Zespół Wojas Podhale wygrał jedno z najważniejszych spotkań w sezonie. Jego stawką był bonus w przypadku półfinałowego starcia z GKS Tychy.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"7549"}
Przed tym spotkaniem zawodnicy Szarotek zgodnie powtarzali, że to niezwykle istotny mecz dla losów tego sezonu. Zwycięstwo zapewniało bowiem bonus w ewentualnej bezpośredniej potyczce z GKS Tychy w półfinale PLH. Dlatego też w drużynie Podhala nikogo specjalnie nie trzeba było motywować. Pierwsi powody do zadowolenia mieli goście. W czasie kiedy Barklik zasiadał na ławce kar, Bagiński wykorzystał błąd obrony Szarotek i uderzeniem po lodzie zdołał umieścić krążek w bramce Zborowskiego. Na szczęście tyszanie cieszyli się z prowadzenia zaledwie 20 sekund. Chwilę po wznowieniu Barklik uderzył mocno po lodzie z niebieskiej linii i Sobecki puścił krążek między parkanami do siatki. Spotkanie było w tym okresie bardzo wyrównane, a akcje przenosiły się co chwilę pod bramkę jednej bądź drugiej drużyny. W 13 minucie gospodarze pierwszy raz objęli prowadzenie. Baranyk znalazł się przed Sobeckim i ze stoickim spokojem wpakował krążek tuż pod poprzeczkę bramki GKS. W następnych minutach Podhale grało w przewadze, kiedy karę odbywał Krzak, jednak podopieczni Milana Jancuski nie stworzyli w tym czasie żadnej klarownej sytuacji. W 17 minucie przed szansą stanął Kolusz, jego strzał nie trafił do siatki tyszan. Niestety w końcówce pierwszej tercji hokeiści GKS doprowadzili do wyrównania. Krzak zza bramki Podhala zagrał do nadjeżdżającego Bagińskiego, a ten precyzyjnym uderzeniem pokonał „Zborę”
W drugiej odsłonie kibice już na samym początku mogli się radować z trzeciej bramki swych ulubieńców. W 22 minucie dwóch hokeistów GKS zasiadło na ławce kar, a minutę potem Kolusz wykorzystał świetną sytuację i z bliska pokonał Sobeckiego. Przez następne 10 minut oba zespoły spuściły nieco z tonu, jakby zbierając siły do decydującego boju. Pierwsi zaatakowali goście. Gonera znalazł się oko w oko ze Zborowskim, ale na szczęście górą był bramkarz Szarotek. Chwilę później pod bramką GKS doskonałej okazji nie wykorzystał Baranyk. W 33 minucie hala lodowa w Nowym Targu eksplodowała radością. Błędu nie ustrzegł się Sobecki i krążek po strzale Voznika wpadł do bramki tyzan. Minutę później doskonałe podanie zza bramki otrzymał Zapała, jednak przestrzelił w dogodnej sytuacji. W odpowiedzi na indywidualny rajd zdecydował się Bacul, ale na jego drodze stanął świetnie broniący Zborowski. W ostatnich minutach trwała prawdziwa wymiana ciosów, ale ostatecznie po 40 minutach gry to Podhale zjeżdżało na przerwę prowadząc 4:2.
Trzecia tercja miała dosyć nerwowy przebieg, a zawodnicy obu zespołów często zasiadali na ławce kar. Gra wyraźnie się zaostrzyła, jednak sędzia Marczuk w kilku sytuacjach wyraźnie się pogubił. Tak jak w 48 minucie kiedy w sytuacji sam na sam z Sobeckim faulowany był Baranyk, a arbiter główny nawet nie zareagował. Chwilę później ponownie najlepszy strzelec Szarotek stanął przed szansą, jednak i tym razem nie zdołał pokonać bramkarza GKS. W 56 minucie doszło do kolejnej kontrowersyjnej sytuacji, kiedy sędzia dopatrzył się faulu Barklika, a kompletnie nie zauważył, jak Sobecki sfaulował Voznika. W 59 minucie trener gości poprosił o czas dla swojego zespołu, jednak jego zawodnicy nie byli już w stanie odwrócić losów meczu. Na 33 sekundy przed końcem graczom obu drużyn poirytowanym sędziowskimi błędami puściły błędy. Na lodowisku doszło do walki na pięści między Koluszem a Kotlorzem. Górą był hokeista Szarotek, a obaj zawodnicy dostali w sumie po 4 minuty kary. Najważniejsze jest jednak to, że Podhale po zaciętym meczu pokonało GKS Tychy i zyskało bardzo cenną przewagę przed ewentualnym starciem w półfinale.
– Najlepsza była w naszym wykonaniu druga tercja. Byliśmy skuteczni i graliśmy naprawdę dobrze. Trzecia tercja była zbyt nerwowa z obu stron, a to głównie za sprawą decyzji sędziego. Lepiej o sędziowaniu nie mówić – podsumował mecz trener Milan Jancuska.
Wojas Podhale Nowy Targ – GKS Tychy 4:2 (2:2, 2:0, 0:0)Bramki: Barklik 03:19, Baranyk 12:57, Kolusz 22:31, Voznik 32:26 – Bagiński 02:59, 17:26
Kary: 20-20
Sędziował Włodzimierz Marczuk
Widzów 2000
Wojas Podhale: Zborowski - Ivicic, Sroka, Baranyk, Kolusz, Zapała - Dutka, Suur, Ziętara, Voznik, Bakrlik - Galant, Łabuz, Malasiński, Bryniczka, Gruszka – Gaj, Sulka, Iskrzycki, Kmiecik
GKS Tychy: Sobecki - Gonera, Śmiełowski, Bacul, Parzyszek, Paciga - Kotlorz, Jakes, Proszkiewicz, Garbocz, Woźnica - Sokół, Mejka, Witecki, Krzak, Bagiński – Majkowski, Wołkowicz, Galant, Matczak
Paweł Wargenau
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz