Zawód spotkał kibiców, którzy oczekiwali od możnych ligi emocji, zaciętości i dobrego poziomu. Tymczasem wicelider w Sosnowca całkowicie zawiódł, był jedynie bladym tłem – szczególnie w drugiej tercji – dla rozpędzonych górali.
- Rozjechaliśmy przeciwnika – te słowa Krzysztofa Zapały najlepiej oddają to co zaprezentowały oba zespoły. – W takiej dyspozycji nie mieli z nami najmniejszych szans – dodał.
Pierwsze minuty meczu nie wskazywały na tak wysoką wygraną nowotarżan. To goście mieli ogromną szansę na ustawienie meczu. Nie wykorzystali 29-sekundowego okresu gry w podwójnej przewadze oraz trzech dogodnych sytuacji. Szczególnie atak stranieri bardzo nieporadnie zachowywał się pod bramką Zborowskiego.
W pierwszej tercji kibice widzieli tylko jedną bramkę. Wilczek widocznie zapomniał, iż w tym sezonie reprezentuje barwy Zagłębia, bo niczym partner z drużyny obsłużył Gruszkę, a ten z prezentu zrobił właściwy użytek. Do tego momentu nie było widać, iż na tafli zmagają się tuzy ekstraklasy. Sporo było przypadkowości, niecelnych podań i strzałów... wprost w bramkarzy. Górale po objęciu prowadzenia przejęli inicjatywę. Pod bramką Dzwonka dzwoniono na alarm. Zasypywany był gradem strzałów, ale miał sporo szczęścia. Nowotarżanie posyłali krążki w sam środek bramki, a w tej części bramki panował niepodzielnie. Najlepsze okazje zmarnował Różański. Z kolei w 20 minucie, gdy goście grali w przewadze, G. DaCosta próbował zaskoczył ostatnią instancję gospodarzy strzałem w krótki górny róg bramki, ale jego „rak” był szybszy i od kibiców otrzymał gromkie brawa.
Druga tercja to supremacja „Szarotek”, które rozjechały wicelidera. Strzelecki festiwal rozpoczął Baranyk, który w 27 min. otrzymał prostopadłe podanie od Petriny i w sytuacji sam na sam ośmieszył bramkarza. 3 minuty później ponownie Baranyk pokonał Dzwonka, po filmowej trójkowej akcji, zmuszając szkoleniowców Zagłębia do wymiany bramkarza. Mrozowski długo nie zachował czystego konta. Kolejne dwa gole górale zdobyli w podwójnej przewadze. Zza bramki podawał Kačiř, a Sroka mocnym i precyzyjnym strzałem z niebieskiej linii ulokował czarny kauczukowy przedmiot w bramce. 68 sekund później Dziubiński wpisał się na listę strzelców. 26 sekund przed końcem drugiej odsłony „firmową” akcję pierwszej formacji zakończył Zapała.
- Z Podhalem nie da się grać w trójkę czy czwórkę. To silny rywal i w mig to wykorzystał. Brak w mojej drużynie dyscypliny. Każdy sobie rzepkę skrobie. Toteż zebraliśmy żniwo nieodpowiedzialnej gry. Kary nas zniszczyły. Drużyna znajduje się w głębokim kryzysie. Tylko w pierwszych 20 minutach zagraliśmy dobrze. Nie usprawiedliwia nas nawet brak dwóch środkowych. Musimy w działaczami przeprowadzić poważne rozmowy z zawodnikami. Najmniej zaangażowanym być może obniży się kontrakty - oceniał zasmucony szkoleniowiec Zagłębia, Josef Zavadil.
- Każdy z nas powinien uderzyć się w piersi i w sumieniu rozliczyć ten mecz. Zagraliśmy słabo, a więc beznadziejnie w drugiej odsłonie. Nie pierwszy raz zgubiły nas kary. Bramki były tylko konsekwencją naszej bezmyślnej gry – skomentował występ swojej drużyny wychowanek Podhala, Bartłomiej Piotrowski, który wytypowany został do kontroli antydopingowej, podobnie jak trzech nowotarżan – Batkiewicz, Malasiński i Gruszka.
Goście odczarowali bramkę Podhala w najmniej spodziewanym momencie, gdy grali w podwójnym osłabieniu. Błąd górali w tercji ataku i T. DaCosta nie zmarnował sytuacji sam na sam. Miejscowi odpowiedzieli 20 sekund później. Radosną twórczość z obronie wykorzystali przyjezdni zdobywając kolejne dwa gole. - Nie można odpuszczać - złościł się kapitan „Szarotek”, Jarosław Różański. – To była „letnia” tercja – dorzucał Milna Baranyk.
Ostatnie słowo należało jednak do „Szarotek”. W 54 min. Baranyk backhandem trafił w okienko przy krótkim słupku, a wynik spotkania ustalił Kubenko, po kapitalnym zagraniu Baranyka.
- Przystąpiliśmy do meczu mocno skoncentrowani, z emanującą wolą zwycięstwa. Chcieliśmy wyprzedzić w tabeli naszego rywala, wyjść na drugie miejsce i…udało się. Zwrotnym momentem meczu była druga tercja. Moje gole to zasługa kapitalnych podań współpartnerów. Cieszę się z tych goli, bo ostatnio zmarnowałem sporo dobrych sytuacji. Walczymy o jak najwyższe miejsce w tabeli przed play off – obiecuje najlepszy gracz meczu, wytypowany do „Złotego kija”, Milan Baranyk.
Po meczu bardzo zadowolony był trener Podhala, Milan Jančuška. – Rozegraliśmy dobre spotkanie – powiedział. – Ważny był początek meczu. Goście grali w przewadze i chwała Zborowskiemu, że utrzymaliśmy czyste bramkowe konto. W drugiej odsłonie „złamaliśmy” przeciwnika, szybkimi, kombinacyjnymi akcjami. Inna rzecz, że rywal nam pomógł, gdyż zbyt często wędrował na ławkę kar. Mamy wysoki procent wykorzystywania przewag, więc z takiego daru skorzystaliśmy. Szkoda trzeciej tercji. Klasowy zespół nie może tracić gola grając w podwójnej przewadze. Nie mogą nam się przytrafiać, nawet wysoko prowadząc, momenty przestojów.
Wojas Podhale Nowy Targ – Pol Aqua Zagłębie Sosnowiec 9:3 (1:0, 5:0, 3:3)
1:0 – Gruszka (14:02),
2:0 – Baranyk – Petrina (26:20, 4x4),
3:0 – Baranyk – Priechodsky – Voznik (29:11 w przewadze),
4:0 – Sroka – Kačiř – Różański (31:13 w podwójnej przewadze),
5:0 – Dziubiński – Gruszka – Łabuz (32:39 w podwójnej przewadze),
6:0 – Zapała – Różański - Kačiř (39:34),
6:1 – T. DaCosta (46:35 w podwójnym osłabieniu),
7:1 – Kubenko – Baranyk - Priechodsky (46:56 w podwójnej przewadze),
7:2 – Opatovsky – M.Kozłowski (48:39),
7:3 – Opatovsky – Antonovič (52:04),
8:3 – Baranyk – Kubenko (53:13),
9:3 – Kubenko – Baranyk (56:45).
Sędziowali: Porzycki (Oświęcim) – Klich (Sosnowiec), Breske (Jastrzębie).
Kary: 10 – 32 min.
Widzów 1200.
Podhale: Zborowski; Sroka – Sulka, Priechodsky (2) – Dutka, Łabuz – Petrina, Galant (2) - Gaj; Różański – Zapała (4) – Kačiř, Baranyk – Voznik – Kubenko, Gruszka – Dziubiński – Malasiński, Ziętara – Iskrzycki - Batkiewicz. Trener Milan Jančuška.
Zagłębie: Dzwonek (29:11 Mrozowski); Marcińczak (4) – Dronia, Strapko – Duszak, Pawlak (2) – B. Piotrowski, Banaszczak (2) – Wilczek (2); Kohut (2) – T. DaCosta (2) – Bernat, Antonovič – Oravec – Opatovsky (12), Ślusarczyk – T. Kozłowski – Podlipni (2), M. Kozłowski – G. DaCosta – Jaros (2). Trener Josef Zavadil.
W innych meczach: JKH Jastrzębie – KH Sanok 0:1 po karnych, Cracovia – Naprzód Janów 2:3, Polonia Bytom – TKH Toruń 2:3, GKS Tychy – Stoczniowiec Gdańsk 1:2.
Stefan Leśniowski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz