Podhale po dramatycznej końcówce pokonało drugi raz tychowian i jest w połowie drogi do finału. Po 40 minutach „Szarotki” prowadziły 2:0 i w odstępie 5 minut dały się doścignąć, jednak w końcówce pokazały charakter.
Pierwsza tercja podobna do pierwszego meczu. Goście mieli przewagę, częściej przebywali w tercji górali, mieli też sytuacje, ale rozgrywający 251 spotkanie w ekstralidze Krzysztof Zborowski świetnie strzegł bramki. Nie dał się zaskoczyć strzałami Proszkiewicza, Garbocza i Krzaka. Również backhand Pacigi z półobrotu nie znalazł drogi do siatki. Tymczasem to gospodarze, którzy sporadycznie kontratakowali, zmusili Sobeckiego do kapitulacji. Pierwszego gola w ekstralidze zdobył Bryniczka, który idealnie został obsłużony przez Batkiewicza. – To niesamowite uczucie zdobyć dziewiczego gola w lidze. Jeszcze nie ochłonąłem. Dziękuję „Batonowi”, bo świetnie mi dograł – powiedział strzelec gola.
W tej odsłonie największe niebezpieczeństwo przyjezdnym groziło ze strony najmłodszych formacji Podhala. Dwukrotnie Gruszka i Ziętara sprawdzali dyspozycję golkipera przeciwnika. Raz od utraty gola uratował gości słupek (Gruszka – 14 min.).
Młodzi górą byli również w drugiej odsłonie. Tychowianie kręcili „kręciołki” w tercji Podhala, głównie jak grali w przewadze. Nie mogło to zaskoczyć obrony górali, bo po prostu były one rozgrywanie zbyt szablonowo. Nowotarżanie szybko się w tym połapali, pięknie blokowali strzały, a w ostateczności na posterunku był bezbłędny „Zbora”. Dwa pierwsze ataki Podhala grały destrukcję, a młodzież kłuła swoimi żądłami w ataku. Tychowianie byli od nich wolniejsi, toteż, gdy pojawiały się młodzieżowe ataki byli wręcz ośmieszani w defensywie. Jak choćby Wołkowicz, który musiał faulować, by zatrzymać Dziubińskiego. Ten jednak, mimo ataku dwóch rywali, zdołał odegrać „gumę” przed bramkę i Malasiński trafił pod poprzeczkę. Goście zamiast odrabiać dwubramkową stratę zmuszeni byli się bronić, bo 2 + 10 min. złapał Bakrlik. Złośliwi kibice od razu odśpiewali mu „Franek najlepszym przyjacielem Podhala jest”.
Okazało się, że brak byłego hokeisty Podhala był zbawienny dla tychowian. Zresztą trener, gdy odsiedział „swoje”, posadził go na ławce. – Trzeba będzie z nim porozmawiać, ale on hokeja nie będzie nas uczył. Nie wiemy czy będzie dalej grał u nas – powiedział trener GKS–u.
Moment dekoncentracji w szeregach gospodarzy i zrzedły miny fanom „Szarotek”. Przyjezdni w 43 min. wreszcie pokonali Zborowskiego, ale większa w tym zasługa Zapały, który stracił krążek, a przejął go Bacul i podał do pozostawionego bez opieki pod bramką Pacigi. Po kolejnych 3 min. był już remis. Gonera podał do „pustaka” Baculowi, a ten zrobił swoje. Losy spotkania rozstrzygnęły się w 56 min. Garbocz zaledwie 5 sek. siedział na ławce kar, gdy lot krążka po strzale Petriny zmienił Dziubiński. Chwilę później kapitalną interwencją popisał się Zborowski łapiąc do „raka” krążek zmierzający w samo okienko. – Po to stoję między słupkami. Rozpoczęliśmy słabo trzecią tercję, zrobiło się nerwowo, ale pokazaliśmy charakter – powiedział „Zbora”.
– W 5 min. potrafiliśmy dogonić Podhale. Niestety w końcówce zabrakło nam skuteczności, podobnie jak w pierwszych dwóch odsłonach. Wierzę, że w Tychach wyrównany stan rywalizacji – powiedział Adrian Parzyszek.
Nawet grając w szóstkę, po wycofaniu bramkarza, przez 31 sekund, tychowianie nie doprowadzili do wyrównania.
– Seria się jeszcze nie zakończyła. Będziemy walczyć i wierzę, że jeszcze wrócimy do Nowego Targu. Ten mecz był dramatyczny. Zagraliśmy świetną trzecią tercję. Niestety mamy małą skuteczność – dodawał Miroslav Ihnačak.
– Postawiliśmy na defensywę i przez dwie tercje trzymaliśmy rywali na dystans. Szkoda sytuacji Malasińskiego sam na sam, bo gdyby było 3:0, to tychowianie nie podnieśliby się już. Niestety błąd przy wyprowadzaniu krążka i kara sprawiły, iż na własne życzenie końcówka była nerwowa. Pokazaliśmy w niej jednak, że mamy dobrą drużynę. Nie jestem zadowolony z gry drugiej „piątki”. Wierzę, że w kolejnych meczach walczyć będą jak w sezonie zasadniczym – powiedział Milan Jančuška.
Wojas Podhale Nowy Targ – GKS Tychy 3:2 (1:0, 1:0, 1:2)
1:0 – Bryniczka – Batkiewicz (15:01), 2:0 – Malasiński – Dziubiński (30:54), 2:1 – Paciga – Bacul (42:35), 2:2 – Bacul – Gonera – Paciga (45:32 w przewadze), 3:2 – Dziubiński – Petrina – Malasiński (56:00 w przewadze).
Stan rywalizacji playoff: 2:0
Sędziowali: Dzięciołowski (Bydgoszcz) i Marczuk (Toruń) – Moszczyński, Szachniewicz (obaj Toruń).
Kary: Podhale – 16 min., Tychy – 24 min.
Widzów: 2500
Podhale: Zborowski; Sroka (4) – Sulka (2), Ivičič – Dutka (2), Łabuz – Petrina, Piekarz – Galant; Różański – Zapała (4) – Kačiř, Baranyk – Voznik (2) – Kubenko (2), Malasiński – Dziubiński – Gruszka, Ziętara – K. Bryniczka – Batkiewicz. Trener Milan Jančuška.
GKS Tychy: Sobecki; Jakeš – Gonera, Majkowski (2) – Mejka, Śmiełowski – Kotlorz; Paciga – Parzyszek – Bacul (2), Sarnik – Garbocz (2) – Proszkiewicz, Bakrlik (14) – Bagiński (2) –Woźnica, Wołkowicz (2) – Krzak – Jakubik. Trener Miroslav Ihnačak.
sl
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz