…skandowali kibice Podhala po wysokim zwycięstwie ich pupili nad wicemistrzem kraju GKS Tychy. Mają powody do radości, bo „Szarotki” grają jak z nut. Demonstrują zagrania aż serce rośnie. W ciągu trzech dni odprawili z kwitkiem zarówno mistrza jak i wicemistrza kraju, a w głównym rolach wystąpiła młodzież Podhala.
Spotkanie rozpoczęło się z 30 minutowym opóźnieniem, gdyż tyszanie mieli problemy z dotarciem do stolicy Podhala. Podróż z przygodami niezbyt dobrze wpłynęła na ich dyspozycje. Momentami byli bladym tłem dla popisów górali. Obrali złą taktykę, otwartej gry. – To była woda na nasz młyn – przyznał trener Podhala.
Tyszanie mają problemy ze składem. Zabrakło Bacula, Parzyszka i Garbocza, dlatego obrońca Gwiżdż rozpoczął mecz na skrzydle trzeciego ataku. – Pod ich nieobecność brakuje nam strzelców w drużynie. Co było widać w drugiej tercji. Mieliśmy szanse golowe, ale jak się nie trafia, to się dostaje – skomentował występ swoich podopiecznych szkoleniowiec tyskiej drużyny, Miroslav Ihnačak.
O niemocy strzeleckiej gości niech świadczy fakt, iż na początku trzeciej tercji przez 5 minut grali w przewadze (Kubenko zranił Gwiżdża) i oddali zaledwie jeden strzał (Wołkowicz). Z kolei o przewadze Podhala niech świadczy zdumienie siedzącego obok mnie kibica. – W przewadze gramy? – pytał bez przerwy, bo przyjezdni grając w komplecie zamykani byli we własnej tercji.
„Szarotki” już w 109 sekundzie otwarły wynik spotkania, gdy grały w przewadze. Baranyk zza bramki zagrał między koła bulikowe do Voznika, a ten uderzeniem z pierwszego pokonał Sobeckiego. Golkiper tyszan miał sporo pracy, gdyż składne i kombinacyjne ataki sunęły na jego bramkę. Po raz drugi skapitulował w 11 min. Krążek odbił się od jednego z tyszan i Ziętara sytuacji jeden na jeden nie zmarnował. Przyjezdni nie mieli sposobu na sforsowanie linii defensywnych „Szarotek”. Zborowskiego próbowali pokonać strzałami z dystansu, ale ostatnia instancja miejscowych z wielkim spokojem wszystko wyłapywała.
W drugiej tercji gospodarze znokautowali wicemistrzów kraju. Z czterech goli dwa były zdobyte mocnymi strzałami z niebieskiej linii - Łabuz i Gaj. Dla tego ostatniego był to pierwszy gol zdobyty w ekstraklasie. Radość była więc ogromna. – Już z Polonią trafiłem do siatki, ale sędziowie mnie oszukali. Teraz czeka mnie chrzest w szatni i zgrzewka piwa… bezalkoholowego – mówił szczęśliwy Bartek Gaj.
Też pierwszego gola, lecz tym sezonie, zdobył Różański. To nie pomyłka. Kapitan „Szarotek” po kontuzji długo był „zakorkowany”. – Przełamał się i teraz liczę, że odblokowany będzie zdobywał gole na zawołanie, jak w poprzednim sezonie – wyraża nadzieję Milan Jančuška.
Czwarte trafienie było autorstwa Ziętary, który po opuszczeniu ławki kar otrzymał kapitalne podanie od Baranyka. Strzelec gola nie dograł do końca meczu. – Kontuzja wygląda na groźną – twierdzi trener Podhala.
W szeregach tyskiego zespołu tylko Sarnik zagrażał bramce gospodarzy. Miał trzy okazje do wpisania się na listę strzelców. W zespole z piwnego miasta zagrał były gracz Podhala, Ladislav Paciga. Był niewidoczny na lodzie. Zresztą trener przyjezdnych również był zawiedziony jego postawą. – Od obcokrajowca wymaga się, by był dwa razy lepszy od miejscowych – twierdzi Miroslav Ihnačak.
Wojas Podhale Nowy Targ – GKS Tychy 6:0 (2:0, 4:0, 0:0)
1:0 – Voznik – Baranyk – Kubenko (1:49 w przewadze),
2:0 – Ziętara – Gaj (10:50),
3:0 – Łabuz – Petrina – Dziubiński (22:00 w przewadze),
4:0 – Ziętara – Baranyk – Voznik (35:37),
5:0 - Gaj – Malasiński – Dziubiński (36:42),
6:0 – Różański – Zapała – Kačiř (37:30).
Sędziowali: Dzięciołowski (Bydgoszcz) – Breske (Jastrzębie), Pyrskała (Katowice).
Kary: 39 (w tym kara meczu dla Kubenko) – 26 min.
Widzów 2200.
Podhale: Zborowski (40:00 Rajski); Sroka – Sulka (2), Priechodsky (4) – Dutka Łabuz – Petrina, Galant - Gaj; Różański – Zapała – Kačiř, Baranyk – Voznik – Kubenko (29), Batkiewicz – Dziubiński – Malasiński, Ziętara (2) – Iskrzycki (2) - Kmiecik. Trener Milan Jančuška.
GKS Tychy: Sobecki (36:42 Witek); Śmiełowski – Gonera, Majkowski (12) – Mejka (6), Kotlorz (2) – Jakeš; Sarnik – Krzak – Proszkiewicz, Woźnica – Jakubik – Paciga, Gwiżdż (4) – Bagiński – Wołkowicz, Matczak, Maćkowiak. Trener Miroslav Ihnačak.
W innych meczach: Naprzód Janów – KH Sanok 7:3, Stoczniowiec Gdańsk – Polonia Bytom 5:3, Zagłębie Sosnowiec – Cracovia 5:1, TKH Toruń – JKH Jastrzębie 3:2 po karnych.
1. Stoczniowiec 32 65 129-98
2. Podhale 30 63 134-77
3. Cracovia 30 57 127-76
4. Zagłębie 31 57 118-99
5. Naprzód 31 53 117-104
6. Tychy 31 48 104-82
7. Jastrzębie 32 45 105-101
8. Sanok 31 37 100-122
9. TKH 31 33 77-108
10. Polonia 31 7 39-183
Stefan Leśniowski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz