Oldboje Podhala po raz trzeci z rzędu okazali się najlepsi w kraju i w myśl regulaminu zdobyli puchar na własność, po raz pierwszy w historii mistrzostw Polski. Co prawda kryniczanie trzy razy pod rząd stawali na najwyższym podium, ale tylko raz wywalczyli puchar ufundowany w 1997 roku przez Old Boys Podhale Nowy Targ.
Tegoroczny championat rozgrywany był na lodowisku w Tychach. W finale „Szarotki” zmierzyły się z Cracovią i był to rewanż za finał z 2006 r., kiedy górale pod Wawelem przegrali w rzutach karnych (w regulaminowym czasie padł bezbramkowy rezultat).
„Starsi panowie” z Podhala wygrali swoją grupę eliminacyjną, a nie była ona łatwa. Najgroźniejszym rywalem mieli być gospodarze imprezy, którzy awizowali mocny skład z Henrykiem Gruthem, Mariuszem Czerkawski, Krzysztofem Oliwą i Wiesławem Jobczykiem na czele. Z zapowiedzi nic wyszło. Na lodowej tafli pojawił się tylko ten ostatni, a Gruth poprowadził tyską drużynę, ale… z boksu.
Bramkarze nie „zatrybili”W pierwszym dniu „Szarotki” rozegrały dwa mecze, w obu okazały się lepsze od rywali.
Old Boys Podhale Nowy Targ – Old Boys Naprzód Janów 6:5 (3:4, 3:1)
Bramki dla Podhala: Tomasik 2, Sikora 2, Słowakiewicz, Mizera.
Old Boys Podhale: Samolej (10 Batkiewicz); J. Szopiński – Zych, Gil – Bielak, Dziubiński – Różański; Sikora – Tomasik – P. Bomba, Kubowicz – Furca – Słowakiewicz, Batkiewicz – Hajnos – Papuga, Mizera. Coach: Kazimierz Kostela i Jan Palichleb.
– Atak mamy mocny, obrona troszkę słabsza, a najmocniejszym punktem powinien być bramkarz. Jak nas nie „oszuka”, to jesteśmy w stanie zdobyć jedną bramkę, która da nam wygraną – mówił przed wyjazdem wiceprezes ds. sportowych Old Boys Podhale, Jacek Kubowicz.
Tymczasem bramkarze już w pierwszym meczu dali „plamę”. – Nie „zatrybili”– twierdzi Kubowicz. – Samolej zmieniony został już w 10 minucie, po przepuszczeniu trzech goli, jego zmiennik Batkiewicz bardzo szybko puścił kolejne dwa gole. Po pierwszej tercji (gra się dwie odsłony – przyp. red.) przegrywaliśmy 3:4. Rywale zdobywali gole z niczego. Cały czas goniliśmy rywala. Obejmował prowadzenie, a my doprowadziliśmy do wyrównania. Po zmianie stron szybko straciliśmy piątego gola i janowianie odskoczyli na niebezpieczną dwubramkową przewagę. Nastąpiła w naszych szeregach mobilizacja i zaczęliśmy mozolnie odrabiać straty. Zbyt dużo było chaosu, nieprzemyślanych akcji oraz błędów bramkarzy i defensywy. To efekt braku sparingów przed mistrzostwami. Na szczęście dobrze zagrał atak dowodzony przez Tomasika, który zdobył cztery gole. Pozostałym zawodnikom brakowało zimnej krwi pod bramką przeciwnika.
Old Boys Podhale Nowy Targ – Old Boys GKS Katowice 3:2 (1:0, 2:1)
Bramki dla Podhale: Słowakiewicz, Kubowicz, Tomasik.
Old Boys Podhale: Batkiewicz; Dziubiński – Różański, Gil – Szlachtowski, Bielak – Zych; Tomasik – Sikora – Hajnos, Papuga – P. Bomba – Mizera, Kubowicz – Furca – Słowakiewicz, Batkiewicz. Coach: Kazimierz Kostela i Jan Palichleb.
– Posiadaliśmy zdecydowaną przewagę, ale skuteczność pozostawiała wiele do życzenia – twierdzi Kubowicz. – Prowadzenie objęliśmy po składnej trójkowej akcji Słowakiewicz – Kubowicz – Szlachtowski. Bramkarz odbił krążek przed siebie i dobitka Słowakiewicza ugrzęzła w siatce. Kolejne dwa gole padły, gdy graliśmy w liczebnej przewadze. Najpierw ja dostrzegłem lukę między parkanami golkipera i trafiłem w nią idealnie. Kolejny „zamek” i 5 sekund przed zakończeniem kary Sikora precyzyjnie podał do Tomasika, a ten za moment przyjmował gratulacje od kolegów. Katowiczanie mało stworzyli okazji, ale tuż przed końcem meczu zdobyli honorowe trafienie, w sytuacji sam na sam, strzałem w samo okienko.
Ściany nie pomogły Old Boys Podhale Nowy Targ – Old Boys GKS Tychy 3:1 (1:1, 2:0)
Bramki dla Podhala: Kubowicz 2, Tomasik.
Old Boys Podhale: Batkiewicz; Dziubiński – R. Szopiński, Zych – J. Szopinski, Gil – Różański; Tomasik – Sikora – Hajnos, Papuga – P. Bomba – Mizera, Kubowicz – Furca – Słowakiewicz, Batkiewicz, Bielak. Coach: Kazimierz Kostela i Jan Palichleb.
– Mecz z Tychami będzie kluczowy dla układu tabeli w naszej grupie. On zdecyduje, która z drużyn zajmie pierwsze miejsce – mówił przed meczem wiceprezes ds. sportowych Old Boys Podhale, Jacek Kubowicz. I szybko dodawał: – Obawiamy się, by gospodarzom nie tylko ściany pomagały.
Obawy były płonne, gdyż nowotarżanie zagrali wyśmienicie taktycznie, chociaż można byłoby mieć pretensje do arbitrów, którzy dopuścili do zbyt ostrej gry. W oldbojach nie można grać ciałem, tymczasem wiele było takich nieprzepisowych zagrań. – W pierwszej tercji sędziowie słabiutko gwizdali, widzieli tylko nasze przewinienia, w drugiej już gwizdali w obie strony – mówi Jacek Kubowicz.
– Gospodarze postawili sobie za punkt honoru, by nas pokonać – dodaje Jacek Szopiński. – Nie przebierali w środkach. Były hakowania, bicia kijem i gra ciałem. Najbardziej ucierpiał Tomasik, który w sytuacji sam na sam był faulowany.
– Gonił go obrońca, ale to bramkarz go faulował. Z całym impetem wpadł w bandę. Sędziowie jednak nie podyktowali karnego, lecz nałożyli na winowajcę karę 5 minut plus karę meczu dla obrońcy. Nie zagrał już do końca meczu. Działo się to w 7 minucie drugiej odsłony – relacjonuje Kubowicz.
– Posiadaliśmy optyczną przewagę, bardzo mądrze graliśmy w defensywie i wyprowadzaliśmy dwójkowe, trójkowe kontrataki – przekazuje Jacek Szopiński. – Właśnie po jednym z nich Hajnos zagrał do Tomasika, a ten z ostrego kąta nie dał szans bramkarzowi. Gospodarze nie poddawali się i jeszcze w pierwszej tercji doprowadzili do wyrównania, gdy graliśmy w liczebnym osłabieniu. Matczak trafił w samo okienko. Kolejne gole były autorstwa Kubowicza, gdy graliśmy w podwójnej przewadze.
– Za pierwszym razem wykorzystałem świetne podanie Gila i nie pozostało mi nic innego, jak tylko dołożyć łopatkę kija – mówi strzelec gola. – Drugi gol, to dobitka strzału Jacka Szopińskiego, po „wypluciu” krążka przez bramkarza. Oni uchodzili za faworyta, więc przyjęliśmy taktykę, by pozwolić im na prowadzenie gry. Sami zaś zagęściliśmy strefę środkową. Dyscyplina w tyłach przyniosła nam sukces. Dobrze bronił Batkiewicz. Największe niebezpieczeństwo groziło nam ze strony ataku Matczak – Stebnicki – Jobczyk, ale indywidualnym kryciem wyłączyliśmy to trio z gry.
Na luzikuOld Boys Podhale Nowy Targ – Old Boys ŁKS Łódź 9:1 (4:1, 5:0)
Bramki dla Podhala: Słowakiewicz 3, Tomasik 2, Kubowicz, Sikora, Bomba, Zych.
Old Boys Podhale: Samolej; Dziubiński – R. Szopiński, Zych – J. Szopiński, Gil – Różański; Tomasik – Sikora – Hajnos, Papuga – P. Bomba – Mizera, Kubowicz – Furca – Słowakiewicz, Batkiewicz, Bielak, Szlachtowski, Kurowski. Coach: Kazimierz Kostela i Jan Palichleb.
– Najłatwiejsze spotkanie, w którym nie forsowaliśmy wysokiego tempa – mówi o meczu z łodzianami wiceprezes ds. sportowych Old Boys Podhale, Jacek Kubowicz. – Po pierwszej tercji, w której zapewniliśmy sobie wygraną, część zawodników się rozebrała, by zachować więcej sił na jutrzejszy finał. Zestawienia piątek były więc kombinowane. Okazję debiutu otrzymał Zenon Kurowski. Nie graliśmy na pełny gaz. Nie chcieliśmy ustanawiać rekordów strzeleckich, bo nie o to chodziło.
Udany rewanżOld Boys Podhale Nowy Targ – Cracovia Pany 3:0 (0:0, 3:0)
Bramki dla Podhala: Tomasik 2, Zych.
Old Boys Podhale: Batkiewicz; Dziubiński – J. Szopiński, Zych – Bielak, Gil – Różański; Tomasik – Sikora – Hajnos, Papuga – P. Bomba – Batkiewicz, Kubowicz – Furca – Słowakiewicz, Mizera, Szlachtowski, Kurowski. Trenerzy: Kazimierz Kostela i Jan Palichleb.
Tym razem mecz finałowy z Cracovią zakończył się w regulaminowym czasie. Nowotarżanie byli zespołem zdecydowanie lepszym. „Pasy” dopóki miały siły, to odpierały ataki Podhalan. Górale spokojnie i cierpliwie rozgrywali „gumę”, zmuszając rywala do ciągłego gonienia po tafli.
– Taka taktyka przyniosła efekty w drugiej odsłonie, gdyż krakowianie opadli z sił – komentuje trener Kazimierz Kostela. – Zaczęła się nam gra kleić, a krążki wpadać do bramki Cracovii. Najpierw Zych wyłuskał krążek pod bandą, oszukał dwóch rywali i uderzeniem po długim rogu pokonał ostatnią instancję przeciwnika. Kilka chwil później obrońcy mistrzowskiego tytułu prowadzili 2:0. Tomasik przeprowadził indywidualną akcję i technicznym strzałem pokonał bramkarza. 2 minuty i 30 sekund przed końcem drugiej połowy hokeiści spod Wawelu wycofali bramkarza. Ten manewr się im nie powiódł. Wykonaliśmy trzy próby trafienia do pustej bramki i dopiero ta trzecia, w wykonaniu Tomasika, przyniosła bramkowy efekt.
– Ciężki mecz, bo wiadomo, presja złotego medalu – dodaje wiceprezes ds. sportowych Old Boys Podhale, Jacek Kubowicz. – Zagraliśmy gorzej niż w półfinale. Chcieliśmy atakować, ale kiepski lód w pierwszej tercji uniemożliwiał przeprowadzenie szybkich i kombinacyjnych akcji. Sporo za to graliśmy krążkiem, mecząc rywala. Świetnie bronił Batkiewicz, który został najlepszym golkiperem turnieju.
Po ostatniej syrenie w zespole Podhala zapanowała radość. Szampan lał się strumieniami. Tradycyjnie też spłonął kapelusz. Za rok mistrzostwa odbędą się w Toruniu.
W innych spotkaniach grupowych: Zagłębie Sosnowiec – Unia Oświęcim 4:3, Stoczniowiec Gdańsk – Cracovia 3:4, GKS Tychy – ŁKS Łódź 9:2, Stoczniowiec – Pomorzanin Toruń 4:2, Cracovia– Zagłębie 3:3, Naprzód Janów – ŁKS 5:1, Pomorzanin – Unia 3:6. GKS Katowice – GKS Tychy 1:7, Pomorzanin – Zagłębie 3:5, GKS Katowice – ŁKS 7:1, Stoczniowiec – Unia 4:3, Naprzód Janów – GKS Katowice 4:0, Stoczniowiec – Zagłębie 3:2, Cracovia – Unia 7:2, Naprzód – GKS Tychy 3:5 , Cracovia – Pomorzanin 6:4.
W spotkaniach o miejsca: IX: Pomorzanin – ŁKS 9:1; VII: Unia – GKS Katowice 4:3 w karnych, V: Zagłębie – Naprzód 2:8; o III; Stoczniowiec – GKS Tychy 2:8.
Stefan Leśniowski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz