Aura dopisała, dopisali goście, przyjaciele gór, narciarstwa i sportu. Niedziela w Tatrach upłynęła pod znakiem X. Spotkań Przyjaciół Kasprowego Wierchu. - Za nami 10 spotkań na szczycie Kasprowego Wierchu, naszej ukochanej góry. Spotkań tak ważnych dla każdego z nas, że czekamy na nie cały rok. Stały się wartością, świętem, które wpisało się w historię Kasprowego, ale przede wszystkim w nasze serca. Jest już symbolem Tatr, jak krzyż na Giewoncie. Jak szum smreków i potoków tam w dole, w Dolinie Suchej Wody Gąsienicowej. Jak lina kolejki łączącej Kasprowy z Zakopanem. Raz w roku spotykamy się na szczycie, by przekazać znak pokoju sobie nawzajem, otaczającym nas górom i przyrodzie. By uścisnąć dłoń przyjaciela, przytulić do serca niewidzianego od lat towarzysza ze śnieżnych tras, górskich wędrówek. Żeby znów poczuć radość ze spotkania. Żeby przeniknął nas górski wiatr, aż do łez płynących z oczu. Czasem tylko puste miejsca wokół dzwonu przypominają nam o przemijaniu - podkreśla Rafał Sonik, organizator rokrocznych spotkań na świętej górze narciarzy.
2018-04-22 16:13:40