– Gdyby to była liga zawodowa, nie byłoby wątpliwości, że Wojas Podhale kupił Mistrzostwo Polski za wirtualne pieniądze – przyznaje Adam Giersz, minister sportu, podczas spotkania w Nowym Targu.
Przyjazd ministra do stolicy polskiego hokeja miał być panaceum na upadek tej dyscypliny. O to spotkanie zabiegał wicestarosta Maciej Jachymiak, jednak żaden z działaczy nie spodziewał się usłyszeć takich słów.
Pogrzeb przy zielonym stoliku?Sympatycy hokeja robią wszystko, by ratować pierwszą drużynę. Wojas Podhale SSA po zdobyciu tytułu Mistrza Polski ogłosił upadłość, przekazując prawa do gry Miejskiemu Młodzieżowemu Klubowi Sportowemu, od którego przed laty te prawa otrzymał. Cała operacja wydawała się logiczna, tym bardziej, że Spółka zapewnia, że wszystkie dotychczasowe zobowiązania bierze na siebie i je spłaci.
Lęk o przyszłość spowodowany odejściem wszystkich obcokrajowców i większości najlepszych graczy krajowych pogłębiła decyzja Polskiego Związku Hokeja na Lodzie. Działacze centrali uznali, że MMKS może zająć miejsce Wojas Podhale w ekstralidze tylko wówczas, jeśli zagra w barażach. To dla młodej drużyny, jeszcze nieogranej w tym składzie, może praktycznie oznaczać degradację do I ligi.
Sprawa ta poruszyła niemal wszystkie środowiska, które zarzuciły PZHL chęć pogrzebania nowotarskiego hokeja przy zielonym stoliku. Murem za MMKS stanęli przedstawiciele Klubu Olimpijczyka. Czesław Borowicz drżącym głosem odczytał ministrowi odezwę do zarządu PZHL: „Uznajemy tę decyzję za apogeum kryzysu w polskim hokeju, pokazującą, że naturalne uniwersalne wartości, do jakich niewątpliwie należy „Fair Play”, stawiacie niżej od doraźnych układów i aspiracji, czy ambicji pseudo sportowych niektórych „działaczy” klubowych. Naruszyliście w ten sposób świętość, jaką jest niezbywalne naturalne prawo „najlepszego w rywalizacji”, w tym wypadku sportowej. Widać gołym okiem, że wielu z Was z prawdziwym sportem nie miała w życiu do czynienia, a chęć do działania w klubowym i związkowym hokeju wynika z dość niskich i przyziemnych pobudek”.
Z kolei burmistrz Marek Fryźlewicz w odezwie do ministra podkreśla, że decyzja związku podjęta przy zielonym stoliku ma na celu zniszczenie ponad 70-letniego dorobku „Podhala” Nowy Targ. Miasto chce też poprzeć MMKS w odwołaniu się od decyzji PZHL przed Trybunałem Arbitrażowym przy PKOl.
- Trudno zrozumieć, że mogłoby nie być hokejowych derbów małopolski. Chcemy szukać szybkiego rozwiązania tej sytuacji – deklaruje Ireneusz Raś, poseł PO, zagorzały kibic... Cracovii.
SSA nie dla zyskuCo do jednego wszyscy na sali byli zgodni – w Nowym Targu udało się stworzyć niepowtarzalny model szkolenia młodzieży. Zamiast opierać się na nieudolnych Szkołach Mistrzostwa Sportowego stworzono klasy hokejowe na każdym etapie edukacji. Bez wielkich nakładów miasto objęło nimi ponad 200 zawodników w różnym wieku. Miał to być przykład dla innych ośrodków, tymczasem bez pierwszej drużyny upadnie cały system motywacyjny dla młodzieży. – Niedawno otrzymałem faks z Gdańska, w którym działacze Stoczniowca proszą o zawodników rocznika 93/94, którzy nie łapią się w naszym składzie. To obraz tego, jakie mamy świetne szkolenie! - podkreśla Mirosław Mrugała, prezes MMKS.
Działacze przekonują, że właśnie na Podhalu powstał system budowy hokeja od podstaw, a nie od góry, jak w innych klubach.
Minister Giersz podkreśla tendencję do profesjonalizacji w całym sporcie. Ideałem byłoby przekształcenie wszystkich klubów ekstraligi w sportowe spółki akcyjne działające na zasadach biznesowych. Tymczasem w Podhalu mieliśmy proces odwrotny, po tym jak spółka padła, zawodnicy pozostali z niespłaconymi honorariami, a prawa do występów w lidze przejął MMKS, który jest stowarzyszeniem. – Problemem jest analiza prawna czy można przejąć część praw odcinając się od pozostałych zobowiązań – zastanawia się Giersz. – To nie jest proste, ale chcemy znaleźć rozwiązanie dobre dla Podhala, by klub nie został rozdrapany przez inne. To wymaga szybkich decyzji.
Racje PZHL przedstawił Jan Gabor jeden z członków jego zarządu. – Nie ma takiej możliwości, by MMKS wziął z Wojasa wszystko co dobre, a długi pozostawił. To by dało dla wszystkich klubów, by nakupować zawodników, a potem po pół roku przekazać prawa do gry, zostawiając długi! Baraże są po to, by MMKS miał prawo powalczyć o miejsce w ekstralidze bez brania na siebie bagażu Wojasa – kwituje Gabor, były prezes MMKS.
Sposobem może być ustanowienie nowej formuły działalności: „Sportowej Spółki Akcyjnej nie działającej dla zysku”. Taki byt mógłby (w przeciwieństwie do normalnej SSA) otrzymać dotację od miasta, a nawet przejść na własność samorządu. Wówczas udałoby się pozyskać sponsora, który wykupiłby część udziałów.
Dla doba sportuPoseł Raś zaproponował zorganizowanie spotkania w Warszawie z prezesem PZHL Zdzisławem Ingielewiczem i przedstawicielami Podhala, podczas którego można by znaleźć kompromisowe wyjście z sytuacji.
Co dało poniedziałkowe spotkanie? Z pewnością rozczarowało tych, którzy liczyli, że minister choćby z racji kampanii wyborczej stanie murem za Podhalem. Z deklaracji, uczestnicy usłyszeli jedynie ogólniki o dobru sportu i młodzieży oraz profesjonalizacji sportu. Co da szukanie nowych rozwiązań przekonamy się początkiem lipca, gdy obradować będzie PZHL i w sierpniu, gdy przyjdzie termin rozgrywania baraży. Oby nie skończyło się tak samo jak dotychczasowe poszukiwania sponsorów.
Józef Figura
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz