Do wyłonienia drugiego finalisty (pierwszym jest Cracovia po pokonaniu Stoczniowcach w czterech meczach) potrzeba będzie co najmniej jeszcze dwóch spotkań. Tychowianie wykorzystali atut własnego lodowiska i doprowadzili do wyrównania w meczach.
Sztab szkoleniowy Podhala po sobotniej porażce szybko udał się na naradę. Trudno powiedzieć, o czym dyskutowano, ale po zmianach w składzie można się domyślić. Gra górali nie była idealna. Trzeba, więc było wzmocnić linie defensywne. Do składu wrócił Priechodsky, a ponieważ w meczu może występować tylko pięciu stranieri, jeden z nich musiał udać się na trybuny. Wybór padł na Kubenko. Za niego do drugiej formacji wskoczył Batkiewicz, a jego miejsce w czwartej formacji zajął Sulka, który dotychczas grał w parze ze Sroką. Do Sroki „doskoczył” Ivičič. Czy to poprawiło grę w defensywie?
– Nie ukrywam, że była to zagrywka taktyczna – przyznaje drugi trener Podhala, Marek Ziętara. – Po analizie doszliśmy do wniosku, że trzeba wzmocnić linię defensywną. W sobotę nawarstwiło się zbyt dużo błędów. Trudno powiedzieć, czy ten manewr był skuteczny. Zagraliśmy na pewno lepiej niż dzień wcześniej – szybciej i agresywniej. Był to mecz walki, ale gdy byliśmy na dobrej drodze, by zdobyć drugiego gola na początku meczu, straciliśmy go w najmniej spodziewanych okolicznościach, grając w przewadze, po stracie krążka w tercji neutralnej.
„Szarotki” zaczęły spotkanie bardzo aktywnie, ale bardzo szybko musiały grać w osłabieniu. Dobrze się broniły. Dwa strzały Parzyszka i Woźnicy bez problemów zlikwidował Zborowski. Do 8 minuty praktycznie nic się nie działo. W tejże minucie grupka kibiców z Nowego Targu w tyskiej hali miała powody do radości. Kačiř otrzymał podanie na skrzydło i dość soczyście uderzył. Sobecki był na posterunku, ale „gumy” nie zamroził. Pod bramką powstało chwilowe zamieszanie, jednak obrońców ubiegł Kačiř, który wrzucił krążek do siatki nad leżącym golkiperem gospodarzy. Strata bramki podrażniła gospodarzy, którzy rzucili się do odrabiania strat. Niemniej w ich poczynaniach było sporo niedokładności. Ich akcje nie miały tempa, były rwane, a sfrustrowany słabą grą Sarnik faulował. Gdy przebywał na ławce kar Ivičič podał wprost na kij Proszkiewicza, który sytuacji sam na sam nie zmarnował. Po tej bramce mecz nabrał rumieńców. Akcje zaczęły się zmieniać jak w kalejdoskopie, lecz nie były kończone strzałami. Załamywały się na dobrze interweniujących liniach defensywnych.
25 sekund przed końcem pierwszej tercji na ławkę kar powędrował Zapała i zaraz po przerwie ten fakt wykorzystali gospodarze. Majkowski zdobył krążek i wrzucił go z niebieskiej linii w kierunku bramki. ”Guma” – ku zaskoczeniu Zborowskiego – zatrzepotała w siatce. Minutę później Baranyk ostemplował słupek. Była analiza wideo, ale okazało się, że krążek nie przekroczył linii bramkowej. Nowotarżanie mieli ogromne problemy z skonstruowaniem akcji i przebiciem się pod bramkę strzeżoną przez Sobeckiego.
To, że nie opłaca się faulować przekonali się górale po raz kolejny w 28 min. Sporą zasługę w zdobyciu gola miał Sarnik. Przejechał z krążkiem za bramką, związał dwóch rywali i dokładnie wyłożył krążek Garboczowi, a on wpakował go do siatki. Na szczęście odpowiedź była szybka. Dwójkowa akcja Gruszki z Baranykiem, gdzie ten ostatni strzałem z backhandu pod poprzeczkę przywraca nadzieje kibiców z Nowego Targu. Gol uskrzydlił przyjezdnych, którzy z minuty na minutę coraz częściej zagrażali bramce Sobeckiego. Jednak świetnie interweniował po strzałach Malasińskiego i Różańskiego. Jego przeciwnik również miał sporo pracy, wyjście obronną ręką z pojedynków z Pacigą i Woźnicą było najwyższej klasy. Końcówka tej osłony rozgrzała do białości widownię. Emocje rosły z sekundy na sekundę. Było też sporo ostrych starć, ale – zdaniem arbitrów – w ramach przepisów.
Oczekiwaliśmy w trzeciej tercji huraganowych ataków Podhala. Górale „próbowali” atakować, nękać tyską defensywę, ale ta bardzo dobrze je rozbijała. Nowotarżanie nie mieli zbyt dużo swobody. Gdy tylko hokeista Podhala otrzymywał krążek od razu „siedział” na nim przeciwnik. Wszystko było rwane, a kontry gospodarzy niezwykle groźne. Na szczęście Zborowski pewnie łapał. W 52 min. w potwornym zamieszaniu pod jego bramką nie dał rady, tym bardziej, iż po uderzeniu Parzyszka krążek odbity został od nogi jednego z graczy Podhala, zaskakując ostatnią instancję przyjezdnych. W ostatnich 4 min. „Szarotki” zamknęły w tercji obronnej gospodarzy, ale grały w przewadze, a przez ostatnie 107 sekund przed końcem w sześciu na czterech, bo Zborowski zjechał do boksu. Udało się tylko raz pokonać świetnie interweniującego Sobeckiego.
– Kary nie popłacają – stwierdził Marek Ziętara. – Gdy graliśmy pięciu na pięciu, to graliśmy bardzo dobrze. Niestety szkoda straconych bramek w prosty i bezsensowny sposób. Jedną w przewadze, dwie w osłabieniu. Przy rzetelnej i konsekwentnej grze mogliśmy pokusić się o zwycięstwo. Chłopcy walczyli o każdy centymetr lodu, ale o jedną bramkę lepsi okazali się gospodarze.
– Nie tak to miało wyglądać, ale tragedii nie ma. Zwyciężymy w Nowym Targu – zapewnia Milan Baranyk.
– Szczęście było po stronie gospodarzy, ale to jeszcze nie koniec – podsumował rywalizację w Tychach Milan Jančuška.
GKS Tychy – Podhale Nowy Targ 4:3 (1:1, 2:1, 1:1)
0:1 – Kačiř – Różański (7:50), 1:1 – Proszkiewicz (11:15 w osłabieniu), 2:1 – Majkowski – Sarnik – Proszkiewicz (20:54 w przewadze), 3:1 – Garbocz – Sarnik – Proszkiewicz (27:46 w przewadze), 3:2 – Baranyk – Gruszka – Priechodsky (31:07), 4:2 – Parzyszek – Paciga (51:27), 4:3 – Dziubiński (59:45 w podwójnej przewadze).
Stan rywalizacji play off: 2:2.
Sędziowali: Meszyński (Warszawa), Pachucki (Gdańsk), Heltman (Gdańsk), Syniawa (Krynica).
Kary: Tychy – 10 min., Podhale – 10 min.
Widzów: 3500
GKS Tychy: Sobecki; Jakeš – Gonera, Majkowski – Mejka, Śmiełowski – Kotlorz (2); Paciga – Parzyszek (2) – Bacul (2), Sarnik (2) – Garbocz – Proszkiewicz, Bakrlik – Bagiński (4) – Woźnica, Wołkowicz – Krzak – Jakubik. Trener Miroslav Ihnačak.
Podhale: Zborowski; Sroka – Ivičič, Priechodský – Dutka (2), Łabuz – Petrina, Galant – Piekarz; Różański – Zapała (2) – Kačíř, Baranyk (2) – Voznik – Batkiewicz, Malasiński (2) – Dziubiński – Gruszka, Bryniczka – Sulka (2) – Ziętara. Trener Milan Jančuška.
sl
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz