Pierwszy półfinałowy pojedynek Podhala z GKS Tychy był dla bramkarza „Szarotek”, Krzysztofa Zborowskiego szczególny, bo obchodził podwójny jubileusz.
Był to dla niego 250 występ w ekstraklasie polskiej, a zarazem 200 występ w brawach Podhala. Ten jubileusz przeszedł jakoś niezauważalnie. Trochę to dziwi, bo epizod Krzysztofa Oliwy został bardziej doceniony. Jak przystało na jubileusz – „Zbora” był ojcem zwycięstwa swojej drużyny. Bronił jak w transie. Łapał strzały z daleka i bliska, wygrywał pojedynki sam na sam.
– Gdyby nie jego świetne interwencje w pierwszej tercji, to różnie mogło się to spotkanie ułożyć – przyznaje trener Podhala, Milan Jančuška. Bez wahania, więc wskazał go do „Złotego kija” w plebiscycie katowickiego „Sportu”.
Zachwycony postawą swojego młodszego kolegi był były reprezentacyjny golkiper, trzykrotny olimpijczyk, Gabriel Samolej. – „Zbora” ma świetny sezon. Wybronił wiele spotkań, zakończonych zwycięstwem Podhala, a wcale tak być nie musiało. Dzisiaj mamy tego dowód. Obrońcy robią babole, a „Zbora” to wszystko naprawia – stwierdził.
– Cieszą mnie te opinie, a to, że był to jubileuszowy występ nie miałem pojęcia. Nie liczę swoich występów. Cieszę się, że w tym dniu odnieśliśmy sukces. Cały zespół rozegrał dobre spotkanie – twierdzi jubilat.
Jest bardzo skromny w swych wypowiedziach, bo kilka jego interwencji było światowej klasy. – Jak on to złapał?! – zastanawiał się jeden z kibiców nad lożą prasową i złapał się za głowę. – Nie do wiary, ale „Zbora” jest w gazie – wykrzyknął jego sąsiad.
6 min. meczu mogła być przełomową. Kilka sekund wcześniej dwóch tychowian opuściło ławkę kar (Podhale nie wykorzystało 106 sek. podwójnej przewagi) i jechali na Zborowskiego w trójkę. – Jak można takiej okazji nie wykorzystać – zastanawiał się kierownik tyskiego zespołu, Józef Zagórski. – Gdyby wtedy padła bramka, a potem wykorzystalibyśmy kilka kolejnych okazji, to byłoby po meczu. A tak… zjechaliśmy z lodu pokonani.
W tej sytuacji z 6 minuty Bagiński zachował się jak rasowy ”sęp”. Zamiast rozegrać krążek z kolegami zdecydował się na strzał, jednak wylądował on w „łapawicy” bramkarza Podhala.
– Nie liczyłem ilu ich jechało na mnie – mówi Krzysztof Zborowski. – Ja tylko stoję w bramce i jak coś złapię, to znaczy, że trafili we mnie.
Chwilę później Michał Garbocz zmusił „Zborę” do położenia się na lodzie – miał pół odsłoniętej bramki i „gumę” na backhandzie. To niewiarygodne, ale prawdziwe. Za moment środkowy drugiej tyskiej formacji kręcił głową, a „Zbora” otrzymał od 3 tysięcznej publiczności gromkie brawa. Krążek znalazł się w jego „raku”.
– Zdarzają się takie interwencje. Jestem od sprzątania z tyłu, z przodu chłopaki też spisują się na medal i są tego wyniki. Cieszymy się z pierwszej wygranej. Dobre wejście w serię jest krzepiące – powiedział Krzysztof Zborowski.
W sondzie przeprowadzonej w katowickim „Sporcie” przed inauguracją półfinałowej rywalizacji, Zborowski otrzymał najniższą notę „trzy” w skali od zera do pięciu z całego kwartetu bramkarzy. Tymczasem zakasał Arkadiusza Sobeckiego, który miał zatrzymać Podhale. – Arek nie miał swojego dnia. Bronił niepewnie, odbijał krążki przed siebie. Tak na dobrą sprawę nic konkretnego nie obronił. Zborowski wygrał z nim tą pierwszą konfrontację – ocenił Gabriel Samolej.
– Nie czytałem tego artykułu, więc nie było to jakieś udowadnianie, że „Sport” się myli. Po prostu robię swoje. Na razie wychodzi mi to całkiem nieźle. Zwyciężamy i aby tak do końca sezonu – mówi „Zbora”.
Półtora roku „Zbora” spędził w Sanoku. Wylądował tam, gdy trenerem tej drużyny był nowotarżanin Andrzej Słowakiewicz. Odzyskał tam wiarę w sukces i dzisiaj to procentuje powrotem do reprezentacji kraju. – Nie zaprzeczam, że ta półtoraroczna przygoda sporo mnie nauczyła i bardzo mi pomogła w dalszej karierze – twierdzi Krzysztof Zborowski. – Miałem przede wszystkim możliwość grania, a nie siedzenia na ławce. To był dla mnie niezły sprawdzian zdobywania doświadczenia.
sl
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz