Podopieczni Roberta Szopińskiego, pseudonim „Olesen”, okazali się mało gościnni dla rywali, którzy brali udział w turnieju barażowym do mistrzostw Polski żaków w hokeju na lodzie. Nie tylko atut własnego lodowiska pomógł im w odniesieniu sukcesu, ale przede wszystkim wyższe umiejętności techniczne.
- Kto wygra mecz? – pyta lider zespołu, Patryk Wronka. - My, my! Jazda, jazda! – odpowiadają koledzy. Taki rytuał mają nowotarscy żacy przed wyjściem z szatni na każdą tercję. Wrzask jest przeogromny, aż uszy puchną i trwa aż całą drogę z szatni na lodowisko. Korytarz jest długi, bo ich szatnia mieści się na jego końcu.
Bojowe nastroje od razu widać na lodowej tafli. W dodatku, gdy grę rozpoczyna pierwsza formacja, która napierała z ogromną siłą. Jej liderem jest Patryk Wronka. Wszyscy, nawet obserwujący z trybun konkurenci byli wprost zachwyceni jego grą, poruszaniem się na lodzie. On po prostu płynął, nie jeździł. Był nieuchwytny dla rywali, którzy musiał włożyć sporo sił, by go dogonić, nie mówiąc już o przeszkadzaniu. Uwalnianie się od przeciwnika, blokowani go, wygrywanie pojedynków jeden na jeden, ośmieszanie bramkarzy i kapitalny przegląd sytuacji – wywoływały ochy na widowni.
– Ma chyba oczy wokół głowy – powiedział jeden z rodziców bytomskich hokeistów. – To nie ważne, że nie jest od nas – przekonywał kolegę - ale aż miło patrzeć jak porusza się na lodzie, jakie daje krążki partnerom.
Hokejowy talent ma w krwi, po ojcu i dziadku. Jego ojciec - Adam – był świetnie wyszkolonym technicznie środkowym napastnikiem. Wspaniale jeździł na łyżwach. Syn ma identyczne ruchu, świetną jazdę i również występuje na pozycji centra. Zaś dziadek Patryka to wielokrotny reprezentant kraju – Tadeusz Kacik.
Formacja Wronki ze Stoczniowcem zdobyła 12 goli, a on przy wszystkich miał swój udział. Pięć razy pokonywał bramkarza, a w pozostałych przypadkach wykładał krążek partnerom do pustej bramki. Gdyby wszystkie jego wyśmienite podania zostały wykorzystane, to wynik z pewnością byłby dwukrotnie wyższy.
Gdańszczanie zdecydowanie ustępowali nowotarżanom. Pierwszego gola zdobyli przy stanie 10:0, a drugiego 100 sekund przed końcową syreną, gdy w szeregach obronnych górali zapanowało rozluźnienie.
W drugim występie rywalem Podhala były Sokoły z Torunia. Nie miały wysokich lotów, szybko zostały oskubane z piór.
W boksie obowiązuje wprawdzie zasada, że nie bije się leżącego, lecz na lodowisku ten kanon nie obowiązuje. Hokeiści z grodu Kopernika już po kilku minutach pierwszego starcia znaleźli się na deskach i potem obserwowaliśmy spokojne punktowanie w wykonaniu gospodarzy, którzy z wprawą rutyniarzy unikali jak ognia niepotrzebnego zwarcia, kłując za to swoimi żądłami. Ukłuły 10 razy rywala. Tylko jedno ukłucie zadały pozostałe formacje.
Dopiero w trzeciej tercji, gdy najgroźniejsze żądła „Olsena” odpoczywały, torunianie złapali oddech i wtedy okazało się, że pozostałe ataki odstają od swych liderów. Częściej niż w dwóch pierwszych odsłonach kotłowało się pod nowotarską bramkę, a golkiperzy musieli trzy razy wyjmować „gumę” z siatki.
W ostatnim dniu turnieju skrzyżowały kije dwa zespoły – MMKS Podhale i UKS Bytom - które wygrały dwa wcześniejsze spotkania. Była to więc konfrontacja o pierwsze miejsce w grupie, a więc prawo gry w półfinale z drugim zespołem z podobnego turnieju w Sanoku. Nowotarżanie bardzo szybko ustawili bytomian w szeregu. Po 20 minutach gry prowadzili 3:0 i jedyną zagadką pozostawały rozmiary zwycięstwa. Tymczasem druga odsłona nie była udana w wykonaniu górali. Lider zespołu Patryk Wronka narzekał na ból żołądka i od razu pierwsza formacja straciła na skuteczności. Nie miał kto rozdawać krążków, nie miał kto kończyć akcji. Co prawda Wronka przeprowadził kilka rajdów w swoim stylu, mijając rywali niczym slalomowe tyczki na stoku, ale w decydującym momencie bądź trafiał w bramkarza, bądź krążek frunął nad poprzeczką.
- Ileż można psuć takie sytuacje? - pytał sam siebie Patryk Wronka na ławce rezerwowej. – Zaraz wchodzę i strzelę tak, że bramkarz nie obudzi się do jutra – dodawał. Jak powiedział tak uczynił. Zaraz w pierwszej zmianie w trzeciej tercji wpisał się na listę strzelców.
– Trzeba było to uczynić w drugiej tercji i zamknąć usta bytomianom. Nie stawialiby się – spuentował jeden z kibiców.
Przy stanie 6:0 w boksie Podhala zaczęły się żarty. W bytomskim zespole występowała na obronie dziewczynka, Klaudia Chrapek. Podczas jednej z akcji jeden na jeden z nowotarskich graczy przed nią uklęknął i boks ocenił, że się chciał oświadczyć.
Ciekawostką jest, iż w boksie bytomskiego zespołu stał były reprezentacyjny golkiper, który jeszcze w tym sezonie strzegł sosnowieckiej bramki - Tomasz Jaworski. Rady „Jawy” na niewiele się zdały.
- Pierwsze dwa mecze były z gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych – mówi trener MMKS, Robert Szopiński. – Z Bytomiem było już troszkę ciężej. Chłopcy w pierwszych meczach chcieli zbyt dużo goli nastrzelać – głównie pierwsza formacja – i sporo musiała się najeździć. Dzisiaj Patryk Wronka przechodził kryzys, gdyż żołądek go bolał i troszkę gorzej szło tej formacji. W półfinale zmierzymy się z Sanokiem, z którym wygraliśmy wszystkie mecze w sezonie zasadniczym.
MMKS Podhale Nowy Targ – Stoczniowiec Gdańsk 14:2 (3:0, 6:0, 5:2)
Bramki dla Podhala: Wronka 5, Gacek 5, Michalski, Siuty, Kmiecik, Sulka.
MMKS Podhale Nowy Targ – Sokoły Toruń 11:4 (4:0, 6:1, 1:3)
Bramki dla Podhala: Wronka 5, Gacek 2, Sulka, Jaworski, Dębowski, Kmiecik.
MMKS Podhale Nowy Targ – UKS Bytom 6:0 (3:0, 1:0, 2:0)
Bramki: Gacek 3, Sulka, Kmiecik, Wronka.
MMKS Podhale: Kapica (Wójcik Majcherczyk); Dębowski – Sulka, Smoleń – Czubernat, Kudasik – Jaśkiewicz, Gorzeński – Dziadkowiec; Kmiecik – Wronka – Gacek, Michalski – Siuty – Jaworski, Kacica – Panczakiewicz – Kuraś, Rabski – Czekaj – Kałużny. Trener Robert Szopiński.
Stefan Leśniowski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz