Szarotki doznały trzeciej w tym sezonie porażki w ekstraklasie. Tym razem w Miejskiej Hali Lodowej nowotarżanie nie sprostali rywalom z Janowa. O przegranej zadecydowała przede wszystkim fatalna postawa w trzeciej tercji.
Mecz rozpoczął się doskonale dla podopiecznych trenera Jacka Szopińskiego. W 2 minucie, kiedy nasi hokeiści grali w przewadze Michalski ładnym strzałem pokonał Elżbieciaka i było 1:0. Chwilę później goście mogli wyrównać po fatalnym błędzie Podhala w chwili zmiany formacji. Zatko znalazł się w sytuacji sam na sam z Rajskim, ale na szczęście dla Podhala uderzył niecelnie. Później nasi hokeiści zaczęli łapać niepotrzebne kary i w 17 minucie kiedy na ławce przebywał Kmiecik, Działo silnie strzelił na bramkę Szarotek. Rajski nie dał rady zamrozić krążka, a skuteczną dobitką popisał się Ślusarczyk.
Drugą tercję ponownie Szarotki rozpoczęły od mocnego uderzenia. Kiedy na ławce kar zasiadał Gaj, hokeiści Naprzodu popełnili błąd w tercji Podhala i nasi zawodnicy wyszli z szybką kontrą. Różański zagrał do Kolusza, a ten mając na plecach obrońcę przejechał całe lodowisko i strzałem po lodzie pokonał Elżbieciaka. Chwilę po objęciu prowadzenia nowotarżanie mieli szanse na podwyższenie, ale dwukrotnie dobrych okazji nie wykorzystał Kmiecik, za pierwszym razem strzelając w parkany bramkarza gości, a za drugim posyłając krążek minimalnie obok słupka. W 32 minucie było już jednak 3:1. D. Kapica przejął krążek odbity od jednego z zawodników Naprzodu, a następnie strzałem po lodzie zmusił do kapitulacji Elżbieciaka. Niestety pięć minut później Szarotki straciły drugą bramkę. Najpierw górale nie wykorzystali okresu gry w przewadze mimo, że przez niemal dwie minuty nie wypuszczali graczy Naprzodu z ich tercji. Na bramkę Elżbieciaka strzelali D. Kapica, Łabuz i Szumal, ale ten wychodził z opresji obronną ręką. Jednak w momencie w którym goście grali już w komplecie szybki atak przeprowadził Ślusarczyk, przejechał całą tercję Podhala i strzałem w krótki róg pokonał Rajskiego.
Niestety w ostatniej odsłonie meczu już w 42 minucie Kogut doprowadził do wyrównania strzelając tuż pod poprzeczkę bramki Rajskiego. Jakby tego było mało po upływie zaledwie minuty kolejną bramkę dającą już prowadzenie hokeistom z Janowa zdobył Kacir pokonując bramkarza Podhala strzałem tuż nad taflą. Ta bramka najwyraźniej podłamała graczy MMKS, którzy dali się zepchnąć do obrony. Janowianie co chwilę zamykali Podhale w tercji obronnej i w 46 minucie niepilnowany z lewej strony Gryc zdobył już piątą bramkę dla Janowa. Fatalna w tym okresie gry postawa naszych zawodników spowodowała utratę kolejnej bramki w 50 minucie, kiedy Mihalik zdecydował się na atomowe uderzenie i krążek po rykoszecie odbił się od poprzeczki, a następnie spadł już za linią bramkową. Obrazu gry w trzeciej tercji nie zmieniła nawet bramka zdobyta w 55 minucie, kiedy Kolusz po indywidualnej akcji po raz drugi w tym spotkaniu pokonał Elżbieciaka. Niestety później dwóch zawodników Podhala zasiadło na ławce kar i Kogut w 57 minucie pozbawił złudzeń hokeistów MMKS. W końcówce kibice byli jeszcze świadkami zapaśniczego pojedynku Dutki z Petriną i przykra porażka z Naprzodem Janów stała się faktem.
– Uważam, że zagraliśmy najlepsze spotkanie w bieżącym sezonie. Przede wszystkim poprawiliśmy skuteczność, która w pierwszych dwóch meczach była katastrofalna. Muszę pochwalić moich zawodników za ambicję i wolę walki. Potrafiliśmy dzisiaj grać ciałem bez faulu, a ten element również szwankował w poprzednich spotkaniach. Chcę podziękować chłopakom za naprawdę dobry mecz – powiedział trener Naprzodu Krzysztof Kulawik. W zupełnie innym nastroju szatnię MMKS opuścił trener Jacek Szopiński. – Przegraliśmy wygrany mecz i takie są fakty. Po 40 minutach najwyraźniej moi zawodnicy byli przekonani, że nic złego w tym meczu nie może ich spotkać. Niestety zapomnieliśmy, że spotkanie trwa 60 minut. Najpierw dostaliśmy głupią bramkę wyrównującą, a chwilę potem już przegrywaliśmy. To podcięło nam skrzydła i zupełnie stanęliśmy. Przeciwnik strzelał niemal z każdej pozycji i zdobywał bramki przy naszej biernej postawie w obronie. Były też w tym meczu kary wydumane przez sędziego. Tak jakby arbiter zapomniał, że w hokeju gra się ciałem. Teraz pozostaje nam szybko się pozbierać i szykować do kolejnych spotkań – stwierdził przygnębiony szkoleniowiec Szarotek.
Niestety do poziomu gry MMKS Podhale w trzeciej tercji meczu, dostosowali się również klubowi działacze. Od jakiegoś czasu dziennikarze i fotoreporterzy traktowani są jak zło konieczne, a utrudnianie pracy mającej na celu promowanie nowotarskiego hokeja staje się w MMKS normą. W trakcie meczu z Naprzodem Janów doszło już nawet do tego, że wykonującym obowiązki służbowe dziennikarzom odcięto dostęp do internetu.
O traktowaniu mediów przez działaczy MMKS Podhale Nowy Targ więcej w najbliższym numerze Tygodnika Podhalańskiego.MMKS Podhale Nowy Targ – Akuna Naprzód Janów 4:7(1:1, 2:1, 1:5)Bramki: Michalski 01:29, Kolusz 23:47, 54:31, D. Kapica 31:55 – Ślusarczyk 17:08, 37:13, Kogut 41:16, 56:31, Kacir 42:23, Gryc 45:35, Mihalik 49:08
Kary: 22-16
Sędziował: Zbigniew Wolas
Widzów 700
MMKS Podhale: Rajski – K. Kapica, Łabuz, Kmiecik, K. Bryniczka, Różański – W. Bryniczka, Dutka, D. Kapica, Kolusz, Leśnicki – Gaj, Sulka, Bomba, Michalski, Neupauer oraz Szumal
Naprzód: Elżbieciak – Kurz, Zatko, Mihalik, Pohl, Kacir – Petrina, Krokosz, Józwik, Jastrzębski, Kogut – Działo, Kulik, Ślusarczyk, Gryc, Sowiński oraz Sośnierz
Paweł Wargenau
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz