Po trzech latach tytuł mistrzów Polski powrócił do stolicy polskiego hokeja. W decydującym spotkaniu Szarotki pokonały czwarty raz z rzędu zespół Cracovii i 19. raz w historii sięgnęły po tytuł mistrza Polski!
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"8082"}
Niemal pół godziny przed rozpoczęciem tego arcyważnego meczu Miejska Hala Lodowa pękała w szwach. Nieco ponad 5000 widzów przybyło aby dopingować zespół, który przed rozpoczęciem tego finału skazywany był na pożarcie.
Loża VIP wypełniła się biznesmenami i politykami, którzy w większości byli w tym sezonie pierwszy raz na meczu Podhala. Nie zabrakło też kilku miejscowych fotoreporterów, którzy nagle zapałali dziwną miłością do Szarotek, choć do tej pory twierdzili, iż hokej ich w ogóle nie interesuje.
Z politowaniem można było patrzeć na tych z notabli, którzy próbowali sprawiać dobre wrażenie, a z pewnością nie potrafiliby nawet powiedzieć kogo w drodze do finału pokonali podopieczni Milana Jancuski.
Gospodarze ruszyli z animuszem od pierwszego wznowienia i już w 30 sekundzie mogli objąć prowadzenie, ale Zapała minimalnie się pomylił i krążek o milimetry minął bramkę Cracovii. W 6 minucie na wprost bramki Radziszewskiego znalazł się ponownie Zapała, jednak i tym razem jego atomowe uderzenie nie trafiło w światło bramki gości.
Od 7 minuty Cracovia pierwszy raz grała w osłabieniu, kiedy na ławce kar zasiadł Musial. Niespełna 120 sekund później kapitalnie zachował się Kolusz, który złamał do środka akcję w zamku i strzałem w długi róg pokonał Radziszewskiego. W 13 minucie nasi zawodnicy dwukrotnie byli w sytuacjach sam na sam z bramkarzem „Pasów”, jednak ani Baranyk, ani Dziubiński nie wykorzystali doskonałych okazji.
Kilka minut później w ogromnym zamieszaniu pod bramką Podhala w ekwilibrystyczny wręcz sposób po strzale Musiala i dobitce Radwańskiego interweniował „Zbora”, jednak na nieszczęście po zapoznaniu się z analizą wideo, sędziowie uznali bramkę dla gości i było 1:1. W 19 minucie szarotki miały bardzo dużo szczęścia, kiedy po strzale Drzewieckiego krążek toczył się wzdłuż linii bramkowej i „Zbora” w ostatniej chwili zdołał go zamrozić.
Dosłownie 11 sekund przed końcem pierwszej części gry Kolusz przeprowadził kapitalną indywidualną akcję, a następnie zagrał wzdłuż bramki do Zapały, który nie dał szans Radziszewskiemu strzelając Cracovii gola do szatni.
Druga odsłona zaczęła się od kary dla Łopuskiego, jednak mimo ostrego ostrzału bramki Cracovii wynik nie uległ zmianie. Kiedy hokeista gości powrócił na lód, sędziowie dopatrzyli się nagle sześciu graczy Podhala na lodzie i nałożyli na nasz zespół karę techniczną.
Po kilkunastu sekundach siły się jednak wyrównały, bowiem za ewidentny atak na głowę Kolusza na ławce kar wylądował Csorich. Podczas kolejnej kary dla gości na lodzie trwał koncert składnej gry nowotarżan, ale niestety bez efektu bramkowego.
W 31 minucie przebojowym atakiem popisał się Zapała, jednak nie zdołał wykorzystać sytuacji oko w oko z Radziszewskim. Minutę później z niebieskiej linii uderzył Dutka, bramkarz „Pasów” odbił krążek, a z dobitką nie zdążył Voznik. W następnych minutach co chwilę któryś z graczy zjeżdżał na ławkę kar, a na lodowisku trwała zacięta gra akcja za akcję.
Niestety w drugiej tercji zawodzili przede wszystkim kibice, którzy obserwowali walkę Szarotek chwilami tylko dopingiem wspierając zawodników. Na swoim dobrym poziomie doping prowadził tylko „młyn” Podhala. W ostatnich fragmentach drugiej tercji lepiej niestety prezentowali się krakowianie. Zborowski najpierw dobrze obronił strzał Łopuskiego, a w ostatniej minucie udanie interweniował po strzale Słabonia. Po 40 minutach Szarotki nadal prowadziły różnicą tylko jednej bramki i na trybunach wyczuwalne było wzrastające napięcie.
Ostatnia tercja meczu rozpoczęła się wyjątkowo spokojnie, bez spięć podbramkowych, a gra toczyła się w dosyć wolnym tempie. Obie drużyny sprawiały wrażenie, jakby koniecznie chciały wyłącznie czekać na błąd przeciwnika.
Pierwsi błędy zaczęli popełniać goście i w 43 minucie przez kilkadziesiąt sekund Podhale grało w podwójnej przewadze. Niestety nasi zawodnicy nie zdołali wykorzystać tej dogodnej sytuacji i pokonać kolejny raz Radziszewskiego. W 46 minucie po zderzeniu Dudasa z Baranykiem najlepszy strzelec Szarotek przez dłuższą chwilę nie mógł podnieść się z lodu.
Krakowianie nie mający już nic do stracenia od 47 minuty rzucili się na zawodników Podhala i przyznać trzeba, że ich akcje przyprawić mogły fanów hokeja z Nowego Targu o stany zawałowe. Podhale ograniczyło się do kontrataków i w 50 minucie jeden z nich okazał się dla Cracovii zabójczy. Trzecią bramkę dobijając strzał zdobył Bakrlik i sędzia po analizie wideo wskazał na środek tafli.
Po upływie minuty zagotowało się pod bramką Cracovii i po krótkiej wymianie „uprzejmości” zawodnicy obu zespołów z karami mniejszymi na koncie powrócili do gry. Goście nadal atakowali, jednak w bramce doskonale spisywał się „Zbora”. Podopieczni Milana Jancuski bronili się z ogromną determinacją i ostatecznie po czterech z rzędu zwycięstwach zostali 19 raz w historii mistrzami Polski!
Po tym ogromnym sukcesie przeżywającego poważne kłopoty klubu może w końcu obudzą się na Podhalu ludzie, którzy powinni zrobić wszystko aby pomoc najlepszej polskiej drużynie. Po końcowej syrenie na tafli zaczęło się istne szaleństwo. Kibice i zawodnicy dziękowali sobie wzajemnie za fantastyczny sezon, zakończony wspaniałym triumfem.
Wojas Podhale Nowy Targ – Comarch Cracovia 3:1 (2:1, 0:0, 1:0)
Bramki: Kolusz 08:08, Zapała 19:49, Bakrlik 49:55 - Radwański 16:33
Kary: 18-34 (10 Csorich)
Sędziowali: Włodzimierz Marczuk i Grzegorz Dzięciołowski
Widzów 5000
Wojas Podhale: Zborowski – Ivicić, Sulka, Malasiński, Zapała, Kolusz – Sroka, Dutka, Baranyk, Voznik, Bakrlik – Galant, Łabuz, Kapica, Dziubiński, Kmiecik – Kret, Iskrzycki, Ziętara, Bryniczka, Gaj.
Cracovia: Radziszewski – Csorich, Bondarevs, L. Laszkiewicz, Słaboń, D. Laszkiewicz – Dudas, Dulęba, Radwański, Musial, Łopuski – Kłys, Wajda, Piotrowski, Pasiut, Drzewiecki – Guzik, Landowski, Biela, Rutkowski, Witowski
Paweł Wargenau
0 0
Brawo Szarotki!jestem dumny z naszych chłopaków!!!!
0 0
MISTRZ, MISTRZ, PODHALE!!!
0 0
coś pięknego..... :)
0 0
..Niestety w drugiej tercji zawodzili przede wszystkim kibice, którzy obserwowali walkę Szarotek chwilami tylko dopingiem wspierając zawodników.... tak jakbys wargenau byl pierwszy raz na meczu
poza tym pol rundy na rynku i jakies 10minut z kibicami to jakas kpina. jakby dostali kolacje 10minut pozniej to tez bys sie nie stalo. tak to pozostal zawod kibicow ze ich ulubiencz znikneli tak szybko...
0 0
Przedmówcy chyba szampan do głowy uderzył, albo był na innym meczu:)
Wspaniały nasz klub, reprezentacja całego Podhala, wszystkich górali. Dziękujemy za walkę do końca, za te wspaniałe chwile!
0 0
Łubudubu,łubudubu niech nam żyje ...;) ;) ;)
0 0
W tym sezonie to zawodnicy uratowali ten klub!!!Czy na przyszly uratuja go dzialacze?!
W moim sercu PODHALE i na dobre i na zle!!!!!!!!!!!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz