Rezultat końcowy i poszczególnych tercji mógłby świadczyć, iż był to mecz zacięty i w miarę wyrównany. To jednak pozory, gdyż nowotarżanie praktycznie cały czas przeważali, a w dwóch pierwszych tercjach wręcz dominowali na tafli. Podhale oddało mnóstwo strzałów na bramkę Plaskiewicza, ale ten miał dzień „konia”. Łapał strzały z daleka i bliska, nie dał się pokonać w pojedynkach jeden na jeden.
- Po 40 minutach powinniśmy iść na... piwo, prowadzić różnicą minimum pięciu goli – przyznał trener Podhala, Milan Jančuška. - Takie szanse bramkowe jakie mieliśmy musi się wykorzystywać, bo potem jest nerwowo. Do tego zabrakło nam koncentracji w pierwszych sekundach meczu i...
Zaczęło się zgoła sensacyjnie. Już w 7 sekundzie goście objęli prowadzenie. Autorem najszybszego gola w tym sezonie (nie jest to jednak rekord ligi) został Dołęga. Znalazł on lukę między parkanami Zborowskiego i krążek majestatycznie przekroczył linie bramkową. Arbiter nie był w stu procentach przekonany, więc przeprowadził analizę wideo. To ta zeźliło górali, iż ci 136 sekund później prowadzili już 2:1. Bramkarz gospodarzy sparował mocny strzał z niebieskiej linii Sroki, ale Kačiř stał przy słupku i wpakował krążek do siatki. To pierwsze trafienie Czecha w barwach Podhala po powrocie z Torunia.
24 sekundy później Paciga rozegrał kapitalnie krążek z Baranykiem i ten ostatni zniknął w objęciach kolegów. Hokeiści z Grodu Kopernika byli w ogromnym szoku, bo aż do 38 minuty oddali całkowicie inicjatywę gospodarzom. Tylko Plaskiewiczowi przybysze w grodu Kopernika mogą zawdzięczać, że w pierwszej fazie meczu jeszcze raz zapaliło się czerwone światełko za ich bramką. Ten trzeci gol był po koronkowej akcji, całego pierwszego ataku.
W drugiej tercji trwało oblężenie toruńskiej bramki. Górale długimi minutami zamykali gości w ich tercji obronnej, lecz Plaskiewicz bronił jak w transie. Nawet gdy goście grali w przewadze atakowali nowotarżanie. – Robią z niego bohatera – skwitował siedzący obok mnie dziennikarz. Podhale po 40 minutach powinno wysoko prowadzić, a tymczasem... przegrało tercję. W 38 min. goście przeprowadzili kontrę i zdobyli kontaktowego gola., który dodał im wiary w sukces.
- Hokej jest bezlitosny. Mieliśmy w drugiej tercji dużo szczęścia. Podhale miało sporo szans, ale w hokeju liczą się gole, a nie szanse. My nastawiliśmy się na grę z kontry i... wróciliśmy do gry – powiedział pierwszy trener z Finlandii w PLH, Jarmo Tolvanen, którego polecił Peter Ekroth, który od miesiąca prowadzi polską reprezentację. – Przyglądam się zespołowi, poznaje zawodników. Na pewno zespół nie jest u szczytu swoich możliwości. Ci którzy wygrywają nie robią innych rzeczy, robią je inaczej. Myślę, że my skupimy się nad tym, by nasza gra wyglądała lepiej.
W trzeciej tercji gra torunian wyglądała inaczej, co nie znaczy, ze było to ich zasługą. To „Szarotki” nie grały już z takim impetem i dlatego torunianie mogli częściej gościć w tercji rywala. Kilka razy postraszyli Zborowskiego. - Odetchnęliśmy z ulgą dopiero po szczęśliwym trafieniu Sroki – przyznał Milan Jančuška. Lob Sroki z niebieskiej linii, w 56 min., zaskoczył ostatnią instancję przyjezdnych. 64 sekundy przed końcem odsłony goście wycofali bramkarza i już po 12 sekundach Zapała strzałem do pustej bramki ustalił wynik spotkania.
Torunianie sprzed sezonem uchodzili za jednego z kandydatów do medalu. Tymczasem, „Stalowe pierniki” zawodzą na całym froncie. Ratunku szukają w trenerze z Finlandii, z górnej półki, który w swoim szkoleniowym życiorysie podaje prace ze znanymi klubami z Niemiec i swojego kraju. Prowadził też reprezentację Suomi do 20 lat.
- Praca w Toruniu będzie dla mnie wyzwaniem, zarówno osobistym, jak i pod każdym innym względem – mówi. - To jest wyzwanie, z którym chcę się zmierzyć. I nie chodzi o to czy to jest słaby klub czy grający poniżej swoich możliwości. Chciałem się sprawdzić, zmierzyć z czymś nowym.
- Każdy trener ma swój warsztat i własne metody prowadzenia zespołu - mówi Andrzej Masewicz, asystent Fina. - Widać, że każdy z chłopaków chce się pokazać nowemu szkoleniowcowi i trenuje z większą pasją. Dzisiaj mieliśmy szczęście, ale też mu pomogliśmy. Porażki nie wpływają korzystnie na zespól. Czekamy na wzmocnienia. Bez doświadczonych zawodników, ten pociąg nie pojedzie. Trener Tolvanen zgłosił zapotrzebowanie na dwóch napastników i takich zawodników chcemy pozyskać.
Wojas Podhale Nowy Targ – TKH Nesta Toruń 5:2 (3:1,0:1, 2:0)
0:1 – Dołęga – Dąbkowski – Dzięgiel (0:07),
1:1 – Kačiř – Sroka (1:59 w przewadze),
2:1 – Baranyk – Paciga – Dutka (2:23),
3:1 – Batkiewicz – Zapała – Kačiř (18:25),
3:2 – Koszarek – Cychowski - Minge (37:57 w przewadze),
4:2 – Sroka (55:58),
5:2 – Zapała – Malasiński (59:08 do pustej bramki).
Sędziowali: Kryś (Katowice) – Kubiszewski (Katowice), Wieruszewski (Sosnowiec).
Widzów 1000.
Podhale: Zborowski; Sroka – Gil (6), Priechodsky – Dutka, Łabuz – Petrina, Galant; Batkiewicz – Zapała – Kačiř, Baranyk (2) – Voznik – Paciga (2), Gruszka – Dziubiński (2) – Malasiński, Ziętara – Sulka – Iskrzycki. Trener Milan Jančuška.
TKH Nesta: Plaskiewicz; Dąbkowski – Buřil (2), Kubat – Cychowski (4), Koseda – K. Piotrowski; Marmurowicz – Dzięgiel (2)– Dołęga, Jastrzębski (2) – Koszarek – Minge (2), Wiśniewski – Kuchnicki – Wieczorek. Trener Jarmo Tolvanen.
Kary: Podhale – 12 min., TKH – 12 min.
Złoty kij: Podhale –Zapała, TKH – Plaskiewicz, Sport – Plaskiewicz.
W innych spotkaniach: JKH Jastrzębie – Stoczniowiec Gdańsk 3:2, Zagłębie Sosnowiec – Naprzód Janów 5:1, GKS Tychy – KH Sanok 8:1.
1. Stoczniowiec 18 44 71-43
2. Zagłębie 17 37 68-42
3. Podhale 17 30 78-50
4. Naprzód 18 30 64-61
5. Jastrzębie 18 28 59-51
6. Cracovia 15 27 59-42
7. Tychy 18 26 59-52
8. Sanok 18 23 59-69
9. TKH 18 15 39-66
10. Polonia 17 1 19-99
Stefan Leśniowski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz