Pierwsze dni maja członkowie zespołu Holni spędzili w Waszyngtonie, a słowa góralskiej przyśpiewki można było usłyszeć w najważniejszym miejscu – pod Białym Domem.
Z początkiem maja Holni z Joliet zawitali do Silver Spring w Maryland na zaproszenie księdza Jana Fiedurka, proboszcza parafii Matki Boskiej Królowej Polski i św. Maksymiliana Kolbego. Najpierw wzięli udział w niedzielnej, uroczystej Mszy Świętej, odprawianej z okazji rocznicy Konstytucji 3 maja, w której prócz Polonii z Waszyngtonu, Baltimore i Maryland uczestniczyli polscy dyplomaci z ambasady w Waszyngtonie. Po mszy dla wszystkich obecnych Holni dali koncert. Kiedy te kilku- i kilkunastoletnie dzieci zaczęły tańczyć i śpiewać, wielu widzów, szczególnie z tzw. „starej, powojennej emigracji”, ocierało łzy wzruszenia. Dla nich był to pierwszy od wielu lat bezpośredni kontakt z polską kulturą i tradycją, którą – co prawda z Chicago, a nie z Polski – przywieźli im młodzi artyści.
W poniedziałek 4 maja zespół został przyjęty w polskiej ambasadzie w Waszyngtonie. Jak opowiadają członkowie zespołu, podejmowano ich ze staropolską gościnnością, a na pamiątkę otrzymali książki o sławnych w USA Polakach i Polonii. Holni z kolei zagrali, zaśpiewali i zatańczyli tak wspaniale, jak tylko potrafili. Małgosi Łowisz pozwolono zagrać też na fortepianie, na którym kiedyś grywał Ignacy Paderewski. Po wizycie w ambasadzie pojechali pod „Biały Dom”. Niestety, nie otrzymali pozwolenia na zwiedzenie go w środku, obejrzeli więc „White House” z zewnątrz, a przechodnie i turyści usłyszeli słowa „Górole, górole, górolsko muzyka, cały świat obejdzies, ni ma takiyj nika”. Wielu przechodniów robiło sobie z nimi pamiątkowe zdjęcia, a niemało zamieszania narobiło spotkanie ze zwiedzającą Waszyngton wycieczką Polonii z Niemiec. Jej uczestnicy stwierdzili, że jeżeli na samym środku Pensylwania Street – ulicy okalającej Biały Dom – usłyszeli tę piosenkę, to znaczy, że polscy górale są wszędzie.
Pobyt w Waszyngtonie był dla członków zespołu niezapomnianym przeżyciem, tym bardziej że zaraz po przyjeździe zwiedzali narodowy cmentarz „Arlington Cemetery”, widzieli zmianę warty przy Grobie Nieznanego Żołnierza, zwiedzali groby rodziny Kennedych, m.in. prezydenta J.F. Kennedyego. Holni w towarzystwie przewodnika zwiedzili też Kapitol. Młodzi górale byli także w bazylice Matki Boskiej Królowej Ameryki, gdzie znajduje się m.in. kaplica Matki Boskiej Częstochowskiej. Kaplicę tę odwiedził kiedyś i pobłogosławił papież Jan Paweł II. Holni w kaplicy pod figurą Matki Boskiej złożyli kwiaty, a wspólnie z polskimi siostrami zakonnymi, pracującymi w tej bazylice, zmówili modlitwę.
Po powrocie do Chicago, pytani o wrażenia, Holni stwierdzili, że ten wyjazd nie był może tak atrakcyjny, jak inne, ale najważniejszy, bo swoją kulturę i miłość do Podhala pokazali w samym sercu Stanów Zjednoczonych – w stolicy. A trzeba pamiętać, że dzięki kierowniczce Danucie Łowisz Holni byli już w wielu miejscach. Śpiewali i tańczyli po góralsku m.in. w Houston w Teksasie, w Naschville, Sant Louis, Wisconsin Dells, Milwaukee. Pani Danuta nawiązuje kontakty z różnymi instytucjami, osobami, by zespół mógł występować na festiwalach etnicznych czy innych lokalnych imprezach. Mówi, że dzięki takim występom Holni, promując Podhale, poznają Stany. – Te dzieci raczej nie miałyby okazji pojechać do Waszyngtonu czy Teksasu. Z zespołem mogą zwiedzać USA i poznawać ich piękno i historię. I to jest dla nich atrakcja i nagroda za to, że w swoim wolnym czasie przychodzą na próby zespołu – mówi pani Danuta. – Nie jesteśmy zespołem Związku Podhalan, jesteśmy całkowicie niezależni. Ale chyba nie gorzej od związku, a może nawet i lepiej, bo w wielu miejscach USA, propagujemy góralszczyznę – kończy relację z pobytu Holnych w Waszyngtonie.
Za pośrednictwem Tygodnika Podhalańskiego członkowie zespołu serdecznie dziękują księdzu proboszczowi Janowi Fiedurce i mówią: – Bóg Wom zapłoć, ksiyndze Janiy.
*
Góralski zespół pieśni i tańca Holni z Joliet istnieje od listopada 2007 roku. Jego założycielką jest pochodząca z Witowa Danuta Łowisz, która jest także kierownikiem artystycznym i organizacyjnym. Zespół działa pod patronatem liczącej ponad 100 lat parafii Świętego Krzyża w Joliet. Razem z własną kapelą, zespół liczy 35 osób, a jego trzonem są dzieci i młodzież. Podczas swojej zaledwie półtorarocznej historii zespół występował już w wielu miejscach i dał się poznać jako niestrudzony propagator kultury podhalańskiej.
Miłosz SowaZespół Holni jest młodym zespołem. A już tak wiele dla propagowania kultury podhalańskiej zrobił. Dzięki inicjatywie kierowniczki zespołu podhalańskie dzieci z Joliet łączą przyjemne z pożytecznym.
Jak na razie zespół nie dostał żadnych dotacji z polskiego konsulatu czy Związku Podhalan. Jego działalność finansowana jest przez rodziców dzieci, ale trzeba podkreślić, że za udział w próbach nie ma żadnych opłat. Jedynie wyjazdy pokrywane są solidarnie, bo jak na razie sponsorów jest mało, a donacje niskie. Jednak Danuta Łowisz nie zraża się tym, a swoim entuzjazmem potrafiła zarazić nawet radnych miasteczka Joliet, którzy już kiedyś dołożyli trochę pieniędzy z kasy miasta do wyjazdu zespołu.
0 0
Świetnie!Zespół góralski w mieście akcji filmu \"Prison Break\".
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz