Polecamy
Pochwal się swoim dzidziusiem w Tygodniku Podhalańskim. dzieci@24tp.pl tel. 182000000

Reklama

2017-06-02 14:13:22

Blog

Kiedy umiera góral

Kiedy umiera Góral, naturze przychodzą do głowy różne wariactwa. I tak, dla przykładu, świerkowe lasy targane wiatrem, śpiewają sobie tylko znaną pieśń. Słyszące ją zwierzęta skowyczą. Wiatr wspina się na najwyższe szczyty gór, po czym opada ku dolinom. Oplata domostwa, dławi je, odbierając tchnienie. Tłamsi ludzi, stawiając opór. Tak właśnie górska natura upomina się o człowieka. Dokładnie w taki sposób przychodzi Bóg po swojego górala. Kiedy umiera papież, świat tonie we łzach. Łzy są wszędzie. Zalewają domy i wypływają na ulicę, rozlewając się na kilometry. Kiedy umiera papież natura nie śpiewa ani nie płacze. Ludzie robią to za nią.

Drugiego kwietnia wdowa po Marianie Rzepiskim nacisnęła drżącymi dłońmi na przełącznik światła, wpuszczając do izdebki ciemność. Zamknęła drzwi, zostawiając za sobą męża, leżącego w trumnie z otwartym wiekiem. Na skrzyżowanych dłoniach, starannie przykrywających koszulę na wysokości brzucha Mariana, spoczywał różaniec, mocno wpleciony pomiędzy palce. 


***


O tej samej porze wykończony starzec łapie głęboki oddech, po czym z jego warg wypływa ciche: „Pozwólcie mi odejść do Pana...”. Przerażone siostry zakonne w obecności osobistego sekretarza papieża, równocześnie wybuchają płaczem i mocniej zaciskają dłonie. Różaniec zwisa spomiędzy ich palców. 



***


Światło latarni, rozstawionych co kilka metrów tuż przy budynkach, ciągnących się wzdłuż torów, wyławiało dwie siedzące, zgarbione postaci. Starzec ubrany w śnieżnobiałe palto przesuwał palce, przesuwając kolejne koraliki różańca. Ławkę dalej siedział mężczyzna w podeszłym wieku ubrany w ludowy strój. Kapelusz, z którego boku sterczało olbrzymie orle pióro, zakrywał połowę twarzy górala. 

Drzwi jednego z przyperonowych budynków cicho skrzypnęły, wypuszczając na zewnątrz szczupłą postać. Mężczyzna rozejrzał się, obracając głowę przypiętą do usztywnionego ciała. Wyłowił z mroku dwie siedzące nieopodal siebie sylwetki. Ruszył w ich kierunku, zatrzymując się przy drzemiącym góralu. Ciężka ręka spoczęła na ramieniu górala, przyklejając się do wykrochmalonej koszuli. Mężczyzna kilkakrotnie potrząsnął ramieniem górala. Starzec, wyrwany z drzemki, zerwał się na nogi i natychmiast pożałował swojej decyzji. Ciepły topór przeszył jego kręgosłup. Zawył z bólu. Opadł z powrotem na ławkę. 

– Powinieneś unikać takich zrywów – mówi nieznajomy. Góral podnosi głowę, poprawiając kapelusz. Widzi przed sobą mężczyznę w sile wieku, z oczami tak wyłupiastymi, że mógłby przysiąc, że widział różnych odmieńców, ale stojący przed nim mężczyzna wygląda jak postać z animowanych filmów. – W twoim wieku musisz liczyć się ze zdrowiem. Pielęgnować je – dodaje mężczyzna. 

Góral zauważył roszące się od potu czoło nieznajomego. Zatrzymał wzrok na koszuli przylepionej do skóry. Pomyślał, dlaczego jego własne ciało, zamknięte w bukowe spodnie i bawełnianą koszulę, nie reaguje podobnie. Odrzucił jednak tę myśl od siebie i powiedział:

– Panocku, a fto wyściy taki jes? Mondrości ześciy wielkiyj nie wymyślył. Dyć to i dziecko by mi przypedziało, cobyk tak wartko nie wstawoł, bo mogem spaść na dobre.

– Lucjusz. – Nieznajomy wyciągnął przepoconą dłoń w kierunku górala. Ten odwzajemnia ucisk, czując palące ciepło skóry mężczyzny.

– To wyściy jest amerykon, he? Bo u nos tak siy dzieci nie krzci. U nos som Staski, po dziadkach, Maryśki po babkach i ewentualniy komusi siajba łodbijy i krzcom, dajonc wydziwone imiynia. Takiy jak wase. Baściy amerykon? 

– Lucjusz to imię międzynarodowe – odpowiada nieznajomy.

– Dyjści jo troche świata zwiedziył, bok i w Warsiawiy był i na robociy u syna za granicom. I nika zek siy z takim imiyniym, jako wase, nie spotkoł. 

– Człowiek uczy się całe życie – mówi Lucjusz.

Rozrywający ból w plecach odpłynął, więc góral wyprostował się, sięgnął do kieszeni opaska i gmerał tam przez chwilę.

– Nic nie bedem godoł, aly ta stacyjo to nie jest piykne miyjsce. Mógłbyk przysionc, że wkładołek tu fajke i tytoń zamkniynty w worecek. Zeby było jesce ciekawiyj, tytoń tu był, bo paczojciy... – Góral wyciągnął z opaska zamkniętą pięść, rozluźnił zacisk i zaprezentował resztki tytoniu, rozsypane na dłoni. – Musiciy panocku uwazować, bo to kradnom. Jo ino na file przysnon, a tu jus ftosi zdonzył mi opasek przeczepać. Dobrze, zek nie wkładoł gorzołki, bo by jesce złodziyj siy nasyj wódki obzar. 

– Cały świat jest zbudowany na jednym wielkim kłamstwie – podsumowuje Lucjusz.

Góral instynktownie otarł czoło wierzchem dłoni, sprawdzając, czy pot nie zrosił i jego skóry. Dłoń była sucha. Przyglądał się jej przez chwilę. Wbił łokieć w kolano i podparł brodę wychudzoną ręką. Powiedział:

– Zaś nie godojciy, ze jest telo źle. Som dobrzy ludziy, zawse byli. Wymondrzać siy nie bedem, ale z wami to ni ma co duzo godać, bo jako twierdzom ucyni ludziy po studyjach, ogólniki to ino do polityki. Ba idziy se, panocku, ku hańtemu kawalerowi – wskazuje otwartą dłonią w kierunku starca, ubranego w białe palto – i moze łon bedziy barzo rozmowny jako jo. 

– Nie mogę – odpowiada Lucjusz.

– No to jak ni mozeciy, to siednijciy ławke dalyj ode mniy i spokójniy wypatrujciy pory jaskrawych łocu, wyławiającyk z ciymności tory.

– Nie czekam na ten pociąg. Kupiłem bilet na następny. Ten jedzie w przeciwnym kierunku.

– To troche tego cekanio bedziyciy mioł, bo te pociongi to choćjako jezdzom teros; niby technika posła do przodka, ale ludziy cały cos som w tyle. Ponieftórzy wymyślajom, bierom za to duze dutki, a pote i tak ni ma komu z tego korzystać. 

– A może wolisz, góralu, jechać w cieplejsze miejsce? Twój pociąg wcale nie jedzie w dobre strony. Tam jest zimno. Wysoko i zimno. 

Góral wyprostował się, splótł i wyłamał palce.

– Panocku, idziciy se z tela. Idziy tak dalyko, cobyk nie musioł patrzyć na wasom gymbe. Bo pieprziciy strasne głupoty.

– Głupoty? – odezwał się Lucjusz. Góral zauważa, że jego spojówki płoną. „Kis to diabeł?”, zapytał sam siebie.

– Jo siy urodziył w zimiy. Matka wypluła mnie ze swoik lyńdzwi ciymnom i zimnom nocom w asysciy akuszerki i trzynsoncego siy jak łosika świyntyj pamiynci łojca. Zyłek w zimniy, piyłek zimnom wódke i społek na zimnyj ziymni w holach. Ba mroza mi nie strasne. Poza tym mom bukowe portki, ba nóg nie zaziymbiym. Zreśtom przy moik stawak to jus gorzy być ni moze. W przeciwiyństwiy do wos – dodaje. – Wy ześciy teli panocek gorący, ze aż siy z wos lejy. – Zawiesza głos. Obaj nasłuchują. Odgłosy nadjeżdżającego pociągu z każdym metrem wyraźnie się wzmagają. W końcu z oddali wyłaniają się dwa jasne punkty. 

– Twój pociąg, góralu.

– Mos prowde. Jeden ros ci musem przyznać, ze mos prowde – odpowiada góral.

– Jesteś pewien miejsca, do którego ten – wskazuje dłonią na nadjeżdżającą bestię – pociąg cię zawiezie?

– W prowdziy nie wiym ka jadem, ale jezek dziwniy spokojny.

– W takim wypadku musimy się pożegnać. Zapewne na zawsze.

– Nydyj jako godos, niek bedziy. Aly boc, ze ponbucek roźniy przyndziy i choćkie nici siy zaś schodzom, nawet nie wiys kie.

Lucjusz uśmiecha się, odwraca na pięcie i odchodzi dokładnie w momencie, kiedy na stację wjeżdża pociąg. Ale góral nie słyszy uderzających o posadzkę obcasów, ani nie przygląda się stopom idącego raźnym krokiem Lucjusza. Może to i lepiej? Górale nie lubią oglądać dziwadeł. 

Lucjusz dochodzi do budynku, z którego wcześniej się wyłonił i naciska na klamkę. Zahacza jeszcze kopytem o próg i ląduje z hukiem na podłodze. Kiedy się podnosi, lwia część jego przydługawych i przetłuszczonych włosów przelewa się na tył głowy, eksponując dwa stępione rogi. 


***


Wnętrze pociągu wiało pustkami, więc góral wybrał pierwszy lepszy przedział. Zainstalował się w nim, rozkładając na niewygodnej pryczy. Kapelusz położył tuż przy głowie i odwrócił się twarzą ku ścianie. 

Ciszę przerwał dźwięk rozsuwanych drzwi. Góral natychmiast odwrócił głowę, sondując współpasażera. Wysoki mężczyzna, okutany w śnieżnobiałe palto, z włosami przyprószonymi bielą, wszedł raźnym krokiem, szepcząc coś do siebie. Dopiero po chwili góral dostrzegł różaniec zwisający spomiędzy palców starca.

– Dyjści zdajy siy ze caluśki pociong jest pusty, a wy, panocku, musiciy wybiyrać tyn som przedział, co i jo? – pyta góral.

Starzec nie zwrócił uwagi na jego słowa. Wybrał miejsce tuż przy samym oknie. Zamknął szczelnie w dłoni różaniec, podniósł go do ust i złożył na nim pocałunek, po czym dłoń zniknęła w przesadnie głębokiej kieszeni palta. 

– Gazdo, chciałem po prostu z kimś porozmawiać. Czeka nas długa podróż – mówi starzec.

– Na peroniy ftosi tys chytniy ze mnom fcioł pourodzać, ale jakisi jancyjos w nim siedzioł. Pewniy siedzioł tam od małego, bo panocek był straśniy głupi – odpowiada góral.

– Każdemu warto poświęcić chwilę uwagi.

– Panocku, wierzciy mi, ze mnie ziciy naucyło. I powiym wom telo: nie kozdy jest worty tego, zeby zatracić siy w jego szalyństwiy.

– Mociy prowde, gazdo – podsumowuje starzec.

Góral podniósł się na pryczy. Usiadł, przylepiając plecy do metalowej ściany. – A wy skond znociy mojom gware? – pyta. 

– Bywołek tam u wos nie roz i nie dwa – odpowiada.

– Godociy? A ka ześciy był?

– Ułaziyłek siy troche po holak. Za młodu zaś choćkie siy w Bieszczady na kajaki jeździyło. Nydyj to niedalyko od wos. Tam tys som górole. Ale jakosi barz przylygła do mnie waso gwara – podsumowuje.

Góral podrapał się za uchem. Na jego twarz wypłynął grymas zaskoczenia: uniósł powiekę i wykrzywił usta. Nachylił się do przodu, próbując wybadać rysy twarzy rozmówcy.

– Skondsi wos kojarzem... – mówi.

– Mociy prowde, górolu.

– Wos nie pokazowali w telewizorak? Bo wydajyciy siy mi znajomy – pyta góral.

Starzec rozpina palto, obkręca się i ściąga je, zamykając dłonie na połach materiału. Dopiero teraz góral dostrzega białą sutannę, zamkniętą rzędem guzików. Ale zanim pozwoli okazać zdziwienie, starzec przerwa mu, machając dłonią. Mówi:

– Jestem Karol.

– Karol? – pyta z niedowierzaniem góral. Po czym dodaje: – A bes przypodek nie Jasiyk wom dali?

– Na Jaśka zek siy som zdecydowoł. Ale to po jakimś casiy. 

Oczy górala wylatują z orbit. Dolna szczęka, śladem windy, pokonuje kilka pięter i ląduje na kolanach. 

– Dyjści wyściy jest przeciy Jasiyk Paweł! – wykrzykuje.

– Mos prowde gazdo – odpowiada papież. – A teroz przylegnijciy, dychnijciy, bo na stare roki cłek musi duzo odpocywać. Przed nami długa droga – kończy.

Mija chwila, zanim góral powtórnie odwraca się twarzą do ściany. – A cy do Łojca Świyntego pasujy siy obracać plecami? – pyta. 

– Wypada. Jo z Wadowic. Nie panockujciy mi, bo jo taki som cłek jako i wy. I tys przylegnem do wos plecami. Śpijcie, góralu. Śpijcie. 

Po chwili papież znów zanurza rękę w kieszeni palta. Zanim kończy odmawiać pierwszy dziesiątkę różańca, słyszy delikatne chrapanie dochodzące z sąsiedniej pryczy.


***


Wysoki mężczyzna, którego olbrzymie mięśnie kryły się pod przylegającym do ciała garniturem, rozsunął przeszklone drzwi przedziału. Przestąpił krok, po czym zamknął je z hukiem. Papież i góral zerwali się jednocześnie. 

– Ostatni przystanek. Wysiadka – mówi uniesionym głosem. Podpiera dłońmi biodra i przygląda się obu starcom. Jego nozdrza z każdym wydechem przypominają okrągłe tunele, które z powodzeniem można by zamknąć piłeczką pingpongową.

– Potrzebujemy chwili na zabranie swoich rzeczy – odpowiada papież.

– Przecież, poza tym – wskazuje na palto – i tym – tym razem dłoń wędruje w kierunku kapelusza – nie macie nic – podsumowuje mężczyzna.

Papież spojrzał na palto. Wystrzelił w jego kierunku rękoma, zamykając materiał w dłoniach.  Czuje przyjemną ciężkość nakrycia, podnosząc się na nogi. 

Strzyknięcie w kolanach papieża wypełniło cały przedział. To przypomniało góralowi, że czas nałożyć kapelusz na głowę, przygładzić orle pióro i podnieść się na nogi. Chwilę później, stojąc obok siebie, papież i góral wyczekiwali kolejnych poleceń umięśnionego mężczyzny.

– Panowie wyjdą – prostuje ramiona, ukazując wnętrze dłoni. – Muszę odprowadzić pociąg i posprzątać.

– Staraliśmy się nie nabałaganić – spostrzega papież.

– Nydyj mnie siy co nojwyzyj kapke tytoniu wysuło. Aly rynki uciońć nie dom, ostatnio dziejom siy wymyślne cuda i nie bocem kielo zek go w rzeci samyj mioł – dodaje góral.

– Panowie wychodzą i są zdani na siebie – mówi mężczyzna.

– Całe życie jesteśmy zdani na siebie i na Boga – odpowiada papież.

– Ojce Świynty – podłącza się góral, którego twarz wykrzywia się w grymasie niepewności i zagubienia – Bogiem a prowdom, kany my som? Kas to nos przywiedli?

Muskularny mężczyzna odpowiada:

– Ta stacja nosi nazwę Raj.

– Pierunie! – wykrzykuje góral. 

– Tutaj obowiązuje zakaz używania podobnych zwrotów – ostrzega mężczyzna, kiwając przed nosem górala palcem wskazującym. 

– Wybocciy panocku, wybocciy. Cy my som w niebiy?

– Ludzie tak nazywają miasteczko, do którego panowie przybyli – odpowiada mężczyzna. – Panowie nie są ludźmi, panowie to dusze, a duszom nie wypada mówić w języku ludzi. 

– Ba? – pyta góral.

– Tutejsi nazywają ten język językiem miłosierdzia – odpowiada. – A teraz wybaczcie, muszę wrócić do konduktora. Pozwólcie, że dodam: w miasteczku nie ma łąk i kwiatów, zalewających pola. Te znajdziecie kilka kilometrów stąd, nad jeziorem, gdzie możecie chodzić w każdy siódmy dzień tygodnia. Pozostałe dni opierają się głównie na pracy – dodaje.

– Wiys kielo jo siy jus bes ziciy narobiył?

– Ta praca nie męczy rąk. Niemniej sztuką jest opowiedzieć więcej, kiedy czekają na mnie obowiązki. Panowie wybaczą – mówi, po czym wychodzi, zostawiając drzwi przedziału rozsunięte. 

– To co, góralu, jesteś gotowy poznać miasteczko? – pyta papież, wygładzając poły palta.

– Ojce Świynty, nie wypado mnie z takim gazdom nie iść noga w noge. Dyjści my som u wos w doma, niy?

– Mnie zaś siy widzi, że to naso wspólno chaupa – odpowiada papież.

– Wiyciy co jes nojlepse? Że zas trza bedziy iść paczyć za baranami, jak spotkom ojca – podsumowuje góral, nakładając na usta uśmiech. 


***


Gdyby ktoś obserwował korytarz, zobaczyłby, jak pierwszy wychodzi papież, zaraz za nim góral. Chwilę później zrównują krok i znikają w oddali.


Kup e-wydanie Tygodnika Podhalańskiego.

Komentarze Facebook
Dodaj komentarz
Wysłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu komentowania na łamach 24tp.pl
rys 2017-06-02 21:22:08
Goral ma swojego BOGA i sie go nie boi. Umiera w spokoju.
jb 2017-06-02 16:47:32
Kiedy góral umiera ? Dom o zielonych progach
tekst utworu chwyty na gitarę
słowa: Paweł Kasperczyk
muzyka: Paweł Kasperczyk
Kiedy góral umiera, to góry z żalu sine D D7
pochylają nad nim głowy jak nad swoim synem G D
las w oddali szumi mu odwieczną pieśń bukową e G D
a on długo sposobi się przed najdalszą drogą e G D


Kiedy góral umiera, to nikt nad nim nie płacze D D7
siedzi czeka aż kostucha w okno zakołacze G D
oczy jeszcze raz podniesie wysoko do nieba e G D
by pożegnać góry swe, by im coś zaśpiewać e G D


Góry moje, wierchy moje otwórzcie swe ramiona D e
Niech na miękkim z mchu posłaniu cichuteńko skonam G D
Ojcze mój, halny wietrze powiej ku północy D e
ciepłą drżącą swoją ręką zamknij zgasłe oczy G D
bym mógł w ziemię wrosnąć, strzelić potem do słońca smreczyną/eGD
i na zawsze szumieć już nad moją dziedziną e G D


Kiedy góral umiera, to dzwony mu nie grają D D7
cicho wspina się do bramy góralskiego raju G D
tylko strumień po kamieniach żałobną nutę składa e G D
tylko nocka chmurnooka górom opowiada e G D


Góry moje, wierchy moje... D e


Kiedy góral już umrze, nikt nie układa baśni D D7
tylko w niebie roziskrzonym mała gwiazdka gaśnie G D
ziemia twardą szorstką ręką tuli go do siebie e G D
by na zawsze już mógł zostać pod góralskim niebem e G D
Fibi 2017-06-02 15:11:08
Matti dałeś piękne świadectwo Wiary....
Oczywiście na swój sposób :) i przypomniałaś o
20 leciu, które od jutra wspominamy....Przez tyle lat nie jeden góral wsiadł do takiego pociągu...
A my cieszymy sie nadal życiem :) i czasem jedziemy z diabłami :) ale idziemy Bogiem :)
Ps
Diabeł podobno nie ma kolan dlategi runął na ziemię jak długi.
Hej!
  • PRACA | dam
    PRZYJMĘ DO PRACY NA STANOWISKA: KUCHARZ, POMOC KUCHENNA, BARMANKI - Zakopane - 600 035 355.
  • SPRZEDAŻ | zwierzęta
    OWCZARKI PODHALAŃSKIE TEL. 788-552-449
  • PRACA | dam
    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI KELNERKĘ, POMOC KELNERSKĄ. Praca stała. 601 533 566, 18 20 64 305
  • PRACA | dam
    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI KELNERKĘ, POMOC KELNERSKĄ na sezon letni. 601 533 566, 18 20 64 305
  • USŁUGI | budowlane
    ŁAZIENKI kompleksowo. 796 544 016.
  • PRACA | dam
    CENTRALNY OŚRODEK SPORTU - OŚRODEK PRZYGOTOWAŃ OLIMPIJSKICH w Zakopanem zatrudni KELNERKĘ (KELNERA) oraz POMOC KUCHENNĄ. Tel.: 725300095. E-mail: sekretariat.zakopane@cos.pl
  • PRACA | dam
    Pensjonat w Zakopanem zatrudni KUCHARKĘ. Praca co drugi dzień. 666378357
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    Zakopane, Krupówki - WYNAJEM DŁUGOTERMINOWY: MIESZKANIE 2-pokojowe - 507 406 516
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    Zakopane, Krupówki - WYNAJEM DŁUGOTERMINOWY: POKOJE 1 i 2-OSOBOWE Z ŁAZIENKAMI - 507406516
  • PRACA | dam
    Zatrudnię piekarza lub osobę do przyuczenia. Piekarnia Raba Wyżna. 602151357 881933550marcin.talaga@gmail.com
    Tel.: 602151357
  • NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
    DOM - JABŁONKA CENTRUM. 605 306 294.
  • PRACA | dam
    Zatrudnię KIEROWCĘ KAT. C. 603 656 796.
  • PRACA | dam
    Zatrudnię KIEROWCĘ KAT. T ( NA BECZKOWÓZ). 603 656 796.
  • PRACA | dam
    Księstwo Góralskie poszukuje pracowników na stanowiska: manager, kucharz, cukiernik, kelner, barman, sushi man. Szukamy ludzi młodych, pozytywnie nastawionych do pracy i życia. Oferujemy stałą prace oraz pewne wynagrodzenie. 602111144 rekrutacja@ksiestwogoralskie.pl
    Tel.: 602111144
  • PRACA | dam
    Restauracja Giewont w Kościelisku zatrudni na stanowisko: POMOC KUCHENNA, PANI SPRZĄTAJĄCA oraz KELNERZY. CV proszę przesyłać na adres: biuro@restaurantgiewont.com informacje pod nr 506161252.
  • PRACA | dam
    Restauracja w Kościelisku zatrudni na umowę o pracę KELNERKĘ lub KELNERA. Warunki do omówienia na miejscu. Telefon kontaktowy 605 277 662.
  • USŁUGI | inne
    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 691 317 098.
  • PRACA | dam
    ZATRUDNIĘ ARCHITEKTA, niezbędna znajomość Archicada i dyspozycyjność. Tel. 601 544 244
  • PRACA | dam
    Kierowca CE w ruchu międzynarodowym, wysokie wynagrodzenie , wiecej informacji telefonicznie 603 792 895.
  • SPRZEDAŻ | różne
    Sprzedam NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzory: jarzębina i parzenica (60/80), krokusy. GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY JUHASKIE. CHODNIKI TKANE NA KROŚNIE. Tel. 793 887 893
  • USŁUGI | budowlane
    OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.
2021-05-12 21:37 Policjanci sprawdzali co wylatuje z rur wydechowych 2021-05-12 20:50 Andrzej Dziedzina-Wiwer laureatem dorocznej Nagrody im. Oskara Kolberga 2021-05-12 20:41 Wiosenny Bieg Wschodzącego Słońca 2021-05-12 20:21 Zaczął się remont drogi w Kiczorach 2021-05-12 19:51 Takie zdjęcia tylko dziś. Tatry na przedmieściach Nowego Targu 2021-05-12 19:26 Druha nie gaście 2 2021-05-12 18:42 Wielkie porządki na żydowskim cmentarzu 2021-05-12 18:04 Nowy Targ cały czas zakorkowany (ZDJĘCIA) 3 2021-05-12 17:40 Razem posprzątaliśmy naszą gminę 2 2021-05-12 17:17 Rajd Doliną Dunajca 2021-05-12 17:00 Nadciągnęły burzowe chmury 2021-05-12 17:00 Pierwszy sklep marki Dynafit w Polsce otwarcie w Zakopanem (WIDEO) 2021-05-12 16:45 I jak tu nie pomylić domku? 7 2021-05-12 15:59 Strażnik graniczny zauważył pożar trawy 3 2021-05-12 15:39 Pies na rowerzystów 4 2021-05-12 15:15 Jest gdzieś piękniejsza ścieżka rowerowa z widokiem na Tatry? (WIDEO) 1 2021-05-12 14:29 Granat na działce 1 2021-05-12 13:45 Twierdziła, że ugodzili ją nożem. Prawda była zupełnie inna 2 2021-05-12 13:12 Minimalnie szybsze luzowanie obostrzeń. Konferencja prasowa premiera (WIDEO) 2 2021-05-12 13:00 Porodówka wraca do szpitala 4 2021-05-12 12:25 Alergiczna reakcja na ukąszenie osy w Tatrach 2021-05-12 12:15 Podhalański Szpital Protestacyjny 4 2021-05-12 11:30 Protest pielęgniarek. To nie łóżka leczą pacjentów! (WIDEO) 2 2021-05-12 10:58 Nieco więcej nowych zakażeń 9 2021-05-12 10:41 Kobieta zaatakowana nożem. Dwie osoby zatrzymane 2021-05-12 10:00 Nadwrażliwi 2021-05-12 09:00 Kolejny piękny poranek, ale później burze 2021-05-12 08:00 Ulica Świętej Doroty doczeka się remontu 2021-05-11 21:00 Fatum nad wodnym placem 2 2021-05-11 20:30 Nie zatrzymał się do policyjnej kontroli. Miał powód 4 2021-05-11 20:25 Pierwsze foty po zjeździe Andrzeja Bargiela i Jędrka Baranowskiego z Laila Peak 4 2021-05-11 20:02 Pożar którego nie było czyli nie ma bacówki bez dymu 1 2021-05-11 20:00 Słodki smak marzeń. Konkurs dla czytelników 2021-05-11 19:59 Kondolencje dla znanego skoczka narciarskiego 2021-05-11 19:38 Bomba w Urzędzie miasta w Zakopanem 4 2021-05-11 19:15 W wakacje jeszcze tu nie zaparkujemy 2021-05-11 18:10 Interwencja policji na Ogrodowej 2021-05-11 17:44 Gdy pytacie ile śniegu leży jeszcze w Tatrach (ZDJĘCIA) 2021-05-11 17:00 Śliwowica się poleje do kanału 5 2021-05-11 16:55 Rozwiń muzyczną pasję 2021-05-11 16:15 I posprzątane 4 2021-05-11 16:15 Moja mama jest wspaniała 2021-05-11 15:30 Dorwać crossowca 3 2021-05-11 14:45 W kolejce do kolejki 1 2021-05-11 14:14 Ratownicy TOPR znowu w akcji 2021-05-11 14:00 Latający GOPR 2021-05-11 13:15 Z zimy przeszliśmy prosto do lata 1 2021-05-11 12:30 Nowa droga do cmentarza 2021-05-11 11:30 Mostu nie będzie 6 2021-05-11 10:40 Sprzątamy Podhale z Tatrzańskim Parkiem Narodowym (WIDEO) 3
NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY
NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
OSTATNIE KOMENTARZE
2021-05-12 22:42 1. @sp z dn.2021-05-11 14:25:42 Lepiej byś się sam/a przesunął/ęła w jakeś ciemne, ustronne, niedostępne miejsce, a nie pieprzył/a głupot. Tyle w temacie ad. treści zamieszczokej p/"sp"! 2021-05-12 22:32 2. Korki znikną jak dzień bata będzie w czwartek,a nie 7dni w tygodniu. 2021-05-12 22:23 3. Ochotnica to jedna z moich ulubionych miejscowości wakacyjnych. Lubię tu przyjeżdżać na wycieczki górskie i rowerowe. Mieszkańcy mogą być dumni ze swojej miejscowości. 2021-05-12 22:16 4. @ Jaro: ja tam wolę taki jednakowy szpaler niż kilkanaście różnych. Przynajmniej jest jakiś ład (chociaż sama bryła tych domków średnio mi się podoba). Najgorsze że obok ktoś zrobi 8 w innym stylu i kierunku, trochę dalej kolejne w jeszcze innym i zrobi się miszmasz jak ze stranaganami na Gubałówce. 2021-05-12 21:31 5. Dla chcącego nie ma nic trudnego. Kto chce, ten znajdzie, wystarczą tylko dobre chęci, zamiast zacietrzewienia i uprzedzeń. Można dotrzeć np na stronie Urzędu Miasta i tam zapoznać się z tematem, jaka jest prawda. Po drugie niech @worek na śmieci sam przed sobą odpowie, co sam wczoraj zrobił dla środowiska, oprócz bezsensownego i pozbawionego racji klepania w klawiaturę. Jak @worek na śmieci rozwiązałby problem ze śmieciarzami. Przy każdym mieszkańcu postawiłby "anioła stróża"? No bo jak inaczej ich wszystkich wychwycić? Dopiero stasek by pisał, że pisowska milicja za każdym będzie chodziła nawet do toalety. @Worku na śmieci, z Twojej logiki wynika, że policja i pokrewne służby nic nie robią, żeby ukrócić np, jazdę po pijanemu, czy z nadmierną prędkością. Pewnie nie wystawiła żadnego mandatu ani nikomu nie zatrzymała prawa jazdy, no bo przecież ciągle na naszych drogach pojawiają się rajdowcy i ci na podwójnym gazie. Podobnie ze złodziejami. Dlaczego Sądy nic nie robią, nie skazują ich, żeby ukrócić proceder kradzieży? 2021-05-12 21:18 6. brawo dla wszystkich, od razu przyjemniej się żyje 2021-05-12 21:02 7. Daj Cie im medale bo zasłużyli i to od prezydenta śmiech na sali !!!zwykły człowiek jak zauważy i za alarmuje straż pożarna to nic o nim się nie pisze ! 2021-05-12 20:59 8. To jest sposób na kase. Ten co to ma najprawdopodobniej śmieje się z waszej zazdrości hehehe i waszych dennych monologów. To nasi rządzący pozwolili na molochy w Zakopanem , po 15 domków itp. i to jest właśnie przykład takich oto pozwoleń... A gość ma kasę i robi bo go stać czy to na budowę czy to na prawników... Tak i tak wybuduje... 2021-05-12 20:54 9. Nieść pomoc ????????????????????????????? no nie złe hehehe 2021-05-12 20:44 10. Nowe Maniowy!
2021-05-06 10:16 1. Czy wszystkie 3 budynki zapaliły się w tym samym czasie ? 2021-05-05 11:09 2. Chwała osobom, które dokonały tego dzieła. Kulturę narodu poznajemy również po tym, jak obchodzi się on z przeszłymi pokoleniami dawnych mieszkańców, w tym wypadku polskich Żydów, stanowiących niegdyś jedną z najliczniejszych mniejszości narodowych w zarówno I jak i II Rzeczypospolitej. Inicjatywa ta świadczy o ludzkiej wrażliwości i humanizmie, sprzyja pojednaniu między narodami i umacnia ekumenizm, przełamuje niedobre stereotypy i opinie. Należy tą inicjatywę wesprzeć! 2021-05-04 18:21 3. znowu przypadkowo się zapaliło.......taki fajny plac.... 2021-04-28 11:38 4. wiktoria o którym spośród tysięcy wymyślonych przez homo sapiens...?! chyba że nie jesteś homo sapiens..... 2021-04-26 07:38 5. Napisałem to, żeby zwrócić uwagę na niepoważne zachowanie rządzących. To do nich skieruj swoje zalecenia żeby dziękowali swojemu Bogu za zdrowie, albo raczej żeby prosili go o rozum. 2021-04-24 12:58 6. Po co te teatrzyki za nasze pieniądze? Przyjechał autem za nasze, kierowca i ochrona za nasze, budowa za nasze... Przyjeżdża i mówi, że jest fajnie i będzie lepiej kiedyś tam. Jak chce odwiedzać to za swoje i prywatnie. Każdy polityk to prostytutka... Zrobi i powie wszystko za pieniądze. 2021-04-22 13:31 7. @Yhm ty człowieku słyszysz się , dziękuj swojemu Bogu że ci nic nie dolega że jesteś zdrowe 2021-04-20 14:16 8. W sumie to jak powstanie hala lodowa to może się okazać przydatna, w końcu stadiony przerabiają na szpitale to z takiej hali będzie można zrobić kostnicę. Inwestycja na czasie w wykonaniu PiS. 2021-04-19 19:41 9. A nie podał kiedy otworzą muzea ? 2021-04-19 09:50 10. Po co tyle zdjęć? Ktoś nie wie jak wygląda Tablet w masce?
WARUNKI W GÓRACH
POGODA W WYBRANYCH MIASTACH REGIONU
Reklama
Polecamy

FILMY TP

Bojcorka

Pożegnania

Album TP