Rok 2009 był najtrudniejszym w historii klubu Wojas Podhale Nowy Targ. Z finansowania nowotarskiego hokeja wycofał się główny sponsor, a zaległości płacowe wobec pracowników sięgnęły trzech miesięcy. O sytuacji finansowej klubu, widokach na pozyskanie strategicznego sponsora i konieczności reformy PLH z prezesem zarządu Wojas Podhale Nowy Targ Andrzejem Podgórskim rozmawia Paweł Wargenau.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"7212"}
– Po kilku przykrych porażkach w końcówce ubiegłego roku odezwały się głosy, że być może brak należytego zaangażowania niektórych graczy był protestem wobec narastających zaległości płacowych ze strony klubu. Jak pan to skomentuje?– Nie dopuszczam nawet do siebie takiego wytłumaczenia naszych porażek. I nie wierzę, aby zawodnicy w ten sposób próbowali wyegzekwować zaległości. Tym bardziej że nie dostają oni przecież jakiegoś minimum socjalnego. Owszem, zaległości sięgają trzech miesięcy, ale oznacza to po prostu, że dostają pensje z opóźnieniem, ale nie kwoty bliskie zasiłkom. Taka sytuacja nie dotyczy zresztą tylko naszego klubu. Wystarczy wnikliwie przeczytać komunikaty hokejowej centrali, aby stwierdzić, ile klubów dotkniętych jest restrykcjami w zakresie transferów czy dopuszczeń zawodników do gry tylko dlatego, że mają zaległości płacowe wobec byłych czy obecnych pracowników. Moim zdaniem tylko dwa kluby są obecnie w miarę wypłacalne, a więc trudna sytuacja dotyczy niemal całej ligi. Poza tym zawodnicy z pewnością zdają sobie sprawę, że grają zarówno dla kibiców, jak i dla własnego wizerunku. Dlatego też jeszcze raz podkreślam, że nie wierzę, aby kłopoty finansowe klubu mogły mieć wpływ na zaangażowanie zawodników w czasie poszczególnych spotkań. Oczywiście mam świadomość, że sytuacja ta może osłabiać mobilizację na treningach, ale na pewno nie w trakcie meczu.
– Czy jest pan w stanie powiedzieć konkretnie, kiedy zarząd będzie mógł z dumą ogłosić opinii publicznej pozyskanie nowego strategicznego sponsora?– Nie. I to z kilku powodów. Po pierwsze nie ma na Podhalu w tej chwili firmy, która byłaby gotowa uszczuplić swoje dochody o wspomnianą już kwotę 2,5 mln zł. Z kolei firmie z zewnątrz trzeba stworzyć warunki, aby przy okazji inwestowania w klub mogła z powodzeniem prowadzić interesy w naszym regionie. I tutaj dochodzimy do roli samorządu lokalnego, który moim zdaniem powinien zachęcać potencjalnych sponsorów do wiązania się z wizytówką Podhala, a taką niewątpliwie jest nasz klub. Po drugie już wielokrotnie byliśmy w przysłowiowym ogródku i tuż przed finałem okazywało się, że nagle potencjalny sponsor wycofywał się. Nie chcę niczego obiecywać i dlatego powiem tylko, że prowadzimy obiecując rozmowy z kilkoma firmami, ale łatwo nie jest. Na terenie powiatów nowotarskiego i tatrzańskiego funkcjonuje ponad 20 tys. średnich firm. Uważam, że kilkadziesiąt z nich z powodzeniem mogłoby wspomóc klub. Niestety, mamy takie swoje góralskie przywary, które powodują, że bardzo trudno jest nam prowadzić wspólnie jakieś konkretne przedsięwzięcie. Wolimy działać na zasadzie: „każdy sobie rzepkę skrobie” i to powoduje, że trudno jest zmobilizować wiele podmiotów, aby wspólnie działały w jednym kierunku. I to nawet wówczas, jeśli wykażemy, że takie działanie może przynieść wymierne korzyści wszystkim podmiotom.
– Hokeiści Szarotek bardzo udanie rozpoczęli 2010 rok. Wygrana z Cracovią z pewnością poprawiła nastroje wśród kibiców. Ale czy poprawiła również pański nastrój?– W pewnym stopniu na pewno tak. Jednak bardziej ucieszył mnie wynik, niż sama gra. Moim zdaniem o końcowym sukcesie zadecydowały indywidualne umiejętności naszych zawodników. To zwycięstwo jest ważne nie z uwagi na sytuację tabeli, ale dlatego, że przełamaliśmy złą passę w spotkaniach z Cracovią i pokazaliśmy kibicom, że stać nas na walkę o supremację w lidze. Oczywiście, nie wolno nam popadać w euforię, bowiem ostatnie porażki z tym zespołem powinny uczyć pokory. Ale mamy powody do zadowolenia i ten mecz z pewnością przyczyni się do tego, że nasi zawodnicy odzyskają wiarę we własne możliwości.
– Miniony rok był dla klubu bardzo trudny. Strata strategicznego sponsora, rosnące długi i w końcu zgłoszenie zespołu do rozgrywek dosłownie w ostatniej chwili. Co pańskim zdaniem trzyma klub na powierzchni wbrew bardzo złej sytuacji ekonomicznej?Nie ulega wątpliwości, że rok 2009 był najtrudniejszym w historii klubu Wojas Podhale. W głównej mierze zadecydowało o tym wycofanie się Zakładów Obuwniczych Wojas ze sponsorowania naszej drużyny. I przyznać trzeba, że był to dla nas dotkliwy cios. Staramy się teraz przeżyć dzięki pomocy mniejszych firm, które często decydują się na współpracę z klubem w wyniku rozmów prowadzonych zarówno przez zarząd, jak i przez pana Wojasa, który nadal jest większościowym właścicielem naszej spółki. Obecnie znajdujemy się w takiej sytuacji, że poziom współpracy ze sponsorami wspierającymi pozwoli nam na dotrwanie do końca sezonu. Nie możemy jednak na tym poziomie konstruować planów na przyszłość. Mimo to mam nadzieję, że nasza drużyna będzie skutecznie walczyć o mistrzostwo kraju. W chwili obecnej prowadzimy zaawansowane rozmowy z kilkoma firmami, które mogłyby wspólnie udźwignąć ciężar finansowania klubu na odpowiednim poziomie. Ale chciałbym, aby wszyscy sympatycy hokeja zrozumieli w końcu, że nie jest to sprawa prosta. W panującej obecnie sytuacji ekonomicznej niezwykle trudno jest znaleźć sponsora, który samodzielnie wyłożyłby kwotę około 2,5 mln zł. Tyle bowiem musi wynosić budżet klubu, który ma ambicję walczyć o najwyższe krajowe trofea. Chcę też jasno powiedzieć, że to, iż klub działa do tej pory, mimo wielu przeciwności, jest możliwe dzięki wyrozumiałości naszych wierzycieli. Gdyby bowiem klub zakończył dzisiaj swą działalność, pozostałyby jedynie niespłacone długi. Natomiast prowadząc działalność cały czas, mamy możliwość generowania przychodu, który pozwala nam na realizowanie zaległych zobowiązań.
– Wspomniał pan o roli samorządu. Bywało, że niezbyt pochlebnie wypowiadał się pan o współpracy z miastem. Czy coś w tej kwestii uległo zmianie?– Nie ma otwartego konfliktu między klubem a nowotarskim samorządem. Powiem więcej, ostatnio udało się zmienić nieco podejście miasta do naszych problemów. Sam fakt ogłoszenia przetargu na zarządzanie lodowiskiem jest już widocznym tego przykładem. Niestety, z uwagi na naszą obecną sytuację finansową nie mogliśmy do niego przystąpić. Ale i tak uważam, że ogłoszenie przetargu spowoduje w przyszłości znacznie lepsze wydatkowanie środków na utrzymanie obiektu i maksymalnie dobre wykorzystanie go do celów sportowych. Mogę natomiast mieć pretensje do samorządu o to, że zbyt mało angażuje się w proces tworzenia zaplecza finansowego dla klubu. I nie chodzi tu o to, aby przeznaczać pieniądze na klub z miejskiej kasy. Choć z drugiej strony muszę przypomnieć, że w wielu ośrodkach samorządy wprost finansują działalność klubów. Tak jest w Sanoku, Tychach, Gdańsku czy Toruniu. U nas niestety, samorząd zachowuje się biernie. Nie wpływa na potencjalnych inwestorów i nie zachęca ich do inwestowania w klub. Z doświadczenia wiem, że tam, gdzie samorządy są bardziej aktywne w tej kwestii, finansowanie sportu jest łatwiejsze. Poza tym uważam, że nasz samorząd powinien bardziej skoncentrować się na wspieraniu tych inicjatyw, które są w stanie zapewnić miastu jak największe znaczenie w skali kraju. Owszem, powinien być wspierany sport młodzieżowy w pełnym zakresie. Wszystkie kluby i dyscypliny sportowe przy szkołach i organizacjach młodzieżowych powinny byś przez miasto wspierane. Ale kategorycznie powinno się powstrzymać wygórowane ambicje niektórych działaczy, którzy pragną istnieć w kategoriach sportu kwalifikowanego. I nie mówię tego dlatego, że jestem wrogiem jakiejkolwiek dyscypliny. Ale skoro nie stać nas na zbyt wiele, to realizujmy jeden projekt na wysokim poziomie, a nie 10 byle jak. Z całym szacunkiem, ale nie trafiają do mnie argumenty tego typu, że na daną dyscyplinę przeznacza się niewiele, na przykład 10 tys. zł rocznie. Dla mnie jest to 10 tys. wyrzucone w błoto. Nowy Targ nigdy nie będzie potęgą np. w lotkach, ale możemy być nadal potęgą w hokeju. Przede wszystkim dlatego, że mamy wielopokoleniowe tradycje, znamienitą historię i potencjał. Nie odbieram nikomu prawa do realizowania się, ale moim zdaniem powinno to pozostać na poziomie amatorskim.
– Skoro tak, to może najwyższy już czas, aby powstała w pełni profesjonalna liga zawodowa, która wzorem piłkarskiej Ekstraklasy S.A. będzie mogła wspólnie występować w rozmowach z potencjalnymi reklamodawcami czy walczyć o honoraria za prawa do transmisji telewizyjnych?– Moim zdaniem jest to niezbędne, aby w ogóle uratować klubowy hokej i spróbować stworzyć produkt, który stanie się dla sponsorów atrakcyjny. Lekarstwem miało być występowanie pod szyldem PLH, ale okazało się, że jest to spółka widmo, mało aktywna, nie dbająca o interesy klubów i dryfująca w kierunku rozwiązania. Jeśli do tej pory to nie nastąpiło, to tylko z uwagi na problemy natury proceduralnej. Przypomnijmy, że w spółce tej udziały ma związkowa centrala, która nie ma żadnego interesu w tym, aby usamodzielniać rozgrywki ligowe, bowiem – mówiąc kolokwialnie – grzeje się w ich blasku. Ale też nie może być dłużej tak, że kluby nie mają wpływu na wiele rzeczy. Weźmy przykładowo sprawę sędziów, którzy przecież wykonują wobec klubów funkcję służebną. I środowisko sędziowskie nie powinno narzucać lidze warunków, tylko przyjmować te, które są mu oferowane. Kluby powinny się domagać wpływu na dobór sędziów oraz mieć możliwość oceny, czy właściwie wywiązują się oni ze swych obowiązków. Dzisiaj wygląda to tak, że sędziowie stanowią swoistą kastę, istne państwo w państwie. Kluby nie mają dostępu do ocen sędziów i praktycznie żadnego wpływu na ich obsadę. Nasze uwagi są ignorowane i zbywane milczeniem. Druga sprawa to kwestie związane z bieżącymi rozgrywkami. Przystąpiliśmy do nich tylko i wyłącznie ze względu na naszych kibiców i dotychczasowych sponsorów. Zdecydowaliśmy się zagrać w nich wiedząc, że będzie to cyrk, a nie normalne rozgrywki. I nasze przypuszczenia się potwierdzają. Miały być 4 rundy, jest 6. Z I ligi miały występować dwa zespoły, występuje jeden i grupa słabsza gra w piątkę. Owszem, kluby były inicjatorami zmian w rozgrywkach, ale kolejny raz polityka Związku doprowadziła do wypaczenia ich idei. Kolejna sprawa to kwestie związane z reprezentacją. Nie może być tak, że tylko dwa czy trzy kluby ponoszą koszty związane z desygnowaniem zawodników do gry w narodowych barwach. Niedopuszczalne moim zdaniem jest również to, że centrala narzuca nam na przykład terminy zgrupowań kadry w sposób wręcz kuriozalny. Nie tak dawno pogrożono mi pismem, że nie wysłałem na zgrupowanie powołanych zawodników. Teraz dowiadujemy się, że między końcem sezonu zasadniczego a pierwszymi spotkaniami play-off planowane jest tygodniowe zgrupowanie reprezentacji. Jestem przy zdrowych zmysłach i już dziś zapowiadam, że żaden z naszych zawodników się na nim nie pojawi. Nie zaryzykuję bowiem kontuzji moich graczy przed decydującą batalią o medale w lidze. I nie boję się żadnych konsekwencji. Podam do sądu każdego, kto spróbuje ingerować w naszą niezależność. Dopóki nie zostaną stworzone czytelne relacje między Związkiem a klubami, dopóty będą się mnożyć przepychanki i nieporozumienia. Zresztą czas chyba najwyższy, aby związkowi włodarze zrozumieli, że to kluby tworzą Związek i bez nas nie ma on racji bytu. Osobiście jestem zdania, że jeśli w lidze nie nastąpią znaczące zmiany organizacyjne, to już niedługo Związek nie będzie miał czym zarządzać, ponieważ najlepsze kluby, w tym i my, poszukają sobie miejsca w strukturach ligowych na zasadzie interligi, wspólnie z zespołami środka tabeli ligi słowackiej i czeskiej. I z pewnością będzie to korzystne z punktu widzenia rozwoju naszego hokeja. Jednak póki to nie nastąpi, będziemy walczyć w tym sezonie o jak najlepsze miejsce. Jeśli dojdziemy do finału bieżących rozgrywek, to zważywszy na naszą sytuację, uznam to za sukces. I minimum takiego sukcesu życzę sobie i naszym wiernym kibicom.
Rozmawiał
Paweł Wargenau
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz