Gdańszczanie po dwóch porażkach w Nowym Targu znaleźli się w trudnej sytuacji, ale – jak twierdzili – broni nie składali. Chcieć, a móc, to dwie różne rzeczy. Cudu nie było. Podhale, grające bez Baranyka (wysoka gorączka) po raz trzeci wygrało i powtórzyło osiągnięcie w ubiegłego sezonu, zdobywając brązowy medal.
– Nie poddajemy się. Dopóki krążek w grze, wszystko może się jeszcze zdarzyć. W poprzednim sezonie wygrywaliśmy z Podhalem 2:0 w meczach i odpadliśmy. Dlaczego sytuacja nie miałaby się powtórzyć? Tym bardziej, iż atmosfera w zespole jest bojowa – mówił trener gospodarzy, Henryk Zabrocki przed piątkowym meczem.
W pierwszej tercji jego słowa znajdowały potwierdzenie. Jego podopieczni grali z ogromną determinacją. Widać było, że chcą przedłużyć „brązową” serię. Nie wszystko im jednak wychodziło. Sporo nerwowości było na ich łopatkach kijów. Już w 45 sekundzie Vitek, zahaczany przez Dutkę (sygnalizowana kara), dograł krążek Łopuskiemu do „pustaka”. Odpowiedź górali przyszła po 79 sekundach. Ivičič zaraz po wtargnięciu do tercji rywala uderzył i krążek znalazł lukę między parkanami Odrobnego. Potem z lodowiska wiało nudą. Dużo chaosu, nieprzemyślanych akcji, strzałów na wiwat. Dopiero podwójne wykluczenie graczy z nad morza pozwoliło nowotarżanom założyć skuteczny „zamek”. Sroka zamarkował strzał, podał do Kačiřa, a ten uderzył nie do obrony. 16 sekund przed końcem pierwszej tercji gdańszczanie doprowadzili do wyrównania, gdy Sulka przebywał na ławce kar.
Druga tercja rozpoczęła się od ataku gospodarzy, ale dogodne sytuacje Skutchana, Skrzypkowskiego i Urbanowicza ze stoickim spokojem likwidował Zborowski. Nie dasz, dostaniesz… W 35 min. Wróbel sfaulował w sytuacji sam na sam Ziętarę (odsiadywał karę za kolegę) i arbiter podyktował karnego! Ivičič wykonał go bezbłędnie, trafiając w okienko. Górale poszli za ciosem i 40 sekund później przeprowadzili trójkową kontrę, po której Zapała utonął w objęciach kolegów.
O trzeciej tercji można powiedzieć, że była odsłoną przyjaźni. Niewiele ciekawego się działo. Dopiero w końcówce zaiskrzyło. W 57 min. Łopuski przegrał pojedynek sam na sam, a za chwilę jego wyczyn skopiował Gruszka. W 59 min. ustalony został rezultat spotkania. Vitek w zamieszaniu podbramkowym wepchnął „gumę” do siatki. Stoczniowiec 44 sekundy przed końcem wycofał Odrobnego z bramki, ale ten manewr nie doprowadził do wyrównania i dogrywki.
– Spokojny, pod naszą kontrolą mecz – mówi drugi trener Podhala, Marek Ziętara. – Na pewno koneserów nie zadowolił. Po pierwszej wyrównanej tercji, w której gospodarze zagrali agresywnie, chcąc to spotkanie rozstrzygnąć na swoją korzyść. Taki styl gry nam odpowiadał, bo mogliśmy wyprowadzać ulubione kontrataki. Po nich zdobywaliśmy bramki.
W przeddzień meczu wybuchała w Nowym Targu bomba. Decyzją IIHF Marcin Kolusz nieprawnie wystąpił w pierwszych dwóch spotkaniach z Gdańskiem.
– Zwróciliśmy się do PZHL o wyjaśnienie sprawy i ewentualną weryfikację rozegranych spotkań. Niech związek przebada sprawę i wyda orzeczenie. Nie chodzi nam o jakieś kłótnie z Podhalem, ale o to, by były przestrzegane ustalone wcześniej regulaminy. Nie chodzi mi o walkowery, ale może powtórzenie tych spotkań byłoby sprawiedliwe – powiedział prezes Stoczniowca, Marek Kostecki.
Trener Podhala Milan Jančuška na pytania dziennikarzy o nieobecność Kolusza w piątkowym meczu powiedział: – Taka była moja decyzja, a tak w ogóle to pytanie nie do mnie. Dzwońcie do Warszawy.
– To wstyd dla polskiego hokeja, że taka sytuacja się wydarzyła – mówi trener Stoczni Henryk Zabrocki.
– Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś nam odebrał brązowe medale. Jesteśmy po dekoracji. Dla mnie sprawa jest zamknięta. Nie z naszej winy doszło do zamieszania. PZHL wydał decyzję zezwalającą na grę Kolusza w naszych brawach – powiedział Marek Ziętara.
Energa Stoczniowiec Gdańsk – Podhale Nowy Targ 3:4 (2:2, 0:2, 1:0)
1:0 – Łopuski – Vitek (0:45), 1:1 – Ivičič – Malasiński (2:04), 1:2 – Kačiř – Sroka (15:18 w podwójnej przewadze), 2:2 – Łopuski – Rezszutko – Vitek (19:44 w przewadze), 2:3 – Ivičič (34:49 karny), 2:4 – Zapała – Batkiewicz – Różański (35:26), 3:4 – Vitek – Rzeszutko – Skutchan (58:32).
Stan rywalizacji play-off: 0:3.
Sędziowali: Wolas i Porzycki (Oświęcim) oraz Hylisnski (Oswiecim) i Bernacki (Sosnowiec).
Kary: 10 – 18 min.
Widzów 1500
Stoczniowiec: Odrobny; Rompkowski – Skrzypkowski, Smeja (2) – Leśniak (2), Wróbel – Benasiewicz (2), Bigos – Kostecki; Łopuski (2) – Rzeszutko – Vitek, Skutchan – Hurtaj – Jankowski, Urbanowicz – Zachariasz (2) – Furo, Ziółkowski (2) – Poziomkowski – Strużyk. Trener Henryk Zaborcki.
Podhale: Zborowski; Sroka – Sulka (2), Priechodsky (2) – Dutka, Ivičič – Łabuz, Galant – Gaj; Różański – Zapała – Kačiř (2 + 10 za niesportowe zachowanie), Batkiewicz – Voznik (2) – Kubenko, Malasiński – Dziubiński – Gruszka, Ziętara, Kmiecik. Trener Milan Jančuška.
Stefan Leśniowski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz