Był i nie ma. Nie ma Włodka. Nie ma „Bubona”. W sobotę ta wiadomość poraziła wielu. Dowiedziałem się od Piotrka, miał stężałą twarz i łzy w oczach. Wokół wszyscy milczeli. A potem telefony, żeby potwierdzić, żeby sprawdzić, że może to nieprawda, dzwonili znajomi dziennikarze. I w ciągu jednej godziny trzykrotnie pojawiła się jedna myśl – raz w mojej głowie, dwa razy w słuchawce telefonu, w głosach znajomych – przecież On wydawał się być nieśmiertelny! W wieku siedemdziesięciu czterech lat dysponował żelazną kondycją i chyba dobrym zdrowiem. Piszę chyba, bo o tym nie mówił, nie zwykł się skarżyć. Zginął w Tatrach. I wiem, że gdyby mógł wybierać, to tak by właśnie chciał. Nie w łóżku, w niedołęstwie czy chorobie, lecz w miarę w pełni sił w ukochanych górach. I stało się…
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"20535"}
Jak zapamiętam Włodka? Po pierwsze jako człowieka niezwykle pozytywnego i pogodnego. Na drugiego człowieka reagował z uśmiechem i otwartością. Uśmiechał się, machał z daleka, podawał tę swoją wielką łapę, pytał, gadał… Nie przypominam sobie, by kiedykolwiek typowo po polsku marudził, krzywił się, mówił, że stara bieda. Pamiętam, że się uśmiechał, promieniał żywotnością, często wręcz entuzjazmem.
Po drugie jako człowieka pełnego i spełnionego. Uwielbiałem z nim rozmawiać, choć często się z nim nie zgadzałem w kluczowych sprawach. Był zapalonym polemistą, lubił słowną szermierkę, lubił starcie na argumenty, choć bywał uparty. Miał niezwykle szerokie horyzonty. Tym różnił się od wielu tzw. ludzi gór. Wachlarz jego lektur był imponujący – od fizyki i filozofii przyrody, przez politykę i historię, po klasyczną powieść. Bardzo lubił muzykę, nieco o tym napisał, dużo o tym mówił. Pamiętam jak ucieszył się jakiś czas temu z kwartetów smyczkowych Bartoka i płyty, którą udało mi się dla niego zdobyć z Sonatą Kreutzerowską Beethovena w transkrypcji na wiolonczelę i fortepian z Ivanem Monighettim. Był pasjonatem sportu i zapalonym kibicem. Miał wiele zainteresowań.
Tak sam o nich pisał: „Tatry, polityka, muzyka, fizyka, kobiety. Po Tatrach – wspinać się. Muzyki – słuchać. O fizyce – czytać i myśleć. Z kobietami – kochać się lub chociaż tylko je oglądać. Natomiast ględzić, dyskutować, najbardziej lubię o polityce.” I dyskutował – z zapałem, emocjonalnie, namiętnie. Miał własne, oryginalne, niepopularne poglądy. Lewicowe, momentami wręcz lewackie. Antyklerykalne. Myślał pod prąd obowiązujących narracji, myślał odważnie, czasem – dla wielu – obrazoburczo. Często się z nim nie zgadzałem i chodziło o kwestie fundamentalne. Ale rozmawialiśmy. Radykalnie czasami odmienne poglądy nie przeszkadzały nam w tym, żeby się spotykać, rozmawiać, spierać. Jakież to rzadkie w czasach gdy ludzie z przeciwstawnych obozów politycznych i mentalnych odnoszą się do siebie wrogo i mijają w milczeniu i gniewie, obrzucają epitetami.
Pamiętam jak mocno dotknęła Go śmierć Vlada Tatarki. Prosiłem Go wówczas o kilka słów komentarza, wspomnienia, bo Tatarka był mu chyba ideowo w Tatrach najbliższy. Napisał później – już ponad dziesięć lat temu: „Prawidłowość to oczywista: im człowiek starszy, tym częściej bywa na pogrzebach, tym częściej odchodzą ludzie z jego pokolenia, przyjaciele, znajomi, współpracownicy. Ostatni okres był dla mnie pod tym względem wyjątkowo intensywny. Odeszli Paryscy, Stefan Chałubiński, Arno Puškaš, Arek Józkowy, Rafał Mikiewicz, Bartek, Maja, wreszcie Vlado Tatarka. Jest tez oczywiste, że najbardziej przejmujące są nagłe i niespodziewane odejścia bliskich ludzi w sile wieku i w pełnym zdrowiu. Dlatego najmocniej przezywałem śmierć Janusza Kubicy w 1994 roku i Vlada Tatarki.”
Boże mój, można by powtórzyć włodkowe słowa dziś, bo to znowu bardzo intensywny pod tym względem okres, intensywny rok: Maciek Berbeka, Peter šperka, Artur Hajzer, a nieco wcześniej Dybel i Piotrek i Kuba i Jejo i inni. A teraz Włodek. Wiem, miał już 74 lata, ale nie znam żadnego człowieka w jego wieku będącego w takiej olimpijskiej formie zarówno ciała jak i umysłu. Włodek był fenomenem. Pewnie dlatego myśleliśmy, że jest nieśmiertelny. O WHP pisał i mówił „Mistrz”. Choć nie zawsze się z nim zgadzał, a czasem był z nim wręcz w konflikcie. O Włodku już za życia mówiliśmy „Mistrz” – traktował to z dystansem. Po Paryskim odziedziczył rolę głównego specjalisty od tatrzańskiej topografii. I odziedziczył też to zaszczytne miano. Większość aktywnych przewodników tatrzańskich, to jego uczniowie.
W swojej książce „Góral z Wilna” wydanej w 2002 roku napisał: „Trzeba się powoli szykować. Coraz częściej o tym myślę. Poza kresem naturalnym – oby nie – wybieram między dwoma sposobami zejścia z własnego wyboru: skok lub otrucie się w tajemnym zakątku. W obu wypadkach – truchło nie do znalezienia. W razie zejścia tradycyjnego: spalenie i rozrzucenie z … (to będzie wiedziała tylko Ania). Absolutnie żadne pogrzeby. Stypa i owszem. Ale pod solidnym rauszem i na wesoło. Najbliżsi znają moje upodobania: dobre piwa (Kaper, Palm, Amsterdam forte) i gustowne whisky (Chivas Regal, Ballantines, Passport Scotch). Z humorem i bez szop. Z muzyką klezmerską (płyta nr 2 z Itzhakiem Perlmanem, utwory 13, 16, 17, 18), rosyjską (może być chwilka smutku, XIV Symfonia Szostakowicza; Red Army Choir, numerki 1, 2, 5, 17), dla wspomnienia Ojczulka – Melodie Cygańskie Sarasatego”.
Mam nadzieję, że ci, którzy wykonywać będą jego ostatnią wolę, uszanują ją. Mam nadzieję, że jego archiwum przetrwa i nie zostanie rozproszone. Mam nadzieję, że ostatni przygotowywany przez Niego tomik „Przewodnika szczegółowego po Tatrach”, poświęcony Głównej Grani Tatr, w jakiejś formie się ukaże. Może ktoś będzie musiał go dokończyć, może nastąpi symboliczna kontynuacja pracy nad opisem Tatr. Może uda się zebrać w jednym tomie jego publicystyczne teksty i najlepsze zdjęcia.
Pozostanie nam na półce tych prawie dwadzieścia tomików i „Góral z Wilna”. Pozostanie pamięć – Twojego uśmiechu, tubalnego głosu, charakterystycznego kroku, mocnego uścisku dłoni. Mówiłeś, że nie wierzysz w Boga, że po tamtej stronie nie ma już nic. Ale wiesz, że ja myślę inaczej. I wierzę, że jeszcze tam się spotkamy. Że powitali Cię tam na niebieskiej grani Maciek i Peter i Vlado. Żegnaj Włodku.
t14:58, 14.10.2013
Maćku, pięknie napisałeś...
Konto usunięte15:48, 14.10.2013
kolejne epitafium...
red18:09, 14.10.2013
Świetny tekst.
Robuś Parowiec18:46, 14.10.2013
Na innym portalu znalazłem takie zdanie:"Tożsamość ofiary potwierdził Gazecie Wyborczej Maciej Krupa" Czyżby obecnie był on prokuratorem że ma takie uprawnienia?
EwaKo19:26, 14.10.2013
A do ustalenia tozsamosci trzreba byc prokuratorem???przeciez to bliscy rozpoznaja ciala, prokurator go nie znal
Konto usunięte19:44, 14.10.2013
To przykre, że w takim miejscu i przy takiej okazji muszę się bronić, ale Pan Robuś Parowiec publicznie i złośliwie kłamie. Jeżeli znalazł takie zdanie jakie zacytował, to wzywam żeby podał dokładnie gdzie (link). Ja, zapytany przez dziennikarza Gazety Wyborczej czy to prawda, że Włodek Cywiński zginął w Tatrach, potwierdziłem ten fakt, a ów dziennikarz napisał: "Informację o śmierci Cywińskiego potwierdził Maciej Krupa, były prezes zarządu Stowarzyszenia Przewodników Tatrzańskich." Łatwo to sprawdzić na stronie internetowej GW.
Konto usunięte20:19, 14.10.2013
Znów się pani prezes coś nie podoba?
Konto usunięte20:34, 14.10.2013
A co na to Nikt Witacki?
Kukula20:46, 14.10.2013
Jestem trochę młodszy i też kocham Tatry ; wczoraj byłem na Swinicy i przeszedłem do Koziej Przełęczy.
Wielu moich znajomych odeszło jak Ty ; żegnaj Włodku
Naucz sie Pan22:30, 14.10.2013
Uważam ze nie na miejscu jest u Pana ten tekst. I niech sie wreszcie Pan nauczy pisać coś sam od siebie.
Kłamie?22:32, 14.10.2013
Jak kłamie jak sam Pan przytaczasz ze to powiedziałeś? To na wuj ten link?
koniczyna07:19, 15.10.2013
"...Góry moje, wierchy moje otwórzcie swe ramiona
Niech na miękkim z mchu posłaniu cichuteńko skonam
Ojcze mój halny wietrze powiej ku północy
Ciepłą drżącą swoją ręką zamknij zgasłe oczy
[...]
Bym mógł w ziemię wrosnąć, strzelić potem do słońca smreczyną
I na zawsze szumieć już nad swoją dziedziną ..."
[']
Zbychu08:22, 15.10.2013
Panie Macieju nie ma się co idiocie tłumaczyć. Przy czym zaznaczam - słowo "idiota" to nie obraza, to diagnoza ;)
jarząbek17:44, 15.10.2013
Z piw dodam jeszcze Velkopopovickego Kozla, bo wiem, że lubiał. Tak jak i ja...
deliza22:56, 15.10.2013
Szok i niedowierzanie towarzyszą mi od soboty. Trudno się pogodzić z taką informacją. P. Cywińskiego nie znałam osobiście, raz tylko go spotkałam, jak wymijał mnie przy stole w Jaworzynce ( nawet nie pamiętam kiedy dokładnie). Zamieniłam z nim kilka słów, ale czułam wtedy jakbym go znała dłużej. Może dlatego że byłam świeżo po lekturze jego książki.
Przychodzi taka refleksja, czy wszyscy co bardzo kochają góry - muszą w nich zostawać na zawsze? Czy była to chwila nie uwagi, czy inne czynniki miały miejsce - tego się pewnie nigdy nie dowiemy...
Powoli oswajam się z tą myślą, zanurzona ponownie w lekturze "górala" .Oby miał Pan Włodek godnego następcę.
Cześć Jego Pamięci!
marmota16:10, 19.10.2013
Pana Cywińskiego nie znałam, Wiedziałam o tym wyjądkowym człowieku i też z niewiadomych przyczyn myślałam, że On JEST. Wilokrotnie natykałam się na wzmianki o Nim, Jego wypowiedzi. Wiadomość sprzed tygodnia też mnie dotknęła. Szukałam szczegółów na stronie TOPR - i przykre zadziwienie - nie ma, nie ma nekrologu Pana Włodka, jedno zdanie w ubiegłotygodniowej kronice Pogotowia. ????
Ja09:01, 27.10.2013
No właśnie. TOPR na swojej stronie daje osobne notki o śmierci innych osób, a w tym "przypadku" jedno zdanie gdzieś w kronice.
Czyżby ktoś tu nie lubił śp. W.Cywińskiego ...?
marmota14:52, 27.10.2013
Ponieważ sprawa anonsu na stronie TOPR nurtowała mnie, napisałam bezpośrednio do TOPR. Otrzymałam szybko odpowiedź - brak informacji na stronie Pogotowia wynikał z precyzyjnej, pisemnej instrukcji Pana Cywińskiego, którą co oczywiste uszanowano.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

25.06.2026
Sprzedam DZIAŁKĘ nr 16367/1 pomiędzy ogrodzeniem o...

25.06.2026
MALOWANIE DACHÓW I ELEWACJI. 602 882 325.

25.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

24.06.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

24.06.2026
WIZY USA, WYJAZDY, ZIELONA KARTA. 501 809 644

24.06.2026
Spółka POLSKIE TATRY S.A. w Zakopanem, działająca ...

22.06.2026
ZATRUDNIĘ W SKLEPIE JUBILERSKIM PANIĄ NA STANOWISK...

22.06.2026
Piekarnia w Zakopanem zatrudni CUKIERNIKA i PIEKAR...

19.06.2026
SKUPUJEMY NIERUCHOMOŚCI ZA GOTÓWKĘ DZIAŁKI, DOMY, ...

16.06.2026
DREWNO OPAŁOWE BUK. 660 079 941.

15.06.2026
Zatrudnimy panią do sprzątania sanitariatów na cam...

15.06.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko KUCHARZ DODATKOWY ...

15.06.2026
Sprzedam jałówkę cielną 7 miesięcy miejscowość Chy...

11.06.2026
DONICE Z SIATKI I KAMIENIA. 730 519 594.

11.06.2026
KUCHENKA INDUKCYJNA Z PIEKARNIKIEM nowa. 505 903 9...

09.06.2026
Zatrudnię KUCHARKĘ I POMOC KUCHENNĄ do pensjonatu ...

08.06.2026
Praca ogólnobudowlane Niemcy/Austria Przedsiębiors...

26.05.2026
RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI KELNERA/-KĘ, POMO...

26.05.2026
PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM: KELNER/-KA - DLA ...

26.05.2026
PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM DLA UCZNIÓW, STUDE...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...

06.01.2026
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.