To był niezwykle udany sezon dla Justyny Kowalczyk. Do dwóch złotych krążków i brązowego medalu mistrzostw świata dorzuciła dwie Kryształowe Kule – „dużą” w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata i „małą” na dystansach. Nagrodę odebrała z rąk króla Szwecji Karola VI Gustawa.
Kowalczyk główne trofeum Pucharu Świata wywalczyła rzutem na taśmę. Przed ostatnim startem w Falum na dystansie 10 km techniką dowolną, na czele była Słowenka Petra Majdic. Kowalczyk musiała wygrać ostatni bieg, a Słowenka być najwyżej na trzecim miejscu.
Po najcenniejsze trofeum Kowalczyk wyruszyła jako pierwsza z 48 sekundowym handicapem nad drugą zawodniczką Anną Olsson (Szwecja). Majdic traciła do Polki minutę i sześć sekund. To efekt wcześniejszych biegów w finale Pucharu Świata w Falum – prologu i biegu na10 km techniką łączoną.
Rywalizację w Falum rozpoczęła od trzeciego miejsca w prologu na dystansie 2,5 km techniką dowolną. Polka musiała uznać wyższość Niemki Claudii Nystad i Szwedki Charlotte Kalli. Do pierwszej straciła 3,0 sekundy, zaś do drugiej 0,3 sek.
W sobotę Kowalczyk na trasę ruszyła z pierwszej linii, obok Petry Majdic, liderki klasyfikacji Pucharu Świata. Od początku obie nadawały ton rywalizacji. Na pierwszej lotnej premii (2,5 km), pierwsza była Majdic, druga Kowalczyk i oznaczało to, że liderka zwiększyła nad naszą zawodniczką przewagę do 5 bonusowych sekund.
Polka na półmetku była już pierwsza. Po zmianie nart wyruszyła na trasę z Włoszką Marianną Longą. Z dziesięciosekundową stratą do Kowalczyk biegła Majdic. Na drugiej lotnej premii, na 7,8 km, Kowalczyk była pierwsza i zarobiła 15 sekund bonifikaty. Majdic na 2,2 km przed metą była dopiero 24. ze stratą 1.06,2 do Polki.
Tempo narzucone przez dwukrotną mistrzynię świata z Liberca wytrzymały jedynie Finka Riitta–Liisa Roponen i Norweżka Therese Johaug. Na finiszu najszybsza była Roponen, która wyprzedziła Johaug i Kowalczyk, która „zarobiła” kolejne 5 sekund bonifikaty. Tymczasem Majdic zanotowała spore straty i w decydującej rozgrywce nie dała rady dopędzić naszej reprezentantki. Nawet wywalczyć drugiego miejsca, które dawało jej Puchar Świata. Do mety dotarła na 12. miejscu. Potwierdziła się reguła, że Słowenka nie potrafi biegać długich dystansów.
Kowalczyk finałowy bieg doskonale rozegrała taktycznie, dobrze rozłożyła siły. W połowie dystansu prowadziła z bezpieczną przewagą, nad drugą Norweżką Charlotte Kallą miała ponad 41 sekund przewagi, trzecia także Norweżka Therese Johaug traciła do Polki 45,3 sek. W końcówce biegu Norweżki jeszcze przyśpieszyły, ale żadna z nich nie zdołała wyprzedzić dwukrotnej mistrzyni świata z Liberca. Polka jako pierwsza minęła linię mety.
– Po raz pierwszy wystartowałam do biegu w żółtym trykocie liderki zawodów finałowych Pucharu Świata i wygrałam! – mówi uśmiechnięta Justyna Kowalczyk. – Jestem szczęśliwa, ale bardzo zmęczona. Bolały mnie już nogi, ale chyba zachowałam sporo sił. Przed biegiem w moim teamie była pełna mobilizacja. Całemu zespołowi bardzo dziękuję. Teraz marzę tylko o odpoczynku. W przyszłym roku nie przewiduję żadnych zmian, będziemy pracowali w tym samym zespole.
– Puchar Świata wywalczyliśmy trochę po drodze. Przygotowywaliśmy się do mistrzostw świata w Libercu. Od kilku lat ciężko pracujemy. Każdy sezon mieliśmy lepszy od poprzedniego. Po katorżniczej pracy wyniki musiały przyjść. W tym sezonie rozwiązał się worek z medalami – mówił szczęśliwy trener Justyny, Aleksander Wierietielny.
– Piąta Kryształowa Kula w narciarstwie klasycznym od 2001 roku! – triumfuje prezes PZN, Apoloniusz Tajner. – Tego jeszcze nie było. Justynę zaczynają wspierać inne zawodniczki, a do Adama Małysza dołączyli inni. To już nie są pojedyncze gwiazdy. Uzyskaliśmy znakomitą pozycję wyjściową przed igrzyskami. Do teamu Justyny dołączy na następny sezon serwismen ze wschodu. W sobotę ustaliliśmy wszelkie szczegóły. Będzie pomagał smarować narty do stylu klasycznego. Z innym serwismenem, Szwedem Ulfem Olssonem, przedłużamy kontrakt.
W tym sezonie w zawodach rangi Pucharu Świata Polka czterokrotnie wygrywała (17 stycznia w Whistler, 24 stycznia w Otepaeae, 14 lutego w Valdidendro i 8 marca w Lahtu), a jeszcze częściej stawała na niższych stopniach podium (29 listopada w Kuusamo, 16 stycznia w Whistler, 12 i 14 marca w Trondheim, 20 i 21 marca w Falun).
Stefan Leśniowski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz