Biegi narciarskie, biathlon

Zamknij

Jan Staszel superstar

Paweł Pełka 13:08, 20.04.2012
Treść artykułu pod wideo ↓

Edward Budny, słynny trener biegaczy narciarskich, wspomina jednego ze swoich najbardziej utalentowanych, ale i niedocenianych podopiecznych - Jana Staszela, który jako pierwszy polski biegacz zdobył brązowy medal mistrzostw świata.

Przeżyłem ciężkie czasy, szkoląc o 13 lat młodszego ode mnie zawodnika, u schyłku mojej kariery konkurenta z narciarskich tras biegowych. Trenerzy klubowi Jana robili wszystko, co nie powinien robić żaden szanujący się szkoleniowiec, ucząc zawodnika walki, która z rywalizacją sportową nie miała wiele wspólnego. Jan był naocznym światkiem jak jego \"wychowawcy\" wrzucili do ogniska dwie pary moich najlepszych nart startowych, które kupiłem w Norwegii za własne pieniądze. Biegając z Janem na pierwszej zmianie w biegach sztafetowych (Jan w KS Start Zakopane, ja w WKS Zakopane), doświadczyłem nie tyle od przyszłego adepta na mistrza, od którego byłem o dwie klasy lepszy, ale od jego trenerów zupełnie niezrozumiałej dla mnie agresji i wrogości.

Bij Budnemu po nartach


Przez pierwsze kilometry od startu, biegnąc razem w grupie, ja pierwszy, za mną jak cień Jan, otoczony gronem fanatyków, którzy wołali - Jasiek bij Budnemu po tyłach nart. Po kolejnym ataku agresji Jana przyspieszyłem na stromym podejściu i z ponad minutową przewagą czekałem na mecie na czupurnego chłopca. Po trzech latach, w 1973 r. spotkaliśmy się ponownie. Jan ciągle w roli obiecującego młodego biegacza narciarskiego, ja w roli trenera kadry. Jan miał wszystkie niezbędne cechy, aby przedrzeć się przebojem do czołówki światowej w biegach narciarskich. Na moje szczęście późną jesienią w 1973 r. płk Lech Bafia, prezes PZN, zatrudnił rosyjskiego trenera Iwana Kondraszowa na etacie koordynatora w biegach narciarskich. Dla mnie był to wymarzony układ, radziecki trener był od pierwszej chwili absolutnym autorytetem dla Jana, za którego plecami zręcznie się usadowiłem i mogłem bez przeszkód realizować własny program szkoleniowy, który Iwan Kondraszow popierał bez zastrzeżeń.

Co równie ważne, Iwan był uważany przez centralne władze sportowe za absolutną wyrocznię w biegach narciarskich wychodzącą z założenia, że każdy trener radziecki musi być mistrzem w swoim zawodzie. Podział ról pomiędzy nami był klarowny. Iwan firmował biegi narciarskie na zewnątrz, a mnie przypadł w udziale warsztat szkoleniowy. Powoli, dzięki Iwanowi, krok za krokiem udało nam się wyposażyć naszych zawodników w najwyższej klasy sprzęt sportowy. W styczniu 1974 r., biorąc udział w międzynarodowych zawodach we włoskim kurorcie narciarskim Castelrotto, nieopodal Bolzano Iwan zakupił w sklepie sportowym 3 pary nart biegowych, zupełnie nieznanej dotąd firmy austriackiej Kneissl.

Do tej pory najlepsze narty biegowe produkowały firmy skandynawskie: Karhu, Jorvinen - Finlandia, Esdby, Jendbergi - Szwecja, Landsen - Norwegia, do produkcji używając różnego rodzaju gatunku drewna: brzozy fińskiej, hikory, balsy, czy liany. Natomiast narty zakupione przez Iwana firmy Kneissl wyprodukowano w całości z tworzyw sztucznych. Charakteryzowały się niezwykłą wytrzymałością, elastycznością, lekkością i co najważniejsze, były dużo szybsze od nart tradycyjnych, ale równocześnie bardzo drogie (150 USD za jedną parę).

Zakup nart był możliwy tylko dzięki pozycji Iwana, który w szczególny sposób podchodził do naszych przepisów dewizowych i, zamiast zwroty kosztów podróży wpłacać do kasy państwowej, kupował za nie niezbędny sprzęt biegowy. Zakupiony sprzęt został następnie rozdany zawodnikom w myśl leninowskiej zasady: każdemu według zasług i potrzeb. Widząc Iwana kupującego najlepszy, a co za tym idzie najdroższy sprzęt biegowy, włosy stawały mi ze strachu na głowie, ale tylko takim sposobem udało nam się wyposażyć zawodników w najwyższej klasy narty i już nic nie stało na przeszkodzie, aby włączyć się do rywalizacji o najwyższe światowe trofea.

Po nawiązaniu ścisłej współpracy z kierownikiem Katedry Fizjologii, prof. dr. hab. Adamem Klimkiem z AWF Kraków, mogłem podnieść swój warsztat szkoleniowy na kolejny wyższy poziom. Na główną bazę treningową wybraliśmy nasze rodzime Tatry. Prof. Adam Klimek uważał trening w średnich górach (1000 do 2200 m n.p.m.) za optymalny dla konkurencji wytrzymałościowych. Spoglądając wstecz na nasze poczynania, okazuje się, że nowoczesnością zajęć treningowych wyprzedziliśmy epokę o przynajmniej 20 lat, a nas z kolei o 15 lat wyprzedził trener Józef Zubek, wraz z współpracownikami, wybitnymi specjalistami lekarzami: dyrektorem KBK dr. Janem Spławińskim i himalaistą - dr. Jerzym Hajdukiewiczem. Zawodnicy szkoleni przez trenera Józefa Zubka przed olimpijskimi eliminacjami do Squaw Valley spali w namiocie tlenowym na Kasprowym Wierchu, a że zawody przeprowadzono na Hali Gąsienicowej mieli nad pozostałością eliminujących się zawodników dużą przewagę.

Jak lis do jeża


Niestety, na Igrzyskach Olimpijskich eksperymentu nie zdołano powtórzyć z przyczyn technicznych, a szkoda, gdyż odbywały się na porównywalnej wysokości z Kasprowym Wierchem. Środowisko narciarskie do eksperymentów ekipy trenera Zubka podeszło jak lis do jeża, lekceważąc nowatorskie metody bezpośredniego przygotowania startowego (BPS). Tuż po skończeniu kariery zawodniczej i zdobyciu uprawnień trenerskich w 1970 r. na AWF Kraków prezes PZN, pan Lech Bafia, powierzył mi indywidualne przygotowanie mojej żony Weroniki Krystyny do startu na ZIO Sapporo w 1972 r. Po zmianie techniki i formy przygotowań (co nie jest takie łatwe u zawodniczki z 15-letnim stażem zawodniczym), żona wdarła się przebojem do czołówki światowej. Zaczęła się na warunkach partnerskich dobrze układać współpraca w biegach kobiet, między trenerem kadry mgr Stefanią Biegun a moją skromną osobą. I gdy wydawało się, że nareszcie jest szansa na zdobycie medali tak indywidualnie jak w biegu sztafetowym, tuż przed startem olimpijskim w Sapporo Stefanię Biegun zastąpił dr Szymon Krasicki i zaczęło się.

Bardzo silny zespół biegaczek: Weronika Krystyna Budny, siostry Józefa i Władysława Majerczyk oraz cudowne dziecko naszych kobiecych biegów Anna Duraj, musiał się pogodzić z faktem, że zamiast pod okiem wspaniałego trenera będą musiały zdawać egzamin olimpijski u boku szkoleniowca, któremu już dawno odjechał pociąg zwany \"nowoczesne narciarstwo biegowe\". Dr Krasicki starał się jak mógł, a że niewiele mógł, polecił, aby zawodniczki same posmarowały sobie narty i, co żenujące - trener wyruszający na podbój światowy nie był w ogóle zaopatrzony w najnowszej produkcji smary biegowe. Tak zawodniczkom, a przede wszystkim mojej żonie świetnie przygotowanej do startów olimpijskich, pan prezes Bafia swoją niefortunną decyzją odebrał już na starcie szanse o ubieganie się o medale olimpijskie. Na źle dobranych smarach i tak żona zajęła wysokie 11. miejsce, do brązowego medalu przegrywając 4 sekundy. Mógł, co prawda, pan dr Krasicki zrobić to samo co ja, przed MŚ w Falun i poprosić swojego kolegę trenera Tadeusza Kaczmarczyka o posmarowanie zawodniczkom nart, ale z niezrozumiałych dla mnie ambicjonalnych względów tego nie uczynił.

Prof. dr Szymon Krasicki komentujący ze swadą w TVP wydarzenia ze światowych tras biegowych, z rozbrajającą szczerością przyznaje, że 7-osobowy zespół specjalistów zajmujących się przygotowaniem i smarowaniem nart naszej medalistki Justyny Kowalczyk jest liczebnie bardzo skromny w porównaniu z wielokrotną mistrzynią olimpijską i mistrzynią świata Marit Bjoergen. Po tym szczerym wyznaniu profesora zawodniczki, którymi się \"opiekował\" na ZIO w Sapporo, muszą przyjąć do wiadomości, że \"punkt widzenia, patrząc z profesorskiej wysokości, zależy wyłącznie od punktu siedzenia\".

  Po zakończeniu kariery trenerskiej Andrzej Gąsienica Roj kompletował zespół trenerski, który miał się podjąć przygotowań do ZIO-Insbruck 1976, po drodze sprawdzając się w startach na MŚ w konkurencjach klasycznych w szwedzkim Falun. Na początku naszej rozmowy byłem przekonany, że szef wyszkolenia proponuje mi objęcie funkcji trenera w biegach kobiet, a, ku mojemu zdziwieniu, otrzymałem propozycję objęcia funkcji trenera kadry w biegach męskich.

Treningi na Gąsienicowej, później medal

Stojąc przed nowym wyzwaniem, sięgnąłem po opracowania szkoleniowe trenera Józefa Zubka i po 8-miesięcznych żmudnych przygotowaniach zamieszkałem wraz z moimi podopiecznymi w gościnnych pokojach PKL na Kasprowym Wierchu, natomiast zajęcia treningowe prowadziłem na Hali Gąsienicowej. Trzytygodniowy trening przed MŚ w Falun w 1974 r. w naszych rodzimych Tatrach przyczynił się do zdobyciem brązowego medalu w biegu na 30 km przez Jana Staszela.

 Muszę z przykrością przyznać, że nie byłem naocznym świadkiem sukcesów Jana, gdyż prezes PZN uznał, że na moje miejsce pojedzie na MŚ sekretarz PZPR w Zakopanem Andrzej Szymkiewicz i żeby było zabawniej - o decyzji prezesa dowiedziałem się na pięć minut przed odjazdem autobusu z reprezentacją Polski na MŚ. Na szczęście zdążyłem poprosić mojego byłego trenera Tadeusza Kaczmarczyka, który w tym czasie szkolił kombinatorów norweskich, aby Janowi posmarował narty, co oczywiście uczynił po mistrzowsku.

Jan swoim medalem otworzył drogę do sukcesów Józefowi Łuszczkowi brązowemu i złotemu medaliście z MŚ w Lahti. Po zdobyciu medalu przez Jana zaczęły spływać zaproszenia na międzynarodowe zawody z całego świata, a co najważniejsze - otworzyły się przed nami drzwi fabryk produkujących najwyższej klasy sprzęt biegowy. Pełnymi garściami korzystaliśmy ze wsparcia naszych rodzimych działaczy sportowych o światowej renomie: Stanisława Ziobrzyńskiego, Adama Riterschilda i byłego trenera braci Andrzeja i Jana Bachledów, w tym czasie pełniącego funkcję kierownika wyszkolenia sportowego w PZN mgr Andrzeja Gąsienicy Roja. Wiosną, tuż po zakończeniu sezonu zimowego, Jan Staszel słusznie oczekiwał gratyfikacji pieniężnych, czekając z utęsknieniem na wyjazd do firm, na których sprzęcie zdobył brązowy medal: m.in. Adidasa i Kneissla. Gdy do upragnionego przez Jana wyjazdu doszło, okazało się, że zespół negocjacyjny, w którego skład weszli Dyrektor Departamentu Finansów GKKFiS, Sekretarz Generalny PZN i dwaj w/w działacze narciarscy miał na uwadze przede wszystkim pozyskanie jak największych profitów dla PZN (pieniędzy i sprzętu sportowego), zupełnie zapominając o zawodniku.

To, co wynegocjowali przeszło nasze oczekiwania: 100 par nart biegowych, 30 par nart skokowych, 200 tys. szylingów przelanych corocznie aż do ZIO na sup konto PZN w Wiedniu. Ta sama sytuacja powtórzyła się w firmie Adidas, gdzie nasze narciarskie negocjacje połączono z lekkoatletyką, na ówczesne czasy światową potęgą w tej dyscyplinie sportu. Dyrekcji firmy Adidas zależało przede wszystkim, aby nasi mistrzowie Irena Szewińska, Jacek Wszoła i Władysław Komar, plus cała reprezentacja startowała na Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Montrealu w 1976 r. wyłącznie na sprzęcie produkowanym przez firmę Adidas.

Rozgoryczony Jan zaraz po przyjeździe do Zakopanego oświadczył, że za darmo biegał nie będzie. Janowi jako rolnikowi przysługiwał ekwiwalent pieniężny za każdy dzień pobytu na zgrupowaniu szkoleniowym w wysokości ok. 40 zł. Dochody jego łącznie z kadrowym wynosiły miesięcznie ok. 1200 zł. Chodziłem od Kajfasza do Jonasza, tłumacząc decydentom sportowym, że jeżeli Janowi nie zagwarantuje się ekwiwalentu pieniężnego adekwatnego do tego co już osiągnął i wyników sportowych, które może osiągnąć w przyszłości, nie podejmie się ponownie pełnej wyrzeczeń, katorżniczej pracy biegacza narciarskiego. Na efekty nie czekano długo, Jan zamiast wiosną szlifować technikę biegu narciarskiego w górach, postanowił zrealizować swoje marzenia o budowie własnej chałupy.

Siekierą w kolano

Zmagając się z siekierą, nie trafił w pień, a we własne kolano, uszkadzając ścięgna, a co najgorsze równocześnie ostrą jak brzytwa siekierą trafił w splot nerwowy. Rozgoryczony zawodnik już nigdy nie powrócił do tak wysokiej formy jaką reprezentował podczas MŚ w 1974 r., ponieważ zabrakło Janowi najważniejszego - motywacji, którą jest siłą napędową w sporcie.  

Po powrocie naszej złotej pływaczki z Letnich Igrzysk Olimpijskich w Atenach, Otylii Jędrzejczak, dowiedziałem się, że nasza znakomita pływaczka korzystała w przerwie pomiędzy startami olimpijskimi z namiotu tlenowego. Polski eksperyment z wykorzystaniem namiotu tlenowego uznano w kręgach sportowych za jedno z największych wydarzeń medycznych ostatnich lat, a mnie się zrobiło żal twórców tego eksperymentu, o których dawno zapomniano. Zapomniano również o pierwszym polskim medaliście - Janie Staszelu. Młodzi wspaniale operujący językiem sprawozdawcy sportowi żyją dniem dzisiejszym, komentując to co widzą i ani im się śni wracać do wydarzeń z przed lat. Tuż przez MŚ w Holmenkollen redaktor sportowy poczytnej \"Gazety Wyborczej\" Robert Błoński, ujmując historycznie medalowe osiągnięcia polskich narciarzy, zapomniał o brązowym medaliście MŚ - Falun 1974- Janie Staszelu, nie biorąc pod uwagę, że dawniejszy mistrz ma koleją rzeczy wnuki, które pytają dziadka Jana: Czy ty naprawdę byłeś medalistą? Bo według redaktorów TVP, radia i prasy to medalu, dziadku, w ogóle nie zdobyłeś.

Edward Budny
(Paweł Pełka)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (3)

dunajcondunajcon

0 0

Jak możecie się Panowie spierać ,obydwu was bardzo dobrze znam i co najwazniejsze oby dwóch lubię. Panie Budny Pan był moim Trenerem dobrym,z Jasiem się kolegowałem bo faktycznie był w starcie ale na zawodach się widywaliśmy się.Nie rozumię o co chodzi czy kto był lepszy czy o jakieś pieniądze ,Jasia znam ze strony skromności .A co do Pana Budnego Zamożnośći i bogactwo.Nie wiem o co się rzniecie nie pasuje.....

15:54, 20.04.2012
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

gorol54gorol54

0 0

jak nie wiadomo o co chodzi,to zawse o pieniadze.

21:22, 20.04.2012
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

za toramiza torami

0 0

Brudny to nieczysty i tyle .

18:10, 21.04.2012
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OGŁOSZENIA PROMOWANE

  • budowlane

    22.12.2025

    OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

  • ogloszenie

    29.05.2026

    Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

  • budowy

    02.06.2026

    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

  • praca

    02.06.2026

    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

  • ogloszenie

    27.05.2026

    Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

  • ogloszenie

    19.05.2026

    KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

  • biznes

    02.06.2026

    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

  • domy

    02.06.2026

    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

  • 01.06.2026

    ZLECĘ WYKONANIE PRAC WYKOŃCZENIOWYCH: SUCHE TYNKI,...

  • 01.06.2026

    ZATRUDNIĘ DO KARCZMY i PENSJONATU W KOŚCIELISKU. 6...

  • 01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA MIESZKANIE 38m2 i 55m2 w CENTRUM NOWE...

  • ...

    01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

  • SZCZ

    01.06.2026

    SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

  • ...

    29.05.2026

    RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

  • 26.05.2026

    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI KELNERA/-KĘ, POMO...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM: KELNER/-KA - DLA ...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM DLA UCZNIÓW, STUDE...

  • 25.05.2026

    URZĄD GMINY KOŚCIELISKO zatrudni INSPEKTORA ds. po...

  • ...

    25.05.2026

    ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

  • ...

    22.05.2026

    RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

  • domy

    14.05.2026

    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

  • LAS

    21.05.2026

    Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

  • praca

    14.05.2026

    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

  • budowy

    14.05.2026

    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

  • biznes

    14.05.2026

    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

  • budynek

    12.05.2026

    Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

  • ...

    28.04.2026

    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

  • pożyczki

    23.04.2026

    PROVIDENT. 571 240 909.

  • usługi

    17.04.2026

    OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

  • ...

    07.04.2026

    Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

  • ...

    07.04.2026

    NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...


POLECAMY

0%