2010-05-15 15:02:36

Odkrywamy Amerykę: Pielgrzymka do ludojadów

Ich ogromne kły zatopiły się w gardłach ponad setki ludzi. Były dywanikami, zanim zrobiły oszałamiającą karierę w Ameryce. Magiczni mordercy: Duch i Mrok.
W chicagowskim Muzeum Natury czas zatrzymał się gdzieś między wojnami...Fot. Marek Kalinowski
Fot. Marek Kalinowski
Fot. Marek Kalinowski
Fot. Marek Kalinowski
Fot. Marek Kalinowski
Fot. Marek Kalinowski
Fot. Marek Kalinowski
Fot. Marek Kalinowski
Kici, kici ludojady. Kto by pomyślał, że te dwa sympatyczne kotki mają na sumieniu półtorej setki ludzkich istnień.Fot. Marek Kalinowski
Fot. Marek Kalinowski
Fot. Marek Kalinowski
Fot. Marek Kalinowski
Fot. Marek Kalinowski
Fot. Marek Kalinowski
Nie bez powodu ludojady zasłużyły sobie na złowieszcze imiona: „Duch” i „Mrok”. Z górą sto lat temu wyglądające jak niewinne pluszowe kotki lwy znad rzeki Tsavo nieźle narozrabiały. Różne źródła przypisują im zamordowanie nawet półtora setki ludzi. Ich ofiarami padali Murzyni i Hindusi pracujący przy budowie mostu kolejowego na pograniczu Kenii i Tanzanii. Naukowcom nie udało się ustalić, dlaczego lwy, żywiące się na co dzień antylopami i zebrami, niespodziewanie zagustowały w ludzkim mięsie. Zresztą nie tylko dieta odróżniała Ducha i Mroka od typowych zachowań swojego gatunku. Lwy to jedyne koty prowadzące stadne życie. Przy czym samcom przypisuje się jedynie funkcję reprezentacyjną. Czarna robota: polowanie, karmienie dzieci i własnych wybranków serca – próżniaków to obowiązki lwic. Ludojady z Tsavo były samcami, jednak żyły i polowały na ludzi wyłącznie we własnym towarzystwie. Mieszkały w jaskini, w której deponowały część swojej ludzkiej zdobyczy. Makabryczne miejsce zostało odkryte przez pogromcę ludojadów – pułkownika Johna Henryego Pattersona, inżyniera, budowniczego mostu na rzece Tsavo. Złowroga sława kenijskich zabójców rozeszła się po całym świecie. Wszystkie najważniejsze gazety doniosły wreszcie o wielkim sukcesie pułkownika Pattersona, który w grudniu 1898 roku położył kres ziemskiej działalności Ducha i Mroku. Budowniczy w glorii i chwale powrócił do Europy, a wraz z nim obydwa upolowane ludojady. Przez ponad dwadzieścia lat Duch i Mrok – jako dywaniki – stanowiły element dekoracyjny gabinetu wielkiego pogromcy. W latach 20. ubiegłego wieku łowca, za niebagatelną sumę 5 tys. dolarów amerykańskich zgodził się odsprzedać „dywaniki” i ich czaszki do tworzonego właśnie chicagowskiego Muzeum Historii Naturalnej, gdzie spreparowane: „Duch i Mrok” cieszą się swą złowrogą sławą do dzisiaj. Tu mogą je też odwiedzać opanowani natręctwami polscy dziennikarze.
Zawsze wiedziałem, że jeśli kiedyś będzie mi dane odwiedzić Stany Zjednoczone, to chciałbym rozpocząć przygodę w Chicago od wizyty w słynnym muzeum. Miałem zamiar właśnie tam skierować swe kroki, mimo że jakoś specjalnie nie kręci mnie oglądanie wnętrz wypełnionych zakurzonymi eksponatami. Cóż, natręctwa mają swoje prawa. Często niezgodne z logiką. Okazja nadarzyła się niespodziewanie. Firmowe „one week vacation” w Chicago miało się stać czymś w rodzaju pielgrzymki do wypchanych kotów.
*
Muzeum Historii Naturalnej to ogromny gmach z białego kamienia. Hall przyozdobiony szkieletem monstrualnego prehistorycznego gada. Wielkie billboardy zapraszają do zwiedzania najnowszej ekspozycji, dedykowanej prehistorycznemu człowiekowi. Główna atrakcja – mały mamut wydobyty z syberyjskiej wiecznej zmarzliny. Doskonale zachowany z wyjątkiem… uszu. Czaszki prehistorycznych mamutów z ogromnymi ciosami zwanymi z angielska tusks. Czego to się człowiek nie dowie o etymologii nazwiska własnego premiera przy okazji zamorskich wojaży. Premier – „cios”, nawet coś w tym jest…
Niedźwiedź jaskiniowy zrekonstruowany w prawdziwie amerykańskim stylu: ogromna postura przypominająca nieco sylwetkę kreskówkowego misia Yogi. Tyle że wyraz twarzy stworzenia jakby nie z kreskówki, a raczej z horroru. Inkaskie statuetki, indiańskie totemy, gablotka z eskimoskimi wabikami na wieloryba, a nawet spreparowany pociągowy pies. Po lewej stronie hallu niepozorna tabliczka, kierująca do lwów z Tsavo. Wcześniej jednak sale z wyeksponowanym zwierzostanem: Azji, Afryki. W jednej z gablot swojskie (wypchane) bociany, siedzące na gnieździe pośrodku osady ze studziennymi żurawiami i kurnymi chatami krytymi strzechą. Tabliczka z wyróżnioną na czerwono nazwą odtworzonej wioski brzmi bardzo swojsko: Krzemieniec. Ekspozycja musi być leciwa, bo zmieszczona obok mapka ulokowała wołyńską wieś w granicach Polski „od morza, do morza” z Wileńszczyzną, Kresami i… wolnym miastem Gdańsk.
Długi korytarz otoczony gablotami, z których łypią szklanymi oczami smoki z Comodos, krokodyle, aligatory, pytony, prowadzi do obszernej zaciemnionej sali. Kolejna tabliczka nie pozostawia złudzeń: „The Man-eaters of Tsavo”. Ludojady są jasno-płowe i wcale nie sprawiają upiornego wrażenia. W ogóle nie wyglądają jak dumne lwy – królowie zwierząt. Brak im podstawowego atrybutu – bujnej grzywy. Brak owłosienia to charakterystyczna cecha populacji lwów żyjących nad Tsavo. Dumne ludojady nie różnią się zbytnio od lwic, w dodatku nie imponują rozmiarami. Eksperci twierdzą, że za życia prezentowały się bardziej okazale. Henry Patterson kazał przerobić straszne bestie na dywaniki. Przy okazji brzuszna, mniej cenna część obu futer została nieco uszczuplona, nie pozostawiając zbyt wiele możliwości preparatorowi. Aż nazbyt groźnie prezentują się z kolei eksponowane tuż obok oryginalne czaszki ludojadów. Zgryz jednego z lwów jest wyraźnie zdeformowany. Jak przypuszczają naukowcy, właśnie ten feler i związane z nim kłopoty w zdobywaniu normalnego pożywienia mogły być główną przyczyną tego, że koty znad Tsavo zeszły na złą drogę, zostały ludojadami. A później wyemigrowały za Wielką Wodę, by zrobić oszałamiającą karierę w iście hollywoodzkim stylu.
Przed gablotą z lwami ustępuje moje natręctwo. To się po prostu czuje. W duchu życzę sobie, żeby kolejne też dało się wyleczyć jedynie wizytą w Ameryce – najfajniejszej obczyźnie pod słońcem.
Marek Kalinowski
-
USŁUGI | inne
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 691 317 098. -
PRACA | dam
NIEMCY: brygadzista do 5000 Euro, kranista do 4000 Euro, murarz cieśla do 3600 Euro, malarz ocieplenia elektryk spawacz do 2700 Euro. Umowa na warunkach niemieckich. 0048 575-001-116 -
SPRZEDAŻ | zwierzęta
Szczenięta OWCZARKI PODHALAŃSKIE. 788 679 465. -
PRACA | dam
STATUS STUDENCKI/ WEEKEND/ 100 zł/h. PRACA EXCEL itp./ +mieszkanie/ micheelkowalski@gmail.com. Zakopane -
PRACA | dam
Praca na budowie, elewacje, budowa od podstaw, wykończenia, Zakopane i okolice. 500160574
Tel.: 500160574 -
NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum Narciarstwa. 608 729 122. -
BIZNES
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy Targ-Czarny Dunajec lub przyjmę reklamę. 608 729 122. -
PRACA | dam
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122. -
USŁUGI | budowlane
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DACHY, ELEWACJE. 608729122. -
PRACA | dam
Restauracja Siwy Dym w Rabce-Zdrój zatrudni: KUCHARZA KUCHNI ZIMNEJ ORAZ GORĄCEJ. Praca na stałe lub dorywczo. CV na: rabka@siwydym.pl Informacje pod numerem 887 080 004 -
NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
DZIAŁKA UZBROJONA W ŁOPUSZNEJ. 506 525 884. -
NIERUCHOMOŚCI | wynajem
Do wynajęcia LOKAL 50 m2 (pod zakład fryzjerski lub pod inna działalność) oraz LOKAL 25 m2 - I piętro - Łapsze Niżne, Delikatesy "Centrum". 504 230 942. -
PRACA | dam
Zatrudnimy STERNIKÓW PONTONOWYCH na Dunajcu tel. 608806030 info@fun-time.pl -
PRACA | dam
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHARZA/-KĘ, GRILLOWEGO, DOŚWIADCZONĄ POMOC KUCHENNĄ. Kontakt: 600 035 355 lub osobiście: Zakopane, Droga na Bystre 2A (9-13). -
PRACA | dam
Młoda energiczna osoba poszukiwana do pracy na weekendy pod Gubałówką.... szczegoly pod numerem telefonu 781271166. -
NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
ZAKOPANE - STYLOWY DOM (zadbany, urządzony), na działce 3000 m, widok na góry - 607 506 428. -
USŁUGI | budowlane
MALOWANIE DACHÓW I ELEWACJI. 602 882 325. -
USŁUGI | budowlane
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284. -
SPRZEDAŻ | różne
DREWNO KOMINKOWE. 501 577 105.











