Zwycięstwo nad liderem PLH zawsze cieszy. Hokeiści Podhala dostarczyli swym fanom sporo radości, pokonując na swoim lodowisku zespół GKS Tychy 4:3.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"6739"}
Trener Milan Jancuska nie mógł w spotkaniu przeciwko GKS Tychy skorzystać z usług kontuzjowanych Rafała Sroki i Bartłomieja Gaja. Od pierwszych chwil jego zawodnicy zaatakowali jednak z dużym zaangażowaniem. Jako pierwszy Sobeckiego próbował pokonać strzałem z backhandu Kolusz. Chwilę później za bramką tyszan znalazł się Gruszka, ale jego podanie nie znalazło adresata wśród kolegów z zespołu. W odpowiedzi groźną kontrę przeprowadzili goście, ale strzał Parzyszka okazał się minimalnie niecelny. W 5 minucie dogodnej sytuacji nie zdołał wykorzystać Zapała. Trzy minuty później potężnie z okolic bulika strzelił Malasiński, ale Sobecki odbił krążek poza lodowisko. W 10 minucie powinien paść pierwszy gol dla gospodarzy. Pięknym rajdem popisał się Baranyk, po czym wyłożył krążek Barklikowi. Niestety skrzydłowy Szarotek nie trafił w „gumę”, a sekundy później gracze GKS wyprowadzili kontrę po której Zborowskiego mocnym strzałem sprawdził Śmiełowski. W 14 minucie przed szansą stanął Barklik, jednak jego uderzenie z ostrego kąta świetnie obronił Sobecki. W 17 minucie, kiedy na ławce kar przebywał Wołkowicz, obrońcy Podhala popełnili błąd po którym Proszkiewicz znalazł się sam na sam ze Zborowskim. Na szczęście nasz bramkarz kolejny raz pokazał klasę i wyszedł z tej sytuacji obronną ręką. Minutę później padła jedyna bramka pierwszej tercji. Suur bardzo mocno uderzył z niebieskiej linii, Sobecki odbił krążek, a będący przed nim Barklik wpakował go do siatki. Minutę przed końcem tercji Śmiełowski piekielnie mocno huknął z niebieskiej, ale Zborowski zaliczył kolejną udaną interwencję i na pierwszą przerwę Podhale zjechało do szatni prowadząc 1:0.
W przerwie na lód wyjechali najmłodsi hokeiści zrzeszeni w UKS i przed oklaskującą ich publicznością rozegrali krótki pokazowy mecz z okazji obchodzonych w tym dniu Mikołajek. Po zakończeniu tego niezwykle miłego dla oka wydarzenia, najmłodsza kadra Szarotek została obdarowana mikołajkowymi upominkami.
Tuż po wznowieniu gry w drugiej odsłonie tyszanie doprowadzili do wyrównania. W niegroźnej z pozoru sytuacji na bramkę Zborowskiego uderzył Śmiełowski, a krążek odbił się od kija Kolusza, następnie od słupka i wylądował w siatce bramki Podhala. W 24 minucie padły kolejne dwie bramki. Najpierw Malasiński wykorzystując doskonałe podanie Gruszki silnym uderzeniem z bliskiej odległości nie dał szans Sobeckiemu, a 40 sekund później po indywidualnej kontrze w sytuacji sam na sam Zborowskiego strzałem pod poprzeczkę pokonał Paciga. W 30 minucie nasi zawodnicy grali przez nieco ponad pół minuty z przewagą dwóch zawodników, ale niestety nie potrafili znaleźć drogi do bramki Sobeckiego. W 35 ponownie prowadzenie objęli zawodnicy Podhala. Gruszka doskonale wykorzystał błąd Kotlorza i strzałem po lodzie zmusił Sobeckiego do kapitulacji. Szczęście Szarotek ponownie trwało zaledwie 40 sekund, a do remisu strzałem z niebieskiej doprowadził Śmiełowski, zdobywając swoją drugą bramkę w spotkaniu. W 37 minucie halą lodową w Nowym Targu czwarty raz wstrząsnął gromki okrzyk radości. Voźnik uderzył z ostrego kąta na bramkę Sobeckiego i po chwili dobijając własny strzał umieścił krążek tuż przy słupku. W ostatniej minucie świetniej okazji nie wykorzystał Baranyk i po 40 minutach było 4:3 dla Podhala.
Początek ostatniej tercji należał do Podhala, ale Zapała nie trafił w krążek w dogodnej sytuacji. Później do głosu doszli goście, ale nawet kiedy dwukrotnie grali w przewadze, Zborowski nie dał się pokonać. W 54 minucie Barklik zagrał zza bramki do Baranyka, ale najlepszy snajper Podhala z najbliższej odległości trafił prosto w Sobeckiego. W 58 minucie Malasiński wychodził sam na sam z Sobeckim, ale nie zdołał opanować krążka. Chwilę później dwukrotnie przed szansą stanął Baranyk, ale dwukrotnie więcej szczęścia miał Sobecki. W ostatniej minucie tego emocjonującego meczu na ławkę kar powędrował Paciga, a hokeiści Podhala nie dali sobie wydrzeć zasłużonego zwycięstwa sprawiając tym samym kibicom wspaniały mikołajkowy prezent.
Wojas Podhale Nowy Targ – GKS Tychy 4:3 (1:0, 3:3, 0:0)Bramki: Barklik 17:07, Malasiński 23:11, Gruszka 34:04, Voznik 36:26 – Śmiełowski 20:59, 34:44 Paciga 23:56
Kary: 8-14
Sędziował: Maciej Pachucki
Widzów 2000
Wojas Podhale: Zborowski – Ivicić, D. Galant, Malasiński, Zaapała, Kolusz – Dutka, Suur, Baranyk, Voznik, Barklik – Kret, Łabuz, Ziętara, Dziubiński, Gruszka – Sulka, Kapica, Bryniczka, Kmiecik
GKS Tychy: Sobecki – Gonera, Krokosz, Paciga, Parzyszek, Bagiński – Kotlorz, Śmiełowski, Proszkiewicz, Garbocz, Woźnica – Sokół, Majkowski, Wołkowicz, R. Galant, Witecki – Gurazda, Banachewicz, Maćkowiak, Matczak
Paweł Wargenau
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz