W Tatrach Polskich nie spotkamy ich na szlaku, ale w Tatrach Słowackich jest to zawód o ponadpółwiekowej tradycji. Często można spotkać tragarza, niosącego duży ładunek na krosnach do schroniska, gdzie nie dojazdu.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"1799"}
W czerwcu ukazała się książka autorstwa Katariny Novákovej – „Tatranski nosiči”. Autorka, etnograf, pracownik naukowy Instytutu Etnologii Słowackiej Akademii Nauk w Bratysławie, zafascynowana od młodości zawodem tragarza górskiego, postanowiła podjąć się opracowania tego tematu z naukowego punktu widzenia. Książka – której promocja i „chrzest” kroplami potu nosiczów zmieszanego z nalewką goryczki odbył się w Rainerovej chacie w asyście dwóch znanych tragarzy słowackich – Petera Petrasa i Jaroslava švorca – jest opracowaniem popularno-naukowym.
W ostatnich latach ukazały się dwie pozycje o tej tematyce: „Skalnatý sen” Laco Kulangi i „Spod krošne veselo i vážne” Jaro švorca i Pal’o Barabáša, ale są to opowiadania, przygody i wspomnienia autorów, którzy trudnili się tym zawodem, zresztą obie pozycje interesująco napisane i godne polecenia. Książka Novakovej, która ukazała się nakładem znanego wydawnictwa tatrzańskiego I&B Ivana Bohuša młodszego w Tatrzańskiej Łomnicy, traktuje temat kompleksowo i historycznie, w nawiązaniu do początków tragarstwa tatrzańskiego. Nie brak w publikacji nawiązań i porównań do innych rejonów górskich, m.in. w Alpach i Himalajach.
Zawód tragarza górskiego związany był od początku z przewodnictwem tatrzańskim i to po obu stronach Tatr. W początkowym okresie turystyki przewodnik był niejako zobowiązany do noszenia bagażu turysty, o ustalonym dopuszczalnym ciężarze, a co było ponadto, nosili górale lub praktykujący przy przewodniku „chłop pod torbę”. Wynoszenie dużych ciężarów rozpoczęło się w Tatrach wraz z budową schronisk położonych w górnych piętrach dolin. Jednym z nich była Tery’ego chata, której budowa rozpoczęła się pod koniec XIX wieku.
Wynoszeniem materiału budowlanego trudniło się 125 mężczyzn z Wielkiego Sławkowa, Starej Leśnej i Rakus, którzy średnio trzy razy dziennie wynosili ładunek o cieżarze 50-60 kg z Siodełka do Doliny Pięciu Stawów Spiskich. W latach 30. ubiegłego wieku zatrudnieni byli tragarze przy budowie kolejki linowej na Łomnicę. Po tym okresie niektórzy z nich zatrudnili się w schroniskach do wynoszenia m.in. żywności i węgla. Dla tej pierwszej grupy zawodowych nosiczów był to zawód nieźle płatny, pozwalający utrzymać rodzinę.
Legendą tamtego okresu jest Ondrej Hudáček z Lendaku, który przeciętnie wynosił na krosnach ciężar 70 kg. Pracował jako nosicz do 62 roku życia. Zmarł w 1990 roku i do dziś nazywany jest „królem tatrzańskich nosiczów”. Jego rekordem było wyniesienie z Siodełka do Zamkowskiego chaty pieca o wadze 137 kg. Przez jakiś czas zawodem tym trudniła się również jego żona – Maria Hudáčková, która do schronisk wynosiła przeciętnie ładunek 3- kilogramowy. Ten pierwszy okres nosiczów, pracujących głównie dla pieniędzy, skończył się pod koniec lat 60.
Nowa generacją nosiczów wywodziła się przeważnie spoza Tatr, nieraz z dużych miast. Byli to studenci, ludzie młodzi, którzy w panującym wówczas systemie politycznym nie widzieli dla siebie miejsca, natomiast Tatry oferowały im swobodę oraz obcowanie z górami i ich przyrodą. Jakie jeszcze motywy kierowały młodymi ludźmi, by zostali nosiczami?
Jeden z nosiczów tej generacji tak odpowiada: – Oprócz zainteresowania górami, również wolność: nie jest się z nikim i niczym związanym, jest się panem siebie. Jest wolność słowa, myśli, przekonań, jest też odejście od cywilizacji i sytuacji politycznej. W warunkach górskich, przy tak ciężkiej pracy można poznać lepiej samego siebie i sprawdzić się w różnych trudnych sytuacjach.
W Tatrach Wysokich nosicze zaopatrują: Chate pod Rysami, Tery’ego chate, Zbójnicką chate, Zamkowskiego chate oraz Kamienną chate i Rainerową chatę, głównie z tej racji, że dzierżawcami tych dwóch są jeszcze aktywni znani, o dużym dorobku nosicze: Laco Kulanga i Peter Petras. Ten pierwszy do dziś dzierży rekord „wynoski” 207,5 kg z Siodełka do Zamkowskiego chaty, a drugi już po sześćdziesiątce startował w zawodach „Nosickej stovki”, czyli ze stu kilogramami na grzbiecie na czas, na wymienionej powyżej trasie.
Książka o nosiczach jest bogato ilustrowana historycznymi i współczesnymi fotografiami oraz rysunkami Ivana Bajo, świetnego górskiego rysownika i karykaturzysty, ładnie wydana, w twardych okładkach. Nie powinno jej zabraknąć na półkach miłośników literatury tatrzańskiej.
Apoloniusz Rajwa
0 0
Chyle czoło przed takimi ludźmi. Nie wiem ale chyba bym tak nie potrafił.
0 0
Nic prostrzego jak spróbować!
0 0
szacun
0 0
Tragarze Panie, tragarze. Nosicz to jakieś ruskie, albo ukraińskie. Nosidełko chłop ma i taRGA DO GÓRY!!! Chłop sie usiepie... to może być także siepacz jak się Panu tragarz nie podoba...W sumie w tyrtule fascynacja ruskimi słowami...ale to syzyfowe prace!!!
0 0
http://pl.wikipedia.org/wiki/Nosicz
naprawdę nie ma o co się wadzić, a czy to tragarze, nosiciele, sherpy/owie/ czy nosicze /nazwa znana już gdy wynoszono urobek z żup solnych/ - to i tak dzielni są i należy im się szacunek.
0 0
Aha... to targarze patrz Wiki Fiki: Nosicz (słow. nosič) – tatrzański tragarz charakterystyczny dla słowackiej części Tatr. Nosicz to osoba, która dostarcza do schronisk górskich wszystko co jest potrzebne do funkcjonowania tych schronisk np. paliwo, wodę, jedzenie. Ich ładunki ważą ok. 60-80 kg, zarówno w lecie jak i zimie. W drodze powrotnej natomiast tragarze znoszą w dół śmieci ze schronisk.
Zakopane ma tendencję posługiwaniem się słowami obcymi zamiast używanym powszechnie w środowisku góralskim. Nosić to se można torbę ze sklepu, dziecko na ręcach. Jak jest ciężko to się dźwiga, stąd dźwigAĆ, dźwigar, ale powszechniej tragarz, taki sam jak ten co podtryzxmuje chałupe. Zliciejcie się i nie powłujcie na Wikipedie, bo tak zmyślają...
0 0
Proponuję Panu inne określenia dot. \"nosiacza\" . Oto one : - .nosidłowy, nosiarz, nosiciel, donosiciel !, dżwigaczowy, dżwigacz, *** górski,. Jednak najlepiej gdyby Pan nie tworzył nowych wyrazów. Nasze polskie słownictwo zna okreslenie dot. czynnosci wykonywanych przez osoby trudniące się transportowaniem na plecach towarów i niech je Pan stosuje w swoich \"opowiadaniach\". Wtedy będzie to brzmiało prawdziwie po polsku.
Zmodyfikowane przez moderatora.
0 0
Wyrazy ogromnego szacunku dla tych ludzi i pracy,którą wykonują.Chyle głęboko czoło....
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz