– SSA Wojas Podhale nie jest jedynym klubem, który pracuje na rzecz hokeja w Nowym Targu. Dopóki młodzież będzie grać, a miasto wykładać środki na utrzymanie lodowiska, to hokej będzie istniał. W tym mieście jest zapotrzebowanie na hokej i jesteśmy w stanie wszystko zrobić, by tutaj pozostał. Nawet w małych miejscowościach można robić duży sport, sięgać po laury, jeśli się tylko chce – odpowiada prezes MMKS Jan Gabor w związku z działaniami spółki Wojas Podhale w sprawie przenosin drużyny do Opola.
Gabor zwołał konferencję prasową, na której ustosunkował się do wypowiedzi prezesa SSA Wojas Podhale, Andrzeja Podgórskiego w kwestii MMKS.
– Jestem zbulwersowany wypowiedziami prezesa Podgórskiego. Mówi się, że działamy nieprofesjonalnie, że nie mamy właściwego cyklu szkoleniowego, a tymczasem od ośmiu lat naszej działalności tylko raz jedna z drużyn młodzieżowych nie znalazła się w pierwszej czwórce mistrzostw Polski – mówi Jan Gabor. – Zazwyczaj wracaliśmy z nich z tytułami mistrza i wicemistrza kraju. W minionym sezonie wywalczyliśmy trzy mistrzowskie korony i jedną wicemistrzowską. Potrafiliśmy się porozumieć z władzami miasta, doprowadziliśmy wspólnie do utworzenia pionu szkolenia z równoczesnym uczęszczaniem do szkół. Najbardziej zbulwersowała mnie opinia działacza Orlika Opole, który martwi się o MMKS. Czy my mamy jakieś problemy? Nie mamy długów, mamy najwięcej drużyn i zawodników zarejestrowanych, osiągamy najlepsze wyniki w kraju. Dzięki poziomowi wyszkolenia utworzyliśmy w ubiegłym roku Centrum Szkolenia w Nowym Targu i pozyskujemy środki z Ministerstwa Edukacji. Jesteśmy też otwarci na młodzież z całego kraju, która może w tym Centrum doskonalić tajniki hokejowej sztuki.
Finansowali działania MMKS? Prezesa Gabora oburzyły też wypowiedzi Podgórskiego mówiące o \"poniesionych sporych nakładach na utrzymanie I ligi i funkcjonowanie MMKS. Jedną z form działania na rzecz MMKS było udostępnienie widowisk ligowych zawodnikom i działaczom tego klubu\" oraz że \"udział zawodników MMKS w strukturze spółki jest nieodpłatny. MMKS nie ma prawa ubiegać się o cokolwiek, bo nie jest firmą produkującą zawodników na sprzedaż\".
– Przypomnę, że spółka gra w ekstraklasie tylko dzięki porozumieniu z nami, które co roku zawieramy – zaznacza prezes Jan Gabor. – Jest to zgodne z regulaminem PZHL, który nakazuje, by ekstraklasowy zespół posiadał drużyny młodzieżowe, bądź zawarł porozumienie z klubem młodzieżowym. W sezonie 2008/09 Wojas musi mieć cztery młodzieżowe zespoły, by wystąpić w PLH. Wojas jest jedynym w kraju klubem, który nie respektuje żadnych odznaczeń, które nadają organizacje rządowe i sportowe, a które w myśl ustawy uprawniają do bezpłatnego wejścia na każde zawody w kraju. Spółka nie honoruje zasłużonych dla sportu, olimpijczyków. Nie skorzystałbym z tego przywileju, gdybym wiedział, że zostanie mi to wyczytane. Jestem członkiem WGiD PZHL i mam prawo służbowo obserwować wszystkie mecze w kraju. Kiedyś wystawiono nam faktury za wpuszczanie zawodników na mecze.
– To nie MMKS wymyślił ekwiwalent za wyszkolenie zawodnika – kontynuuje Gabor. – PZHL ustalił tryb przechodzenia zawodników, wyznaczył taryfikator, z którego wynika ile płaci się za zawodnika. Andrzej Podgórski od lat działa w hokeju i wie ile kosztuje wychowanie gracza ekstraklasowego. Miasto ponosi koszty i byłoby nieuczciwe w stosunku do mieszkańców, gdybyśmy za ich podatki transferowali za darmo zawodnika poza Nowy Targ, bądź też do prywatnej spółki nastawionej na zysk. Dokonaliśmy w ostatnich latach kilku transferów, z których pieniądze wpłynęły na konto i w całości zostały wykorzystane na działalność statutową klubu. Byłoby nieuczciwe, gdybyśmy inaczej traktowali Wojasa.
Przez siedem lat współpraca układała się różnie. Często tak, jak życzyła sobie tego spółka. W zeszłym roku podpisaliśmy umowę, w myśl której podjęliśmy wspólne działania prowadzenia pierwszej ligi. Umowa zawierała, kto za co płaci. My pokrywaliśmy wszystkim koszty związane z wyjazdami i nigdy nie zwracaliśmy się po pieniądze do spółki. Natomiast Wojas przyjął na siebie obowiązek pokrycia wszystkich kosztów organizacji spotkań w Nowym Targu, a więc opłacenia sędziów, monitoring bramek i obsługę medyczną. MMKS zrzekł się dochodów ze sprzedaży biletów. Ze swoich zobowiązań wywiązaliśmy się, natomiast Wojas nie. Zapłaciliśmy za niego sędziów i wystawiliśmy notę obciążeniową. Dwa lata wstecz sami podjęliśmy się prowadzenia pierwszej ligi, a Wojas w myśl porozumienia miał przekazać nam 20 tysięcy złotych w czterech ratach. Czekaliśmy do grudnia. PZHL również, bo od naszego podpisu uzależniał dalszą grę Wojasa w PLH. Pieniędzy nie odzyskaliśmy do dzisiaj. Mimo to zawarliśmy jednostronne porozumienie, żeby PZHL nie wykluczył Wojasa z rozgrywek. Dzięki biednemu i niechcianemu MMKS Wojas sięgnął po tytuł mistrza kraju. Gdy Kanadyjski bramkarz David Lemanowicz nagle wyjechał, to klub udostępnił im wszystkich bramkarzy, żeby mogli kontynuować rozgrywki. Jestem zawiedziony działalnością Andrzeja Podgórskiego, bo liczyłem, że z jego przyjściem współpraca będzie się lepiej układała. Dajemy swoich zawodników, po czym okazuje się, że robimy coś złego.
Sponsorujemy spółkę – Jak wysoki jest ekwiwalent za zawodnika? Za 23-latka trzeba zapłacić, w myśl taryfikatora PZHL, 45 tysięcy złotych. Gdyby nasz zespół występował w ekstraklasie, to koszt były o 50% wyższy. Obecnie w Wojasie jest 10 naszych wychowanków. Spółka nie zwróciła się do nas o tych graczy, gdyż uważa, że wszyscy należą się jej nieodpłatnie. Wojas biadoli, że nikt mu nie chce pomagać, a tak naprawdę sponsorujemy spółkę. Faktem jest, że nie dajemy pieniędzy, ale statut nam na to nie zezwala. Na razie szumnie nazwany kontraktem papier jest jedynie umową cywilno-prawną. Jeśliby doszłoby do podpisania umowy z MMKS, to będzie w niej klauzula, że nasi zawodnicy występują tylko w drużynie grającej w Nowym Targu. Każda przeprowadzka unieważnia porozumienie. Nie zostaniemy przecież na lodzie. Ktoś w pierwszoligowej drużynie MMKS musi grać. Dziwi mnie fakt, iż trenerzy Wojasa obserwują 2 minuty pierwszoligowe występy zawodników. Trudno w takim czasie ocenić jakie postępy robią, jakie popełniają błędy, by później na treningach je eliminować. Piotr Kołodziej, gdy prezesował spółce, potrafił wymóc na trenerach, by przynajmniej jedną tercję oglądali.
Wojas zaproponował nam połączenie się z Orlikiem, nie rozmawiając o tym z zainteresowanymi. Opolanie chcą z nami wywalczyć awans do PLH. Wtedy Wojas ma otwartą drogę do Opola. Nie widzę powodów, by w Orlikiem walczyć o ekstraligę. Spółka jest w klinczu, bo nie może pójść gdzie indziej, bo nie znajdzie w Polsce takiego klubu, gdzie są cztery drużyny młodzieżowe.
Gdy Podhale po raz pierwszy wywalczyło tytuł mistrza kraju, łyknąłem hokejowego bakcyla. Nie wyobrażam sobie, aby klub noszący nazwę Podhale był poza Nowym Targiem.
Wysłuchał:
Stefan Leśniowski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz