49-kilometrowy bieg głównym grzbietem Niżnich Tatr wymaga od zawodników nie tylko żelaznej kondycji, ale również dużej wprawy w bieganiu po kamienistych górskich ścieżkach. Wymaganiom tym sprostał znakomicie Zbigniew Jaworski z Kluszkowiec, który w tym trudnym biegu zajął 2. miejsce.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"1562"}
Tegoroczny maraton grzbietem Niżnich Tatr zaliczany jest do Pucharu górskich biegów ekstremalnych. Organizowany jest co roku, od 16 lat, na pięknej widokowo trasie od Trangoszki po Donowaly, na której jest aż 15 szczytów o wysokości ponad 1600 metrów. Są też głęboko wcięte przełęcze, jak Hiadelska przełęcz (1099 m) na którą zbiega się stromym stokiem z Prašivej (1652 m), kiedy już po 30-kilometrowym biegu skurcze mięśni w nogach dają się we znaki. Zaraz za tą przełęczą jest znowu podbieg – 300-metrowy – na Kozi Grzbiet. Ten fragment trasy, zdaniem zawodników, jest najbardziej wyczerpujący i często decyduje o zwycięstwie i kolejności miejsc na mecie. Suma podbiegów na całej trasie wynosi około 2200 metrów, a deniwelacja w dół – 2500 metrów.
Przed pięcioma laty po raz pierwszy wystartowali w tym biegu nowotarżanie – Szymon Sawicki, który zajął 11. miejsce, i Maciej Mojżyszek, który uplasował się na 18. miejscu, ale w swojej kategorii wiekowej 50-60 lat był pierwszy. Zbigniew Jaworski startował w ubiegłym roku – wtedy poznał trasę i jej trudności, zatem mógł tym razem lepiej zaplanować rozkład sił.
Na starcie stanęło 94 mężczyzn i 12 kobiet i już na pierwszych kilometrach podbiegu do Chaty pod Dżumbierem (1740 m) stawka zawodników podzieliła się. Jaworski był w czołówce, a potem na grani Niżnich Tatr bieg prowadziło dwóch Słowaków: Ján Pocklan i Jozef Hlavčo oraz Zbigniew Jaworski.
– Przez większą część trasy biegłem wspólnie ze zwycięzcą tego biegu na 2. lub 3. pozycji, prowadził wtedy Pocklan. Dopiero przed podbiegiem na Wielką Chochulę (1753 m) Hlavčo przyśpieszył, wyprzedzając mnie, a następnie dotychczasowego lidera – relacjonuje przebieg zmagań na trasie Zbyszek. – Na zbiegu z Chochuli i Prašivej również wyprzedziłem Pocklana, wychodząc na drugą pozycję, którą utrzymałem do mety w Donowałach. Z wyniku jestem zadowolony, bo poprawiłem czas z ubiegłego roku o blisko 11 minut, a moja strata do zwycięzcy nie była duża.
Świetnie pobiegł w tym maratonie również drugi Polak – Bartłomiej Golec z Żabnicy, który także utrzymywał się w czołówce, a na metę przybiegł jako 5. Jaworski przyznaje, że bieg jest trudny zarówno ze względu na długość trasy, jak i z powodu dużej różnicy wzniesień – podbiegi i zbiegi oraz ukształtowanie terenu. W czasie biegu był w stanie jeszcze zachwycać się widokami, natomiast Słowak Richard Pouš, który zajął 9. miejsce, tak relacjonuje swoje wrażenia: – Moja uwaga w ciągu tych kilku godzin biegu skupiona była stale na tym, co widziałem pod nogami: szuter, kamienie, wielkie kamienie, jeszcze większe kamienie, glina, żwir, glina z kamieniami i korzeniami, łąka, bagno rozjeżdżone traktorem, asfalt i wreszcie meta.
Bieg wygrał 23-letni Słowak Jozef Hlavčo w czasie 4 godz. 37 min i 28,9 sek. Zbyszek Jaworski stracił do zwycięzcy tylko 1 min 25,8 sek, natomiast wielokilometrowy lider tego biegu – Ján Pocklan, który był trzeci, uzyskał czas gorszy od zwycięzcy o 12 min. i 45 sek. Ponad 25 minut gorszy czas miał Bartek Golec. Na 29. miejscu sklasyfikowany został kolejny Polak, Artur Kubica, a na 48. – Leszek Naziemiec. W kategorii wiekowej 41–50 lat zwyciężył Czech Roman Baláž w czasie 4 godz. 44 min. 48 sek., a Wojciech Kocot zajął 13. miejsce. Spośród 12 kobiet do mety dobiegło 8. Zwyciężyła Węgierka Edina Farkashi w czasie 5 godz. 49 min. 13,3 sek.
W klasyfikacji generalnej za pierwszych 5. miejsc były nagrody pieniężne, a za pierwsze trzy miejsca w każdej kategorii nagrody rzeczowe i drewniane płaskorzeźby. Były też nagrody głównego sponsora biegu firmy Aminostar. Kiedy je wręczano, dobiegali do mety jeszcze kolejni zawodnicy, którzy na przebycie trasy potrzebowali ponad 7 godzin. Przewodnikowy czas przejścia turystycznego tej trasy wynosi 18 godzin. – Organizacja była świetna, a Słowakom można pozazdrościć takiej imprezy. Taki bieg to supersprawa – warto w nim startować – podsumował Zbyszek Jaworski. Organizatorzy rozważają możliwość zorganizowania w przyszłym roku na tej trasie również drugiej konkurencji – nordic walking, w której z pewnością również nie zabraknie chętnych.
Apoloniusz Rajwa
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz