Wspaniałe opłatkowe spotkanie zorganizowały wspólnie dwa oddzielne, choć pochodzące z jednej miejscowości koła ZPPA – koła nr 30 Ciche i nr 65 Ciche Dolne parafii Miętustwo.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"7686"}
Uroczystość w Domu Podhalan rozpoczęła się wprowadzeniem obydwu zarządów kół w towarzystwie góralskiej kapeli Andrzeja Styrczuli. Prezeski obu kół – Czesława Szymusiak (koło nr 30) i Władysława Kowalczyk (koło nr 65) powitały zebranych, dziękując im za tak liczne przybycie, podkreśliły też, że oba koła to jedna wielka „cichowiańska rodzina”. Złożyły też wszystkim życzenia wszelkiej pomyślności w Nowym Roku. Kapelan koła nr 30 ks. Idzi Stacherczak po powitaniu zebranych i złożeniu im życzeń, poprowadził wspólne śpiewanie kolęd. Noworoczne życzenia złożyli też wspólnie członkowie koła nr 30 Maria Madetko i Józef Fryźlewicz. Kapelan koła Ciche Dolne ks. Franciszek Florczyk poświęcił opłatki, udzielił obecnym błogosławieństwa i życzył im wszystkiego najlepszego.
Dzielenie się opłatkiem przebiegało w bardzo podniosłej, serdecznej atmosferze. Wielu z obecnych nie kryło wzruszenia, nie tylko z powodu radości spotkania ze znajomymi, ale też z powodu nostalgii za Podhalem, rodzinną wsią i jej obrzędami. Wśród wielu przybyłych gości można było spotkać prezesa ZPPA Stanisława Zagatę, królową ZPPA Joannę Staszel, Zbójnika Roku Daniela Szewczyka i przedstawicieli wielu bratnich kół ZPPA. Zbójnik Daniel Szewczyk, sypiąc po sali owsem, „by wszystko obficie w Nowym Roku obrodziło”, przedstawił tradycyjne podłazy i razem z królową Joanną dali wspaniały pokaz góralskiego tańca. Dzieci z zespołu „Małe Gawrony” wystąpiły z pięknym programem kolędniczym, a ich gra pokazywała, że drzemią w nich ogromne góralsko-aktorskie talenty. Po zjedzeniu wspólnej kolacji zaczęła się karnawałowa zabawa, do której przygrywała orkiestra „Strącki Band”, której członkowie pochodzą z Cichego. Bawiono się do samego rana, a nadwątlone tańcem siły można było regenerować delicjami ze stołu, przygotowanymi przez cichowiańskie gaździny. Na stole znalazły się „moskole”, chleb z domowym smalcem, bryndza, wszelkiego rodzaju sałatki i wędliny, a także ciasta i owoce.
Za pośrednictwem Tygodnika Podhalańskiego prezesi obu kół dziękują wszystkim, którzy przyczynili się do zorganizowania tej imprezy, a w szczególności Marii Madetko, Zofii Kaczmarczyk, Józefie Marusarz, Hani Teucharz, Janinie Marusarz, Krysi Malek, Danucie Tylce, Annie Michniak, Agnieszce Szczechuli, Helenie Ścisłowicz, Ewie Michniak, Bronisławie Tyrale, Zofii Lei, Władzi Miętus, Jadzi Mulicy i Janinie Zatłoce. Dziękują sponsorom oraz fotografowi Edwardowi Helegdzie i jego żonie. – Tak piękna, owocna współpraca zarówno ze sponsorami, jak i osobami pomagającymi przy organizacji tej i podobnych imprez, mobilizuje obydwa zarządy naszych kół do działania – zapewniała Czesława Szymusiak, prezeska koła Ciche. – Najważniejsze, że jest wspaniała współpraca pomiędzy naszymi kołami, a to przeczy plotkom, że koło nr 65 powstało z powodu nieporozumień w kole Ciche – wtóruje jej prezeska koła Ciche Dolne parafia Miętustwo.
Obie panie podkreślają, że w przyszłości planują więcej takich wspólnych imprez, a patrząc na sukces „opłatka”, wydaje się, że będą one, jeżeli nie lepsze, to przynajmniej tak samo udane.
Miłosz Sowa Koło nr 30 Ciche Związku Podhalan w Północnej Ameryce powstało w 1974 roku. Aby zrozumieć potrzebę zorganizowania w 1996 roku odrębnego koła nr 65 Ciche Dolne parafii Miętustwo, trzeba wiedzieć, że sama miejscowość Ciche to jedna z najdłuższych miejscowości w Polsce. Ciągnie się ona od Domańskiego Wierchu aż po Gubałówkę – 15 km. Nic więc dziwnego, że we wsi są dwa kościoły (Ciche Miętustwo i Ciche Górne), trzy szkoły i 5 remiz strażackich. To właśnie z powodu tych kościołów, remiz i szkół z koła Ciche 14 lat temu wyodrębniło się koło nr 65 Ciche Dolne parafia Miętustwo. I jak zapewniają prezeski obu kół, stało się tak nie z powodu jakichś niesnasek, ale z potrzeby pomocy wymienionym obiektom w Polsce. Bo jedno koło, które jako organizacja „non profit” jest ograniczona przepisami w urządzaniu liczby dochodowych imprez w ciągu roku, nie podołałoby samo potrzebom finansowej pomocy. A na przestrzeni tych kilkudziesięciu czy kilkunastu lat wspólna pomoc obu kół na rzecz rodzinnej miejscowości znacznie przekroczyła kwotę 200 tys. dolarów.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz