, zdrową sportową rywalizację a tymczasem „nagrodzono” nas walkowerem i karą 500 złotych – powiedział nie kryjąc wzburzenia trener Bogdan Jazowski. Wiceprezes Firek zdawał się zupełnie nie przejmować sytuacją. - Dla mnie nie było problemu. WGiD wyznaczył termin meczu i trzeba było go dotrzymać. I 48 godzin nic by nie zmieniło. Inne kluby jakoś potrafiły się podporządkować i zagrać mecze, tylko Orawa robiła problem. Rabka też grała mecz we środę i jakoś nie było dla niej problemem aby zagrać w piątek. Za kontakty klubów z podokręgiem odpowiada sekretarz – odpowiadał Firek. Kiedy przedstawiciele klubów stwierdzili, że wina leży ewidentnie po stronie działaczy podokręgu i skandalem jest karanie klubu postępującego zgodnie z regulaminem, prezes Firek w mało elegancji sposób próbował na przykład uciszyć przedstawicieli Huraganu Waksmund. W odpowiedzi usłyszał słuszne słowa, że każdy ma prawo do szacunku i gdyby nie było klubów, to zarząd PPPN nikomu nie byłby potrzebny.
Narastający konflikt załagodziła dopiero postawa przewodniczącego Kolegium Sędziów PPPN, Bogusława Górnika, który stwierdził, iż kłótnie do niczego nie doprowadzą, a wszyscy powinni wyciągnąć wnioski, aby podobna sytuacja nigdy nie miała już miejsca. Jego wypowiedź wyraźnie ostudziła emocje i powrócono do omawiania zmian w regulaminie, a przede wszystkim o konieczności posiadania przez zawodników kart Extranet. Nie pominięto też nowości, które obowiązują w przepisach sędziowskich.
Najsympatyczniejszą częścią spotkania było nagrodzenie najlepszych klubów minionego sezonu. Puchary i dyplomy odebrali przedstawiciele między innymi Lubania Maniowy, KS Zakopane, LKS Szaflary, Wiatru Ludźmierz, Jordana Jordanów, Czarnych Czarny Dunajec i Orkana Raba Wyżna.
pw
0 0
Działacze Orawy wcale się nie pomylili z oceną PPPN.Widocznie bliżej Im do komuny jak do tzw.demokracji(nie w polskiej piłce),a 500pln było potrzebne na \"INNE\"wydatki działaczy PPPN!!!Dopóki LATO się nie skończy,dopóty będzie BAGNO w Polskiej piłce.Odnośnie meczu;nawet zawodowcy pełną gębą nie grają co drugi dzień a co dopiero ludzie pracujący w pocie czoła!!!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz