W ubiegłym tygodniu zabrakło sędziów i finał mistrzostw Polski nie został rozegrany. – Panowie z Wydziału Sędziowskiego PZU, którzy odpowiedzialni byli za obsadę, podali się do dymisji – poinformował prezes PZU, Marek Budziński, który pofatygował się do Niedzicy. Po raz pierwszy też spotkanie w polskiej ekstraklasie prowadziła dwójka arbitrów z Czech. Od razu dodajmy, że perfekcyjnie.
Pokazali wielką klasę. Do ich poziomu dostroili się zawodnicy obu zespołów. Uraczyli licznie zebraną i gorąco reagującą publiczność dwoma świetnymi widowiskami. Mistrza jednak nie poznaliśmy, wyłoni go dopiero trzecie spotkanie.
Szarotka Nowy Targ – Salming Górale Nowy Targ 4:5 (1:1, 1:3, 2:1)
1:0 – Lech – Kasperek (8:04), 1:1 – Podraza – Kostela (11:01), 1:3 – Bisaga – Kostela (26:32), 1:3 – Sąder – M. Mirek (26:49), 2:3 – Lech – Ligas (28:05 w przewadze), 2:4 – Kostela – Podraza (31:15), 3:4 – Ligas – Dziurdzik (47:51w przewadze), 3:5 – Firek – Lipkowski (53:47), 4:5 – Kasperek – Dziurdzik (59:51). Sędziowali: Lukas Mikula i Kamil Sojka z Czech.
Szarotka: Batkiewicz; Dziurdzik – Lech, Kasperek – Ligas; Zubek – Chlebda – Ossowski, Augustyn – Kulesza – Bocheński, Wojtak, Budzoń.
Górale: Pawlik; Siaśkiewicz – Chrobak, Bełtowski – Gotkiewicz, Starmach – Cholewa; Bisaga – Podraza – Kostela, Sąder – M. Mirek - Bełtowski, Furczoń – Lipkowski – Świstak.
W meczu było wszystko, co składa się na emocjonujące spotkanie. Niezwykle szybkie tempo, mnóstwo akcji, po których ręce same składały się do oklasków. Niesamowita masa strzałów i fenomenalne interwencje bramkarzy oraz niezwykle ekscytująca końcówka.
Odnosiło się wrażenie, że Górale są bardziej zdeterminowani w walce o swój pierwszy złoty medal. Co prawda pierwsi stracili gola ze ściągi Lecha spod bandy (piłeczka wpadła w krótki róg), ale nie załamali się i potem doszli do głosu. To efekt krótkiego krycia na całym boisku. Górale nie pozwalali obrońcy mistrzowskiego tytułu na rozegranie akcji, uruchomienie szybkich skrzydeł. Pressing sprawił, iż w 12 minucie Szarotka popełniła pierwszy brzemienny w skutkach błąd. Kostela przechwycił podanie rywala i natychmiast odegrał piłeczkę spod bandy na środek do nadbiegającego Podrazy. Ten wykonał tylko niewidoczny prawie ruch kijem i ażurowy przedmiot zatrzepotał w siatce.
Druga tercja rozpoczęła się od szansy Sądera. Miał przed sobą pustą bramkę, ale zamiast strzelać z backhandu, próbował się odwrócić i niecelnie uderzył. Akcja za akcję. Niesamowite tempo. Z tej wymiany zwycięsko wychodzą Górale, którzy w odstępie 17 sekund zdobyli dwa gole po kardynalnych błędach przeciwnika, dwukrotnie pokonując Batkiewicza. Szarotka odpowiada w 29 minucie, grając z przewagą jednego zawodnika. Lech z bliska dobija odbity przez Pawlika strzał z dystansu Ligasa. Za moment fatalnie przestrzelił Chlebda, co natychmiast się zemściło. Poszła kontra i Kostela oszukując golkipera wpakował piłeczkę do pustej bramki. Za moment Gotkiewicz trafia w słupek, a Bisaga niemiłosiernie zakręcił przeciwnikiem za jego bramką, ale po wyjściu przed nią nie zdołał pokonać Batkiewicza.
Ostatnia odsłona rozpoczęła się od uważnej gry w obronie Górali. Szanowali piłeczkę, nie napalali się, a w dodatku przecinali każde podanie przeciwnika. Ten miał trudności z wypracowaniem sobie dogodnej pozycji do zdobycia gola. Aż wreszcie Chrobak zbyt ostro zareagował przed własną bramką i powędrował na ławkę kar. Gospodarze to wykorzystali. Dziurdzik z narożnika podał do Ligasa, a ten z dystansu huknął nie do obrony. W odpowiedzi Podraza ostemplował słupek, a w 53 minucie Firek przywrócił dwubramkowe prowadzenie Góralom. Chlebda spudłował w pewnej sytuacji. Ostanie 2 minuty mistrzowie Polski grali z \"lotnym\" bramkarzem. Gdy tylko byli w posiadaniu piłeczki, na ławkę udawał się Batkiewicz. Ten manewr przyniósł powodzenia, ale zbyt późno, bo 9 sekund przed końcowa syreną. Na więcej już było za późno.
– Kontuzja Augustyna w I tercji rozbiła nam koncepcję gry. To kluczowy gracz, którego ciężko zastąpić. Niesamowity jest w obronie i wyśmienity w ataku – mówi kapitan Szarotki, Lesław Ossowski.
– Zrobiliśmy malutki kroczek w drodze do mistrzostwa. Jutro również będzie ciężko i każdy wynik jest możliwy. Mecz był wyrównany, my mieliśmy więcej szczęścia – mówi grający prezes Górali, Dominik Siaśkiewicz.
Salming Górale – Szarotka Nowy Targ 3:4 ( 0:0, 2:2, 1:1, 0:0) Karne 1:2.
1:0 – Bisaga – Podraza (33:56 w przewadze), 2:0 – Firek – M. Mirek (37:23 w przewadze), 2:1 – Wojtak – Kasperek (38:48, 2:2 – Ossowski (39:06), 2:3 – Ligas – Lech (43:44 w przewadze), 3:3 – Firek (44:46). Karne: Siaśkiewicz – Kasperek, Ligas.
Składy jw.
Również drugie spotkanie dostarczyło widzom sporo emocji. Nie wystarczyło 60 minut gry i dogrywka, by wyłonić zwycięzcę. Dopiero 10 rzut karny przedłużył szansę na obronę mistrzowskiego tytułu przez Szarotkę. W 38 minucie wydawało się, że Górale wreszcie przełamią hegemonię lokalnego rywala. Prowadzili 2:0. Najpierw Bisaga wykorzystał dokładne podanie zza bramki Podrazy, a chwilę później Firek pokonał Batkiewicza. Do tego momentu gra przypominała partię szachów. Uważna gra w obronie z obu stron, a w rolach głównych wystąpili bramkarze. Popisali się kilkoma fenomenalnymi interwencjami, po których ręce same składały się do oklasków.
Mistrz jednak nie spasował. Dwie ostanie minuty drugiej odsłony były zabójcze w jego wykonaniu. Akcja była wypisz, wymaluj podobna do tej, z której Górale uzyskali prowadzenie. Zagranie zza bramki Kasperka i szybki niesygnalizowany strzał Wojtaka. 18 sekund później Ossowski spod bandy dalekim strzałem zaskoczył Pawlika. Piłka wylądowała w dolnym rogu jego bramki.
Szarotka poszła za ciosem i na początku trzeciej tercji Ligas sfinalizował podanie Dziurdzika z narożnika boiska na przeciwległy słupek. Pozostawiony bez opieki Ligas nie miał problemów z ulokowaniem piłeczki w bramce. Górale jednak szybko wyrównali za sprawą bardzo aktywnego Firka. Przeprowadził rajd od połowy boiska, znalazł się za bramką przeciwnika, zrobił dwa zwody i – jak mawiają unihokeiści – z zakrystii zaskoczył źle ustawionego Batkiewicza. Do końca trzeciej tercji ważyły się losy pojedynku. To jedni, to drudzy mieli okazje, by przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę. Dogrywka również nie przyniosła rozstrzygnięcia. Loteryjne karne wygrali mistrzowie, wyrównując stan rywalizacji na 1:1.
– Nie położyliśmy się. Walczyliśmy. Już w regulaminowym czasie mogliśmy rozstrzygnąć losy spotkania, bo mieliśmy więcej z gry. W karnych rewelacyjnie zabronił Batkiewicz, ale on w ważnych momentach nie zawiódł nas od ośmiu lat. Perfekcyjnie zaś karne wykonali Kasperek i Ligas – cieszy się kapitan Szarotki, Lesław Ossowski.
– Karne to loteria. Oni są technicznie lepsi i wygrali. Zabrakło koncentracji i szczęścia, gdy prowadziliśmy 2:0 – mówi grający prezes Górali, Dominik Siaśkiewicz.
Stefan Leśniowski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz