Ostatnie dobre występy „Szarotek” nie przełożyły się na frekwencje. Była najniższa w tym sezonie. Ci, którzy wybrali się na stadion nie zobaczyli wielkiego hokeja. Oba zespoły nie forsowały wysokiego tempa. – Tempo nie było wysokie. Za bardzo się nie zmęczyłem – potwierdził środkowy drugiej formacji Podhala, Martin Voznik.
Przyjezdni nastawili się na destrukcję, grając jednym wysuniętym napastnikiem. Sprzymierzeńca mieli w fatalnym lodzie. Nadal powraca pytanie: czy to sztuczne lodowisko? Zima za oknami, więc może niedługo zamarznie Dunajec i tam hokeiści się przeniosą. Bo „fachowcy” MHL nie potrafią zrobić dobrego lodu, podobnie jak uporać się z nagłośnieniem. Od początku sezonu z głośników wydobywa się bełkot.
– O fatalnym lodzie mówiłem podczas transmisji w TVSport. To wstyd dla administratora. Jak grać na czymś takim. Pamiętam, że drzewiej w Nowym Targu zawsze był najlepszy lód w kraju. O bełkocie wspomnę następnym razem - mówił zdegustowany Jacek Chadziński, członek WGiD PZHL.
Na kartoflisku krążek kompletnie nie miał poślizgu. Często płatał figle hokeistom. To utrudniało kombinacyjną grę lepszym technicznie góralom. Gospodarze przeważali, stworzyli więcej sytuacji golowych, ale zawodzili pod bramką M. Elżbieciaka. Różański nie trafił nawet do pustej bramki (3 i 50 min.), a Baranyk (20 min.) na raty z bliska nie dał rady ostatniej instancji przyjezdnych. Z bliska przestrzelił Ziętara (6 min.), zaś Malasiński nie wykorzystał kiksu sezonu Cinalskiego, Goście po raz pierwszy zmusili Zborowskiego do interwencji dopiero w 18 min. (Lauko). Zaś 2 minuty później Stachura minimalnie przestrzelił.
Na początku drugiej tercji lepsze wrażenie sprawiali janowianie, ale nieporadnie zachowywali się przed bramką Zborowskiego. To krążek im poskoczył, to doszło do zderzenia z partnerem lub oddawali sygnalizowane strzały, z którymi nie miał problemów „Zbora”. Na pierwszego gola zziębnięci kibice czekali aż do 34 minuty. Sporo zasługi w otwarciu wyniku miał Kowalówka, który fatalnie rozegrał krążek i Kačiř trafił pod „łatę”. „Zabójcza” do gości okazała się 40 minuta. W odstępie 23 sekund M. Elżbieciak dwukrotnie musiał wyjmować krążek z siatki. Oba gole zdobyte zostały po ładnych kombinacyjnych akcjach.
Wydawało się, że jest po meczu. Tymczasem goście wykorzystali 89- sekundowy okres gry w podwójnej przewadze, a chwilę później, gdy po raz drugi na ławkę kar powędrował Petrina, zdobyli kontaktowego gola. – Było za spokojnie. Kibic płaci i musi przeżyć jakieś emocje. Więc je miał. Szybko jednak włączyliśmy trzeci bieg i odjechaliśmy rywalowi – żartował Martin Voznik.
W 50 min. janowianie mogli wyrównać, gdyby więcej spokoju wykazał Klačansky w sytuacji sam na sam. Nie dasz, dostaniesz… Akcja przeniosła się na drugą stronę i Zapała trafił pod poprzeczkę. – Sędzia Pachucki chyba nas nie lubi. W ostatnim meczu nie uznał nam bramki, a teraz nie skorzystał z wideo. Gol był sporny. Wydawało nam się, że była poprzeczka. To było bardzo ważne trafienie. Niemniej jestem zadowolony z postawy zawodników. Graliśmy jak równy z równym. Walczyliśmy, mimo iż przegrywaliśmy 3:0 – powiedział Jaroslav Lehocky.
- Pierwsza tercja była słaba w naszym wykonaniu. Przegrywaliśmy pojedynki jeden na jeden, kombinacje nam nie wychodziły. Inna rzecz, że przeciwnik stosując pressing w środkowej tercji uniemożliwił nam rozwinięcie skrzydeł. W trzeciej tercji skomplikowaliśmy sobie sprawę zbytecznymi karami. Będę musiał porozmawiać z Pertiną, który nie tylko dwa razy przebywał na ławce kar, ale także popełnił błąd, przy stanie 3:2, którego na szczęście goście nie wykorzystali – powiedział Milan Jančuška.
Wojas Podhale Nowy Targ – Akuna Naprzód Janów 5:2 (0:0, 3:0, 2:2)
1:0 – Kačiř – Sulka (33:12),
2:0 – Voznik – Kubenko – Baranyk (39:24),
3:0 – Dziubiński – Malasiński – Gruszka (39:47),
3:1 – Słodczyk – Stachura – Gabryś (44:08 w podwójnej przewadze),
3:2 – Klisiak – Zatko (46:03 w przewadze),
4:2 – Zapała – Sroka – Kačiř (49:36),
5:2 – Dutka – Voznik (49:56 w przewadze).
Sędziowali: Pachucki (Gdańsk) – Przyborowski (Krynica), Radzik (Nowy Sącz).
Kary: 16 – 16 ( w tym 4 tech.) min.
Widzów 600
Podhale: Zborowski (2); Sroka (2) – Sulka (2), Priechodsky – Dutka, Łabuz – Petrina (4), Galant - Gaj; Różański (2) – Zapała – Kačiř, Baranyk – Voznik (2) – Kubenko, Gruszka (2) – Dziubiński – Malasiński, Ziętara – Iskrzycki - Batkiewicz. Trener Milan Jančuška.
Naprzód: M. Elżbieciak; Gallo (2) – A. Kowalówka, Zatko – Gretka (2), Gabryś - Cinalski; Ł. Elżbieciak (2) – Lauko – Klačansky, Klisiak (2) – Tabaček – Wojtarowicz (2), Słodczyk (2) – Koszowski – Stachura, Jóźwik – Pohl – Zimka. Trener Jaroslav Lehocky.
W innych meczach: JKH Jastrzębie – Polonia Bytom 12:0, Cracovia – KH Sanok 9:1, GKS Tychy – TKH Toruń 5:0, Zagłębie Sosnowiec – Stoczniowiec Gdańsk 4:3.
1. Stoczniowiec 26 56 100-71
2. Podhale 25 51 118-69
3. Zagłębie 26 47 94-80
4. Cracovia 24 45 105-64
5. Tychy 25 42 91-64
6. Naprzód 26 41 93-88
7. Jastrzębie 26 35 84-78
8. Sanok 26 31 79-100
9. TKH 26 29 63-93
10. Polonia 26 7 33-153
Stefan Leśniowski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz