Po dwóch porażkach z niżej notowanymi zespołami zawodnicy Wojas Podhale odnieśli bardzo ważne zwycięstwo. W pokonanym polu nasi hokeiści tym razem pozostawili GKS Tychy.
W dniu meczu Frantisek Barklik udał się do Zakopanego, aby uzyskać zaleconą przez lekarza opaskę na kolano. Dzięki niej „wojownik” Szarotek mógł wystąpić w prestiżowej potyczce z tyszanami. Jego koledzy pragnęli podreperować wizerunek drużyny po ostatnich porażkach i licząc na pomoc „Franka” z determinacją przystąpili do walki. Sprawa nie była prosta, ponieważ gospodarze bardzo chcieli już w tym meczu uzyskać bonusy w bezpośrednim starciu z Podhalem. Na szczęście nowotarżanie poirytowani ostatnimi porażkami zebrali się w sobie i po mądrej grze pokonali rywala, z którym zwycięstwo może mieć w niedalekiej przyszłości niebagatelne znaczenie.
Pierwsi naprawdę groźną w tym spotkaniu sytuację stworzyli nowotarżanie. W 4 minucie Baranyk w swoim stylu zdecydował się na solową akcję po której uderzył chytrym strzałem. Na nieszczęście Sobecki stanął na wysokości zadania i z trudem, ale obronił strzał snajpera Podhala. Chwilę później o dużym pechu mógł mówić Galant, który w przypadkowy sposób uderzony został krążkiem w twarz. W 7 minucie gospodarze grając w liczebnej przewadze objęli prowadzenie. Krzak zdecydował się na strzał z bliskiej odległości i bez problemów pokonał Zborowskiego. Chwilę później odpowiedzieć mógł Barklik, ale Sobecki obronił jego silne uderzenie z niebieskiej linii. Dosłownie dwie minuty później Szarotki miały kolejne dwie okazje, jednak najpierw Baranyk, a chwilę później Ziętara zmarnowali dogodne sytuacje. Pod koniec pierwszej tercji do głosu doszli gospodarze. Aż czterech zawodników próbowało pokonać Zborowskiego, ale ten doskonale spisywał się w bramce Podhala. Nasz reprezentacyjny bramkarz do łez doprowadzał kolejno Witeckiego, Maćkowiaka, Wołkowicza i Krzaka. Dzięki jego interwencjom Podhale po 20 minutach przegrywało zaledwie jedną bramką.
Na początku drugiej tercji bramkarz Szarotek po raz drugi musiał jednak wyciągać krążek ze swojej siatki. W 23 minucie po wymanewrowaniu defensywy Szarotek precyzyjnym uderzeniem pokonał go Bagiński. Gospodarze poszli za ciosem i przez kilka minut wyraźnie panowali na tafli. W 24 minucie w odstępie kilkunastu sekund groźnie uderzali Śmiełowski i Gonera. Cztery minuty później Bacul znalazł się sam przed Zborowskim, ale nie zdołał pokonać naszego bramkarza. Podhale przetrwało ostry napór gospodarzy i od 30 minuty spotkania ruszyło do ataków. Efekty przyszły bardzo szybko. W 31 minucie kiedy na ławce kar przebywał Witecki, Malasiński zdobył dla nowotarżan gola kontaktowego. Cztery minuty później na tablicy wyników pojawił się wynik 2:2 Precyzyjne podanie Zapały skutecznym strzałem wykończył Kolusz, wprawiając w konsternację fanów GKS. Chwilę przed końcem drugiej odsłony okazję mieli jeszcze tyszanie, ale Woźnica z czterech metrów nie zdołał umieścić krążka w siatce Zborowskiego.
Ostatnie dwadzieścia minut rozpoczęło się ponownie od ataków nowotarżan. W 41 minucie mocno uderzali Bakrlik i Dziubiński, ale w obu przypadkach Sobecki nie dał się zaskoczyć. Gospodarze ograniczali się do kontrataków i jeden z nich w 43 minucie przyniósł im prowadzenie. Zborowskiego zdołał pokonać Bacul i było 3:2 dla GKS Tychy. Dwie minuty później podczas wykluczenia Suura, Paciga w doskonałej okazji nie opanował krążka tuż przed bramką Podhala i padł on łupem „Zbory”. W 47 min Szarotki zaliczyły kolejną karę. Tym razem nieprzepisowego zagrania dopuścił się Kmiecik. Zapowiadało się na kolejne ciężkie chwile pod nowotarską bramką, a tymczasem hokeistom Podhala pomógł Sobecki. Bramkarz gospodarzy w 48 min przepuścił wydawałoby się niegroźny strzał Voznika i ponownie na zegarze świetlnym widniał remis. W ostatnich 10 minutach na lodzie aż kipiało od emocji. Raz pod jedną a raz pod drugą bramką dochodziło do gorących sytuacji. W 59 min najpierw Dutka będąc w dobrej pozycji strzelił zbyt lekko, a po chwili jego wyczyn po drugiej stronie skopiował Gonera. Kiedy wszyscy wyczekiwali już dogrywki, na trzy sekundy przed końcową syreną Zapała strzałem z czterech metrów zapewnił zwycięstwo drużynie Podhala! Po chwili „Kazek” utonął pod rękawicami kolegów, a Szarotki dopisać mogły do swego dorobku komplet punktów.
- Rozegraliśmy ciężkie spotkanie, ale ze szczęśliwym zakończeniem. W pierwszej połowie łapaliśmy zdecydowanie zbyt dużo kar. Nie mogliśmy przez to zagrać właściwym rytmem. Przegrywając 0:2 moi zawodnicy pokazali jednak charakter i to przyniosło efekty. Cieszę się ze zwycięstwa tym bardziej, że dopiero w niedzielę zakończyliśmy ciężkie treningi i moi podopieczni czują je jeszcze w kościach – powiedział po meczu trener Podhala, Milan Jancuska.
GKS Tychy – Wojas Podhale Nowy Targ 3:4 (1:0, 1:2, 1:2)Bramki: Krzak 07:17, Bagiński 22:52, Bacul 42:43 – Malasiński 30:48, Kolusz 34:45, Voznik 47:40, Zapała 59:57
Kary: 6-18
Sędziował Grzegorz Porzycki
GKS Tychy: Sobecki – Gonera, Śmiełowski, R. Galant, Bacul, Paciga - Jakes, Kotlorz, Krzak, Proszkiewicz, Witecki - Mejka, Sokół, Garbocz, Woźnica, Bagiński - Gurazda, Matla, Wołkowicz, Maćkowiak, Matczak.
Wojas Podhale: Zborowski – Ivicic, Sulka, Baranyk, Zapała, Kolusz - Dutka, Suur, Bakrlik, Voznik, Ziętara - D. Galant, Łabuz, Kmiecik, Dziubiński, Malasiński oraz Bryniczka, Gaj, Iskrzycki.
Paweł Wargenau
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz