Gdy zwierzęta rzeczywiście przemówią w noc wigilijną, w Stanach Zjednoczonych będą miały okazję zaprotestować przeciwko niektórym prawom, które ich dotyczą.
Flamingi i kangury (przynajmniej te mieszkające na Alasce) z pewnością będą się domagać, by znowu im było wolno korzystać z usług fryzjerskich, gdyż w tym stanie właśnie zakaz odwiedzania przez te stworzenia fryzjerskich salonów jest wciąż obowiązującym prawem. Amerykańskie mruczki zbiorowym miauczeniem, przepraszam, w końcu będzie wigilia, więc przemówią językiem zrozumiałym dla ustanawiających w różnych stanach różne prawa, by wreszcie w Dallas pozwolono im po zmroku wychodzić z domów bez świateł odblaskowych. By w Luizjanie pozwolono im gonić po ulicach kaczki, a w Montanie żeby mogły poruszać się bez ciążących im na szyi trzech dzwoneczków. Aha, jeszcze kotom z miasteczka Natchez w Mississippi pewno bardzo zależeć będzie na tym, by sędzia zniósł prawo zakazujące im picia piwa. Bo nawet w największy upał futrzakom z tej miejscowości prawo zabrania picia tego chmielowego napoju. Tylko co na to mają powiedzieć biedne myszy z miejscowości Faimbanks na Alasce, których – jak podaje nowojorski Nowy Dziennik – nie wolno częstować nie tylko Jasiem Wędrowniczkiem, ale nawet naszą polską czystą czy kolorową słodką żołądkową. Przecież bez tego kieliszka dla kurażu biedna mysz na pewno nie da rady stawić czoła kotu, który będzie chociażby po jednym piwie. A co ma zrobić mysz, gdy boli ją brzuszek? Przecież ta żołądkowa to najlepsze lekarstwo.
A w ogóle, to wydaje się, że w Wigilię najmocniej i najgłośniej przeciwko różnym zakazom ich dotyczącym będą protestować różne zwierzaki właśnie z Alaski. Bo na całym terytorium tego stanu łosiom nie wolno wchodzić do salonów alkoholowych (podobnie jak flamingom i kangurom do salonów fryzjerskich), a Alaskijczyk nie może poczęstować łosia żadnym wyskokowym napojem. Jak to się popularnie mówi, biedne łosie mają na tej Alasce przechlapane, w przeciwieństwie np. do niedźwiedzi, które – jak mają ochotę strzelić jedną szklaneczkę – chyba mogą wstąpić na nią do jakiegoś baru. Bo żadne prawo im tego nie zabrania. Ale wyłącznie, jeżeli potrafią pić „do lustra”, bo niestety, nikt z nimi w barze nie porozmawia, gdyż w tym stanie obowiązuje też zakaz rozmów z misiami. Misie z Alaski mają chyba jednak lepiej, niż ich pluszowe krewniaki z Illinois, które będą domagały się zniesienia zakazu zabierania ich do opery. No bo gdzie w końcu taki miś pluszak meloman może posłuchać arii Jontka, jak nie w operze?
Na słonecznej Florydzie niewyżyte seksualnie, ale chyba udomowione jeżozwierze będą domagać się pozwolenia na ich molestowanie. Nie sądzę, by chciały tego jeżozwierze żyjące dziko, ale jeżeli taki oswojony jeżozwierz kocha swojego właściciela, to dlaczego ten ostatni w myśl prawa zostanie ukarany wysoką grzywną, gdy swojego zwierzaka zacznie molestować? Tylko co mają z kolei powiedzieć świnie, którym nie wolno się kochać na terenie lotniska w mieście Kingsville w Teksasie. O ludziach prawo nic nie mówi, więc te dwunożne mogą na lotnisku świntuszyć do woli, natomiast świniom czworonożnym się tego kategorycznie zabrania. Czy nie jest to przypadkiem rodzaj dyskryminacji gatunkowej?
Ptaki z miasta Sloperfield w Nowym Meksyku w Wigilię śpiewająco poproszą o pozwolenie im na śpiewanie nocami. Ale uczynią to zaraz po pierwszej gwiazdce, na długo przed 11 w nocy. Bo jak na razie prawo nie pozwala ptakom na taki czyn po tej godzinie, więc biedne ptaki nie mogą nawet zaśpiewać w wigilijną noc kolędy na pasterce.
Psy z New Jersey będą się ludzkim głosem domagać, by w inne niż dni Wigilia pozwolono im psim głosem porozumiewać się w nocy między sobą czy też ostrzegać właścicieli, jak ktoś się będzie włamywał do ich domów. Bo obecnie, choćby i stu złodziei naraz zakradło się do jakiegoś mieszkania po godzinie dziesiątej wieczorem, a przed ósmą rano, pies nie może zaszczekać. A jeszcze gorsze psie życie mają psiaki w Provo w stanie Utah, które nie mogą wyjść z domu po godzinie 7 wieczór. Nawet z właścicielem na smyczy.
Nowojorskie osły zaryczą ludzkim głosem, że wreszcie chcą się porządnie wykąpać i skorzystać z wanny, a nie tylko z prysznica, pod który wolno im jak najbardziej wejść. Niektórzy nie lubiący Nowego Jorku ludzie tłumaczą właśnie tym przepisem tak wielką popularność w „Wielkim Jabłku” prysznicowych kabin, gdyż prawo nie określa, czy zakaz obejmuje tylko osły kopytne, więc podobno przestrzegają go wszystkie osły.
Myślę jednak, że zarówno koty, jak i psy nie będą zbyt głośno krzyczeć, by w Illinois zniesiono przepis zabraniający im palenia nawet słabego, kobiecego papieroska typu Virginia Light, o Camelu nie wspominając. Podobnie jak małpy z Indiany. Bo w Ameryce to już powoli nikomu nigdzie nie wolno palić, więc w tym przypadku jest przynajmniej jakieś równouprawnienie między ludźmi i zwierzętami. Podobnie, myślę, że i myszy z Kalifornii nie będą domagać się zniesienia przepisu pozwalającego na zastawianie na nie pułapek wyłącznie ludziom z myśliwskimi uprawnieniami. No, chyba że sobie walną jednego (bo w tym stanie żaden przepis im tego nie zabrania) i dojdą do wniosku, że wszystkie pułapki powinny być objęte zakazem używania.
Podejrzewam, że i aligatory z Florydy też chyba nie będą zbyt głośno domagać się zniesienia zakazu przywiązywania ich do latarni. Bo tego raczej żadne zwierzę nie lubi, człowiek też. Dlatego nie przywiązuję do latarni swojego owczarka staroangielskiego. W ogóle do niczego go nie przywiązuję. Bo on się sam przywiązał do mnie i do mojej rodziny. A w noc wigilijną poproszę Nukę (bo tak się nazywa), by powiedziała mi, jaki przepis wydany w USA dawno temu, a obowiązujący do dziś, chciałaby zmienić. Wtedy napiszę do prezydenta Obamy, by naciskał na legislatorów nie tylko w sprawie reformy imigracyjnej, ale też np. zniesienia obowiązków sterylizacji suczek i kastracji psów, jeżeli zostaną złapane biegające po Chicago samopas, bez opieki właściciela. Tylko Nuka musi wcześniej porozumieć się w tej sprawie z Bo, czworonożnym mieszkańcem Białego Domu, żeby on w Wigilię powiedział swojemu panu, co też o zakazach i przepisach ich dotyczących myślą nie tylko psy, ale wszystkie zwierzęta.
ms
0 0
Kiedyś w Wigilię odezwała się do mnie ludzkim głosem teściowa
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz