Szacunek i miłość do góralszczyzny wyniósł z domu. Podobnie jak zamiłowanie do sportu i potrzebę działania. Dlatego w Chicago założył Polonijną Ligę Siatkówki. Nic dziwnego, nazwisko zobowiązuje.
Szymon Haniaczyk pochodzi ze słynnej na Podhalu rodziny. O jego dziadku Andrzeju i założonym przez niego zespole Małe Podhale pisaliśmy przy okazji jubileuszu, kilka tygodni temu. Muzykowanie jest także wielką pasją Szymona - podobnie jak dziadek i ojciec, gra na trąbicie. Swój róg ma także tu, w Chicago, jego syn - 4-letni Piotruś, który w tym roku zadebiutował na Międzynarodowym Festiwalu Folkloru Ziem Górskich w Zakopanem. Szymon z Piotrusiem przylecieli specjalnie, by na scenie mogły zagrać 4 pokolenia Haniaczyków, grą na trąbitach otwierając imprezę.
Szymon Haniaczyk przed wyjazdem do USA mieszkał w Zakopanem, tu chodził do podstawówki na Skibówkach, a potem do Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Drugim ważnym miejscem była Orawa, gdzie przez lata nauczycielem był jego dziadek i ojciec. Tu należał do zespołu regionalnego i chodził do liceum.
Tata Janusz grał w siatkówkę, ciocia Barbara była w reprezentacji polskiej w narciarstwie alpejskim. Nic więc dziwnego, że Szymon już w drugiej klasie podstawówki poważnie zajął się narciarstwem, należał do WKS Legia. Jako młodzik, a potem junior startował w mistrzostwach Polski.
W szkole średniej zarzucił narciarstwo dla siatkówki. Należał do Amatorskiej Ligi Piłki Siatkowej w Podczerwonem, potem z drużyną COS-u grał w zakopiańskiej lidze. Te doświadczenia przydały się, kiedy na wzór zakopiańskiej, tworzył podobną ligę w Chicago.
Wcześniej jednak były studia na uniwersytecie w Opolu, na wydziale wychowania fizycznego, gdzie zdobył tytuł magistra wychowania fizycznego ze specjalizacją turystyka i rekreacja, a potem drugą specjalność - trenera piłki siatkowej.
Opowieści dziadka- Byłem wychowywany w szacunku dla kultury i tradycji góralskiej. Dziadek wywodzący się z Jurgowa dużo też opowiadał o pasterstwie i związanych z tym obrzędach - podkreśla. Andrzej Haniaczyk opowiadał wnukom, jak wartownicy we wsi komunikowali się za pomocą sygnałów dawanych rogami. Stąd potem wzięła się dziadka pasja robienia rogów i trąbit, i grania na nich podczas różnych występów czy uroczystości. - Miałem chyba 4 lata, tyle, co Piotruś, kiedy pierwszy raz wystąpiłem na festiwalu w Zakopanem. Od małego należałem do Zespołu Pieśni i Tańca "Małe Podhale", prowadzonego przez dziadka Andrzeja - wspomina. Należał do grupy orawskiej. Już jako małe dziecko z zespołem zjeździł całą Europę. Szybko nauczył się grać na skrzypcach, grał też na rogach, dzwonkach. W kapeli rodzinnej, do której należał dziadek, tata i ciotka Barbara, Szymon sekundował.
- Z zespołem zjeździliśmy kawał świata, mieliśmy przyjaciół i stałe kontakty z Holendrami, Francuzami, Duńczykami. Widziałem, jak wygląda Zachód, tym bardziej ciągnęło mnie do Ameryki, gdzie od końca lat 70. była moja babcia - opowiada.
American Dream Pierwszy raz do USA przyjechał w wakacje, po IV roku studiów. - Pracowałem na kontraktorce, zarobiłem tyle na budowie, że mogłem za to żyć potem na studiach w Polsce przez rok - wspomina. Cztery dni po obronie, już z tytułem magistra w kieszeni, wrócił do Chicago. Korzystając z wizy studenckiej, szlifował angielski w szkole i pracował. Szybko sprowadził za Ocean swoją dziewczynę Magdę, z którą się ożenił.
Dziś ma własną 1-osobową firmę transportową, jeździ swoim "truckiem" po Illinois i okolicy stanu. Podkreśla jednak, że to tymczasowe zajęcie, bo ciągle myśli o powrocie do Polski.
Na wzór zakopiańskiej ligiW 2004 r. wpadł na pomysł, żeby na podobieństwo zakopiańskiej, założyć ligę siatkową w Chicago. Do pomysłu przekonał kolegę Michała Płoskonkę, który także pochodził ze stolicy Tatr i wraz z 3 innymi znajomymi - Wojtkiem Pyką z Rabki oraz Agnieszką Nogaj i Łukaszem Banysiem założyli Polonijną Ligę Siatkówki w Chicago, która niedługo będzie świętowała 10-lecie. Dziś należy do niej 6 drużyn, ale był moment, że było ich aż 14. W PLS grają nie tylko Polacy, swoją drużynę mają Rosjanie, Litwini, Meksykanie i Amerykanie. Największym przeżyciem Szymona był udział w Otwartych Mistrzostwach Stanów Zjednoczonych w 2009 r. Spotykają się 2 razy w tygodniu, raz na treningu, a w niedzielę na meczu. W najbliższą grają z "Rosyjskimi Niedźwiedziami". Jak zwykle kibicować mu będzie żona i syn Piotruś, który jest już zapalonym kibicem.
Po góralsku- Magda jest z Kłodzka, ale w Chicago przeszła przyspieszony kurs góralszczyzny. Ma strój góralski, tańczy po góralsku, no i prasuje moje i syna koszule góralskie - śmieje się Szymon.
Ich ślub w Down Town miał oprawę góralską, co wzbudziło zainteresowanie wielu Amerykanów, którzy prosili o zdjęcie z młodą parą. - Mieszkamy na północy Chicago, nie uczestniczymy w życiu Polonii góralskiej, ale na "święcone" jeździmy do Domu Podhalańskiego. Piotruś ma już strój góralski, lubi go zakładać. Od pradziadka dostał róg, na którym już gra. A dziadek Janusz, jak przyjedzie w wakacje, będzie go uczył gry na skrzypcach - planuje Szymon. - Miłość do góralszczyzny nosimy przede wszystkim w sercu - podkreśla.
Twierdzi, że nie ma dnia, żeby o Polsce i o Podhalu nie myślał i nie dzwonił do rodziny. Ciągnie mnie do bliskich, do Tatr, cały czas myślę, żeby wrócić i założyć jakiś biznes w Zakopanem, choć na razie nie mam pomysłu - twierdzi. - Wiem, że z czasem będzie coraz trudniej, bo człowiek się tu ukorzenia coraz głębiej, za chwilę zacznie się szkoła syna. Ale moja rodzina trzyma się razem, spotyka, brakuje mi tego i chciałbym być z nimi. Chciałbym, żeby Piotruś, tak jak ja, wychowywał się na opowieściach dziadka, blisko Tatr, by trochę zaczerpnął tej ślebody, którą ja miałem, mieszkając w Zakopanem - tłumaczy Szymon.
Beata Zalot
0 0
Mieszkałem z Tobą w internacie w Jabłonce... tam to dopiero były jaja...:)
Pozdrowienia :)
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz