Podhale uległo w Krakowie „Pasom” 3:5 w spotkaniu kończącym IV rundę PLH. Mimo sporego osłabienia kadrowego podopieczni Milana Jancuski rozegrali bardzo dobre spotkanie.
Nowotarżanie wystąpili bez Zapały, Baranyka i Barklika. Dlatego też przed spotkaniem wielu skazywało naszych hokeistów na pożarcie. Początek przyniósł jednak sporo emocji. Gospodarze mając świeżo w pamięci wysoką porażkę jakiej doznali niedawno na lodowisku w Nowym Targu ruszyli ostro do ataku. W 3 minucie bracia Laszkiewiczowie przeprowadzili szybką akcję, po której Leszek z około 5 metrów uderzył obok bramki Zborowskiego. Sekundy później naszego bramkarza próbował pokonać Csorich. Jeszcze w tej samej minucie Podhale wyprowadziło szybką kontrę i przed pierwszą szansą stanął Kapica. Niestety jego strzał z trzech metrów pewnie obronił rączka. Sytuacja ta ostudziła nieco zapędy „Pasów”, natomiast hokeiści z Nowego Targu próbowali nadal rozmontować obronę gospodarzy. Bryniczka ograł dwóch defensorów, ale nie trafił czysto w „gumę” i bramkarz Cracovii nie miał problemów z obroną jego strzału.
Podopieczni Milana Jancuski grali szybko, a co najważniejsze w 7 minucie objęli prowadzenie. Młodziutki Kapica odważnie wjechał z krążkiem w tercję Cracovii, wymanewrował Rączkę i z najbliższej odległości umieścił krążek w bramce „Pasów”. W następnych dwóch minutach krakowianie rzucili się na naszych zawodników, chcąc niemal natychmiast doprowadzić do wyrównania. Na szczęście wspaniale w bramce Podhala spisywał się „Zbora”, który jak w transie bronił strzały Piotrowskiego, Witowskiego i L. Laszkiewicza. Nasz bramkarz swoimi interwencjami doprowadzał do rozpaczy w 15 minucie D. Laszkiewicza, a następnie Dudasa i Radwańskiego. Nasi gracze mieli jeszcze okazję do podwyższenia w 20 minucie, jednak gruszka przegrał pojedynek oko w oko z rączką i po pierwszej tercji Szarotki prowadziły w Krakowie jedną bramką.
Pierwsze minuty drugiej odsłony sprawiły, że twarze kibiców gospodarzy wyrażały głębokie zaniepokojenie. Już w 21 minucie najpierw Kapica a chwilę później Kolusz strzelali na bramkę Rączki, jednak bramkarz Cracovii spisał się bez zarzutu. Nasi zawodnicy będą chcieli z pewnością szybko zapomnieć o 28 minucie, kiedy to stracili dwie bramki w odstępie zaledwie 13 sekund. L. Laszkiewicz uderzył z dystansu, po drodze tor lotu krążka zmienił Słaboń i było 1:1. Tuz po wznowieniu krakowianie ponownie zaatakowali i Łopuski z odległości trzech metrów pokonał Zborowskiego. W odpowiedzi Malasiński zagrał przed bramkę do Dziubińskiego, ale strzał naszego zawodnika z trudem obronił Rączka. W 30 minucie nowotarżanie mogli doprowadzić do wyrównania, jednak po strzale Bryniczki z dwóch metrów ponownie szczęśliwie interweniował bramkarz Cracovii. Pięć minut później na lodowej tafli ponownie panowała huśtawka nastrojów. Najpierw bramkę wyrównującą dla Podhala zdobył uderzeniem z odległości metra Kmiecik, ale po upływie 24 sekund krakowianie ponownie wyszli na prowadzenie po uderzeniu Kłysa. Podhale nie zamierzało jednak odpuszczać spotkania i kolejne ataki Kolusza, Bryniczki i Ivicicia sprawiały gospodarzom sporo kłopotów. Niestety naszym zawodnikom brakowało trochę szczęścia, a na dodatek dobrze dysponowany był Rączka. W końcówce drugiego starcia dwóch hokeistów gospodarzy zasiadło na ławce kar i początek decydującej tercji zapowiadał się bardzo ciekawie bowiem Podhale grało w podwójnej przewadze.
Niestety Szarotki nie wykorzystały przewagi, a w 42 minucie straciły czwartą bramkę. Musiał podał do Radwańskiego, a ten strzałem między parkanami pokonał „Zborę”. Chwilę później Ziętara chciał zaskoczyć bramkarza Cracovii strzałem z zerowego kąta, jednak Rączka nie dał się pokonać. Krakowianie chcieli przygwoździć Podhale, ale Zborowski doskonale bronił strzały Radwańskiego i Dudasa. Niestety w 54 minucie gospodarze zdobyli kolejną bramkę. Pasiut wykończył akcję Noworyty i było 5:2 Nowotarżanie pokazali jednak charakter i w 57 minucie zmniejszyli rozmiary porażki. Drugi raz na listę strzelców wpisał się Kmiecik. Minutę przed końcem karę złapał Dziubiński i nasi hokeiści zakończyli spotkanie w osłabieniu. Mimo porażki podkreślić należy, że grając w osłabieniu Podhale rozegrało dobre spotkanie, a za waleczność i ambicję należą się naszym zawodnikom słowa uznania. „Uważam, że zagraliśmy dobre spotkanie. Szczególnie mogła się podobać gra w defensywie. Zabrakło nam trochę szczęścia w kilku sytuacjach pod bramką przeciwnika. Gdybyśmy wykorzystali większość okazji, to mogliśmy nawet wygrać ten mecz” – podsumował starcie z Cracovią napastnik Szarotek, Marcin Kolusz.
Comarch Cracovia – Wojas Podhale Nowy Targ 5:3 (0:1, 3:1, 1:0)Bramki: Słaboń 27:02, Łopuski 27:15, Kłys 34:27, Radwański 41:50, Pasiut 53:21 - Kolusz 06:11, Kmiecik 34:03, 56:24
Kary: 10-10
Sędziował: Patryk Pyrskała
Cracovia: Rączka – Csorich, Bondarevs, L. Laszkiewicz, Słaboń, D. Laszkiewicz – Dudaš, Dulęba, Radwański, Musial, Łopuski – Noworyta, Kłys, Piotrowski, Pasiut, Drzewiecki – Guzik, Wajda, Rutkowski, Bryła, Witowski.
Wojas Podhale: Zborowski – Ivicić, Sroka, Kapica, Kolusz, Kmiecik – Dutka, Suur, Ziętara, Voznik, Kryniczka – Galant, Łabuz, Malasiński, Dziubiński, Gruszka – Sulka, Gaj, Kret.
Paweł Wargenau
0 0
C-R-A-C-O-V-I-A- Z-A-K-O-P-A-N-E
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz