W młodzieżowej edycji Pierra Menta wystartował po raz pierwszy Polak – Andrzej Bargiel. W kategorii juniorów w parze z Czechem Radoslavem Grohem spisali się znakomicie i tylko fatalny zbieg różnych okoliczności pozbawił ich trzeciego miejsca.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"567"}
Czterodniowe, prestiżowe zawody Pierra Menta organizowane są od 1986 roku. Polacy niejednokrotnie w nich startowali, począwszy do 1992 roku, a przez ostatnie pięć lat regularnie. Do czołówki światowej dużo im jeszcze brakuje, ale dystans do najlepszych stopniowo się zmniejsza.
Przed czterema laty Grzegorz Bargiel i Jakub Brzosko zajęli 52. miejsce wśród 164 zespołów, a różnica czasu, jaka dzieliła ich od zwycięzców, wynosiła 2 godz. 45 min 15 sek. W tym roku Szymon Zachwieja i Jacek Żebracki uplasowali się na 37. miejscu wśród takiej samej liczby zespołów, które ukończyły ten górski maraton, a różnica czasu do zwycięzców wynosi 2 godz. 30 min. 49 sek. Jest to z pewnością najlepszy wynik, jaki uzyskali Polacy w tych zawodach w ostatnich latach, ale trudno go porównywać do 22. miejsca Jana Tybora i Macieja Cukra z 1993 roku, kiedy zawody ukończyły tylko 44 zespoły.
Od 2001 roku organizowana jest Młodzieżowa Pierra Menta w kategorii espoir, junior i kadet. Zawody obejmują dwa dni. Dotychczas Polacy w niej nie startowali, dopiero w tym roku zadebiutował 19-letni Andrzej Bargiel. W kraju nie miał partnera, więc dogadał się ze swym przyjacielem z Czech – Radkiem Grohem. Pojechali na zawody sami, tylko z Bartkiem Korzeniowskim, który służył im transportem, pomagał na miejscu i pełnił rolę fotoreportera. Zarejestrowali się w przeddzień zawodów, otrzymali numery startowe, ale – jak się potem okazało – niewłaściwe, takie, jakie otrzymywali zawodnicy w kategorii espoir, co potem na trasie wywołało spore zamieszanie.
Tuż przed startem niewiele brakowało, by w ogóle ich nie dopuszczono do zawodów, gdyż był problem z licencją, nie mieli też opłaconego ubezpieczenia. Zaczęły się nerwowe telefony do PZA. W końcu udało się w ostatniej chwili załatwić formalności. Andrzej stanął na starcie bez rozgrzewki, zdenerwowany, co z pewnością miało wpływ na jego samopoczucie na trasie i wydolność organizmu.
W pierwszym dniu przewyższenie wynosiło około 1700 metrów, w tym pierwsze podejście, które było poprowadzone bardzo długą granią, o deniwelacji 1300 metrów. Potem był dość łatwy i krótki zjazd. – Wśród 25 zespołów wysunęliśmy się na trzecie miejsce – relacjonuje Andrzej – i wtedy zaczął się problem z naszymi numerami startowymi, o czym nie mieliśmy pojęcia. Sędziowie kierowali nas na trasę dla espoir, a myśmy im tłumaczyli, że jesteśmy juniorami. W tym czasie doszli do nas Szwajcarzy. Wtedy, nie bacząc na uwagi sędziów, pojechaliśmy za Szwajcarami. Dalej było jeszcze jedno, krótsze podejście i długi, 1300-metrowy, trudny, stromy zjazd po zamarzniętej \"pralce\" do mety. Radek w końcówce nieco osłabł, gorzej również radził sobie na zjazdach. Wyprzedzili nas jeszcze Francuzi. Linię mety przejechaliśmy jako piąty zespół.
Trasa drugiego dnia pokrywała się z trasą seniorów, ale seniorzy wystartowali 45 minut wcześniej. Miała tylko 1300 metrów deniwelacji. – Była szybka i szło nam się dobrze, cały czas byliśmy w czołówce, nawet na pewnym odcinku trasy na drugiej pozycji – kontynuuje Andrzej. – I znowu pech – na podejściu złamałem kijek. Około 400 metrów podchodziłem, trawersując stok i posługując się tylko jednym. Straciliśmy cenny czas. Dopiero ktoś zdecydował się pożyczyć mi kijek. Potem był jeszcze stromy odcinek przez las, w głębokim i miękkim śniegu, który pokonywało się \"z buta\", zapięcie, zjazd, jeszcze jedno podejście i do mety. Ukończyliśmy ten etap na trzecim miejscu, a mogło być drugie.
Po dodaniu wyników z dwóch dni zawodów okazało się, że gdyby nie było tych wszystkich przygód na trasie, to w zasięgu było trzecie miejsce, co byłoby ogromnym sukcesem tej ambitnej dwójki młodych ski-alpinistów. Czwarte miejsce to też duży sukces zważywszy, że do zwycięzców Francuzów Xaviera Gacheta i Sebastiana Vernaz Piemmonta przegrali tylko 11 minut, a do Włochów Sigmunda i Winfrida Thalerów, którzy zajęli trzecie miejsce, tylko 3 minuty.
Dopiero po zawodach wyjaśniła się sprawa przynależności do kategorii juniorów i ostatecznie zespół Bargiel – Groh znalazł się 4. miejscu listy wyników końcowych, wśród 22 zespołów juniorów, którzy ukończyli konkurencję – Brakowało nam opiekuna grupy, dobrze zorientowanego w tego typu imprezie, a także znającego dobrze język francuski, gdyż tylko w tym języku odbywały się odprawy i przekazywane były informacje. Uniknęlibyśmy zdenerwowania i nieporozumień. Po tegorocznych doświadczeniach będziemy mądrzejsi – podsumowuje Bartek Korzeniowski. Zawodnicy dziękują sponsorom.
XXIII Pierra Menta wyniki czołówkiMężczyźni: 1. Florent Troillet i Kilian Jornet Burgada – Francja/Hiszpania – 9:34:08
2. Guido Giacomelli i Hansjorg Lunger – Włochy – 9:41:40
3. Patrick Blanc i Peter Svätojansky – Francja/Słowacja – 9:54:18
37. Jacek Żebracki i Szymon Zachwieja – Polska – 12:04:57
82. Przemysław Sobczyk i Jakub Przystaś – Polska – 13:42:47
Kobiety:1. Laetitia Roux i Nathalie Etzensperger – Francja/Hiszpania – 12:02:25
2. Roberta Pedranzini i Francesca Martinelli – Włochy – 12:13:34
3. Gabrielle Magnenat i Severine Pont Combe – Szwajcaria – 12:45:35
Juniorzy:1. Xavier Gachet i Sebastian Vernaz Piemmont – Francja – 3:14:29
2. Marcel Theux i Randy Michaud – Szwajcaria – 3:19:00
3. Sigmund Thaler i Winfrid Thaler – Włochy – 3:22:28
4. Andrzej Bargiel i Radoslav Groh – Polska/Czechy – 3:25:28
Apoloniusz Rajwa
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz