Górale w Ameryce często bawią się w Halloween, a następnego dnia idą na groby bliskich. Czy można mieć do nich o to pretensje?
– Moje dwie wnuczki przebierają się jak amerykańskie dzieci i jak wszystkie chodzą od drzwi do drzwi, zbierając słodycze. Ja nad nimi czuwam. Jestem bardzo wierząca, chodzę do kościoła, ale żyjemy w USA i musimy się dostosować do zwyczaju tego kraju. To nic złego, że dzieciaki nazbierają za darmo kosz cukierków. A 1 listopada idziemy na mszę, na cmentarz, zapalamy świeczkę. – mówi Pani Bogumiła, góralka rodem z Nowego Targu. Nie ma w tradycji amerykańskiej uroczystości Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego. Jest za to Halloween, obchodzony nocą z 31 października na 1 listopada, dodatkowo napędzany komercjalizmem sprzedawanych w sklepach upiornych kostiumów, masek, sztucznych kościotrupów, nagrobków. Wśród Polaków mieszkających w USA są tacy, którzy zaakceptowali ten zwyczaj bez zastrzeżeń. Są też tacy, którzy jego istnienie akceptują, ale sami ze swoimi dziećmi obchodzą wyłącznie według naszych, polskich tradycji Wszystkich Świętych i Zaduszki. Niektórzy ostentacyjnie pakuje dzieci do samochodu i wyjeżdżają poza miasto. Nie chcą przyzwyczajać dzieci do czegoś, co jest sprzeczne z polską, chrześcijańską tradycją. – Nie akceptujemy z żoną tego zwyczaju. On jest sprzeczny nie tylko naszą religią, ale i zwyczajami, tradycją. Oczywiście, nasze dzieci wiedzą, że jest Halloween, przecież widzą te wszystkie przydomowe „horrory”, ale nie chodzą jak amerykańskie dzieciaki po sąsiadach za słodyczami. Najczęściej 31 października wyjeżdżamy gdzieś poza miasto, wracamy 1 lub 2 listopada i idziemy na grób dziadka zapalić mu znicze, pomodlić się. – opowiada Bogdan, góral rodem z Cichego. Inne spojrzenie ma na ten temat ma góralka urodzona w Chicago: – Mnie się podobają te dekoracje Halloweenowe przed domami. Nie odstajemy od sąsiadów i też je mamy. – Ks Wacław Lech, kapelan Związku Podhalan w Ameryce uważa, że nie można mieć pretensji o to że dzieci bawią się w Halloween zwłaszcza, że to tradycja której korzeni można szukać w czasach licznych w Ameryce szkół katolickich. – Zaczęło się od przebierania się w stroje wszystkich świętych i potem przekształciło się w rozrywkę przebierania się w duchy. Nic w tym złego a dla dzieci frajda z obdarowywanie się smakołykami. – Kapelan ZPPA nie widzi w tym żadnych ceremonii które byłyby dla kogokolwiek groźne.
Pamięć Polaków o zmarłych jest inna, niż pamięć Amerykanów. Świadczą o tym cmentarze w Stanach Zjednoczonych. Kiedy się wejdzie na amerykański cmentarz, właściwie od razu można poznać, gdzie jest polski grób. Groby amerykańskie to najczęściej leżąca na ziemi tabliczka, na której wypisano imię i nazwisko zmarłego z datą urodzin i śmierci. Nie ma nawet usypanej mogiły. Zdarza się, że odwiedzający cmentarz zupełnie świadomie stąpają po tych tabliczkach. I uważają to za normalne. Polskie groby można rozpoznać po nagrobkach. Na tych skromniejszych często – prócz informacji o tym, kto jest pochowany – znajduje się fotografia, czasem trafi się dopisek, że to kochana żona, ukochany syn, brat. Na okazalszych są już mniejsze lub większe epitafia, prośby o modlitwę za spokój duszy, rzeźby aniołów itp. W USA pamięta się bardziej o zmarłych żołnierzach, kiedy to w Memorial Day na cmentarzach odbywają się uroczystości przy grobach weteranów różnych wojen. W uroczystość Wszystkich Świętych czcimy pamięć wszystkich świętych w niebie – znanych i nieznanych. Jest to święto radosne, bo święci przebywają razem z Bogiem. Charakter żałobny ma za to w liturgii katolickiej dzień 2 listopada, nazywany Dniem Zadusznym. W tym dniu modlimy się za wszystkich zmarłych, zwracamy też uwagę na nieuchronną śmierć człowieka i przemijanie. W tym dniu najczęściej pamiętamy o wszystkich bliskich zmarłych, odwiedzamy ich groby, na których zapalamy znicze i świeczki, jako znak pamięci i miłości.
Przez wiele lat problem zniczy i świeczek nie dawał spokoju Polakom w Chicago. Władze miasta i okolicznych miasteczek zabraniały pozastawiania na grobach bliskich czegokolwiek. Świece i znicze traktowano jako potencjalne źródło pożaru. Na nic zdawały się apele, że cmentarze są tak zbudowane, że nie może być mowy o jakimkolwiek zaprószeniu ognia. Nisko skoszona trawa i kamienne postumenty przecież się nie zapalą. Końcem października i początkiem listopada trwały tu poważne boje. Pracownicy cmentarzy usuwali znicze i świeczki z grobów by po chwili wróciły one na swoje miejsce. Do dziś dochodzi do sytuacji na wielu cmentarzach Ameryki, że Polacy przychodzą na groby swoich bliskich, świecą znicze układają kwiaty, modlą się za dusze swoich zmarłych krewnych przy grobie jakiegoś znajomego lub pod cmentarnym krzyżem, wspominając tych, którzy już odeszli „na niebiańskie polany”. Po kilkudziesięciu minutach odchodzą zabierając z grobu wszystko co przynieśli. Nie mają wyjścia, ochrona cmentarza pilnuje, aby nic nie pozostawili.
Na szczęście w samym Chicago od jakiegoś czasu zezwala się już na palenie zniczy i lampionów, a i na świeczki zwraca się mniej uwagi, niż kiedyś. - Dla górali w Ameryce to szczególnie smutny dzień, bo 1 listopada żaden amerykański cmentarz nie przypomina polskiego, nad którym z daleka widoczna jest łuna od płonących zniczy i świec.
Miłosz Sowa Anna z Czarnego Dunajca: – Mam tu na cmentarzu babkę, dziadka i mamę. I postępuję według polskiej tradycji. Idę na mszę, jestem na cmentarzu, na grobach zapalam świeczki, modlę się. A dla dzieci, które zapukają w Halloween do drzwi, mam przygotowane słodkie podarunki.
Jan z Zakopanego: – Nie mam tu bliskich na cmentarzu, wszyscy leżą w Polsce. Ale jadę na północ, do Nailes na tamten cmentarz, bo jest na nim odprawiana msza po polsku, a po niej pod centralnym krzyżem zapalam świeczki za wszystkich zmarłych.
– Moje dwie wnuczki przebierają się jak amerykańskie dzieci i jak wszystkie chodzą od drzwi do drzwi, zbierając słodycze. Ja nad nimi czuwam. Jestem bardzo wierząca, chodzę do kościoła, ale żyjemy w USA i musimy się dostosować do zwyczaju tego kraju. To nic złego, że dzieciaki nazbierają za darmo kosz cukierków. A 1 listopada idziemy na mszę, na cmentarz, zapalamy świeczkę. – mówi Pani Bogumiła, góralka rodem z Nowego Targu. Nie ma w tradycji amerykańskiej uroczystości Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego. Jest za to Halloween napędzany komercjalizmem sprzedawanych w sklepach upiornych kostiumów, masek, sztucznych kościotrupów, nagrobków. Wśród Polaków mieszkających w USA są tacy, którzy zaakceptowali ten zwyczaj bez zastrzeżeń. Są też tacy, którzy jego istnienie akceptują, ale sami ze swoimi dziećmi obchodzą wyłącznie według naszych, polskich tradycji Wszystkich Świętych i Zaduszki. – Nie akceptujemy z żoną tego zwyczaju. On jest sprzeczny nie tylko naszą religią, ale i zwyczajami, tradycją. Oczywiście, nasze dzieci wiedzą, że jest Halloween, przecież widzą te wszystkie przydomowe „horrory”, ale nie chodzą jak amerykańskie dzieciaki po sąsiadach za słodyczami. Najczęściej 31 października wyjeżdżamy gdzieś poza miasto, wracamy 1 lub 2 listopada i idziemy na grób dziadka zapalić mu znicze, pomodlić się. – opowiada Bogdan, góral rodem z Cichego. Inne spojrzenie ma na ten temat ma góralka urodzona w Chicago: – Mnie się podobają te dekoracje Halloweenowe przed domami. Nie odstajemy od sąsiadów i też je mamy.
Ks Wacław Lech, kapelan Związku Podhalan w Ameryce uważa, że nie można mieć pretensji o to, że dzieci bawią się w Halloween zwłaszcza, że to tradycja której korzeni można szukać w czasach licznych w Ameryce szkół katolickich. – Zaczęło się od przebierania się w stroje wszystkich świętych i potem przekształciło się w rozrywkę przebierania się w duchy. Nic w tym złego a dla dzieci frajda z obdarowywania ich smakołykami. – Kapelan ZPPA nie widzi w tym żadnych ceremonii, które byłyby dla kogokolwiek groźne. – Dla mnie w tę sobotę, gdy nocny gwar przycichnie i skończy się halloweenowa noc rozpoczynie się dzień Wszystkich Świętych. – mówi Anna, rodem z Czarnego Dunajca, która na cmentarzu w Chicago ma babkę, dziadka i mamę. – Co roku postępuję według polskiej tradycji. Idę na mszę, jestem na cmentarzu, na grobach zapalam świeczki, modlę się. A dla dzieci, które zapukają w Halloween do drzwi, mam przygotowane słodkie podarunki.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz