Hokeiści MMKS Podhale zakończyli najtrudniejszy okres przygotowań. O jego przebiegu, decyzjach PZHL uderzających w Szarotki oraz sytuacji zawodników z trenerami Jackiem Szopińskim i Gabrielem Samolejem rozmawia Paweł Wargenau.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"9662"}
- Jak przyjęliście panowie ostateczną decyzję PZHL zmuszającą MMKS Podhale do gry w turnieju barażowym o prawo występów w PLH?Jacek Szopiński: Już wcześniej mówiłem, że jest to moim zdaniem, delikatnie mówiąc, nie do końca przemyślana decyzja. Wszyscy wiedzą, że nasz poprzednik pozostawił po sobie zaległości płacowe w stosunku do zawodników i innych podmiotów, ale wiadomo też, że spółka Wojas Podhale zawiesiła tylko działalność, a nie upadła. Skoro teraz zarząd PZHL chce, abyśmy przejęli długi spółki, to niech nam wskaże jak mamy to zrobić. Nie ma bowiem do tego żadnych podstaw prawnych i to jest pierwszy problem. Drugi natomiast jest taki, że gdybyśmy nawet chcieli to uczynić, to nie znamy w ogóle wysokości zobowiązań spółki.
Gabriel Samolej: Tym bardziej, że istniejący podmiot, który nie jest w stanie upadłości, nie ma żadnego obowiązku informowania nas o swoim zadłużeniu. Dlatego uważam tę decyzję PZHL za kompletnie nieracjonalną. Za naszymi plecami rozgrywa się jakaś gierka, która tak naprawdę uderza w nasz klub. Jasno widać, że ani spółka, ani też PZHL nie przejmują się tym zbytnio, a negatywne konsekwencje takiego stanu rzeczy ponosi MMKS Podhale.
Jacek Szopiński: Jest jeszcze jedna kwestia. Decyzja o konieczności zagrania przez nas w barażach psuje nam poważnie cykl przygotowań. Na sierpień zaplanowaliśmy dość intensywne treningi, a tu okazuje się, że będziemy na tzw. zmęczeniu rozgrywać spotkania barażowe. Nie możemy przecież zlekceważyć tego turnieju i teraz zmuszeni będziemy cykl treningowy ustawiać konkretnie pod baraże.
- Jak w takim razie nazwać można drugą decyzję hokejowej centrali o wykluczeniu MMKS Podhale z udziału w Pucharze Kontynentalnym?J. Szopiński: To jest kolejny pasztet związku. Ciekaw jestem jak działacze PZHL zamierzają wytłumaczyć tym zawodnikom, którzy zdobyli mistrzostwo Polski, że nie należy im się gra w Pucharze Kontynentalnym. Przecież w obecnej drużynie jest ich jeszcze około 70 procent. Mało tego, przecież wszem i wobec wiadomo, że nie jest to obligatoryjne, iż musi w tych rozgrywkach występować akurat mistrz czy też wicemistrz kraju. Wiem, że to, co powiem wywołać może w pewnych kręgach oburzenie, ale prawda jest taka, że pozostałe kluby również kopały dołki pod naszym klubem. Gdyby miały odrobinę honoru, to stwierdziłyby, że nie będą grać w pucharze, bowiem tytuł mistrza zdobyło Podhale i powinno reprezentować Polskę w tych rozgrywkach. Niestety widać nasi rywale nie postąpili fair.
G. Samolej: Dla mnie ta sprawa jest po prostu skandaliczna. Najpierw wysyła się naszych działaczy na oficjalne losowanie, a później zmienia się decyzję pozbawiając nas prawa do gry. Osobiście spaliłbym się ze wstydu grając w Cracovii, gdybym miał wystąpić w tym pucharze w takiej sytuacji. Uważam, że ta decyzja zapadła w głowach działaczy PZHL już dużo wcześniej, tylko czekano z jej ogłoszeniem. Wyrządzono tym nieprawdopodobną wręcz krzywdę chłopakom, którzy zdobyli mistrzostwo Polski i widać, iż komuś w PZHL zależy na tym, aby robić nam na złość i za wszelką cenę utrącić nasz klub.
- Sytuacja klubu i zespołu jest nie do pozazdroszczenia. Jak panowie motywujecie zawodników do ciężkiej pracy, skoro nie mają zabezpieczonych podstawowych spraw. Nie mają nowych kontraktów, a co za tym idzie świadczeń. Co im panowie mówicie, aby skłonić do wysiłku na treningach?J. Szopiński: Przede wszystkim wpajamy im, że pracują dla siebie, to znaczy dla własnego rozwoju sportowego. Mamy w tej chwili grupę bardzo ambitnych zawodników, którzy chcą grać w hokeja na poziomie profesjonalnym, dlatego muszą zrozumieć, że bez ciężkiej pracy na treningach nie będą w stanie osiągnąć właściwej formy. Nawet jeśli miałoby się okazać, że zawodnicy musieliby na swój byt pracować w innych klubach, to muszą być należycie przygotowani. Poza tym jest wiara. Wszyscy musimy wierzyć, że w naszym klubie sytuacja się unormuje. Większość z tych zawodników to mistrzowie Polski i wiedzą, że muszą robić swoje i czekać, aż nadejdzie poprawa. Na szczęście ta poprawa już następuje. Pierwsi zawodnicy podpisali już nowe kontrakty. Większość ma też już nowe umowy o pracę, dzięki którym mają zabezpieczone podstawowe świadczenia. Wierzę, że wkrótce wyjdziemy na prostą w sprawach organizacyjnych i dlatego musimy dobrze przygotować się do sezonu pod względem sportowym. Nie jest to oczywiście komfortowa sytuacja dla trenera, który oprócz realizacji założeń treningowych musi dodatkowo tonować nastroje w zespole. Mają przecież rodziny i muszą zapewnić im utrzymanie. Warto przypomnieć, że są w trudnej sytuacji, bowiem nie uregulowano jeszcze zaległości wobec nich z poprzedniego sezonu. Mimo tego jestem dla nich pełen uznania, ponieważ podeszli do okresu przygotowawczego profesjonalnie i wykonali niemal w 100 procentach nasze założenia. Oczywiście nie wszystko było idealne i mieliśmy trochę absencji, jednak w przeważającej większości udało nam zespół zmobilizować. Tym bardziej, że już na naszym pierwszym spotkaniu powiedzieliśmy chłopakom, że zajęcia będą bardzo ciężkie i kto nie chce się im podporządkować niech odejdzie sam. Budujące jest to, że większość zdecydowała się pracować i czekać.
- Jak wygląda obecnie sytuacja Marcina Kolusza i Krzysztofa Zapały. Czy macie panowie pewność, że zawodnicy ci zostaną w zespole?J. Szopiński: W chwili obecnej trenują indywidualnie. Marcin ma od kilku lat indywidualny cykl przygotowań pod okiem trenera przygotowania fizycznego. Z kolei „Kazek” najpierw trenował z nami, a potem podjął treningi indywidualne. Uważam, że jest duża szansa, aby obaj zostali z nami. Oczywiście musi być zagwarantowany budżet, ponieważ wiadomo, że w chwili obecnej są to zawodnicy generujący największe koszty. Wiemy, że mają propozycje z innych klubów, ale wiemy też, że chcą grać w Nowym Targu.
- Zapewne nie dopuszczacie panowie innego rozwiązania jak tylko wygrana MMKS Podhale w turnieju barażowym. Co wówczas chcielibyście powiedzieć działaczom PZHL?G. Samolej: Myślę, że chciałbym spojrzeć im w oczy i zaśmiać się w twarz. I to nie koniecznie ironicznie. Po prostu powiedziałbym panom z centrali, żeby na przyszłość podejmowali bardziej zasadne decyzje i nie krzywdzili żadnego z klubów. Tym bardziej, że dzisiaj my jesteśmy w trudnej sytuacji, ale jutro może to spotkać każdy inny zespół naszej ligi. Myślę, że to tyle. Teraz będziemy mieli dwa tygodnie odpoczynku, a potem przystąpimy do walki o naszą godność i należne nam miejsce.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz